TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Zdobycie U-505

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Atlantyk
Data:
4 czerwca 1944
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa o Atlantyk
Tagi:
bitwa o Atlantyk, U-Booty, US Navy, Kriegsmarine

Przed południem 4 czerwca 1944 roku na wschodnim Atlantyku, około 150 mil morskich od wybrzeży Afryki Zachodniej, na wysokości Przylądka Białego, amerykańska grupa zwalczania okrętów podwodnych z lotniskowcem eskortowym USS „Guadalcanal” wykryła niemiecki okręt podwodny U-505. Bomby głębinowe niszczyciela eskortowego USS „Chatelain” uszkodziły go tak, że musiał się wynurzyć. Załoga opuściła okręt w przekonaniu, że ten zaraz zatonie, ale nie zdążyła go skutecznie zatopić. Grupa abordażowa z niszczyciela eskortowego USS „Pillsbury” weszła do wnętrza, zamknęła zawory, rozbroiła ładunki wybuchowe i wyniosła maszynę szyfrującą Enigma z kompletem tajnych dokumentów. Okręt wzięto na hol i po piętnastu dniach doprowadzono na Bermudy.

Według amerykańskiej marynarki wojennej był to pierwszy od 1815 roku przypadek, w którym US Navy opanowała nieprzyjacielski okręt wojenny na pełnym morzu. Zdobycie U-505 nie zmieniło biegu wojny na Atlantyku, rozstrzygniętej już w 1943 roku, ale stało się jedną z najsłynniejszych akcji amerykańskiej floty w tej wojnie, a sam okręt przetrwał do dziś jako eksponat muzealny w Chicago.

Często podaje się krótko, że U-505 został zdobyty przez siły amerykańskie i odholowany na Bermudy. Tak było, trzeba jedynie dodać, że holowanie trwało ponad dwa tygodnie: okręt dotarł na Bermudy dopiero 19 czerwca, a przez pierwsze dni ciągnął go sam lotniskowiec.

Atlantyk w 1944 roku

Wiosną 1944 roku bitwa o Atlantyk wyglądała zupełnie inaczej niż dwa lata wcześniej. Po klęsce „czarnego maja” 1943 roku Karl Dönitz wycofał wilcze stada z północnego Atlantyku, a próby powrotu jesienią przyniosły kolejne ciężkie straty. U-Booty nadal wychodziły w morze, ale coraz częściej jako pojedyncze okręty, działające na odległych akwenach, gdzie liczyły na słabszą obronę: u wybrzeży Afryki, w rejonie Wysp Zielonego Przylądka, na szlakach do Ameryki Południowej i na Oceanie Indyjskim. Szczególnie niebezpieczne było dla nich przejście przez Zatokę Biskajską, patrolowaną przez lotnictwo, oraz każde wynurzenie w zasięgu samolotów.

Na środkowym i wschodnim Atlantyku polowały na nie amerykańskie grupy poszukiwawczo-uderzeniowe (ang. hunter-killer groups), zbudowane wokół małych lotniskowców eskortowych. Po zamknięciu luki powietrznej nad Atlantykiem wiosną 1943 roku te zespoły nie musiały już trzymać się konwojów: dzięki rozszyfrowanym niemieckim depeszom i namiarom radiowym mogły ruszać tam, gdzie spodziewano się U-Bootów albo podwodnych tankowców typu XIV, i ścigać je samolotami Grumman TBF Avenger i F4F Wildcat oraz niszczycielami eskortowymi.

Jedną z takich grup była Grupa Zadaniowa 22.3 (Task Group 22.3) pod dowództwem komandora (captain) Daniela Gallery’ego, urodzonego w Chicago lotnika morskiego, który w 1943 roku objął dowództwo nowo zbudowanego lotniskowca eskortowego „Guadalcanal”. W jej skład weszło pięć niszczycieli eskortowych: „Pillsbury”, „Pope”, „Flaherty”, „Chatelain” i „Jenks”, dowodzonych przez komandora porucznika Fredericka S. Halla. Grupa miała już na koncie sukcesy: 9 kwietnia 1944 roku, po wielogodzinnym pościgu i obrzucaniu bombami głębinowymi, zmusiła do wynurzenia i zatopiła U-515 dowodzony przez jednego z czołowych asów broni podwodnej, Wernera Henkego, a następnej nocy jej samoloty zatopiły U-68. Gallery wyciągnął z tamtego starcia wniosek, że okręt porzucony przez załogę można by było opanować, gdyby ktoś był na to przygotowany. Przed kolejnym rejsem kazał więc wyznaczyć i przeszkolić na każdym niszczycielu grupę abordażową.

Okręt, któremu nie szło

U-505 był oceanicznym okrętem podwodnym typu IXC, zbudowanym w stoczni Deutsche Werft w Hamburgu i wcielonym do służby w sierpniu 1941 roku. Początkowo spisywał się dobrze: pod dowództwem kapitana Axela-Olafa Loewego zatopił u wybrzeży Afryki Zachodniej i na Morzu Karaibskim siedem statków, a w listopadzie 1942 roku, już pod nowym dowódcą, jeszcze jeden u wybrzeży Wenezueli. Na tym jego sukcesy się skończyły: przez całą wojnę posłał na dno osiem jednostek o łącznej pojemności około 45 tys. BRT, wszystkie w 1942 roku, w tym kolumbijski żaglowiec „Urious”, którego zatopienie było jednym z incydentów, które skłoniły Kolumbię do wypowiedzenia wojny Niemcom.

Potem zaczęła się seria niepowodzeń. W listopadzie 1942 roku pod Trynidadem brytyjski samolot patrolowy Lockheed Hudson trafił okręt bombą wprost w pokład, sam ginąc w wybuchu; U-505, ciężko uszkodzony, z trudem dowlókł się do Lorient. Kolejne wyjścia w morze w 1943 roku kończyły się po kilku dniach z powodu awarii i uszkodzeń, za którymi, jak ustalono, stała po części sabotażowa robota francuskich robotników stoczniowych. W październiku 1943 roku, podczas ciężkiego ataku bombami głębinowymi na wschód od Azorów, dowódca okrętu, kapitan Peter Zschech, zastrzelił się w centrali na oczach załogi. Pierwszy oficer wachtowy Paul Meyer przyprowadził okręt z powrotem do bazy.

Od listopada 1943 roku U-505 dowodził porucznik marynarki (Oberleutnant zur See) Harald Lange. Pod jego dowództwem okręt 16 marca 1944 roku wyszedł w swój dwunasty rejs bojowy, na wody Afryki Zachodniej. Przez blisko trzy miesiące nie zatopił niczego. Pod koniec maja Lange skierował się z powrotem ku francuskim bazom.

„Wszystkie grupy abordażowe na stanowiska!”

Grupa Zadaniowa 22.3 wyszła z Norfolk 15 maja 1944 roku. Z rozszyfrowanych niemieckich depesz alianci wiedzieli, że w rejonie Wysp Zielonego Przylądka działają U-Booty, choć nie znali ich dokładnych pozycji. Pod koniec maja grupa przeczesywała ten akwen, korzystając z radionamierników HF/DF, rozpoznania lotniczego i sonarów niszczycieli. Przez wiele dni nie znalazła niczego i 4 czerwca, z kończącym się paliwem, kierowała się już w stronę Casablanki, by je uzupełnić.

O 11.09 tego dnia sonar niszczyciela „Chatelain” wykrył kontakt w odległości zaledwie około 700 metrów. Okręty eskorty ruszyły w stronę celu, a „Guadalcanal” odszedł pełną prędkością, wypuszczając kolejnego Wildcata do dwóch samolotów, które były już w powietrzu. „Chatelain” był tak blisko celu, że zwykłe bomby głębinowe nie zdążyłyby opaść na właściwą głębokość, więc najpierw odpalił salwę z miotacza Hedgehog, a po nawrocie zrzucił serię bomb głębinowych w miejsce, które piloci oznaczyli ogniem z broni pokładowej. Po wybuchach na wodzie pojawiła się plama oleju, a jeden z lotników zameldował przez radio, że okręt się wynurza.

W kadłubie U-505 woda wdzierała się do przedziału maszynowego, ster był zablokowany, a Lange uznał, że okręt jest stracony. Niecałe siedem minut po pierwszym ataku U-505 wynurzył się kilkaset metrów od „Chatelaina” i od razu dostał się pod ogień niszczycieli i myśliwców, które ostrzeliwały pokład, by nie dopuścić załogi do dział. Lange został ciężko ranny, ranny został też jego pierwszy oficer. Dowódca zdążył wydać rozkaz opuszczenia i zatopienia okrętu. Marynarze otworzyli część zaworów i skakali do wody; jeden z nich, sygnalista Gottfried Fischer, zginął od ostrzału i był jedyną ofiarą śmiertelną starcia. Silniki pracowały jednak dalej, a zablokowany ster sprawiał, że porzucony okręt krążył po okręgu z prędkością około siedmiu węzłów. Dowódca „Chatelaina”, uznawszy, że U-Boot zawraca do ataku, kazał odpalić w jego stronę torpedę; ta na szczęście dla dalszych planów Gallery’ego chybiła.

Gallery, który od tygodni czekał na taką okazję, wydał rozkaz, jakiego według amerykańskiej marynarki nie słyszano na jej okrętach od czasów wojny brytyjsko-amerykańskiej z lat 1812–1815: „Wszystkie grupy abordażowe na stanowiska!” Podczas gdy „Chatelain” i „Jenks” wyławiali rozbitków, ośmioosobowa grupa z „Pillsbury” pod dowództwem porucznika marynarki (lieutenant junior grade) Alberta L. Davida podeszła łodzią do krążącego okrętu i wskoczyła na jego pokład. David i dwaj pierwsi marynarze za nim, torpedysta Arthur Knispel i radiooperator Stanley Wdowiak, zeszli przez kiosk do wnętrza, nie wiedząc, czy okręt nie jest zaminowany i czy za chwilę nie pójdzie na dno. Był pusty. Abordażyści zamknęli otwarte zawory (najgroźniejszy był otwarty filtr zęzowy, przez który do kadłuba lała się woda; jego pokrywa leżała obok i podoficer Zenon Lukosius założył ją z powrotem), rozbroili ładunki przygotowane do wysadzenia okrętu, zatrzymali silniki i zaczęli wynosić na pokład mapy, księgi kodowe i Enigmę. Okręt był głęboko zanurzony i przegłębiony na rufę, ale utrzymywał się na powierzchni.

Hol na Bermudy

Utrzymanie zdobyczy na powierzchni okazało się niemal równie trudne jak jej zdobycie. „Pillsbury” próbował wziąć U-505 na hol, ale kilkakrotnie zderzył się z jego kadłubem i z trzema zalanymi przedziałami musiał odejść. Linę holowniczą założyła więc druga grupa z samego lotniskowca, w której znalazł się główny mechanik „Guadalcanala”, komandor porucznik Earl Trosino. Trosino odłączył silniki wysokoprężne okrętu od silników elektrycznych, pozostawiając te ostatnie sprzężone z wałami śrub. Ciągnięty przez lotniskowiec okręt obracał śrubami, a silniki elektryczne działały jak prądnice i ładowały akumulatory. Z ich energią ruszyły pompy, które wypompowały wodę, i sprężarki, które przedmuchały zbiorniki balastowe; U-505 powoli wrócił do normalnego położenia na powierzchni.

Najbliższym alianckim portem była Casablanca, ale dowództwo uznało, że roi się tam od niemieckich informatorów, a wiadomość o zdobyciu okrętu nie może dotrzeć do Niemiec. Na rozkaz dowódcy Floty Atlantyku, admirała Royala E. Ingersolla, grupa skierowała się na Bermudy. Ponieważ jej okrętom brakowało paliwa, z Casablanki wysłano im na spotkanie zbiornikowiec „Kennebec”, a 7 czerwca hol przejął oceaniczny holownik „Abnaki”. Dokumenty i maszyny szyfrujące znalezione na pokładzie (według historii US Navy były to dwie Enigmy, według części innych źródeł jedna, czterowirnikowa), zapakowane do worków, popłynęły przodem na niszczycielu „Jenks” i z Bermudów zostały przewiezione samolotem do Waszyngtonu. Sam U-505 wpłynął 19 czerwca do zatoki Great Sound, gdzie mieściła się baza US Navy na Bermudach, po holowaniu na dystansie około 1700 mil morskich.

Tajemnica i nagrody

Zdobycie U-505 miało sens tylko wtedy, gdy Niemcy się o nim nie dowiedzą. Od 1941 roku Brytyjczycy, a potem i Amerykanie, z przerwami, czytali depesze U-Bootów dzięki materiałom zdobytym na okrętach, takim jak U-110, i pracy kryptologów z Bletchley Park. Gdyby dowództwo U-Bootów nabrało podejrzeń, mogło zmienić klucze i procedury, a alianci straciliby źródło wiadomości dokładnie w chwili, gdy przez kanał La Manche miała ruszyć inwazja, właśnie tego dnia odłożona o dobę z powodu pogody. Dlatego szef operacji morskich admirał Ernest King był, jak podaje historyk Clay Blair, wściekły na dowódcę grupy, który naraził tajemnicę szyfrów dla efektownej zdobyczy, i miał rozważać postawienie go przed sądem wojennym. Historycy do dziś oceniają ten krok różnie: Samuel Eliot Morison widział w nim przykład brawury w najlepszej tradycji marynarki, Blair – niepotrzebne ryzyko.

Skończyło się na nadzwyczajnych środkach ostrożności. Około trzech tysięcy marynarzy, którzy widzieli abordaż, zobowiązano do milczenia, a pamiątki zabrane z okrętu kazano oddać. Okręt przemalowano na wzór amerykańskiego okrętu podwodnego i nadano mu nazwę USS „Nemo”. Pięćdziesięciu ośmiu jeńców z U-505 (trzech z nich rannych; Lange stracił nogę) odizolowano od pozostałych jeńców i osadzono w obozie Camp Ruston koło Ruston w Luizjanie. Według historii US Navy i Muzeum Nauki i Przemysłu w Chicago nie powiadomiono o nich Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża ani nie dopuszczono go do nich, a jeńcom nie pozwolono pisać do rodzin, choć konwencje genewskie nakazywały zgłaszanie jeńców. W sierpniu 1944 roku Kriegsmarine uznała załogę za zaginioną w zatopionym okręcie, a rodziny otrzymały zawiadomienia o śmierci marynarzy. Niemcy aż do końca wojny nie dowiedzieli się, że U-505 wpadł w ręce przeciwnika.

Wartości zdobyczy nie da się dokładnie zmierzyć. Według historii US Navy maszyny szyfrujące i księgi kodowe zaoszczędziły amerykańskim kryptologom około 13 tys. godzin pracy maszyn deszyfrujących. Amerykanie przejęli też nowoczesne niemieckie wyposażenie, w tym samonaprowadzające się akustycznie torpedy G7es, i przez kolejne miesiące badali okręt na Bermudach, także w rejsach próbnych. Albert David otrzymał Medal Honoru, jedyny przyznany w czasie wojny marynarzowi Floty Atlantyku. Nie zdążył go odebrać: zmarł na zawał serca we wrześniu 1945 roku, a odznaczenie wręczył wdowie prezydent Harry Truman. Knispel i Wdowiak dostali Krzyż Marynarki Wojennej, Gallery – Medal za Wybitną Służbę Marynarki, a cała grupa zadaniowa – zbiorowe wyróżnienie prezydenckie.

Miejsce w wojnie

Zdobycie U-505 nastąpiło dwa dni przed lądowaniem w Normandii, w chwili gdy niemiecka broń podwodna nie była już w stanie zagrozić alianckim szlakom. Od czasów „asów U-Bootów” z 1941 roku i od wycofania okrętów spod wybrzeży Stanów Zjednoczonych w 1942 roku proporcje odwróciły się całkowicie: alianckie grupy poszukiwawcze ścigały teraz pojedyncze U-Booty nawet u wybrzeży Afryki, a okręt, który przez trzy miesiące niczego nie zatopił, wracał do bazy jako zwierzyna. Ani zdobyta Enigma, ani księgi kodowe nie przesądziły o wyniku bitwy o Atlantyk, rozstrzygniętej rok wcześniej, ale pomogły aliantom utrzymać przewagę wywiadowczą do końca wojny. Podobne zdobycze miały wcześniej na koncie Royal Navy, która w 1941 roku przejęła U-570 i włączyła go do swojej floty, ale dla US Navy był to wyczyn bez precedensu od ponad stu lat.

Załoga U-505 doczekała końca wojny w niewoli. W 1945 roku jeńców przewieziono do Wielkiej Brytanii, rodziny dowiedziały się, że żyją, dopiero w 1946 roku, a do Niemiec wrócili w grudniu 1947 roku. Okręt po wojnie pokazywano w amerykańskich portach przy zbiórkach na obligacje wojenne, a potem pozostawiono w złym stanie w stoczni marynarki wojennej w Portsmouth i przeznaczono na okręt-cel. Uratował go Gallery, już jako kontradmirał, który razem z bratem, księdzem Johnem Gallerym, przekonał władze Muzeum Nauki i Przemysłu w rodzinnym Chicago do przejęcia okrętu. We wrześniu 1954 roku, po holowaniu przez Wielkie Jeziora, U-505 stanął przy muzeum jako pomnik marynarzy poległych w bitwie o Atlantyk. Od 2005 roku znajduje się w podziemnym, klimatyzowanym pawilonie i jest jednym z zaledwie czterech niemieckich okrętów podwodnych z czasów II wojny światowej zachowanych jako okręty muzealne. W 1964 roku, na spotkaniu w muzeum w dwudziestą rocznicę zdobycia, Gallery oddał Haraldowi Langemu jego lornetkę zabraną z okrętu dwadzieścia lat wcześniej.

Źródła

  1. uboat.net · u505

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.