TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Wyznaczenie daty D-Day

Kategoria:
Wojsko
Front:
Front zachodni
Data:
8 maja 1944
Autor:
Łukasz
Tagi:
Dwight Eisenhower, Bernard Law Montgomery, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone

8 maja 1944 roku gen. Dwight Eisenhower, naczelny dowódca Alianckich Sił Ekspedycyjnych, ustalił dzień desantu w Normandii. Inwazja na Francję, operacja „Overlord”, miała się zacząć 5 czerwca. Amerykańska historia oficjalna (Gordon A. Harrison, „Cross-Channel Attack”) zapisuje tę decyzję wprost: tego dnia Eisenhower wyznaczył D-Day na „Y plus 4”, czyli cztery dni po tak zwanym dniu Y, terminie gotowości wszystkich sił, przypadającym na 1 czerwca. Data z chronologii jest więc poprawna. Część opracowań wiąże jednak ostateczne, „nieodwołalne” ustalenie 5 czerwca z 17 maja; różnica może wynikać z tego, że termin wyznaczony 8 maja jako wstępny później jedynie potwierdzono.

Termin nie był wyborem dowolnym. Wynikał z rachunku, w którym liczyły się faza księżyca, godzina wschodu słońca i wysokość wody u francuskiego brzegu. Tylko kilka dni w miesiącu spełniało wszystkie wymagania jednocześnie, a 5 czerwca był pierwszym z nich.

Od maja do czerwca

Pierwotnie inwazja miała nastąpić wiosną. Na konferencji w Quebecu w sierpniu 1943 roku alianccy szefowie sztabów przyjęli datę docelową 1 maja 1944, a w listopadzie na konferencji w Teheranie Franklin Delano Roosevelt i Winston Churchill zapewnili Józefa Stalina, że desant nastąpi w maju. Stalin obiecał w zamian równoczesną ofensywę na wschodzie, która miała nie pozwolić Niemcom na przerzucenie dywizji na zachód.

Plany zmieniły się, gdy w styczniu 1944 roku Eisenhower i gen. Bernard Law Montgomery poszerzyli uderzenie z trzech do pięciu dywizji w pierwszym rzucie. Do tego potrzeba było znacznie więcej barek i okrętów desantowych, a tych brakowało na wszystkich teatrach wojny. Eisenhower, który dopiero co przyjechał do Londynu, poprosił o miesiąc zwłoki: dodatkowy miesiąc pracy stoczni oznaczał więcej okrętów desantowych dla pierwszego rzutu. Pod koniec stycznia szefowie sztabów zgodzili się przesunąć inwazję na początek czerwca. Wiosna nie poszła jednak na marne – zyskało na tym lotnictwo, które w kwietniu i maju niszczyło francuskie i belgijskie węzły kolejowe, a od początku maja coraz mocniej bombardowało cele przed inwazją.

Na przełomie kwietnia i maja przygotowania do inwazji wchodziły w ostatnią fazę, a wojska kończyły ćwiczenia. Po kwietniowym „Tigerze”, zakończonym tragedią pod Slapton Sands, na początku maja odbyła się seria ćwiczeń „Fabius” – próba generalna dla brytyjskich, kanadyjskich i amerykańskich sił desantowych. Plan był gotowy, wojska wyszkolone, a kwatera SHAEF mogła wreszcie wskazać dzień.

Księżyc, przypływ i świt

Wymagania zgłaszały wszystkie trzy rodzaje sił. Marynarka admirała Bertrama Ramsaya chciała podejść do brzegu w ciemności, ale ostrzeliwać umocnienia i wysadzać piechotę już za dnia – godzina „H” miała więc wypaść niedługo po świcie, by artylerzyści okrętowi i lotnicy widzieli cele. Lotnictwo dowodzone przez marszałka Trafforda Leigh-Mallory’ego potrzebowało w noc przed desantem księżyca: trzy dywizje powietrznodesantowe – dwie amerykańskie i jedna brytyjska – miały być zrzucone za plażami, a piloci samolotów transportowych i szybowców musieli widzieć ziemię. Najlepsza była noc bliska pełni.

Najtrudniejszy był warunek trzeci – woda. Odkąd feldmarszałek Erwin Rommel zajął się Wałem Atlantyckim, Niemcy obstawiali plaże tysiącami przeszkód: drewnianymi palami, stalowymi „jeżami” i kozłami, często z przytwierdzonymi minami. Przy wysokiej wodzie barki wpadałyby na nie niewidoczne pod powierzchnią. Planiści postanowili więc lądować przy niskiej, ale przybierającej wodzie: przeszkody stały wtedy na suchym piasku, saperzy mogli je wysadzić, a przypływ z każdą godziną podnosił barki bliżej brzegu i pozwalał im odpłynąć po wyładunku. Ceną była długa droga piechoty przez odsłoniętą plażę. Na pływy morskie w Zatoce Sekwany nałożyła się jeszcze różnica czasu: woda przybierała na zachodzie wcześniej niż na wschodzie, dlatego Amerykanie mieli lądować o 6.30, a Brytyjczycy i Kanadyjczycy mniej więcej godzinę później.

Gdy wszystkie te warunki zestawiono z kalendarzem, okazało się, że w pierwszej połowie czerwca spełniają je tylko 5, 6 i 7 czerwca. Kolejna szansa – z odpowiednimi pływami, ale już bez księżyca – przypadała dopiero na 18–20 czerwca. Eisenhower wybrał pierwszy dzień okna. Gdyby pogoda zawiodła, w zapasie zostawały jeszcze dwa.

Dzień Y i dzień D

W języku sztabów „D-Day” oznaczał po prostu dzień rozpoczęcia operacji, a „H-Hour” – godzinę pierwszego lądowania; od nich liczono wszystkie terminy planu („D plus 1”, „H minus 30”). Dzień Y był pojęciem pomocniczym, wprowadzonym na potrzeby logistyki: do 1 czerwca wszystkie jednostki pierwszych rzutów miały stać gotowe w obozach przy portach. Decyzja z 8 maja nadała całej machinie ostateczny rytm. Od tej chwili kwatermistrzowie wiedzieli, kiedy kolumny mają ruszyć z obozów koncentracji na wybrzeże, a dowództwa morskie – kiedy rozpocząć załadunek.

Data była najpilniej strzeżoną tajemnicą wojny. Znał ją tylko wąski krąg oficerów z dostępem „Bigot”, a większość żołnierzy dowiedziała się o celu operacji dopiero w ostatnim tygodniu maja, gdy zamknięto ich w strzeżonych obozach. Według amerykańskiej historii oficjalnej amerykańskie zespoły desantowe zaczęły wchodzić na okręty 30 maja, a do 3 czerwca wszyscy byli na pokładach.

Pogoda – niewiadoma w rachunku

Księżyc i pływy dało się obliczyć na lata naprzód, pogody nad kanałem La Manche – nie. Dlatego decyzja z 8 maja była warunkowa: ostateczny rozkaz miał zapaść dopiero w ostatniej chwili, na podstawie prognozy. Za prognozy odpowiadał główny meteorolog SHAEF, Szkot James Stagg – cywilny naukowiec z brytyjskiej służby meteorologicznej, któremu jesienią 1943 roku nadano stopień kapitana grupy w rezerwie RAF, by miał posłuch wśród wojskowych. Stagg nie prognozował sam: zestawiał oceny trzech zespołów – brytyjskiej służby meteorologicznej, Admiralicji i amerykańskiego lotnictwa – które często się różniły, i przedstawiał dowódcom wspólne stanowisko. Jego zastępcą był amerykański płk Donald Yates.

Według relacji Stagga w maju Eisenhower regularnie słuchał próbnych prognoz, by sprawdzić, jak trafnie meteorolodzy przewidują pogodę na kilka dni naprzód. Według historii oficjalnej 29 maja Stagg przedstawił optymistyczną prognozę długoterminową na pierwszy tydzień czerwca i na jej podstawie zakończono przygotowania. Ostatnie narady odbywały się w Southwick House pod Portsmouth, kwaterze Ramsaya, blisko portów załadunku.

Czego spodziewali się Niemcy

Niemieckie dowództwo wiedziało, że inwazja jest blisko, ale nie znało ani miejsca, ani dnia. Naczelny dowódca na Zachodzie, feldmarszałek Gerd von Rundstedt, i większość generałów oczekiwali głównego uderzenia nad Cieśniną Kaletańską, gdzie droga przez morze była najkrótsza; utwierdzała ich w tym aliancka operacja „Fortitude” z fikcyjną armią w południowo-wschodniej Anglii. Adolf Hitler już w marcu wskazywał jako możliwy cel półwyspy Cotentin i Bretanię, a pod koniec kwietnia zaczął naciskać na wzmocnienie Normandii. 6 maja Rommel przekazał 7 Armii jego zaniepokojenie i w kolejnych dniach na Cotentin skierowano 91 Dywizję Piechoty (powietrznodesantową, 91. Luftlande-Division), a pod Cherbourg – 6 Pułk Spadochronowy. Rommel, który dowodził Grupą Armii B, w maju objeżdżał Normandię i przyspieszał tam prace, choć – jak przyjmuje większość historyków – podobnie jak Rundstedt za najbardziej prawdopodobny cel głównego uderzenia uważał wybrzeże departamentu Pas-de-Calais.

O terminie Niemcy wnioskowali głównie z pogody i z nalotów. Dowódca marynarki na Zachodzie, adm. Theodor Krancke, sądził, że inwazję poprzedzą znacznie silniejsze bombardowania baterii nadbrzeżnych; jeszcze 31 maja oceniał, że uderzenia są na to zbyt słabe, i choć sam wskazywał na zagrożenie Cotentin, wciąż spodziewał się wielkiego desantu nad Pas-de-Calais. Niemieccy meteorolodzy, pozbawieni stacji na Atlantyku, skąd nadciągała pogoda nad kanał, nie mogli przewidzieć krótkiej poprawy, którą wychwycił Stagg.

Miejsce w wojnie

Wyznaczony 8 maja dzień nie został dotrzymany. Wieczorem 3 czerwca Stagg zapowiedział na 5 czerwca sztorm, silny wiatr i niskie chmury. Wczesnym rankiem 4 czerwca Eisenhower przesunął inwazję o dobę – część konwojów była już w morzu i musiała zawrócić. Wieczorem tego dnia, na naradzie w bibliotece Southwick House, Stagg przewidział krótkie przejaśnienie. Następne okno przypadałoby dopiero 19 czerwca, bez księżyca dla spadochroniarzy, a wojska trzeba by wyładować z okrętów i ryzykować utratę tajemnicy. Eisenhower wydał rozkaz, a nad ranem 5 czerwca, po kolejnej prognozie, go potwierdził. 6 czerwca 1944 roku alianci wylądowali w Normandii.

Zaskoczenie było w dużej mierze dziełem pogody: niemiecka marynarka odwołała na noc z 5 na 6 czerwca patrole, a Rommel wyjechał do domu w Niemczech, skąd chciał udać się do Hitlera. Termin zapasowy okazałby się zaś zgubny – w dniach 19–22 czerwca nad kanałem szalał sztorm, który zniszczył amerykański sztuczny port pod Omaha. Data wyznaczona 8 maja wiązała też Wschód z Zachodem: kilkanaście dni po desancie, 22 czerwca, Armia Czerwona rozpoczęła na Białorusi wielką ofensywę letnią, spełniając teherańską obietnicę uderzenia z dwóch stron.

Źródła

  1. nps.gov · eisenhower plans for d day

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.