TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Operacja Paula

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
3 czerwca 1940
Autor:
Natalia
Bitwa:
Kampania francuska
Tagi:
Luftwaffe, Francja, III Rzesza

3 czerwca 1940 roku, w ostatnich dniach ewakuacji spod Dunkierki, nad Paryżem pojawiły się po raz pierwszy w tej wojnie duże formacje niemieckich bombowców. Luftwaffe przeprowadziła operację o kryptonimie „Paula” (niem. Unternehmen Paula): zmasowany nalot na lotniska, wytwórnie lotnicze i zakłady zbrojeniowe w stolicy Francji i wokół niej. Miał on zniszczyć to, co zostało z francuskiego lotnictwa myśliwskiego, przed drugą fazą niemieckiej ofensywy, i złamać morale paryżan. Bomby spadły na fabryki Citroëna i Renault, na lotniska podparyskie, na dzielnice mieszkalne i na gmach ministerstwa lotnictwa, w którym jadł właśnie obiad ambasador Stanów Zjednoczonych. Zginęło 254 ludzi, w większości cywilów. Celu wojskowego Niemcy jednak nie osiągnęli: francuskie lotnictwo straciło kilkadziesiąt samolotów, a po dwóch dniach wszystkie trafione lotniska znów działały.

Plan Sperrlego

Pod koniec maja niemieckie dowództwo przygotowywało drugą część kampanii na Zachodzie. Po rozbiciu wojsk alianckich we Flandrii i Belgii pozostała reszta Francji, bronionej przez armię, której nowy wódz naczelny gen. Maxime Weygand od zastąpienia Gamelina budował linię obrony nad Sommą i Aisne. Natarcie na nią, nazwane „Fall Rot” (plan „Czerwony”), wymagało panowania w powietrzu, a francuskie lotnictwo, choć poważnie osłabione, wciąż istniało i dzięki pracującym pełną parą fabrykom dostawało nowe samoloty.

Dowódca 3 Floty Powietrznej gen. Hugo Sperrle od dawna chciał uderzyć na Paryż. 22 maja wydał rozkaz nalotu na miasto, ale przeszkodziła pogoda. Następnego dnia polecił gen. Ottonowi Hoffmannowi von Waldau i dowódcy jednej z grup bombowych przygotować operację, którą nazwano „Paula”. Miała ona zniszczyć lotniska i zakłady lotnicze wokół stolicy, a przy okazji, jak pisał von Waldau, „wywrzeć pożądany wpływ na morale stolicy”. Niemieckie rozpoznanie lotnicze naliczyło na lotniskach w Paryżu i okolicy 1244 samoloty, w tym 550–650 jednosilnikowych, i dokładnie nakreśliło rozmieszczenie francuskiej artylerii przeciwlotniczej. Nalot zaplanowano na 30 maja, lecz i tym razem pogoda nie pozwoliła go wykonać.

Do operacji przeznaczono jednostki 2 Floty Powietrznej gen. Alberta Kesselringa i 3 Floty Powietrznej Sperrlego. Według zestawień przytaczanych w literaturze Luftwaffe wystawiła około 1100 samolotów, w tym około 640 bombowców, głównie Heinkli He 111 i Dornierów Do 17, oraz około 460 myśliwców Messerschmitt Bf 109 i Bf 110. Nie wszystkie te siły dotarły nad cele; amerykańska agencja United Press podawała tego dnia, że nad Paryżem przeleciało 155 samolotów w sześciu falach.

Ostrzeżenie

Operacja nie była dla Francuzów zaskoczeniem. Brytyjski wywiad w Bletchley Park, odczytujący część depesz szyfrowanych niemiecką maszyną Enigma, przechwycił 30 maja wiadomość jednego z dowódców korpusów lotniczych o przygotowaniach do nalotu, a potem pytanie innego dowódcy, który dostał niepełne rozkazy i dowiedział się tylko, że celem jest „Paryż”. Informacje te przekazano Francuzom. Odczytywanie Enigmy było możliwe dzięki metodom, które w 1939 roku przekazali sojusznikom polscy kryptolodzy. Zespół Mariana Rejewskiego pracował wtedy pod Paryżem, we francusko-polskim ośrodku PC Bruno.

Dowództwo strefy powietrznej Północ podwoiło liczbę myśliwców w gotowości: zamiast około 60 miało czekać na alarm 120 samolotów. Jednostki broniące regionu paryskiego miały łącznie około 240 maszyn, w tym nowoczesne Dewoitine D.520 i mniej udane Bloch MB.152, ale tylko połowa z nich była sprawna.

Nalot 3 czerwca

Francuzi wiedzieli o nadlatujących bombowcach mniej więcej godzinę przed ich przybyciem. System alarmowania zawiódł jednak w decydującej chwili. Rozkaz startu nadawano przez nadajnik na wieży Eiffla, a wiele eskadr go nie usłyszało, co część francuskich autorów przypisuje niemieckiemu zagłuszaniu. Do walki wystartowało w końcu około 80 myśliwców. Niemieckie bombowce leciały wysoko, a francuskie maszyny, które musiały się dopiero wznieść, często nie zdążyły ich przechwycić. Niektóre grupy myśliwskie zostały zaskoczone na ziemi.

Syreny zawyły w Paryżu o 13.18. Według relacji agencyjnych samoloty nadlatywały falami przez blisko godzinę, a koniec alarmu ogłoszono o 14.18. Niemcy zaatakowali kilkanaście lotnisk w regionie paryskim, wytwórnie lotnicze i zakłady zbrojeniowe oraz 28 węzłów i stacji rozrządowych kolei. Po raz pierwszy użyli nowej bomby zapalającej C-250, dopuszczonej do użytku zaledwie dobę wcześniej. Na Paryż i okolice spadło według różnych zestawień od około 1060 do 1200 bomb, z czego kilkadziesiąt na samo miasto. Trafione zostały zakłady Citroëna nad Sekwaną w dzielnicy Javel, gdzie produkowano wtedy pociski artyleryjskie, i zakłady Renault w Boulogne-Billancourt, a także sąsiednie Issy-les-Moulineaux, zachodnie i północne dzielnice stolicy oraz podparyskie miejscowości.

Jedna z bomb przebiła dach ministerstwa lotnictwa. Minister Laurent Eynac podejmował tam obiadem ambasadora Stanów Zjednoczonych Williama Bullitta. Według ówczesnych relacji amerykańskiej prasy obaj wyszli na balkon, nie wierząc, że Niemcy bombardują Paryż, a bomba przebiła strop i upadła kilka metrów od ambasadora, ale nie wybuchła. Historia obiegła gazety w Stanach Zjednoczonych i mocno działała na wyobraźnię Amerykanów.

Ofiary

Pierwsze komunikaty mówiły o kilkudziesięciu zabitych. Ministerstwo edukacji podało, że wśród nich było dziesięcioro dzieci. Ostateczny bilans, przytaczany w literaturze francuskiej, to 254 zabitych, w tym 195 cywilów i 59 wojskowych, oraz 652 rannych, w tym 545 cywilów. Niektóre opracowania podają wyższą liczbę rannych, sięgającą 900. Cenzura sprawiła, że prasa pisała o nalocie ogólnikowo. Miejsca zniszczeń odwiedzali przedstawiciele władz i duchowieństwa, a rząd starał się nie dopuścić do paniki i ucieczki urzędników z Paryża. Dla mieszkańców stolicy, którzy od września 1939 roku słyszeli tylko fałszywe alarmy, była to pierwsza bezpośrednia styczność z wojną. Nalot przyspieszył wyjazdy z miasta, które w ciągu następnych dni przerodziły się w masowy exodus.

Bilans

Niemieckie meldunki ogłosiły wielki sukces: zniszczenie 75 francuskich samolotów w powietrzu i około 400 na ziemi oraz długą listę rozbitych fabryk. Dowództwo Luftwaffe uznało, że francuskie lotnictwo zostało złamane, i w następnych dniach skierowało swoje siły przeciw portom na wybrzeżu i do bezpośredniego wsparcia wojsk lądowych. Rzeczywistość była inna. Francuzi stracili na ziemi 20 samolotów, w tym 16 myśliwców, a w walkach powietrznych 15 myśliwców. Poważne zniszczenia odnotowano na sześciu z szesnastu trafionych lotnisk, a piętnaście fabryk uszkodzono lekko. W zakładach Citroëna zniszczona została linia montażu pocisków do armat kalibru 75 mm. Węzły kolejowe działały znowu najpóźniej po dobie, a wszystkie lotniska po dwóch dniach.

Niemcy stracili według zestawień przytaczanych w literaturze około dziesięciu samolotów, w tym cztery bombowce. Francuzi ogłosili kilkanaście zwycięstw, więc obie strony, jak to zwykle bywało, zawyżały swoje sukcesy. Nad Francją zestrzelono wtedy m.in. płk. Gerda von Massowa, dowodzącego myśliwcami jednego z sektorów, który dostał się do niewoli. Tego samego dnia do niewoli trafił także zestrzelony dowódca pułku bombowego KG 51 płk Josef Kammhuber, choć nie jest pewne, czy jego jednostka brała udział w nalocie na Paryż. Obaj zostali uwolnieni po zawieszeniu broni.

Francja nie mogła odpowiedzieć ciosem na podobną skalę. Najbardziej symbolicznym gestem był lot czterosilnikowego samolotu Farman NC.223 „Jules Verne” francuskiego lotnictwa marynarki wojennej, który w nocy z 7 na 8 czerwca, po długim locie nad wybrzeżami Holandii i Danii oraz nad Bałtykiem, zrzucił bomby na przedmieścia Berlina. Uważa się go za pierwszy nalot alianckiego bombowca na stolicę Rzeszy. Szkody były znikome, a cel przede wszystkim psychologiczny.

Miejsce w wojnie

Operacja „Paula” nie przyniosła Niemcom tego, czego chciało dowództwo Luftwaffe, ale też nie musiała. Lotnictwo francuskie, mimo że nadal dostawało samoloty z fabryk, miało coraz mniej sprawnych maszyn i wyszkolonych załóg. 5 czerwca, w dniu rozpoczęcia „Fall Rot”, Francuzi dysponowali na papierze ponad dwoma tysiącami samolotów, ale gotowych do lotu było niespełna 600. Luftwaffe szybko zapewniła sobie przewagę nad frontem, a Brytyjczycy, oszczędzający swoje dywizjony myśliwskie na obronę wysp po doświadczeniach z Dunkierki, nie mogli tej luki wypełnić. Od 5 czerwca Grupa Armii B uderzyła nad Sommą, a kilka dni później Grupa Armii A nad Aisne. Front Weyganda pękł w ciągu tygodnia. 14 czerwca wojska niemieckie weszły do Paryża, ogłoszonego wcześniej miastem otwartym, a 22 czerwca Francja podpisała rozejm.

Nalot z 3 czerwca 1940 roku był pierwszym z wielu, jakie w czasie wojny dotknęły Paryż i jego przedmieścia. Kolejne duże naloty przyszły po blisko dwóch latach i były dziełem lotnictwa alianckiego, które bombardowało fabryki pracujące dla okupanta, w tym te same zakłady Renault w Boulogne-Billancourt. Operacja „Paula” pokazała też dwie rzeczy, które miały wrócić w bitwie o Anglię: zawyżanie przez Luftwaffe strat przeciwnika, na którym niemieckie dowództwo opierało błędne decyzje, i znaczenie wywiadu radiowego, który pozwalał obrońcom wiedzieć, skąd i kiedy nadejdzie atak.

Źródła

  1. 39-45.org · viewtopic
  2. history.com · germans bomb paris
  3. bvoltaire.fr · 3 juin 1940 paris bombarde
  4. upi.com
  5. time.com · international those who looked at war

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.