TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Przełamanie nad Gari

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Morze Śródziemne
Data:
13 maja 1944
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa o Monte Cassino
Tagi:
Włochy, Wielka Brytania, Indie, Francja

O świcie 13 maja 1944 roku, około godziny piątej, brytyjscy saperzy przykręcili ostatnie elementy stalowego mostu Baileya przerzuconego przez rzekę Gari, kilka kilometrów na południe od miasta Cassino. Przeprawa, nazwana kryptonimem „Amazon”, powstawała przez całą noc pod nieustannym ostrzałem niemieckiej artylerii i moździerzy, a wielu żołnierzy, którzy ją budowali, nie doczekało jej ukończenia. Kilka godzin później przez most zaczęły przejeżdżać czołgi. Dwa piechotne przyczółki, które od nocy z 11 na 12 maja kurczowo trzymały się zachodniego brzegu rzeki, zamieniły się w podstawę wyjściową do natarcia w głąb doliny Liri.

Tego samego dnia kilkanaście kilometrów dalej na południe, w górach Aurunci, oddziały Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego zdobyły szczyt Monte Maio (Majo) i rozerwały linię Gustawa na odcinku, który Niemcy uważali za najtrudniej dostępny. 13 maja był więc dniem, w którym rozpoczęta dwie doby wcześniej czwarta bitwa o Monte Cassino przestała być serią krwawych szturmów bez rozstrzygnięcia i zaczęła przynosić przełamanie – choć nie tam, gdzie jej przebieg śledziła później polska pamięć, czyli na wzgórzach wokół klasztoru.

Rzeka, która zatrzymała dwie ofensywy

Gari – tak miejscowi nazywają dolny odcinek Rapido między Cassino a ujściem do Liri, z którą tworzy Garigliano – nie jest szeroka, ale w maju 1944 roku miała kilkanaście metrów szerokości, wartki nurt, strome, rozmiękłe brzegi i głębokość wykluczającą bród. Za nią otwierała się dolina Liri, jedyny na tym odcinku frontu teren, po którym mogły przejść duże masy czołgów, a dalej droga nr 6 (Via Casilina) prowadząca do Rzymu. Niemcy wiedzieli o tym doskonale: dolinę zamykały pola minowe, zasieki, schrony i stanowiska ogniowe wpuszczone w zachodni brzeg, a całą równinę obserwowano z masywu Monte Cassino po prawej i z gór Aurunci po lewej.

Rzeka zatrzymała już raz aliantów. W nocy z 20 na 21 stycznia 1944 roku amerykańska 36 Dywizja Piechoty próbowała sforsować Gari pod Sant’Angelo i poniosła klęskę, która przeszła do historii jako przeprawa przez Rapido: pułki teksańskiej dywizji straciły w dwie doby blisko 1700 ludzi i nie utrzymały żadnego przyczółka. W kolejnych tygodniach ciężar walk przeniósł się na wzgórza i ruiny miasta – przez zniszczenie opactwa w lutym po trzecią bitwę w marcu – ale dolina Liri pozostawała zamknięta.

Wiosenny plan generała Harolda Alexandra, dowódcy 15 Grupy Armii, odwrócił tę logikę. Zamiast kolejnego szturmu na pojedynczy punkt operacja „Diadem” zakładała jednoczesne uderzenie na całym froncie od Cassino do morza. Większą część brytyjskiej 8 Armii Olivera Leese’a potajemnie przerzucono znad Adriatyku pod Cassino. W jej centrum stanął brytyjski XIII Korpus generała Sidneya Kirkmana, któremu przypadło właśnie forsowanie Gari: na prawo, bliżej Cassino, brytyjska 4 Dywizja Piechoty (gen. Dudley Ward), na lewo, naprzeciw wioski Sant’Angelo in Theodice, 8 Indyjska Dywizja Piechoty (gen. Dudley Russell). Obie wspierała kanadyjska 1 Brygada Pancerna, a w odwodzie korpusu czekały brytyjska 78 Dywizja Piechoty i 6 Dywizja Pancerna. Na prawo od Brytyjczyków 2 Korpus Polski generała Władysława Andersa miał zdobyć wzgórza nad klasztorem, a na lewo, już w strefie amerykańskiej 5 Armii generała Marka Clarka, Francuzi i Amerykanie mieli uderzyć z przyczółka nad Garigliano.

Noc z 11 na 12 maja

O godzinie 23.00 11 maja ponad 1600 dział obu armii otworzyło ogień. Po kwadransie piechota 4 Dywizji i 8 Dywizji Indyjskiej zaczęła spuszczać na wodę łodzie szturmowe. Plan zakładał, że przeprawa odbędzie się w ciemności, pod osłoną ognia i sztucznej mgły; w praktyce gęsta mgła i dym z pocisków ograniczyły widoczność do kilku metrów, łodzie znosił nurt, część z nich przewróciła się lub została podziurawiona, a kompanie gubiły kierunek i lądowały nie tam, gdzie miały. Niemieckie karabiny maszynowe strzelały na ślepo wzdłuż rzeki, a pola minowe na zachodnim brzegu zbierały żniwo.

Mimo to do rana obie dywizje miały na drugim brzegu po kilka batalionów. Przyczółki były jednak płytkie – miejscami na kilkaset metrów – i bez czołgów nie mogły odeprzeć niemieckich kontrataków. Wszystko zależało od mostów. W sektorze indyjskim pierwsze przeprawy udało się postawić jeszcze 12 maja. Jedna z nich była dziełem pomysłowości kanadyjskiego oficera, kapitana Tony’ego Kingsmilla z korpusu inżynierii elektrycznej i mechanicznej, przydzielonego do pułku czołgów Calgary: gotowy, trzydziestometrowy most Baileya ułożono na pozbawionym wieży Shermanie, który wjechał do rzeki, a drugi czołg zepchnął przęsło na przeciwległy brzeg. Około godziny 10 rano 12 maja most był gotowy do użytku, ranny w plecy Kingsmill dostał później Krzyż Wojskowy, a czołgi z Calgary wjechały do przyczółka indyjskiego i ruszyły na niemieckie gniazda oporu.

Most Amazon

Na odcinku 4 Dywizji, bliżej Cassino, sytuacja była gorsza. Piechota brygad, które przeprawiły się w nocy, leżała w płytkich okopach kilkaset metrów od rzeki, przyciśnięta ogniem z obu stron – z zabudowań przed sobą i z wzgórza klasztornego za plecami. 12 maja niemieckie kontrataki kilkakrotnie spychały ją ku wodzie, a próby postawienia mostów w ciągu dnia kończyły się pod ostrzałem. Dowództwo dywizji postanowiło spróbować raz jeszcze w nocy z 12 na 13 maja.

Budowę mostu „Amazon” powierzono trzem kompaniom polowym brytyjskich wojsk inżynieryjnych (Royal Engineers) – 7, 59 i 225. Saperzy pracowali w ciemności, przy zasłonie dymnej, którą zresztą niemieccy artylerzyści traktowali jak wskazówkę celu. Ostrzał z dział i moździerzy nie ustawał przez całą noc; ranni i zabici byli odnoszeni na tyły, a na ich miejsce wchodzili kolejni ludzie, bo przęsło trzeba było zmontować na brzegu i przepchnąć przez rzekę element po elemencie. O piątej rano 13 maja most był gotowy. W 2022 roku na miejscu przeprawy, przy via Folcara, odsłonięto pomnik złożony z fragmentu mostu Baileya.

Przez Amazon przeszły najpierw czołgi i działa przeciwpancerne, potem kolejne bataliony piechoty. Przyczółek 4 Dywizji, do tej pory wąski pas zabitej ziemi nad rzeką, w ciągu dnia rozszerzył się na kilometr i więcej w głąb doliny. W sektorze indyjskim kanadyjskie czołgi z pułków Calgary i Ontario wspierały piechotę w walkach o Sant’Angelo i Panaccioni; teren nad rzeką był rozmiękły i kilkanaście Shermanów z pułku Ontario ugrzęzło w błocie – załogi wyciągały je przez cały dzień pod ogniem. Po południu 13 maja na pomoc przyszedł składany most czołgowy, którym kolejny szwadron przejechał przez Sant’Angelo do piechoty przygwożdżonej przy niemieckich stanowiskach. Pod wieczór wioska była w rękach indyjskiej dywizji, w której obok batalionów indyjskich walczyli Gurkhowie i Brytyjczycy, a w nocy z 13 na 14 maja przez rzekę przeszły kolejne czołgi z pułku Three Rivers.

To właśnie kryje się za lakonicznym stwierdzeniem, że 13 maja przyczółek nad Gari został wzmocniony. Wzmocnienie oznaczało więcej niż dodatkowe bataliony: dopiero z mostami, czołgami i artylerią po zachodniej stronie rzeki XIII Korpus mógł przejść od obrony skrawka brzegu do natarcia w kierunku drogi nr 6 i Pignataro. Lewe skrzydło niemieckiej obrony w dolinie zaczęło pękać.

Niemcy bez dowódców

Ofensywa zaskoczyła stronę niemiecką w najgorszym możliwym momencie. Feldmarszałek Albert Kesselring, wprowadzony w błąd alianckim planem maskowania, spodziewał się raczej nowego desantu na wybrzeżu w rejonie Civitavecchii niż frontalnego uderzenia całych dwóch armii pod Cassino i trzymał część odwodów z dala od Gari. Dowódca 10 Armii, gen. Heinrich von Vietinghoff, i dowódca XIV Korpusu Pancernego, gen. Fridolin von Senger und Etterlin, przebywali w chwili natarcia w Niemczech, a szef sztabu Kesselringa, gen. Siegfried Westphal, był chory. Pierwsze, decydujące doby bitwy niemieckie dywizje toczyły pod zastępcami.

Na odcinku Gari i Cassino bronił się LI Korpus Górski, a w samym mieście i na wzgórzu klasztornym – spadochroniarze 1 Dywizji Spadochronowej, którzy już raz, w marcu, utrzymali ruiny. W dolinie Liri obrona opierała się na batalionach rozciągniętych wzdłuż rzeki i na odwodach, które trzeba było dopiero ściągnąć. Kiedy 13 maja okazało się, że żołnierze brytyjscy i indyjscy mają nad Gari mosty i czołgi, Kesselring zaczął wysyłać w dolinę wszystko, co miał pod ręką, w tym jednostki 90 Dywizji Grenadierów Pancernych. Nie chodziło już o zepchnięcie aliantów do rzeki, ale o zyskanie czasu na obsadzenie drugiej pozycji – linii Hitlera, kilkanaście kilometrów dalej na zachód.

Monte Maio i góry Aurunci

Rozstrzygnięcie zapadło jednak nie w dolinie, lecz w górach na jej południowym skraju. Pomysł, by obejść Cassino przez masyw Aurunci, którego Niemcy nie obsadzili silnie, bo uznawali go za nieprzejezdny dla większych sił, wyszedł od generała Alphonse’a Juina, dowódcy Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego. Korpus liczył cztery dywizje – 1 Dywizję Wolnych Francuzów, 2 Marokańską Dywizję Piechoty, 3 Algierską Dywizję Piechoty i 4 Marokańską Dywizję Górską – oraz trzy zgrupowania taborów złożone z marokańskich goumiers, górali przyzwyczajonych do marszu po bezdrożach, zaopatrywanych przez kolumny mułów. Byli wśród nich Francuzi, ale większość korpusu stanowili żołnierze z Maroka, Algierii i Tunezji.

Pierwsza noc i dzień 12 maja przyniosły Francuzom ciężkie walki i straty: niemiecka 71 Dywizja Piechoty broniła się zacięcie, a kilka natarć utknęło. Rankiem 13 maja 2 Marokańska Dywizja Piechoty generała André Dody’ego ponowiła szturm i zdobyła Monte Maio, szczyt o wysokości około 940 metrów, panujący nad całym odcinkiem. Na wierzchołku zawieszono wielką francuską flagę, widoczną z dna doliny Liri. W ciągu następnych godzin niemiecka obrona na odcinku francuskim zaczęła się rozpadać; padło m.in. Castelforte, od miesięcy jeden z filarów obrony nad Garigliano.

Wyłom pod Monte Maio otworzył drogę zgrupowaniu górskiemu generała Augustina Guillaume’a. W kolejnych dniach goumiers przeszli grzbietami gór Aurunci, gdzie Niemcy nie mieli prawie nikogo, a francuskie dywizje zajęły Ausonię 15 maja, a wkrótce potem Esperię, wychodząc na tyły niemieckich pozycji w dolinie Liri. Mark Clark nazwał później w swoich wspomnieniach to natarcie jednym z najświetniejszych i najśmielszych posunięć całej wojny we Włoszech i kluczem do powodzenia ofensywy.

Cień nad zwycięstwem

Francuskie przełamanie ma także drugą, ciemną stronę, o której we Włoszech nie zapomniano. W ślad za postępami korpusu, przede wszystkim w drugiej połowie maja i w czerwcu, w górskich wioskach południowego Lacjum doszło do masowych gwałtów, zabójstw i grabieży dokonywanych przez żołnierzy kolonialnych oddziałów Juina, głównie goumiers. Włosi nazwali te zbrodnie marocchinate. Ofiarami padały kobiety i dziewczęta, ale też mężczyźni i chłopcy; wśród najciężej doświadczonych miejscowości wymienia się Esperię, Ausonię, Pico i Lenolę.

Skala tych zbrodni jest sporna. Ministerstwo Obrony Włoch oceniło w 1997 roku liczbę ofiar gwałtów na 2–3 tysiące kobiet; włoskie stowarzyszenia ofiar i niektórzy historycy podają liczby kilkakrotnie wyższe, dochodzące do 12 tysięcy. Do grudnia 1948 roku do włoskich władz wpłynęło około 10 tysięcy wniosków o odszkodowanie. Francuska justycja wojskowa postawiła przed sądem 207 żołnierzy, skazała 156 (trzech straconych), a 28 schwytanych na gorącym uczynku rozstrzelano bez sądu; w 1947 roku Francja zgodziła się wypłacić odszkodowania 1488 ofiarom. Rozpowszechniona później opowieść, jakoby Juin przed natarciem obiecał swoim żołnierzom „pięćdziesiąt godzin” bezkarności, nie ma potwierdzenia w dokumentach. Wydarzenia te stały się tłem powieści Alberta Moravii La ciociara (1957) i jej ekranizacji, filmu Matka i córka Vittoria De Siki (1960).

Polacy przed drugim natarciem

Na prawym skrzydle 8 Armii 13 maja był dniem ciszy po klęsce. W pierwszym szturmie, rozpoczętym w nocy z 11 na 12 maja, 3 Dywizja Strzelców Karpackich i 5 Kresowa Dywizja Piechoty uderzyły na Widmo, wzgórze 593, Masę Albaneta i San Angelo. Żołnierze dochodzili do szczytów i tracili je w kontratakach spadochroniarzy, pod ogniem z niewidocznych stanowisk na sąsiednich wzgórzach. Po południu 12 maja gen. Anders, po rozmowie z Leese’em, wycofał wyczerpane bataliony na pozycje wyjściowe. Straty były bardzo ciężkie, ale natarcie związało niemiecką artylerię i spadochroniarzy na wzgórzach w chwili, gdy żołnierze brytyjscy i indyjscy walczyli o przyczółki nad Gari, co podkreślali później zarówno polscy, jak i brytyjscy autorzy.

Od 13 maja 2 Korpus porządkował oddziały, uzupełniał stany, zmieniał plan i czekał, aż natarcie w dolinie Liri zagrozi tyłom Cassino. Drugie polskie uderzenie wyznaczono na 17 maja – gdy XIII Korpus, z wprowadzoną do walki 78 Dywizją, miał już wychodzić na drogę nr 6 za plecami obrońców klasztoru.

Miejsce w wojnie

Wydarzenia 13 maja przesądziły o losie linii Gustawa, choć jej najbardziej znany punkt jeszcze się bronił. Gdy przyczółki nad Gari połączyły się w jeden front, a Francuzi wyszli z gór na tyły doliny Liri, utrzymanie Cassino straciło sens. W kolejnych dniach 78 Dywizja i czołgi XIII Korpusu parły na drogę nr 6, a w nocy z 17 na 18 maja spadochroniarze opuścili ruiny klasztoru i miasta, które 18 maja zajęli Polacy i Brytyjczycy. Niemcy wycofali się na linię Hitlera; przełamali ją 23–24 maja Kanadyjczycy w dolinie Liri, a Polacy uderzyli na Piedimonte San Germano. Tego samego dnia z przyczółka pod Anzio ruszył amerykański VI Korpus. 4 czerwca do Rzymu weszły wojska Clarka – ale niemiecka 10 Armia, mimo ciężkich strat, wymknęła się z okrążenia, bo Clark skierował główne siły na Rzym, a nie na drogę jej odwrotu.

W szerszej perspektywie przełamanie nad Gari było tym, czego od kampanii włoskiej oczekiwano wiosną 1944 roku: ofensywa związała w walce kilkanaście niemieckich dywizji i zmusiła Kesselringa do zużycia odwodów na kilka tygodni przed lądowaniem w Normandii. Pokazało też, że Włochy pozostawały frontem koalicyjnym jak żaden inny – nad Gari i w górach Aurunci obok siebie walczyli Brytyjczycy, żołnierze indyjscy, Gurkhowie, Kanadyjczycy, Francuzi, Marokańczycy, Algierczycy i Polacy, a mosty Baileya i improwizacje takie jak most Kingsmilla stały się symbolem wojny, w której o przełamaniu umocnionej linii decydowali saperzy w nie mniejszym stopniu niż piechota. Zarazem na przełamaniu w górach Aurunci zaciążyły zbrodnie popełnione na włoskiej ludności, o których w Lacjum pamięta się do dziś.

Źródła

  1. irishbrigade.co.uk · crossing the gari river
  2. europeremembers.com · amazon bridge monument
  3. terrycopp.com · breaking the gustav line

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.