TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Operacja Dynamo

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
26 maja 1940
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa o Dunkierkę
Tagi:
Wielka Brytania, Francja, Royal Navy, Luftwaffe
Brytyjscy żołnierze czekają na plaży pod Dunkierką na ewakuację, maj 1940 roku.
Brytyjscy żołnierze czekają na plaży pod Dunkierką na ewakuację, maj 1940 roku.Autor: autor nieznany / unknown author · Public domain · Wikimedia Commons

26 maja 1940 roku, kilka minut przed siódmą wieczorem, brytyjska Admiralicja nadała do Dover sygnał: rozpocząć operację „Dynamo”. Tak nazwano ewakuację przez kanał La Manche Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego i części wojsk francuskich, odciętych przez Niemców w północnej Francji i Belgii i ściśniętych w coraz węższym worku wokół Dunkierki. Operacją kierował z tuneli pod zamkiem w Dover wiceadmirał Bertram Ramsay. Liczono, że w ciągu dwóch dni, zanim Niemcy zamkną port, uda się zabrać około 45 tysięcy ludzi. Przez dziewięć dni, pod bombami Luftwaffe, okręty wojenne, promy, trawlery i setki małych jednostek cywilnych przewiozły do Anglii 338 226 żołnierzy. Armia brytyjska straciła prawie cały sprzęt, ale zachowała ludzi, a Wielka Brytania zachowała zdolność do dalszej walki.

Data i liczby

Popularne kalendaria podają, że 26 maja rozpoczęła się ewakuacja 340 tysięcy żołnierzy, trwająca do 3 czerwca. Data początku jest dobra: rozkaz rozpoczęcia operacji Admiralicja wydała 26 maja o 18.57, choć Ramsay, nie czekając na formalną decyzję, już po południu wysłał ku Dunkierce pierwsze statki. Liczba i data końca wymagają uściślenia. Według brytyjskiej historii oficjalnej (L. F. Ellis, The War in France and Flanders 1939–1940) w ramach „Dynama” przewieziono do Anglii 338 226 ludzi, z czego około 198 tysięcy Brytyjczyków i około 140 tysięcy żołnierzy sojuszniczych, w zdecydowanej większości Francuzów, a także Belgów, Holendrów i Polaków. Ostatni okręt, niszczyciel HMS „Shikari”, odszedł od falochronu w Dunkierce 4 czerwca o 3.40, a Admiralicja ogłosiła zakończenie operacji tego samego dnia po południu. Noc z 3 na 4 czerwca była więc ostatnią nocą ewakuacji, a liczba 340 tysięcy to zaokrąglenie. Do tego dochodzi około 28 tysięcy ludzi, głównie personelu tyłowego, wywiezionych z Dunkierki jeszcze przed 26 maja.

Odcięci nad morzem

Gdy Niemcy zaatakowali na Zachodzie 10 maja, najlepsze wojska alianckie, w tym dziewięć dywizji Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego gen. lorda Gorta, weszły w głąb Belgii. Główne uderzenie przyszło jednak przez Ardeny. Po przełamaniu pod Sedanem niemieckie dywizje pancerne pomknęły na zachód i wieczorem 20 maja dotarły do kanału La Manche pod Abbeville. Armie sojusznicze na północy, brytyjska, belgijska i trzy francuskie, zostały odcięte od reszty Francji.

Brytyjczycy zaczęli myśleć o ewakuacji wcześniej, niż przyznawali to wobec sojusznika. 19 maja w Ministerstwie Wojny po raz pierwszy rozważano „ewakuację bardzo dużych sił”, a 20 maja w Dover odbyła się pierwsza narada w tej sprawie pod przewodnictwem Ramsaya. Tego samego dnia Admiralicja, z inicjatywy Winstona Churchilla, od dziesięciu dni premiera, zaczęła zbierać małe jednostki zdolne do pływania przy francuskim brzegu. Plan nowego wodza naczelnego gen. Maxime’a Weyganda, który zastąpił Gamelina, zakładał przecięcie niemieckiego klina uderzeniami z północy i południa. Brytyjski kontratak pod Arras 21 maja dał tylko chwilowy efekt, a francuskie natarcie z południa nie nadeszło. Wieczorem 25 maja, gdy na północy zaczął się załamywać front belgijski, Gort na własną odpowiedzialność odwołał swoje dywizje z planowanego natarcia, rzucił je do zamknięcia luki po stronie belgijskiej, a następnie skierował armię ku wybrzeżu.

Odwrót ułatwiła decyzja przeciwnika. 24 maja Adolf Hitler, za radą dowódcy Grupy Armii A gen. Gerda von Rundstedta, zatrzymał dywizje pancerne na linii kanału Aa, kilkanaście kilometrów od Dunkierki, a Hermann Göring zapewniał, że Luftwaffe sama rozprawi się z okrążonymi. Rozkaz zatrzymania cofnięto dopiero po południu 26 maja, a czołgi ruszyły ponownie następnego dnia. W tym czasie padła Boulogne (25 maja), a 26 maja, po zaciętej obronie, skapitulował brytyjski garnizon Calais. Z trzech portów na wybrzeżu, które miały zaopatrywać lub ewakuować BEF, została tylko Dunkierka.

Ramsay w Dover

Ramsay, emerytowany oficer przywrócony do służby w sierpniu 1939 roku, dowodził obszarem morskim Dover. Jego sztab pracował w wykutych w kredowej skale tunelach pod zamkiem, w pomieszczeniu, w którym w czasie pierwszej wojny światowej stała prądnica, czyli dynamo. Stąd kryptonim operacji. Ramsay dysponował na początku kilkudziesięcioma statkami, głównie pasażerskimi promami kursującymi przed wojną przez Kanał, oraz kilkoma niszczycielami. W ciągu kolejnych dni zebrano ich setki.

Z Dunkierki do Dover prowadziły trzy trasy. Najkrótsza, trasa Z, licząca około 39 mil morskich, biegła wzdłuż francuskiego brzegu i od 27 maja znalazła się w zasięgu niemieckiej artylerii pod Calais, więc za dnia stała się zbyt niebezpieczna. Najdłuższa, trasa Y, licząca 87 mil, podwajała czas rejsu. Pośrednią trasę X, około 55 mil, trzeba było najpierw oczyścić z min. Sztab Ramsaya kazał wykonać około tysiąca kopii map, oznaczyć tory wodne pławami i ustalić rytm kursowania statków tak, by do Dunkierki przez całą dobę przypływały kolejne jednostki.

Powolny początek

26 maja w Wielkiej Brytanii ogłoszono narodowy dzień modlitwy. Król Jerzy VI wziął udział w nabożeństwie w Opactwie Westminsterskim, a duchowni modlili się za żołnierzy „w śmiertelnym niebezpieczeństwie we Francji”. Opinia publiczna nie znała jeszcze rozmiarów klęski, ale zaczynała ją przeczuwać.

Pierwsza pełna doba ewakuacji przyniosła rozczarowanie. 27 maja do angielskich portów przypłynęło zaledwie 7669 żołnierzy. Luftwaffe zaatakowała tego dnia Dunkierkę całą siłą: w kilkunastu nalotach zniszczyła urządzenia portowe i zbiorniki paliwa, a płonącego miasta nie było czym gasić, bo bomby przerwały sieć wodociągową. Według części źródeł zginęło wtedy około tysiąca mieszkańców. Port z jego nabrzeżami przestał się nadawać do użytku.

Wieczorem 27 maja przybył do Dunkierki komandor William Tennant, wyznaczony przez Admiralicję na starszego oficera marynarki na brzegu. Zastał płonące miasto i tłumy żołnierzy na plażach. Wysłał do Dover prośbę o przysłanie wszystkich dostępnych jednostek na plaże na wschód od miasta, a równocześnie spróbował rzeczy, której nikt nie planował: skierował statki do wschodniego falochronu, wąskiej, długiej na blisko półtora kilometra zapory z drewnianym pomostem, zbudowanej do osłony wejścia do portu, a nie do cumowania statków. Próba się udała. Falochron stał się najważniejszym punktem załadunku operacji.

Falochron i plaże

Od 28 maja ewakuacja szła dwoma strumieniami. Na falochron wchodziły kolumny żołnierzy, kierowane przez oficerów marynarki, i wsiadały na niszczyciele oraz promy, które przyjmowały na pokład po kilkaset, a niszczyciele nawet do dziewięciuset ludzi. Według większości szacunków około dwóch trzecich wszystkich ewakuowanych zabrano z portu, głównie właśnie z falochronu. Reszta odpływała z szerokich, płytkich plaż ciągnących się od Dunkierki przez Malo-les-Bains i Bray-Dunes po belgijskie De Panne. Duże okręty nie mogły podejść do brzegu, żołnierze godzinami stali w kolejkach, a potem brodzili po pierś w wodzie do łodzi, które przewoziły ich na statki czekające na redzie. W De Panne i Bray-Dunes saperzy wjeżdżali w morze ciężarówkami, obciążali je workami z piaskiem i łączyli deskami, tworząc prowizoryczne pomosty.

Dzienne liczby rosły szybko: 28 maja 17 804 ludzi, 29 maja 47 310, 30 maja 53 823, a 31 maja 68 014, najwięcej w całej operacji. 29 maja na morze wyszedł także kontradmirał Frederic Wake-Walker, który z pokładu kolejnych okrętów koordynował ruch jednostek przy brzegu.

Małe statki

Legendą Dunkierki stały się „małe statki”. Już 14 maja Admiralicja wezwała przez radio właścicieli motorowych jednostek rekreacyjnych o długości od 30 do 100 stóp do zgłoszenia ich danych. Od 27 maja urzędnicy Ministerstwa Żeglugi i oficerowie marynarki przeczesywali przystanie na Tamizie i wybrzeżu południowo-wschodniej Anglii, rekwirując jachty, motorówki, łodzie rybackie, barki, holowniki, łodzie ratownicze i bocznokołowe parowce wycieczkowe, czasem bez wiedzy właścicieli. Zbierano je w Sheerness i Ramsgate. Większość obsadzili marynarze Royal Navy, ale wiele popłynęło z cywilnymi załogami: rybakami, wioślarzami, właścicielami jachtów. Na motorowym jachcie „Sundowner” popłynął z synem Charles Lightoller, niegdyś drugi oficer „Titanica”, i zabrał 127 żołnierzy.

Małe statki dotarły pod Dunkierkę od 28 maja. Ich zadaniem było przede wszystkim przewożenie żołnierzy z plaż na większe jednostki, choć wiele z nich samodzielnie wracało do Anglii z pokładami pełnymi ludzi. Bezpośrednio przewiozły mniejszą część ewakuowanych, ale bez nich ewakuacja z plaż byłaby niemożliwa. Po wojnie stały się symbolem: ewakuacji, w której zwykli ludzie ruszyli na pomoc armii.

Statki przysłali też sojusznicy. Obok francuskich, belgijskich i holenderskich jednostek w operacji uczestniczył polski niszczyciel ORP „Błyskawica”, który od 26 maja osłaniał trasy ewakuacyjne od strony Morza Północnego, 29 maja doholował do Dover uszkodzony przez lotnictwo niszczyciel HMS „Greyhound” z około pięciuset żołnierzami na pokładzie, a w nocy z 30 na 31 maja ratował rozbitków z zatopionego francuskiego niszczyciela „Siroco”.

Niebo nad Dunkierką

Göring obiecywał, że lotnictwo nie pozwoli Brytyjczykom uciec. Luftwaffe zadała flocie ewakuacyjnej ciężkie straty, ale celu nie osiągnęła. Przeszkadzała jej pogoda: przez kilka dni nad wybrzeżem wisiały niskie chmury, a dym z płonących zbiorników paliwa zasłaniał port. Jej jednostki były zmęczone po dwóch tygodniach kampanii, a wiele z nich działało z lotnisk w Niemczech. Ważniejsze było to, że nad Dunkierką pierwszy raz na dużą skalę spotkała myśliwce Supermarine Spitfire i Hawker Hurricane z angielskich baz 11 Grupy Myśliwskiej. Dowództwo myśliwców wykonało w czasie operacji kilka tysięcy lotów, często w zbyt małych formacjach, by zapewnić stałą osłonę.

Żołnierze na plażach tego nie widzieli. Większość walk powietrznych toczyła się nad morzem lub w głębi lądu, a nad plażami pojawiały się raz po raz Junkersy Ju 87. Wielu ewakuowanych wracało do Anglii z przekonaniem, że RAF ich opuścił, i zdarzało się, że w portach obrażano lotników. Straty obu stron były wysokie i są różnie podawane. Według zestawień przytaczanych w literaturze RAF stracił w czasie operacji około 145 samolotów, a Luftwaffe około 156, z czego część zestrzeliła artyleria przeciwlotnicza okrętów.

Najcięższe dni

29 maja był dla floty najgorszym dniem operacji. Tuż po północy niemiecki kuter torpedowy zatopił niszczyciel HMS „Wakeful” z setkami żołnierzy na pokładzie, a kilka godzin później w tym samym rejonie okręt podwodny storpedował HMS „Grafton”, który ratował rozbitków. Po południu bombowce nurkujące zaatakowały statki stłoczone przy falochronie. Zatonęły niszczyciel HMS „Grenade”, bocznokołowiec „Crested Eagle” i kilka statków pasażerskich, a kilka niszczycieli zostało ciężko uszkodzonych. Admiralicja, obawiając się utraty okrętów potrzebnych do obrony kraju przed inwazją, wycofała wieczorem swoje najnowocześniejsze niszczyciele. Ramsay przekonał Pierwszego Lorda Morskiego adm. Dudleya Pounda, by zwrócił je następnego dnia.

31 maja na rozkaz z Londynu wieczorem odpłynął do Anglii lord Gort. Dowództwo nad brytyjską strażą tylną przekazał gen. Haroldowi Alexandrowi. 1 czerwca Luftwaffe znów zaatakowała w pełni: zatonęły brytyjskie niszczyciele „Keith”, „Basilisk” i „Havant” oraz francuski „Foudroyant”, a także kilka innych jednostek. Mimo to tego dnia ewakuowano jeszcze 64 429 ludzi. Po tych stratach Ramsay i Tennant postanowili przerwać ewakuację za dnia i prowadzić ją odtąd tylko nocami. W nocy z 2 na 3 czerwca odpłynęli ostatni Brytyjczycy, w tym Alexander, a o 23.30 2 czerwca Tennant nadał do Dover meldunek: „BEF ewakuowany”.

Zbrodnie w Le Paradis i Wormhoudt

Bataliony, które trzymały zachodnią i południową ścianę korytarza prowadzącego do morza, często walczyły do wyczerpania amunicji, by zyskać czas dla reszty armii. Dwa takie epizody zakończyły się zbrodniami. 27 maja pod wsią Le Paradis w departamencie Pas-de-Calais doszło do masakry jeńców. Żołnierze 2 batalionu Royal Norfolk Regiment, którzy przez wiele godzin bronili się w zabudowaniach farmy, poddali się pododdziałowi dywizji SS „Totenkopf”. Esesmani ustawili jeńców pod murem stodoły i rozstrzelali z karabinów maszynowych, a rannych dobijali. Zginęło 97 ludzi, a dwaj ranni przeżyli, ukrywając się wśród ciał. Po wojnie ich zeznania pozwoliły skazać dowódcę kompanii, Fritza Knöchleina. Brytyjski sąd wojskowy w Hamburgu skazał go na śmierć i wyrok wykonano w styczniu 1949 roku.

28 maja pod Wormhoudt żołnierze Leibstandarte SS Adolf Hitler zapędzili do stodoły kilkudziesięciu jeńców z 2 batalionu Royal Warwickshire Regiment, 4 batalionu Cheshire Regiment i artylerii, a także kilku Francuzów, po czym wrzucili do środka granaty i strzelali do tych, którzy przeżyli. Zginęło według różnych ustaleń około 80 ludzi. Odpowiedzialność przypisywano dowódcy batalionu, Wilhelmowi Mohnkemu, ale z braku dowodów nigdy nie stanął przed sądem, ani w latach czterdziestych, ani po wznowieniu śledztwa w Niemczech w 1988 roku.

Francuska straż tylna

O powodzeniu operacji przesądziła w dużym stopniu walka wojsk francuskich. Pod Lille okrążona część francuskiej 1 Armii, około 35–40 tysięcy ludzi, od 28 do 31 maja wiązała siedem niemieckich dywizji, w tym trzy pancerne, które nie mogły w tym czasie uderzyć na Dunkierkę. Niemcy oddali jej obrońcom honory wojskowe. Na samym obwodzie dunkierskim, opartym o kanały i zalane tereny, francuskie oddziały podległe adm. Jean-Marie Abrialowi, dowódcy obrony morskiej północnej Francji, coraz bardziej zastępowały wycofujących się Brytyjczyków.

Francuzi przez pierwsze dni ewakuacji odpływali w niewielkiej liczbie, co wywołało gorycz i oskarżenia, że Brytyjczycy ratują najpierw siebie. 31 maja na posiedzeniu Najwyższej Rady Wojennej w Paryżu Churchill zapewnił premiera Paula Reynauda, że od tej chwili żołnierze obu armii będą ewakuowani na równych zasadach. Od 1 czerwca Francuzów zabierano rzeczywiście w większej liczbie, a 2, 3 i 4 czerwca stanowili oni zdecydowaną większość ewakuowanych. Kosztem było to, że straż tylna z francuskich 12 i 68 Dywizji Piechoty walczyła do końca. Rankiem 4 czerwca Niemcy weszli do Dunkierki, a do niewoli trafiło około 35–40 tysięcy żołnierzy francuskich, którzy osłaniali ostatnie noce ewakuacji.

Bilans

W operacji wzięło udział według brytyjskich zestawień oficjalnych 861 jednostek brytyjskich i sojuszniczych, od krążownika przeciwlotniczego HMS „Calcutta” i 39 niszczycieli po łodzie ratownicze i barki, a 243 z nich zatonęły. Royal Navy straciła sześć niszczycieli („Grafton”, „Grenade”, „Wakeful”, „Basilisk”, „Havant” i „Keith”), francuska marynarka trzy („Bourrasque”, „Siroco” i „Foudroyant”), a 19 brytyjskich niszczycieli zostało uszkodzonych.

Armia brytyjska wróciła do kraju bez sprzętu. We Francji zostało około 2,5 tysiąca dział, kilkadziesiąt tysięcy samochodów i motocykli, setki tysięcy ton amunicji, paliwa i zaopatrzenia oraz niemal wszystkie czołgi wysłane na kontynent. W całej kampanii, od 10 maja do zawieszenia broni, BEF stracił około 68 tysięcy ludzi zabitych, rannych i wziętych do niewoli. Kilkadziesiąt tysięcy brytyjskich jeńców przeszło pieszo długie marsze do obozów w Niemczech. Na południe od Sommy pozostały jeszcze oddziały brytyjskie, które walczyły dalej z Francuzami w czerwcu.

Miejsce w wojnie

Ewakuacja spod Dunkierki była jednocześnie klęską i ocaleniem. 4 czerwca Churchill, występując w Izbie Gmin, nazwał przebieg kampanii „kolosalną katastrofą militarną”, a ratunek armii „cudem wybawienia”, ale ostrzegał, że „wojen nie wygrywa się ewakuacjami”. W tym samym przemówieniu zapowiedział, że Brytyjczycy będą walczyć na plażach, na lądowiskach, na polach i ulicach i nigdy się nie poddadzą. Niemiecka propaganda przedstawiała upadek Dunkierki jako największe zwycięstwo w dziejach, a 5 czerwca Wehrmacht rozpoczął drugą fazę kampanii, uderzenie na południe przez Sommę, które w ciągu trzech tygodni doprowadziło do klęski Francji.

Dla Wielkiej Brytanii najważniejsze było, że uratowano kadrę zawodowej armii: oficerów, podoficerów i doświadczonych żołnierzy, z których w kolejnych latach odbudowano wojska lądowe. Bez nich rząd Churchilla, który w ostatnich dniach maja odrzucił pomysł sondowania warunków pokoju, miałby znacznie słabszą pozycję. Latem 1940 roku Wielka Brytania, choć z armią pozbawioną sprzętu, przygotowywała się do obrony przed inwazją, a jej los rozstrzygnęła bitwa o Anglię. Z kolei we Francji ewakuacja zostawiła trwałą gorycz, którą niemiecka i później vichystowska propaganda chętnie podsycały. Około 100 tysięcy ewakuowanych Francuzów odesłano wkrótce do kraju przez porty Normandii i Bretanii. Wielu z nich trafiło po kilku tygodniach do niewoli, a tylko nieliczni zostali w Anglii przy gen. Charlesie de Gaulle’u.

Dunkierka weszła do języka. „Duch Dunkierki” stał się w Wielkiej Brytanii określeniem wspólnego wysiłku w obliczu klęski, a samo wydarzenie przez dziesięciolecia było tematem książek i filmów. Historycy przypominają jednak, że cud był wynikiem pracy sztabu Ramsaya, ofiarności marynarzy i lotników, decyzji Gorta, uporu francuskiej straży tylnej i błędów niemieckiego dowództwa. Ramsay, który kierował operacją, cztery lata później dowodził flotą, która przewiozła armie alianckie z powrotem do Francji, na plaże Normandii.

Źródła

  1. historynet.com · bertram ramsay the mastermind of operation dynamo

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.