Podpalenie getta warszawskiego
- Kategoria:
- Zbrodnie i represje
- Front:
- Polska
- Data:
- 22 kwietnia 1943
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Zagłada Żydów, ruch oporu, Polska, Heinrich Himmler
W czwartek 22 kwietnia 1943 roku nad północną dzielnicą Warszawy stała łuna widoczna z całego miasta. Trzy dni po tym, jak w przeddzień Paschy wybuchło powstanie w getcie, SS-Brigadeführer Jürgen Stroop przestał szturmować kolejne punkty oporu i zaczął palić getto kwartał po kwartale. Ogień miał wypędzić ludzi z kryjówek i odebrać bojownikom pozycje, których nie dało się zdobyć bez strat. Ludzie wyskakiwali z płonących domów prosto pod lufy Niemców, ginęli w płomieniach albo dusili się w piwnicach. Mimo to walka się nie skończyła. Zmieniła tylko charakter: z obrony ulic i bram przeszła w kilkutygodniowy, rozproszony opór z bunkrów, piwnic i ruin.
Po trzech dniach walk
Niemcy weszli do getta 19 kwietnia, by w kilka dni wywieźć jego ostatnich mieszkańców, według ich wyliczeń kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Po styczniowej samoobronie mało kto zgłosił się dobrowolnie na Umschlagplatz. Pierwszego dnia ogień bojowników Żydowskiej Organizacji Bojowej przy Nalewkach i u zbiegu Zamenhofa i Gęsiej zmusił ich do odwrotu, a na placu Muranowskim bronił się Żydowski Związek Wojskowy. Tego samego dnia Stroop zastąpił dotychczasowego dowódcę akcji i wprowadził do getta działko, samochody pancerne, saperów i miotacze ognia.
20 i 21 kwietnia walki toczyły się przede wszystkim w szopie szczotkarzy, zespole warsztatów między ulicami Świętojerską, Wałową, Franciszkańską i Bonifraterską, którego bronili bojownicy ŻOB pod dowództwem Marka Edelmana, oraz w rejonie ulicy Miłej i placu Muranowskiego. Niemcy ponosili straty, a akcja, która miała potrwać trzy dni, przeciągała się. Równolegle z warsztatów Többensa i Schultza wywożono do obozów pracy na Lubelszczyźnie tysiące robotników, a z piwnic i schronów wyciągano ludzi, którzy nie zgłosili się na Umschlagplatz. Stroop meldował codziennie o liczbie „ujętych” Żydów, ale wiedział też, że większość mieszkańców nie wyszła z ukrycia.
Ogień zamiast szturmu
Pierwsze bloki domów Niemcy podpalili już 20 i 21 kwietnia, gdy nie zdołali zdobyć szopu szczotkarzy. Od 22 kwietnia ogień stał się główną metodą całej operacji. Wodę, prąd i gaz w getcie odcięto wcześniej. Oddziały SS i policji wchodziły do bloku, przeszukiwały go, a jeśli natrafiały na opór albo nie mogły znaleźć ukrytych ludzi, podkładały ogień: miotaczami płomieni, butelkami z benzyną, wiązkami słomy w klatkach schodowych. Saperzy Wehrmachtu wysadzali piwnice i bunkry. Do kanałów, którymi część ludzi próbowała uciec lub przemieszczać się między kwartałami, wrzucano świece dymne, a włazy i wyloty zamurowywano lub wysadzano.
Najbardziej znany opis tych scen pochodzi od samego sprawcy. W dziennym meldunku z 22 kwietnia (część wydań przypisuje ten fragment meldunkowi z poprzedniego dnia) Stroop pisał, że podpalenie bloku sprawiło, iż ukryci pod dachami i w piwnicach Żydzi pojawili się w nocy w oknach i na zewnętrznych ścianach domów: „Masami – całymi rodzinami – Żydzi, już ogarnięci ogniem, skakali z okien albo próbowali spuszczać się na powiązanych prześcieradłach. Zadbano o to, by zarówno ci, jak i pozostali Żydzi zostali natychmiast zlikwidowani”. W tym samym meldunku skarżył się, że części „bandytów i Żydów” nie można wyłapać w kanałach, bo zalewanie ich wodą się nie udało, a świece dymne i kreozot nie przyniosły skutku. Fotografie z tych dni, opatrzone przez Niemców podpisem „wykurzanie Żydów i bandytów”, trafiły do albumu dołączonego do późniejszego raportu Stroopa.
23 kwietnia Heinrich Himmler, niezadowolony z tempa akcji, przekazał przez wyższego dowódcę SS i policji w Krakowie rozkaz, by „przeczesanie” getta dokończyć „z największą surowością i nieustępliwą wytrwałością”. Stroop pisał potem w raporcie końcowym, że w odpowiedzi postanowił zniszczyć całą dzielnicę, podpalając każdy blok, także domy przy zakładach zbrojeniowych. Powtarzał też, że nie było rzadkością, by ludzie zostawali w płonących budynkach do ostatniej chwili, a potem wyrzucali na ulicę materace i skakali z górnych pięter, by ze złamanymi kośćmi czołgać się do domów, które jeszcze nie płonęły. Marek Edelman po latach mówił, że bojowników pokonały płomienie, a nie Niemcy.
Koniec walk na placu Muranowskim
Najdłużej w otwartej walce trzymał się Żydowski Związek Wojskowy. Organizacja, związana z ruchem rewizjonistycznym i Betarem i dowodzona przez Pawła Frenkla, miała swoją kwaterę i magazyn broni w domu przy ulicy Muranowskiej 7/9. Od pierwszego dnia powstania na jednym z budynków przy placu Muranowskim powiewały dwie flagi: polska i biało-niebieska. Były widoczne z „aryjskiej” strony i dla wielu warszawiaków stały się znakiem, że w getcie toczy się prawdziwa bitwa. Według relacji zebranych po wojnie Niemcy zdjęli je dopiero po kilku dniach walk, a Stroop miał później opowiadać, jak wielką wagę przywiązywał do ich usunięcia.
22 kwietnia na plac Muranowski przedostała się grupa bojowników ŻZW z płonącego szopu szczotkarzy. Wkrótce jednak, pod ogniem i wśród palących się domów, Związek przestał bronić placu. Jego bojownicy wyszli z getta podziemnym przejściem z okolic Muranowskiej na „aryjską” stronę albo przebijali się mniejszymi grupami. Część zginęła w walkach w getcie i przy jego murach. Grupa, która próbowała przedostać się do lasów pod Otwockiem, została wykryta przez Niemców w Michalinie i w większości wybita. Frenkel i kilkunastu jego ludzi ukryli się w mieszkaniu przy ulicy Grzybowskiej. Tam, wydani Niemcom, zginęli w walce, według najczęściej podawanej wersji w czerwcu 1943 roku.
Dzieje ŻZW są najsłabiej udokumentowaną częścią powstania. Prawie nikt z jego członków nie przeżył wojny, a po 1945 roku narosło wokół Związku wiele legend: o dziesiątkach polskich żołnierzy walczących na placu Muranowskim, o tunelach, którymi miały płynąć duże dostawy broni, o dowódcach, których istnienia nie da się potwierdzić. Historycy Dariusz Libionka i Laurence Weinbaum wykazali, że wiele z tych opowieści, w tym postać „Dawida Apfelbauma”, to późniejsze konfabulacje. Pewne jest, że ŻZW walczył zaciekle przez pierwsze dni powstania, że jego opór na placu Muranowskim należał do najcięższych starć w getcie i że po 22 kwietnia jako zorganizowana siła zbrojna w getcie praktycznie przestał istnieć. Liczebność jego oddziałów szacuje się bardzo różnie, zwykle na 150–400 ludzi.
Walka z bunkrów
Żydowska Organizacja Bojowa też nie mogła już bronić ulic. Jej grupy, z dowódcą Mordechajem Anielewiczem, zeszły do bunkrów, które latem i zimą przygotowali mieszkańcy getta: piwnic z ukrytymi wejściami, zaopatrzonych w wodę, żywność i niekiedy prąd. Stamtąd bojownicy wychodzili nocą na wypady, atakowali niemieckie patrole i przenosili się między kwartałami przez strychy, dziury w ścianach i ruiny. Ich główny ośrodek znajdował się przy ulicy Miłej i Franciszkańskiej. Obok nich w bunkrach ukrywały się dziesiątki tysięcy cywilów, z których wielu również stawiało opór, gdy Niemcy odkrywali ich kryjówki.
23 kwietnia Anielewicz napisał do Icchaka Cukiermana, przedstawiciela ŻOB po „aryjskiej” stronie, list, który stał się najczęściej cytowanym dokumentem powstania. Pisał, że stało się coś, co przeszło najśmielsze marzenia bojowników, że Niemcy dwa razy uciekli z getta i że ostatnie pragnienie jego życia spełniło się: żydowska samoobrona stała się faktem. Nie łudził się co do wyniku walki i prosił o pomoc w ratowaniu tych, którzy przeżyją. Tego samego dnia ŻOB wydała odezwę do mieszkańców Warszawy, rozpowszechnianą po drugiej stronie muru. Zaczynała się od słów „Polacy, obywatele, żołnierze Wolności!” i kończyła hasłem „Za naszą i waszą wolność”.
Stroop także 23 kwietnia unieważnił wszystkie dotychczasowe przepustki do getta. Każdy, kto bez nowego zezwolenia znalazłby się na terenie „byłej żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej”, miał zostać zastrzelony. Uliczki wokół murów zamieniły się w strefę frontową.
Za murem
Polskie podziemie wiedziało o powstaniu od pierwszych godzin. Już 19 kwietnia oddział Armii Krajowej kpt. Józefa Pszennego „Chwackiego” bezskutecznie próbował wysadzić mur getta przy Bonifraterskiej. 23 kwietnia nieudaną próbę przebicia muru u zbiegu Okopowej i Pawiej podjęła grupa mjr. Jerzego Lewińskiego. Potem warszawski Kedyw AK zmienił metodę: według jego sprawozdania za kwiecień od 24 kwietnia patrole codziennie ostrzeliwały niemieckie posterunki przy getcie, zadając każdego dnia straty „kilku” Niemcom. Własne akcje przy murach prowadziła komunistyczna Gwardia Ludowa. Wszystkie te wystąpienia były drobne wobec sił Stroopa i nie mogły zmienić losów walki. Broni, którą AK przekazała wcześniej do getta, było niewiele, a spory o to, czy podziemie mogło zrobić więcej, trwają do dziś.
Dla większości mieszkańców Warszawy powstanie było widowiskiem oglądanym zza muru. Ludzie gromadzili się na ulicach i balkonach, patrzyli na dym i słuchali strzałów. Reakcje były różne: od współczucia, podziwu i pomocy uciekinierom, którą niosła m.in. Rada Pomocy Żydom „Żegota”, po obojętność, a także szantaż i denuncjacje ze strony szmalcowników. Część polskiej prasy podziemnej pisała o bohaterstwie bojowników, część zachowywała dystans.
25 kwietnia 1943 roku była Wielkanoc. Na placu Krasińskich, tuż przy murze płonącego getta, kręciła się karuzela wesołego miasteczka. Tę scenę – śmiech i muzykę po jednej stronie, ogień i krzyk po drugiej – opisał w tym samym roku Czesław Miłosz w wierszu „Campo di Fiori”, porównując ją z tłumem, który w Rzymie oglądał stos Giordana Bruna, a potem wracał do swoich zajęć. Wiersz krążył w konspiracyjnych drukach i stał się jednym z najważniejszych polskich tekstów o Zagładzie. Ponad czterdzieści lat później Jan Błoński uczynił go punktem wyjścia głośnego eseju „Biedni Polacy patrzą na getto” (1987), który otworzył w Polsce debatę o postawach wobec Zagłady.
W samym getcie Wielkanoc niczego nie zmieniła. W meldunku z 25 kwietnia Stroop pisał, że jeśli poprzedniej nocy nad byłym gettem unosiła się łuna, to tego wieczoru widać „ogromne morze ognia”. Liczba ludzi wyciągniętych z kryjówek i wywiezionych przekroczyła według niego 27 tysięcy. Z bunkrów wyprowadzano ludzi zatrutych dymem, oszołomionych wybuchami, często już nieprzytomnych. Wielu rozstrzeliwano na miejscu, resztę pędzono na Umschlagplatz.
Dokąd szły transporty
Pociągi z Umschlagplatz kierowano do obozu zagłady w Treblince, na Majdanek oraz do obozów pracy w Trawnikach i Poniatowej, dokąd od lutego przenoszono warsztaty Többensa i Schultza. Według raportu końcowego Stroopa do Treblinki wywieziono 6929 osób. Większość tych, którzy trafili do obozów na Lubelszczyźnie, przeżyła tylko do listopada 1943 roku: 3 i 4 listopada w akcji „Erntefest” Niemcy rozstrzelali na Majdanku, w Trawnikach i w Poniatowej około 42 tysięcy Żydów.
Ostatnie tygodnie
Twierdzenie, że po 22 kwietnia walczyli już tylko nieliczni, jest prawdziwe jedynie w odniesieniu do ŻZW i otwartych starć na ulicach. Bojownicy ŻOB i uzbrojeni cywile w bunkrach stawiali opór jeszcze przez prawie trzy tygodnie, a pojedyncze grupy znacznie dłużej. 8 maja Niemcy odkryli bunkier pod domem przy ulicy Miłej 18, w którym przebywała komenda ŻOB. Po wpuszczeniu gazu zginęło tam, w walce lub z własnej ręki, około stu bojowników, wśród nich Mordechaj Anielewicz. 10 maja kilkudziesięciu ocalałych, m.in. Marek Edelman i Cywia Lubetkin, wyprowadzono kanałami na ulicę Prostą, skąd ciężarówka wywiozła ich do lasów pod Łomiankami. Ewakuację zorganizował Symcha Rotem „Kazik” z pomocą polskich kanalarzy.
12 maja w Londynie odebrał sobie życie Szmul Zygielbojm, przedstawiciel Bundu w Radzie Narodowej RP, ten sam, który rok wcześniej nagłośnił na Zachodzie raport Bundu o zagładzie polskich Żydów. W listach pożegnalnych pisał, że nie może żyć i milczeć, gdy wymordowywane są resztki polskiego żydostwa, a jego śmierć ma być protestem przeciw bierności świata. Wśród zawiedzionych nadziei była także konferencja bermudzka, która w tych samych dniach, gdy płonęło getto, zakończyła się bez decyzji zdolnych realnie pomóc Żydom w okupowanej Europie.
16 maja o 20.15 Stroop osobiście wysadził w powietrze Wielką Synagogę na Tłomackiem, która stała poza granicami getta. Tym symbolicznym aktem zakończył „wielką akcję” i zameldował: „Żydowska dzielnica mieszkaniowa w Warszawie już nie istnieje!”. W raporcie końcowym podał, że „ujęto” 56 065 Żydów, z czego około 7000 zabito na terenie getta, a 6929 wywieziono do Treblinki. Kolejne 5–6 tysięcy miało zginąć w wybuchach i płomieniach. Straty własne określił na 16 zabitych i kilkudziesięciu rannych. Historycy uważają obie liczby za niewiarygodne: Israel Gutman, sam uczestnik powstania, szacował, że w kwietniu w getcie było najwyżej około 40 tysięcy ludzi, a niemieckie straty były zapewne wyższe niż podane. Ruiny dzielnicy Niemcy rozbierali jeszcze przez wiele miesięcy, a na części ich terenu założyli latem 1943 roku obóz koncentracyjny KL Warschau, tzw. Gęsiówkę.
Miejsce w wojnie
Podpalenie getta warszawskiego było jednym z ostatnich aktów likwidacji wielkich gett w Generalnym Gubernatorstwie, po likwidacji getta krakowskiego w marcu 1943 roku. Wiosną i latem tego roku Niemcy zlikwidowali kolejne getta, m.in. w Białymstoku i we Lwowie. W sierpniu opór stawili Żydzi w getcie białostockim, a w Treblince (2 sierpnia) i Sobiborze (14 października) wybuchły bunty więźniów. Przykład Warszawy był dla ich uczestników dobrze znany. Wybór ognia jako metody pokazał, że celem nie było już nawet wywiezienie ludzi do obozów, lecz fizyczne unicestwienie całej dzielnicy razem z mieszkańcami, którzy nie dali się wyciągnąć z kryjówek.
Powstanie nie miało szans na zwycięstwo i nikt w getcie się go nie spodziewał. Uważa się je za pierwsze miejskie powstanie w okupowanej Europie i największy zbrojny zryw Żydów w czasie Zagłady: kilkuset słabo uzbrojonych bojowników i tysiące ukrywających się cywilów stawiało opór siłom Stroopa przez prawie cztery tygodnie. Dzięki raportowi samego Stroopa, który po wojnie posłużył jako dowód w procesie norymberskim, i dzięki relacjom ocalałych świat dowiedział się, jak wyglądały te dni. Ogień z 22 kwietnia 1943 roku zamienił getto w morze gruzów, ale walka, która się w nim toczyła, stała się trwałym symbolem żydowskiego oporu i jednym z punktów odniesienia polskiej i żydowskiej pamięci o wojnie.
Miejsca·Warszawa
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 19 kwietnia 1943 · DyplomacjaKonferencja bermudzka19 kwietnia 1943 na Bermudach zebrali się dyplomaci brytyjscy i amerykańscy, by radzić o uchodźcach z Europy. Z góry wykluczyli niemal każdy sposób ratunku.
- 18 kwietnia 1943 · PacyfikŚmierć admirała Yamamoto18 kwietnia 1943 amerykańskie myśliwce P-38 zestrzeliły nad Bougainville samolot admirała Yamamoto. Zasadzkę umożliwiło złamanie japońskiego szyfru.
- 18 kwietnia 1943 · Morze ŚródziemneMasakra w Niedzielę Palmową18 kwietnia 1943 amerykańskie P-40 i brytyjskie Spitfire’y rozbiły nad przylądkiem Bon formację Ju 52. Most powietrzny Osi do Tunezji zaczął się walić.
- 26 kwietnia 1943 · Morze ŚródziemneZdobycie Longstop HillPo czterech dniach walk 26 kwietnia 1943 brytyjska 78 Dywizja zdobyła Longstop Hill, ostatnią wielką zaporę terenową na drodze doliną Madżardy do Tunisu.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 19 kwietnia 1943 · PolskaWybuch powstania w getcie warszawskim19 kwietnia 1943, w wigilię Paschy, bojownicy ŻOB i ŻZW odparli Niemców wkraczających do getta warszawskiego. Wkrótce wrócili oni pod wodzą Jürgena Stroopa.
- 16 maja 1943 · PolskaUpadek powstania w getcie warszawskim16 maja 1943 Stroop wysadził Wielką Synagogę na Tłomackiem i ogłosił koniec getta warszawskiego. Raport podawał 56 065 „ujętych” Żydów.
- 18 stycznia 1943 · PolskaPierwszy zbrojny opór w getcie warszawskim18 stycznia 1943 Niemcy wznowili wywózki z getta warszawskiego. Bojownicy ŻOB po raz pierwszy stawili im zbrojny opór, a po czterech dniach akcję przerwano.
- 16 sierpnia 1943 · PolskaPowstanie w getcie białostockim16 sierpnia 1943 Niemcy przystąpili do likwidacji getta w Białymstoku. Kilkuset słabo uzbrojonych bojowników podjęło walkę, ich przywódcy zginęli w getcie.