TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kryzys w gabinecie wojennym

Kategoria:
Polityka
Data:
28 maja 1940
Autor:
Łukasz
Tagi:
Wielka Brytania, Winston Churchill, lord Halifax, Włochy

Późnym popołudniem 28 maja 1940 roku, w przerwie posiedzenia gabinetu wojennego, premier Winston Churchill zebrał w jednej z sal Izby Gmin około dwudziestu pięciu ministrów spoza ścisłego gabinetu. Opowiedział im o położeniu armii we Flandrii, o kapitulacji Belgii i o tym, że Francja może wkrótce upaść. Potem oświadczył, że Wielka Brytania nie będzie prowadzić rokowań. Według notatek ministra wojny ekonomicznej Hugh Daltona zakończył słowami: „Jeśli ta długa historia naszej wyspy ma się w końcu skończyć, niech się skończy dopiero wtedy, gdy każdy z nas będzie leżał na ziemi, dławiąc się własną krwią”. Ministrowie zerwali się z miejsc, poklepywali premiera po plecach, nikt nie wyraził sprzeciwu. O siódmej wieczorem Churchill zrelacjonował to gabinetowi wojennemu i trzydniowy spór z ministrem spraw zagranicznych lordem Halifaksem o to, czy sondować przez Włochy warunki pokoju z Niemcami, był rozstrzygnięty.

Część kalendariów umieszcza to wydarzenie 30 maja i podaje, że na „kluczowym posiedzeniu gabinetu” Churchill „wygrał głosowanie” w sprawie kontynuowania wojny, mimo energicznych argumentów Halifaksa i Chamberlaina. Trzeba to sprostować w trzech punktach. Spór toczył się od 25 do 28 maja, a rozstrzygnął się wieczorem 28 maja. Głosowania nie było: brytyjski gabinet zwykle nie głosował, a decyzja zapadła w dyskusji, przypieczętowanej poparciem szerszego grona ministrów. Wreszcie Chamberlain nie stał po stronie Halifaksa. Był ostrożny i długo wahał się między obu stanowiskami, ale w decydującej fazie poparł Churchilla, co historycy uważają za jeden z punktów zwrotnych wojny.

Gabinet pięciu

Churchill był premierem od osiemnastu dni. Debata norweska i niemiecka ofensywa na Zachodzie wyniosły go do władzy, ale jego pozycja była słabsza, niż sugerowała popularność. Przywódcą Partii Konserwatywnej, która miała ogromną większość w Izbie Gmin, pozostał Chamberlain, a wielu torysów wolałoby widzieć na czele rządu Halifaksa, który sam usunął się w cień. W gabinecie wojennym zasiadało pięciu ludzi: Churchill, Chamberlain jako lord przewodniczący Rady, Halifax jako minister spraw zagranicznych oraz dwaj laburzyści, Clement Attlee i Arthur Greenwood. Gdyby Chamberlain i Halifax razem podali się do dymisji, rząd zapewne by nie przetrwał.

W ostatnich dniach maja sytuacja wojskowa była katastrofalna. Niemieckie dywizje pancerne doszły do kanału La Manche i odcięły na północy Brytyjski Korpus Ekspedycyjny lorda Gorta, armie francuskie i belgijską. 24 maja Hitler wstrzymał czołgi przed Dunkierką, ale nikt w Londynie nie wiedział, ilu żołnierzy uda się zabrać z wybrzeża. 25 maja szefowie sztabów przedstawili raport „Strategia brytyjska na pewną ewentualność”: Wielka Brytania mogłaby się obronić przed inwazją, dopóki lotnictwo i flota pozostaną nienaruszone, ale wojny nie wygra bez pomocy Stanów Zjednoczonych.

W tym samym czasie Francuzi szukali sposobu, by utrzymać Włochy z dala od wojny. 24 maja zaproponowali, by prezydent Franklin Delano Roosevelt zapytał Mussoliniego o jego żądania. Późnym popołudniem 25 maja Halifax rozmawiał z ambasadorem Włoch Giuseppe Bastianinim. Według brytyjskiego zapisu rozmowy powiedział mu, że sprawy niepokojące Włochy muszą zostać omówione w ramach ogólnego europejskiego porozumienia. Bastianini zapytał, czy Wielka Brytania byłaby gotowa na konferencję o pokoju w Europie. Halifax odpowiedział, że rząd rozważyłby każdą propozycję, która by do tego prowadziła, pod warunkiem zachowania wolności i niepodległości kraju.

Niedziela 26 maja

Rano Halifax przedstawił tę rozmowę gabinetowi wojennemu i po raz pierwszy postawił sprawę otwarcie: trzeba się pogodzić z tym, że chodzi już nie tyle o całkowite pokonanie Niemiec, ile o zabezpieczenie niepodległości imperium i, jeśli to możliwe, Francji. Churchill odparł, że pokój i bezpieczeństwo można osiągnąć także pod niemiecką dominacją w Europie, a tego Wielka Brytania nie przyjmie nigdy.

W południe do Londynu przyleciał premier Francji Paul Reynaud. Przy lunchu powiedział Churchillowi, że położenie wojskowe jest rozpaczliwe. Sam nie zamierzał podpisywać odrębnego pokoju, do czego zobowiązał się w marcowej deklaracji obu rządów, ale obawiał się, że może zostać odsunięty przez zwolenników rozejmu, przede wszystkim marszałka Philippe’a Pétaina. Chciał za wszelką cenę zatrzymać Włochy poza wojną, choćby kosztem ustępstw terytorialnych, i prosił o wspólne podejście do Mussoliniego. Po południu rozmawiali z nim Halifax, a potem pozostali członkowie gabinetu.

Gdy Reynaud odleciał, gabinet zebrał się ponownie w Admiralicji. Halifax powiedział, że przywiązuje większą wagę niż premier do tego, by pozwolić Francji zbadać możliwości europejskiej równowagi, i że warto porozmawiać z Mussolinim, a potem rozważyć włoskie roszczenia. Greenwood i Chamberlain zauważyli, że Mussolini może prowadzić samodzielną politykę tylko wtedy, gdy Hitler mu na to pozwoli. Churchill nie chciał jeszcze otwartej konfrontacji. Zaproponował, by niczego nie przesądzać, dopóki nie wiadomo, ilu żołnierzy uda się ewakuować, i zgodził się, by Halifax przygotował projekt odpowiedzi dla Francuzów. Jednocześnie przeforsował, by w posiedzeniach dotyczących Włoch uczestniczył minister lotnictwa sir Archibald Sinclair, przywódca liberałów i jego stary przyjaciel. Po szóstej wieczorem Churchill dał zgodę na ewakuację, a o 18.57 wiceadmirał Bertram Ramsay w Dover nadał sygnał rozpoczęcia operacji Dynamo.

Poniedziałek 27 maja

Najostrzejsze starcie nastąpiło na posiedzeniu o 16.30, poświęconym memorandum Halifaksa. Zakładało ono, że Mussolini zostanie uprzedzony, czym grozi Włochom niemiecka hegemonia, i zapewniony, że alianci uwzględnią ich roszczenia w ogólnym porozumieniu, a Roosevelt, na wspólną prośbę Londynu i Paryża, zaproponuje konferencję pokojową z udziałem Włoch. Sinclair sprzeciwił się bezpośredniemu podejściu do Mussoliniego, bo każda oznaka słabości zniszczyłaby morale kraju. Attlee dodał, że Mussolini nigdy nie zadowoli się tym, co dostanie, a Greenwood uznał cały pomysł za katastrofalny. Chamberlain uważał propozycję francuską za bezużyteczną, bo był przekonany, że Włochy i tak przystąpią do wojny, ale radził nie odrzucać jej wprost, by nie zniechęcić Francuzów.

Churchill mówił, że podejście do Mussoliniego jest daremne i niebezpieczne i zniszczyłoby wiarygodność brytyjskiej postawy. Wielka Brytania nie może dać się wciągnąć razem z Francją na równię pochyłą. Najlepiej pomoże Francuzom, zapewniając ich, że cokolwiek się stanie, będzie walczyć do końca. „Gdyby doszło do najgorszego, nie byłoby źle, gdyby ten kraj upadł, walcząc za inne kraje, które ujarzmiła nazistowska tyrania.” Halifax odpowiedział z wyraźną irytacją, że nie proponuje proszenia o pokój i że dzień wcześniej premier mówił co innego. Przyznał, że Hitler zapewne nie zaproponuje przyzwoitych warunków, ale dopóki istnieje szansa na porozumienie gwarantujące niepodległość kraju, nie może się zgodzić na zasadę walki do końca. Według jego dziennika i zapisków stałego podsekretarza w Foreign Office Alexandra Cadogana zagroził dymisją: jeśli taki jest pogląd rządu, ich drogi muszą się rozejść. W dzienniku zanotował, że Churchill i Greenwood „gadali najstraszniejsze bzdury”. Po posiedzeniu Churchill zaprosił go na spacer po ogrodzie przy Downing Street i zdołał go uspokoić. Postanowiono, że Reynaud ma poczekać na wynik amerykańskiej inicjatywy wobec Mussoliniego. Późnym wieczorem gabinet zajmował się już zapowiedzianą na tę noc kapitulacją armii belgijskiej.

Wtorek 28 maja

Rano z Waszyngtonu przyszła wiadomość, że Mussolini przyjął apel Roosevelta „całkowicie negatywnie”. Po południu Churchill poinformował Izbę Gmin o kapitulacji Belgów i ostrzegł, że Izba powinna się przygotować na „ciężkie i bolesne wieści”. O 16.00 gabinet wojenny zebrał się w jego gabinecie w budynku parlamentu, by rozpatrzyć kolejną prośbę Reynauda o wspólne podejście do Włoch. Tym razem premier nie szukał kompromisu. Mówił, że Francuzom chodzi o to, by Mussolini pośredniczył między Wielką Brytanią a Hitlerem, a wtedy Duce „wziąłby swoją dolę” kosztem Brytyjczyków. Gdy przedstawiciele obu krajów wyszliby z takiej konferencji, okazałoby się, że cała determinacja, którą kraj dziś ma, zniknęła. Nie dostaniemy gorszych warunków, jeśli będziemy walczyć dalej, nawet gdybyśmy przegrali, niż te, które są możliwe teraz. „Narody, które upadły walcząc, podnosiły się znowu, ale te, które poddały się potulnie, były skończone.” Szanse na przyzwoite warunki ocenił na jedną do tysiąca.

Halifax nie ustępował: lepsze warunki można by uzyskać teraz, przed upadkiem Francji, niż za kilka miesięcy, gdy niemieckie lotnictwo zbombarduje brytyjskie fabryki samolotów. Rozstrzygnął głos Chamberlaina. Przyznał, że w zasadzie należałoby rozważyć przyzwoite warunki, gdyby je zaproponowano, ale nie wierzył, że podejście do Mussoliniego przyniesie taką propozycję, i stwierdził, że ustępstw wobec Włoch nie można czynić w trakcie wojny. Uznał też, że alternatywa dla dalszej walki również jest wielkim hazardem. Attlee i Greenwood przypomnieli o nastrojach społecznych: każdy objaw słabości rządu zostałby w okręgach przemysłowych przyjęty jako klęska. Halifax został sam.

Późnym popołudniem gabinet przerwał obrady (protokół podaje godzinę 18.15, część opracowań umieszcza spotkanie z ministrami już około 17.00), by Chamberlain i Halifax przygotowali odpowiedź dla Reynauda, a Churchill poszedł do ministrów spoza gabinetu. Dalton zapisał, że premier mówił im, iż Niemcy zażądaliby floty i baz morskich, a Wielka Brytania stałaby się państwem niewolniczym z marionetkowym rządem Mosleya albo kogoś podobnego. Potem padły słowa o „długiej historii naszej wyspy”. Inne relacje, w tym wspomnienia samego Churchilla, oddają je nieco inaczej, ale wszystkie zgodnie opisują entuzjazm sali. Leo Amery, od niedawna minister do spraw Indii, zanotował, że wszyscy wyszli „ogromnie podniesieni na duchu” stanowczością premiera.

O 19.00 gabinet wojenny zebrał się ponownie. Churchill powiedział, że nie pamięta, by kiedykolwiek grono ludzi zajmujących wysokie stanowiska wypowiadało się tak stanowczo. Odpowiedź dla Reynauda, zredagowaną przez Chamberlaina i Halifaksa, przyjęto: nie jest to czas na podejście do Mussoliniego, a Francja i Wielka Brytania zyskają więcej, jeśli obie będą walczyć dalej. Telegram wysłano do Paryża późno w nocy. Halifax pogodził się z porażką. Według Roya Jenkinsa zrozumiał, że nie złamie determinacji premiera, a przede wszystkim, że stracił Chamberlaina.

Miejsce w wojnie

Już następnego dnia przyszło potwierdzenie, że Churchill się nie mylił. Ambasador w Rzymie Percy Loraine zameldował, że minister spraw zagranicznych Włoch Galeazzo Ciano uznał przystąpienie Włoch do wojny za przesądzone, a o terminie miał zdecydować Mussolini. 10 czerwca Włochy wypowiedziały wojnę Francji i Wielkiej Brytanii. Ewakuacja z Dunkierki, zakończona 4 czerwca, przyniosła ocalenie ponad 330 tysięcy żołnierzy, co Churchill nazwał „cudem wybawienia”, przestrzegając zarazem, że wojen nie wygrywa się ewakuacjami. Gdy w lipcu, po klęsce Francji, Hitler ogłosił w Reichstagu swój „apel do rozsądku”, to właśnie Halifax odrzucił go 22 lipca w przemówieniu radiowym. Pozostał ministrem spraw zagranicznych do grudnia 1940 roku, gdy Churchill, już jako przywódca konserwatystów po śmierci Chamberlaina, wysłał go na ambasadora do Waszyngtonu.

Przez lata ten epizod był niemal nieznany. W pamiętnikach Churchill napisał, że kwestia, czy walczyć dalej samotnie, nigdy nie znalazła się w porządku obrad gabinetu wojennego. Dopiero udostępnienie protokołów w latach siedemdziesiątych pokazało, jak blisko był rozłam. Historycy oceniają ten spór różnie. Dla jednych Halifax był defetystą gotowym na drugie Monachium. Inni, jak jego biograf David Dutton, podkreślają, że jego argumenty miały racjonalne podstawy i że nie chodziło mu o kapitulację, lecz o sprawdzenie, czy istnieją warunki zachowujące niepodległość kraju. Zgodni są co do jednego: gdyby rząd brytyjski w maju 1940 roku zaczął choćby sondować warunki pokoju, trudno byłoby potem wrócić do woli walki, a Wielka Brytania mogła wypaść z wojny. Decyzja z 28 maja sprawiła, że w czerwcu, po upadku Francji, Londyn stał się ostatnim w Europie Zachodniej ośrodkiem oporu, przystanią dla rządów emigracyjnych, w tym polskiego, a z czasem bazą, z której w 1944 roku wyruszyła inwazja na kontynent.

Źródła

  1. museumofpm.org · the cabinet crisis may 1940

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.