Zabójstwo Zhang Zuolina
- Kategoria:
- Zbrodnie i represje
- Front:
- Daleki Wschód
- Data:
- 4 czerwca 1928
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Japonia, Chiny, Mandżuria, imperializm japoński
4 czerwca 1928 roku o 5.23 rano, kilka kilometrów od dworca w Mukdenie, na skrzyżowaniu dwóch linii kolejowych w pobliżu stacji Huanggutun, eksplodował potężny ładunek wybuchowy. Przejeżdżał tamtędy specjalny pociąg, którym z Pekinu wracał do Mandżurii marszałek Zhang Zuolin, od dwunastu lat władca północno-wschodnich Chin, a od roku szef uznawanego przez świat rządu Republiki Chińskiej. Wagon salonowy został zmiażdżony, a wiadukt kolei nad torami runął. Zginął na miejscu gubernator prowincji Heilongjiang Wu Junsheng. Zhang, ciężko ranny, zmarł po kilku godzinach w swojej rezydencji. Zamachu nie dokonali chińscy rewolucjoniści, jak próbowano to przedstawić, ani „japońscy agenci”, jak się czasem pisze, lecz oficerowie japońskiej Armii Kwantuńskiej, działający bez rozkazu rządu w Tokio. Plan przygotował jej starszy oficer sztabu, pułkownik Daisaku Kōmoto. W Japonii sprawę przez lata ukrywano pod urzędową nazwą „pewnego poważnego incydentu w Mandżurii”. Chińczycy nazywają ją incydentem w Huanggutun.
Władca Mandżurii i jego japońscy protektorzy
Zhang Zuolin zaczynał jako przywódca konnej bandy w południowej Mandżurii. W czasie wojny rosyjsko-japońskiej pracował dla Japończyków, a potem, krok po kroku, opanował trzy prowincje północno-wschodnie: Fengtian (dzisiejszy Liaoning), Jilin i Heilongjiang. Japończycy, którzy od traktatu z Portsmouth mieli w Mandżurii dzierżawę Kraju Kwantuńskiego, Kolej Południowomandżurską i wojsko do jej ochrony, uważali go za najlepszego gwaranta swoich interesów. Zhang pilnował porządku, tłumił bandytyzm i pozwalał inwestować, a Armia Kwantuńska w krytycznych chwilach mu pomagała, jak w grudniu 1925 roku, gdy zbuntował się przeciw niemu jego generał Guo Songling.
Zhang chciał jednak rządzić całymi Chinami, a nie tylko Mandżurią, i nie zamierzał być japońską marionetką. Toczył wojny z innymi watażkami o Pekin, a w czerwcu 1927 roku ogłosił się generalissimusem i stanął na czele rządu pekińskiego. Wojny pochłaniały pieniądze Mandżurii, której waluta straciła prawie całą wartość. Coraz bardziej drażnił też Japończyków. Budował chińskie linie kolejowe równoległe do Kolei Południowomandżurskiej, zwlekał z udzieleniem obiecanych koncesji i szukał poparcia u Amerykanów i Brytyjczyków. Wielu japońskich oficerów w Mandżurii uważało, że jest „niewdzięczny” i że trzeba go zastąpić kimś bardziej uległym.
Rząd w Tokio miał inne zdanie. Premier generał Giichi Tanaka znał Zhanga od czasów wojny z Rosją i uważał, że wciąż jest on Japonii przydatny, choć nie powinien wojować w Chinach właściwych. Latem 1927 roku Tanaka zwołał w Tokio tak zwaną konferencję wschodnią, która uznała, że Japonia będzie bronić swojej szczególnej pozycji w Mandżurii przed każdym, kto by jej zagroził. Tak zwany memoriał Tanaki, rzekomy plan podboju świata przedstawiony wtedy cesarzowi, który później krążył w chińskich i radzieckich publikacjach, jest fałszerstwem, ale obawa przed zjednoczonymi Chinami, które sięgną po Mandżurię, była w Tokio jak najbardziej prawdziwa.
Odwrót z Pekinu
Wiosną 1928 roku wojska nacjonalistów Czang Kaj-szeka i jego sprzymierzeńców zbliżały się do Pekinu. Na początku maja w Jinanie doszło do krwawego starcia japońskiego wojska z armią Czanga, ale Czang ominął miasto i parł dalej na północ. Rząd japoński obawiał się, że pobite armie Zhanga wycofają się do Mandżurii, a nacjonaliści pójdą za nimi i przeniosą wojnę domową na tereny, gdzie Japonia miała swoje koleje i wojska. 16 maja rząd Tanaki postanowił, że każda armia, północna czy południowa, która w nieładzie wkroczy do Mandżurii, zostanie rozbrojona, i powiadomił o tym obie strony. Japoński poseł w Pekinie, Kenkichi Yoshizawa, radził Zhangowi, by wrócił do Mukdenu, zanim będzie za późno.
Armia Kwantuńska pod dowództwem generała Chōtarō Muraoki przygotowała się już do wymarszu poza strefę kolejową, do Jinzhou, gdzie miała rozbrajać wycofujące się wojska. Liczyła, że w ten sposób przejmie faktyczną kontrolę nad całą Mandżurią. Rozkaz cesarski nie nadszedł jednak. Tanaka, który obawiał się reakcji Stanów Zjednoczonych i innych mocarstw, w ostatniej chwili wstrzymał operację. Rozgoryczeni oficerowie uznali, że trzeba działać na własną rękę. Według późniejszych relacji generał Muraoka myślał o usunięciu Zhanga, ale pułkownik Kōmoto przejął sprawę i zorganizował zamach sam. Kilka tygodni przed zamachem pisał do przyjaciela w Tokio, że nic się nie stanie, „jeśli jeden czy dwóch Zhang Zuolinów zdechnie jak psy”, i że „tym razem na pewno to zrobi”.
Zamach
Zhang opuścił Pekin wczesnym rankiem 3 czerwca specjalnym pociągiem złożonym z około dwudziestu wagonów. Jechał przez Tiencin i Shanhaiguan linią Pekin–Mukden, pilnowaną przez jego własnych żołnierzy. Jedyne miejsce na trasie, którego nie kontrolowali, leżało tuż przed Mukdenem, gdzie chińska linia przechodziła pod wiaduktem japońskiej Kolei Południowomandżurskiej. Tam teren należał do strefy kolejowej pilnowanej przez Japończyków.
Wykonanie planu Kōmoto powierzył kapitanowi Kaneo Tōmiyi, dowódcy kompanii japońskiego oddziału ochrony kolei, a ładunki założyli saperzy przysłani z Korei. Według różnych relacji około 120 albo nawet 300 kilogramów materiału wybuchowego ukryto w workach na wiadukcie lub tuż przy nim. Na wypadek niepowodzenia przygotowano urządzenie do wykolejenia pociągu i oddział, który miał zaatakować wagon Zhanga. By zrzucić winę na nacjonalistów, Japończycy zwabili w pobliże miejsca zamachu kilku chińskich narkomanów, zapłacili im i zabili ich, a przy zwłokach podrzucili dokumenty mające świadczyć, że byli agentami Kuomintangu. Jeden z nich uciekł i opowiedział o wszystkim ludziom syna Zhanga.
W wagonie salonowym, który kiedyś należał do cesarzowej wdowy Cixi, Zhang spędził noc, według niektórych relacji przy grze w madżonga, w towarzystwie swoich generałów i japońskiego doradcy, majora Seiyi Gigi. Giga przed Mukdenem przeszedł do innego wagonu i przeżył. Gdy pociąg wolno przejeżdżał pod wiaduktem, ładunek eksplodował. Zginęło kilka osób z otoczenia marszałka. Wśród rannych był generał Zhang Jinghui, później premier marionetkowego Mandżukuo. Zhang Zuolina z rozbitą głową zawieziono do rezydencji w Mukdenie, gdzie zmarł jeszcze tego samego dnia.
Zamach, który się nie udał
Morderstwo się powiodło, ale cel polityczny nie. Kōmoto liczył, że chaos po śmierci marszałka sprowokuje mandżurskie wojska do walki z Japończykami, a to da Armii Kwantuńskiej pretekst do zajęcia Mukdenu. Dowódcy armii mukdeńskiej zachowali jednak zimną krew. Śmierć Zhanga utrzymywano w tajemnicy, oficjalnie ogłaszając, że jest tylko ranny, a japońskie oddziały, które czekały w pogotowiu, zostały odwołane. Do Mukdenu przedostał się w przebraniu najstarszy syn marszałka, dwudziestosiedmioletni Zhang Xueliang, dowódca jednej z armii. Dopiero gdy przejął dowództwo, 21 czerwca ogłoszono śmierć Zhang Zuolina.
Wspólne śledztwo władz japońskich i mukdeńskich nie wykazało niczego oficjalnie, ale prawda szybko wyszła na jaw. Chińscy śledczy wskazali, że przewody prowadziły od miejsca wybuchu do japońskiego posterunku, a w Tokio posłowie opozycji i japońscy dyplomaci w Mukdenie od początku mówili, że zrobiło to wojsko. Zhang Xueliang wiedział, kto zabił jego ojca. Japończycy liczyli, że będzie posłuszny albo że władzę przejmie przychylny im generał Yang Yuting. Tymczasem młody marszałek zaczął rozmowy z Nankinem, mimo że Tanaka ostrzegał go przed tym przez specjalnego wysłannika. 29 grudnia 1928 roku na budynkach Mukdenu zawisły flagi Republiki Chińskiej z godłem Kuomintangu. Mandżuria uznała władzę rządu narodowego Czang Kaj-szeka, a Chiny były po raz pierwszy od kilkunastu lat przynajmniej formalnie zjednoczone. 10 stycznia 1929 roku Zhang Xueliang kazał zastrzelić Yang Yutinga i jego współpracownika Chang Yinhuaia. Zamach, który miał osłabić chińską władzę w Mandżurii, przyniósł skutek odwrotny.
Tuszowanie
Premier Tanaka, gdy upewnił się, że sprawcami byli japońscy oficerowie, obiecał cesarzowi Hirohito w grudniu 1928 roku, że winni staną przed sądem wojennym. Natrafił jednak na opór wojska, własnych ministrów i polityków, którzy przekonywali, że ujawnienie prawdy zaszkodzi Japonii na arenie międzynarodowej. Kōmoto miał według niektórych relacji grozić, że przed sądem opowie o wszystkich spiskach armii. Sprawę zakończono karami dyscyplinarnymi: Kōmoto został zawieszony w czynnościach, generał Muraoka przeniesiony w stan spoczynku, a kilku oficerów otrzymało nagany. Ostatni z genrō, książę Kinmochi Saionji, od jesieni 1928 roku nalegał na ukaranie winnych. Gdy 27 czerwca 1929 roku Tanaka przedstawił cesarzowi wynik, w którym nie było już mowy o udziale wojska w zamachu, Hirohito, wspierany przez lorda strażnika pieczęci Nobuakiego Makino, zarzucił mu, że mówi co innego niż wcześniej, i dał do zrozumienia, że nie chce go więcej słuchać. 2 lipca 1929 roku rząd Tanaki podał się do dymisji.
Historycy spierają się, czy cesarz rzeczywiście chciał ukarania winnych, czy raczej był zirytowany niekonsekwencją premiera. Pewne jest, że nikt nie stanął przed sądem, a japońska opinia publiczna nie poznała prawdy aż do procesu tokijskiego po drugiej wojnie światowej, gdzie zeznawał o niej generał Ryūkichi Tanaka. Sam Hirohito wspominał po wojnie, że ta sprawa nauczyła go nie sprzeciwiać się decyzjom rządu. Krytycy odpowiadają, że takie wyjaśnienie wygodnie zdejmowało z niego odpowiedzialność za późniejsze lata.
Długi cień zamachu w Huanggutun
Zabójstwo Zhang Zuolina było próbą generalną tego, co wydarzyło się trzy lata później. Oficerowie Armii Kwantuńskiej przekonali się, że mogą zabić szefa obcego państwa, zrzucić winę na Chińczyków i pozostać bezkarni. Wyciągnęli też wnioski z porażki. Gdy 18 września 1931 roku pułkownik Seishirō Itagaki i podpułkownik Kanji Ishiwara przygotowali wybuch na torach Kolei Południowomandżurskiej pod Mukdenem, wojsko nie czekało już na zgodę Tokio, lecz od razu ruszyło do ataku i w ciągu kilku miesięcy zajęło całą Mandżurię. Incydent mukdeński dał początek Mandżukuo, wyjściu Japonii z Ligi Narodów i drodze, która przez wojnę z Chinami w 1937 roku zaprowadziła Japonię do wojny z Ameryką i Wielką Brytanią.
Śmierć ojca uczyniła Zhang Xueliang wrogiem Japonii, a jego przejście na stronę Nankinu sprawiło, że Mandżuria stała się sprawą całych Chin. W 1931 roku wycofał on jednak swoje wojska z Mandżurii niemal bez walki, a w 1936 roku, w czasie incydentu w Xi’anie, uwięził Czang Kaj-szeka i zmusił go do porozumienia z komunistami przeciw Japonii. Bezkarność zabójców z 1928 roku, tuszowanie zbrodni przez wojsko i dwór, upadek rządu, który próbował ją ukarać, zapowiadały koniec cywilnej kontroli nad armią w Japonii lat trzydziestych.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 3 maja 1928 · Daleki WschódIncydent jinański3 maja 1928 w Jinanie starli się żołnierze japońscy i wojska Czang Kaj-szeka. Japończycy zajęli miasto, a zginęły tysiące Chińczyków, głównie cywilów.
- 28 marca 1929 · Daleki WschódKoniec incydentu jinańskiego28 marca 1929 Japonia i rząd w Nankinie zawarły porozumienie w sprawie Jinanu. Japończycy w maju wycofali wojska z Szantungu, a sprawę ofiar odłożono na zawsze.
- 25 grudnia 1926 · PolitykaŚmierć cesarza Taishō25 grudnia 1926 w Hayamie zmarł ciężko chory cesarz Yoshihito. Tron objął regent Hirohito, a Japonia weszła w erę Shōwa, która przyniosła wojnę.
- 18 września 1931 · Daleki WschódIncydent mukdeński18 września 1931 oficerowie Armii Kwantuńskiej wysadzili tor kolejowy pod Mukdenem, oskarżyli o to Chińczyków i jeszcze tej nocy zaatakowali chińskie koszary.