- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 14 maja 1940
- Autor:
- Łukasz
- Bitwa:
- Kampania holenderska
- Tagi:
- Holandia, Luftwaffe, III Rzesza, Henri Winkelman

14 maja 1940 roku krótko przed 13.30 nad Rotterdam nadleciały niemieckie bombowce Heinkel He 111. W ciągu kwadransa zrzuciły na śródmieście i dzielnicę Kralingen blisko sto ton bomb, a pożary, które wybuchły po nalocie, strawiły niemal całe historyczne centrum drugiego miasta Holandii. Zginęło kilkaset osób, około 80 tysięcy straciło dach nad głową. Bomby spadły w chwili, gdy niemiecki dowódca na miejscu prowadził z obrońcami rokowania o poddanie miasta i właśnie wstrzymał atak. Kilka godzin później, pod groźbą takiego samego losu dla Utrechtu, naczelny wódz gen. Henri Winkelman nakazał armii holenderskiej złożyć broń. 15 maja podpisał w szkole w Rijsoord akt kapitulacji. Walki trwały jeszcze tylko w Zelandii, gdzie Holendrzy i Francuzi bronili się do 17 maja, a ostatnie oddziały na wyspie Noord-Beveland poddały się 18 maja.
Mosty na Mozie
Rotterdam był od pierwszych godzin wojny jednym z głównych celów niemieckiego desantu. Rano 10 maja spadochroniarze i piechota desantowa podlegli gen. Kurtowi Studentowi opanowali lotnisko Waalhaven i mosty na południowych przedmieściach, a dwanaście wodnosamolotów wylądowało na Nowej Mozie w samym środku miasta, wysadzając żołnierzy, którzy zajęli most drogowy Willemsbrug i niewielki przyczółek na północnym brzegu. Zgodnie z niemieckim planem mosty w Moerdijk, Dordrechcie i Rotterdamie miały otworzyć drogę wojskom lądowym do serca Twierdzy Holandii. W odróżnieniu od klęski pod Hagą ta część operacji się powiodła, choć nie do końca: holenderska piechota morska i oddziały garnizonu pod dowództwem płk. Pietera Scharroo przez cztery dni nie dopuściły Niemców na północny brzeg, ale nie zdołały też zniszczyć mostu.
13 maja przez mosty w Moerdijk i Dordrechcie przeszła niemiecka 9 Dywizja Pancerna i dotarła do Rotterdamu. Tego samego dnia Holendrzy przegrali bitwę o Grebbeberg na wschodzie, a królowa Wilhelmina i rząd odpłynęli do Wielkiej Brytanii, przekazując władzę w kraju naczelnemu wodzowi. Mimo to Winkelman nie zamierzał kapitulować, dopóki istniała szansa na dalszą obronę. W Rotterdamie front od trzech dni stał w miejscu, a każde natarcie przez wąski most w zwartej zabudowie, poprzecinanej kanałami, groziło Niemcom ciężkimi stratami.
Tymczasem Niemcom zależało na czasie. Dowódca 18 Armii gen. Georg von Küchler obawiał się brytyjskiego desantu i 13 maja polecił dowódcy XXXIX Korpusu gen. Rudolfowi Schmidtowi, by złamał opór w Rotterdamie „wszelkimi środkami”, w razie potrzeby grożąc zniszczeniem miasta i wykonując tę groźbę. Następnego dnia Hitler w dyrektywie nr 11 stwierdził, że holenderska armia okazała się silniejsza, niż zakładano, i że względy polityczne i wojskowe wymagają szybkiego złamania jej oporu. Na front holenderski przerzucono pułk bombowy Kampfgeschwader 54.
Ultimatum
Schmidt i Student planowali na 14 maja natarcie przez Willemsbrug z czołgami, saperami i pułkiem SS „Leibstandarte Adolf Hitler”, poprzedzone ograniczonym, precyzyjnym uderzeniem bombowców nurkujących na stanowiska obrońców. Zniszczenie miasta nie leżało w ich interesie, bo gruzy utrudniłyby przejście czołgów. Dowództwo Luftwaffe, w tym sam Hermann Göring, zabiegało jednak o nalot dywanowy na śródmieście, który miał wymusić kapitulację całego kraju. Dowódca 2 Floty Powietrznej gen. Albert Kesselring, według własnych wspomnień, spierał się z Göringiem o skalę ataku. Ostatecznie przed południem 14 maja z lotnisk w Niemczech wystartowało około 90 Heinkli KG 54 pod dowództwem płk. Waltera Lacknera.
Rano niemieccy parlamentariusze przenieśli przez Willemsbrug ultimatum Schmidta: jeśli w ciągu dwóch godzin miasto się nie podda, zostaną użyte „najskrajniejsze środki zniszczenia”. Płk Scharroo otrzymał je około 10.30. Burmistrz Pieter Oud uznał, że w tak krótkim czasie miasta nie da się ewakuować, i prosił o poddanie Rotterdamu. Scharroo, który nie widział wojskowej potrzeby kapitulacji, zwrócił się do Winkelmana. Ten postanowił grać na zwłokę: dokument nie był podpisany i nie zawierał nazwiska ani stopnia nadawcy, więc obrońcy zażądali ultimatum w należytej formie. Około 12.15 holenderski parlamentariusz, kpt. Backer, przekazał tę odpowiedź ppłk. Dietrichowi von Choltitzowi, dowódcy batalionu desantowego na przyczółku.
Schmidt potraktował odpowiedź jako początek rokowań. Odwołał zaplanowany na 13.00 ostrzał artyleryjski, wysłał do dowództwa lotnictwa depeszę, że nalot ma zostać wstrzymany, i przygotował nowe ultimatum, tym razem podpisane, z terminem do 16.20. Uzgodniono wcześniej, że gdyby bombardowanie miało zostać odwołane, Niemcy na przyczółku wystrzelą czerwone rakiety sygnałowe. Około 13.20, gdy Backer z nowym ultimatum wracał w stronę mostu, nad miastem pojawiły się samoloty.
Nalot
Bombowce nadleciały w dwóch zgrupowaniach. Mniejsze, około 36 maszyn, zbliżało się od południa. Gdy od strony przyczółka wzbiły się czerwone rakiety, pierwsze trzy samoloty zdążyły już zrzucić bomby, ale reszta zawróciła. Większe zgrupowanie, 54 maszyny Lacknera, nadlatywało od północnego wschodu, nad terenem zajmowanym przez Holendrów. Rakiet albo nie zauważono w dymie i mgiełce, albo nie zostały na czas rozpoznane. Między około 13.27 a 13.40 Heinkle zrzuciły swoje bomby, w sumie około 1300 sztuk o wagomiarach 50 i 250 kilogramów, na pas zabudowy od Kralingen po stare śródmieście i dworzec Hofplein. Schmidt, patrząc na wybuchy, miał zawołać: „Mój Boże, to będzie katastrofa!”.
Obrona przeciwlotnicza miasta praktycznie nie istniała, bo działa przeniesiono wcześniej pod Hagę. Bomby trafiły w gęstą zabudowę, w magazyny i zbiorniki z olejem w porcie. Wybuchło setki pożarów, których zdziesiątkowana straż pożarna, bez wody i łączności, nie była w stanie opanować. Silny wiatr zamienił je w ciągu kilku godzin w burzę ogniową; dogaszano je przez wiele dni. Spłonęło ponad 24 tysiące mieszkań, kilka tysięcy sklepów, warsztatów i magazynów, dziesiątki szkół i kościołów, w tym gotycki kościół św. Wawrzyńca, z którego zostały tylko mury i wieża. Zniszczeniu uległo około 2,5 kilometra kwadratowego śródmieścia. Ocalały m.in. ratusz, poczta główna i giełda.
Liczba zabitych nie jest pewna. Długo podawano liczbę około 800–900 ofiar (814 według zestawienia holenderskiego historyka Allerta Goossensa). Lista ofiar opracowana w ostatnich latach przez badaczy rotterdamskich obejmuje 711 osób zabitych w samym nalocie 14 maja i ponad 1100 ofiar wszystkich bombardowań miasta od 10 do 14 maja. Liczba mogła być wyższa, gdyby nie to, że po czterech dniach walk tysiące mieszkańców opuściły śródmieście. W pierwszych dniach po nalocie alianckie i holenderskie źródła podawały, że zginęło 30 tysięcy ludzi. Ta liczba, powtarzana przez lata, ugruntowała obraz Rotterdamu jako miasta-męczennika i wpłynęła na decyzje brytyjskie w następnych dniach.
Kapitulacja miasta i kraju
Kpt. Backer przedostał się przez płonące miasto do kwatery Scharroo w dzielnicy Blijdorp. Po naradzie z burmistrzem i oficerami, bez możliwości porozumienia się z Hagą, pułkownik postanowił poddać miasto, by uchronić je przed kolejnym nalotem. O 15.00 nakazał wstrzymać ogień, a o 15.50 przybył do Schmidta i przyjął jego warunki. Göring tymczasem nakazał drugi nalot, który miał nastąpić, jeśli całe miasto nie zostanie zajęte. Gdy Schmidt się o tym dowiedział, o 17.15 nadał niezaszyfrowany meldunek, że Rotterdam jest w niemieckich rękach, choć nie było to jeszcze prawdą; bombowce zawrócono. Wieczorem, podczas rozmów w holenderskiej kwaterze, gen. Student podszedł do okna, by przerwać strzelaninę na ulicy, i został ciężko ranny w głowę zabłąkaną niemiecką kulą. Żołnierze niemieccy, przekonani, że strzelali Holendrzy, ustawili pod ścianą grupę jeńców i cywilów; egzekucji zapobiegł Choltitz.
W Hadze Winkelman początkowo zamierzał walczyć dalej. Możliwość nalotów terrorystycznych brano pod uwagę przed wojną i nie uznawano jej za powód do kapitulacji, a obrona na Linii Wodnej i wokół Hagi mogła jeszcze potrwać. Wkrótce jednak komendant Utrechtu zameldował, że Niemcy żądają poddania miasta, a samoloty zrzucają ulotki, według których tylko bezwarunkowa kapitulacja może oszczędzić mu „losu Warszawy” – miasta zniszczonego przez Luftwaffe we wrześniu 1939 roku. Winkelman uznał, że Niemcy zamierzają niszczyć każde broniące się miasto, a armia nie ma czym ich powstrzymać. Zgodnie z otrzymanym od rządu poleceniem unikania zbędnych ofiar o 16.50 rozesłał dalekopisem rozkaz zniszczenia broni i poddania się najbliższym oddziałom niemieckim. O 17.20 powiadomił niemieckiego posła w Hadze, a około 19.00 ogłosił decyzję przez radio.
Kapitulacja nie objęła marynarki wojennej, której okręty w większości odpłynęły już do Anglii, ani prowincji Zelandii, gdzie oddziały holenderskie walczyły od 13 maja pod francuskim dowództwem operacyjnym. Dowódca bazy w Den Helder kontradm. Hoyte Jolles chciał się bronić nadal i Winkelman z trudem nakłonił go do wykonania rozkazu.
Rijsoord, 15 maja
O 5.00 rano 15 maja niemiecki posłaniec przywiózł do Hagi zaproszenie na rozmowy z gen. von Küchlerem. Spotkanie odbyło się w szkole podstawowej we wsi Rijsoord (dziś część gminy Ridderkerk) na południowy wschód od Rotterdamu, gdzie mieściła się kwatera niemiecka. Rozmowy trwały krótko. Spór wybuchł tylko o żądanie Küchlera, by holenderskich lotników, którzy dalej walczyli u boku aliantów, traktować jako wolnych strzelców pozbawionych ochrony prawa wojennego. Winkelman odmówił i dał do zrozumienia, że kapituluje armia na terytorium europejskim, a nie państwo, które wciąż prowadzi wojnę z kolonii i z Londynu. Akt podpisano przed południem, według większości opracowań około 10.15. Według przekazów Winkelman miał powiedzieć: „Nie zawieramy pokoju, prowadzimy wojnę dalej”. Broń złożyło około 280 tysięcy żołnierzy. Około 22 tysięcy z nich wywieziono czasowo do Niemiec, większość szybko zwolniono do domów.
Zelandia
Zelandia, prowincja wysp i półwyspów u ujścia Skaldy, podlegała osobnemu dowództwu marynarki wojennej, którym kierował kontradm. Hendrik van der Stad. Od 10 maja przez port Vlissingen przybywały oddziały francuskie z 60 i 68 Dywizji Piechoty, mające osłaniać podejścia do Antwerpii, i 13 maja Holendrzy przeszli pod ich dowództwo operacyjne. Współpraca szła źle: Francuzi nie wierzyli w holenderskie pozycje na przesmyku Zuid-Beveland i obsadzili inne linie, bez czasu na okopanie się.
Na Zelandię nacierał pułk SS „Deutschland”. Wieczorem 14 maja, po wiadomości o kapitulacji Winkelmana, obsada pozycji Bath na wschodnim krańcu przesmyku rozproszyła się po pierwszym ostrzale. 15 maja padła pozycja Zanddijk, 16 maja Niemcy sforsowali kanał przez Zuid-Beveland. 17 maja rano Francuzi odparli pierwsze natarcie przez groblę Sloedam, prowadzącą na wyspę Walcheren, ale po ciężkim ostrzale artyleryjskim i nalotach obrona się załamała. Tego dnia spłonęło śródmieście stolicy prowincji, Middelburga. Choć zniszczenie miasta nazywano bombardowaniem, holenderscy badacze przypisują je przede wszystkim ostrzałowi artyleryjskiemu – głównie niemieckiemu, choć nie da się wykluczyć udziału pocisków francuskich – i pożarowi, który rozprzestrzenił się przy silnym wietrze. Spłonęło blisko 600 budynków, w tym ratusz i większość miejskiego archiwum; zginęło 11 osób. Wieczorem w Vlissingen poległ, osłaniając ewakuację swoich żołnierzy przez Skaldę, francuski gen. bryg. Marcel Deslaurens. Późnym wieczorem 17 maja holenderskie oddziały na Walcheren i Zuid-Beveland poddały się dowódcy pułku SS Felixowi Steinerowi, a rano 18 maja skapitulowała odcięta załoga Noord-Beveland.
Data 18 maja, pod którą kronikarze często notują „zwycięstwo Niemców w bitwie o Zelandię”, odnosi się więc do ostatniej kapitulacji na wyspach; główne walki skończyły się dzień wcześniej. Na lądzie po południowej stronie Skaldy, w Zeeuws-Vlaanderen, Francuzi bronili się dłużej. Holenderskie oddziały zostały stamtąd 19 maja na polecenie Francuzów wycofane do Belgii, a cały ten skrawek kraju Niemcy zajęli do 27 maja.
Znaczenie
Kampania holenderska trwała pięć dni, a z Zelandią – niespełna osiem. Według zestawienia Allerta Goossensa zginęło w niej około 2300 żołnierzy holenderskich i ponad 2 tysiące cywilów; Niemcy stracili około 2000 zabitych, od 225 do 275 samolotów, w większości transportowych, a około 1350 niemieckich jeńców, głównie spadochroniarzy spod Hagi, wywieziono przed kapitulacją do Wielkiej Brytanii. Holandia, która przez ponad sto lat trzymała się neutralności i nie wzięła udziału w I wojnie światowej, znalazła się pod okupacją na niemal pięć lat. Władzę cywilną objął pod koniec maja komisarz Rzeszy Arthur Seyss-Inquart. Państwo nie skapitulowało jednak: rząd i królowa w Londynie, marynarka wojenna, flota handlowa i bogate Holenderskie Indie Wschodnie pozostały po stronie aliantów.
Bombardowanie Rotterdamu stało się, obok Guerniki i Warszawy, jednym z symboli niemieckiego terroru powietrznego. Spór o to, czy było zbrodnią, trwa od wojny. Strona niemiecka, w tym Göring i Kesselring przed trybunałem w Norymberdze, twierdziła, że Rotterdam był broniącym się miastem w strefie walk, a bombowce, które miały już zwinięte anteny, nie odebrały odwołania. Część historyków zwraca uwagę, że według zachowanych dokumentów depesza Schmidta dotarła do sztabu 2 Floty Powietrznej około 12.40, ponad pół godziny przed nalotem, że celem była zabudowa śródmieścia, a nie stanowiska obrońców przy moście, i że cały atak miał przede wszystkim cel polityczny – wymuszenie kapitulacji kraju groźbą niszczenia kolejnych miast. Właśnie tak został użyty kilka godzin później wobec Utrechtu. Za Rotterdam nikogo nie skazano.
Nalot miał też skutki poza Holandią. Wieść o dziesiątkach tysięcy ofiar dotarła do Londynu w chwili, gdy nowy rząd Winstona Churchilla rozważał zniesienie ograniczeń, które dotąd nie pozwalały bombardować celów w głębi Niemiec. 15 maja gabinet wojenny zgodził się na naloty na przemysł Zagłębia Ruhry i jeszcze tej nocy bombowce RAF poleciały nad Niemcy. Rozpoczęła się w ten sposób brytyjska ofensywa bombowa, która w latach 1942–1945 obróciła w gruzy większość niemieckich miast.
Rotterdam podjął odbudowę niemal natychmiast. Gruz wywieziono, a zamiast odtwarzać dawne śródmieście, urbaniści zaprojektowali nowe miasto z szerokimi ulicami i nowoczesną architekturą. W 1953 roku stanął w nim pomnik „Zniszczone miasto” Ossipa Zadkine’a – postać z wyrwanym sercem, upamiętniająca 14 maja 1940 roku. Winkelman, który odmówił współpracy z okupantem, został w lipcu 1940 roku aresztowany i spędził resztę wojny w niewoli.
Źródła
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 13 maja 1940 · PolitykaKrew, znój, łzy i pot13 maja 1940 Churchill w pierwszym przemówieniu jako premier zaoferował Izbie Gmin „krew, znój, łzy i pot”. Izba poparła nowy rząd 381 głosami.
- 13 maja 1940 · PolitykaKrólowa Wilhelmina w Londynie13 maja 1940 królowa Wilhelmina opuściła Holandię na pokładzie HMS Hereward i dotarła do Anglii. Tego samego dnia w ślad za nią odpłynął rząd de Geera.
- 16 maja 1940 · DyplomacjaChurchill w Paryżu16 maja 1940 Churchill przyleciał do Paryża. Gamelin przyznał, że nie ma odwodu, w ogrodzie MSZ płonęły archiwa, a Londyn zgodził się dać więcej myśliwców.
- 10 maja 1940 · PolitykaChurchill premierem10 maja 1940, w dniu niemieckiej ofensywy na zachodzie, Chamberlain podał się do dymisji, a król powierzył Churchillowi utworzenie rządu koalicyjnego.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 10 maja 1940 · Front zachodniBitwa o Hagę10 maja 1940 Niemcy wysadzili desant pod Hagą, by pojmać królową i rząd Holandii. Holendrzy odbili trzy lotniska i do wieczora rozbili większość desantu.
- 10 maja 1940 · Front zachodniNiemcy atakują na Zachodzie10 maja 1940 Wehrmacht uderzył na Holandię, Belgię i Luksemburg. Sprzymierzeni ruszyli w głąb Belgii, a czołgi Kleista weszły w Ardeny, ku Mozie i Francji.
- 24 maja 1940 · Front zachodniRozkaz zatrzymania pod Dunkierką24 maja 1940 Hitler zatwierdził wstrzymanie czołgów przed Dunkierką. Do 26 maja alianci umocnili obronę, a Niemcy zdobyli Boulogne i Calais.
- 13 maja 1940 · Front zachodniBitwy o Grebbeberg i Afsluitdijk13 maja 1940 Niemcy przełamali holenderską linię Grebbe na wzgórzu Grebbeberg. Na północy umocnienia Kornwerderzand na wale Afsluitdijk utrzymały się do końca.