TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Strzelanina na placu Dam

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Front:
Front zachodni
Data:
7 maja 1945
Autor:
Natalia
Tagi:
Holandia, Kriegsmarine, ruch oporu, ludność cywilna

W poniedziałek 7 maja 1945 roku plac Dam – centralny plac Amsterdamu, przed pałacem królewskim – wypełniły tysiące ludzi. Niemieckie wojska w Holandii skapitulowały dwa dni wcześniej, gazety zapowiadały, że lada godzina wkroczą do miasta Kanadyjczycy, a mieszkańcy, wyniszczeni głodową zimą, wyszli na ulice z flagami i pomarańczowymi wstążkami. Grała katarynka, tańczono. Około 15.00 z okien, balkonu i dachu gmachu Groote Club na rogu placu i ulicy Kalverstraat niemieccy marynarze otworzyli ogień z karabinów maszynowych do tłumu. Strzelanina trwała około dwóch godzin. Zginęło – według gazet z tamtych dni – od 19 do 40 osób, według ustaleń z lat 2013–2017 co najmniej 32; rannych było od 100 do 120.

W niektórych kalendariach wojny wydarzenie to figuruje pod datą 6 maja. W rzeczywistości strzały na placu Dam padły 7 maja 1945 roku, dzień przed wkroczeniem Kanadyjczyków do Amsterdamu. Strzelali – według zgodnych relacji – marynarze Kriegsmarine zakwaterowani w Groote Club. Liczba ofiar pozostaje sporna: przez dziesięciolecia podawano 22 zabitych i około 120 rannych, ale w prasie z maja 1945 roku liczby wahały się od 19 do 40 zabitych, a dopiero badania fundacji upamiętniającej ofiary pozwoliły ustalić 32 nazwiska.

Kraj między kapitulacją a wyzwoleniem

Holandia była okupowana od maja 1940 roku. Rządził nią komisarz Rzeszy Arthur Seyss-Inquart, a królowa Wilhelmina i rząd przebywali w Londynie. Po klęsce aliantów pod Arnhem jesienią 1944 roku front zatrzymał się na wielkich rzekach i zachodnia, najgęściej zaludniona część kraju – z Amsterdamem, Rotterdamem, Hagą i Utrechtem – pozostała w rękach niemieckich aż do końca wojny. Po strajku kolejarzy, ogłoszonym na wezwanie rządu emigracyjnego we wrześniu 1944 roku, Niemcy wstrzymali dowóz żywności. Nastąpiła głodowa zima, która kosztowała życie około 20 tysięcy ludzi. Dopiero pod koniec kwietnia 1945 roku, po rozmowach z Seyss-Inquartem, alianci mogli zrzucać nad zachodnią Holandią żywność w ramach operacji Manna i Chowhound.

4 maja 1945 roku na wrzosowisku pod Lüneburgiem wysłannicy admirała Karla Dönitza podpisali przed marszałkiem Bernardem Montgomerym kapitulację wojsk niemieckich w północno-zachodnich Niemczech, Danii i Holandii, ze skutkiem od rana 5 maja. Następnego dnia, 5 maja, w Wageningen dowódca niemieckich wojsk w Holandii gen. Johannes Blaskowitz przyjął od kanadyjskiego gen. Charlesa Foulkesa warunki kapitulacji, w obecności księcia Bernharda. Wojna w Holandii formalnie się skończyła, ale w zachodniej części kraju wciąż stało ponad 100 tysięcy uzbrojonych Niemców, a wojska 1 Armii Kanadyjskiej potrzebowały kilku dni, by dotrzeć do wszystkich miast i rozbroić garnizony.

W tym okresie przejściowym kluczową rolę odgrywały Binnenlandse Strijdkrachten (BS, Siły Wewnętrzne) – utworzona jesienią 1944 roku pod zwierzchnictwem księcia Bernharda organizacja zbrojna, skupiająca dotychczasowe grupy ruchu oporu. Jej członkowie z opaskami na ramionach przejmowali budynki publiczne i pilnowali porządku. Alianci polecili im jednak, by nie rozbrajali Niemców i nie pokazywali się z bronią na ulicach – rozbrojenie miało należeć wyłącznie do wojsk alianckich. W praktyce w Amsterdamie oba uzbrojone obozy żyły obok siebie, a napięcie rosło z godziny na godzinę.

Popołudnie 7 maja

6 maja amsterdamskie gazety doniosły, że wojska alianckie wejdą do miasta następnego dnia. Rano 7 maja na plac Dam zaczęły ściągać tłumy. Około południa od strony ulicy Rokin pojawiło się kilka brytyjskich samochodów pancernych z rozpoznania 49 Dywizji Piechoty, działającej w składzie I Korpusu Kanadyjskiego. Minęły się w pobliżu placu z niemiecką kolumną, po czym – uznawszy sytuację za zbyt niepewną – wycofały się z miasta. BS zajęły tymczasem pałac królewski, główną pocztę i inne ważne budynki.

Gmach Groote Club – klubu towarzyskiego przy rogu placu Dam i Kalverstraat, sąsiadującego z pałacem – zajmowali niemieccy marynarze. Z okien i z dachu przyglądali się świętującemu tłumowi. Co dokładnie wywołało strzelaninę, nigdy nie wyjaśniono. Według najczęściej powtarzanej wersji członkowie BS zatrzymali na pobliskiej Paleisstraat dwóch niemieckich żołnierzy; jeden z nich odmówił oddania broni i strzelił (według innej relacji to on został zastrzelony). Po tych strzałach Niemcy z Groote Club otworzyli ogień z broni maszynowej na plac. Inne wyjaśnienia – pijaństwo, chęć zemsty, strach przed linczem – pojawiały się w relacjach, ale żadnego nie potwierdzono; opowieść o pijanych żołnierzach holenderscy badacze uznali w 2014 roku za mit.

Na placu wybuchła panika. Tysiące ludzi rzuciły się do ucieczki w stronę Damraku, Nieuwendijk i Rokin; część padła od kul, część została stratowana. Inni kryli się za latarniami, kioskami i za katarynką „’t Snotneusje”, która stała się później symbolem tamtego dnia. Członkowie BS odpowiedzieli ogniem z sąsiednich ulic i na placu rozgorzała regularna wymiana strzałów. Między ostrzeliwanych wbiegali harcerze, pielęgniarki i sanitariusze Czerwonego Krzyża, wynosząc rannych. W szpitalu Binnengasthuis opatrzono około 90 osób, z czego 44 przyjęto na oddziały.

Jak strzelanina się skończyła, także relacjonowano rozmaicie. Według oficjalnej wersji dowódca BS w Amsterdamie mjr Carel Frederik Overhoff przyjechał motocyklem z przyczepą w towarzystwie niemieckiego oficera Feldgendarmerie, kpt. Bergmanna, wszedł z nim do Groote Club i nakazał przerwać ogień; kierowca motocykla zginął tuż obok niego. Według innych relacji strzały ucichły wcześniej – po tym, jak BS zagroziły ostrzelaniem budynku z granatników przeciwpancernych, albo po telefonicznej interwencji jednego z mieszkańców miasta. Około 17.00 było po wszystkim. Tego samego popołudnia doszło do strzelaniny przy hotelu Victoria i dworcu Amsterdam Centraal, w której zginęło dwóch Holendrów i kilku Niemców.

Wieczorem do centrum miasta wrócili Brytyjczycy z 49 Dywizji. Według brytyjskich relacji przed pałacem królewskim niemiecki komendant miasta ppłk Hans Schröder złożył dowódcy oddziału kapitulację, przygotowując przekazanie Amsterdamu wojskom kanadyjskim. 8 maja Kanadyjczycy wkroczyli do miasta, a 9 maja na placu Dam, na którym dwa dni wcześniej leżeli zabici, zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi, by wysłuchać przemówienia premiera Pietera Gerbrandy’ego.

Ofiary i brak rozliczenia

Po strzelaninie gazety podawały od 19 do 22 zabitych (raz nawet 40). Liczba 22 zabitych i około 120 rannych utrwaliła się na dziesięciolecia, choć nigdy nie sporządzono oficjalnej listy ofiar. Dopiero w 2013 roku fundacja Stichting Memorial voor Damslachtoffers 7 mei 1945 ustaliła na podstawie archiwów nazwiska 31, a później 32 osób, które zginęły na miejscu albo zmarły z ran – ostatnia w czerwcu 1945 roku. Najmłodsza miała osiem lat. Liczba rannych pozostaje nieznana; gazety pisały o 100–120.

Marynarze z Groote Club pozostali w budynku do 9 maja, kiedy zatrzymali ich Kanadyjczycy, a następnie – jak tysiące innych niemieckich jeńców z Holandii – zostali odesłani do Niemiec. Żadnego śledztwa nie wszczęto i nikt nie został osądzony. Overhoff otrzymał w 1947 roku Order Wojskowy Wilhelma za przerwanie walki, lecz w 1952 roku odebrano mu go po skazaniu za sprzeniewierzenie funduszy.

Pamięć

7 maja 1947 roku na fasadzie Groote Club odsłonięto tablicę upamiętniającą ofiary. Przez dziesięciolecia pamięć o strzelaninie ustępowała jednak wspomnieniom radości wyzwolenia, a sam plac Dam stał się miejscem ogólnonarodowej żałoby z innego powodu: w 1956 roku stanął na nim Pomnik Narodowy, przy którym co roku 4 maja, w Dzień Pamięci, król i tysiące ludzi czczą ofiary wojny. Dopiero 7 maja 2016 roku, po nabożeństwie w Nieuwe Kerk, burmistrz Eberhard van der Laan odsłonił w bruku placu kamienie z nazwiskami 31 zabitych; w 2017 roku dodano 32. nazwisko. Kamienie powstały ze składek internautów, którzy w ramach akcji „Połóż kamień” zebrali ponad 15 tysięcy wirtualnych cegiełek.

Ostatnie ofiary okupacji

Strzelanina na placu Dam nie była operacją wojskową ani zaplanowaną zbrodnią, lecz wybuchem przemocy w chaosie pierwszych dni po kapitulacji, kiedy uzbrojeni okupanci i uzbrojony ruch oporu stali naprzeciw siebie bez żadnej władzy, która mogłaby ich rozdzielić. Zginęli w niej ludzie, którzy przetrwali pięć lat okupacji, bombardowanie Rotterdamu, deportacje i głodową zimę – i wyszli na plac w przekonaniu, że wojna już się skończyła. Dlatego w holenderskiej pamięci 7 maja 1945 roku stał się symbolem tragicznego paradoksu: śmierci w dniu wyzwolenia.

Wydarzenie pokazało też, jak kruchy był porządek w okresie między kapitulacją a faktycznym przejęciem kraju przez aliantów. Tego samego dnia strzelano także pod dworcem centralnym, a na wyspie Texel, gdzie w kwietniu zbuntował się gruziński batalion Wehrmachtu, sporadyczne starcia trwały aż do 20 maja. Seyss-Inquart został aresztowany przez Brytyjczyków w tym samym dniu, w którym na Damie padły strzały, a 7 maja w Reims Niemcy podpisali bezwarunkową kapitulację wszystkich swoich sił zbrojnych. Dla Holandii, która w czasie wojny straciła ponad 200 tysięcy obywateli – w tym ponad 100 tysięcy deportowanych i zamordowanych Żydów – okupacja skończyła się ostatecznie kilka dni później, gdy ostatnie niemieckie garnizony złożyły broń.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.