TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Rząd Tymczasowy Republiki Francuskiej

Kategoria:
Polityka
Data:
3 czerwca 1944
Autor:
Łukasz
Tagi:
Charles de Gaulle, Francja, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania

3 czerwca 1944 roku w Algierze Francuski Komitet Wyzwolenia Narodowego (FKWN) przyjął nazwę Rządu Tymczasowego Republiki Francuskiej (Gouvernement provisoire de la République française, GPRF). Jego przewodniczącym pozostał gen. Charles de Gaulle. Zmiana przyszła dokładnie rok po utworzeniu komitetu i trzy dni przed lądowaniem aliantów w Normandii. Francuzi walczący po stronie aliantów chcieli, by na ziemię francuską weszła razem z armiami nie komisja, lecz rząd.

Popularne kalendarium podaje, że tego dnia „powstał tymczasowy rząd francuski”. W istocie nie powstał nowy organ. Ten sam komitet, w tym samym składzie, zmienił nazwę i ogłosił się rządem. Decyzję podjęto według francuskich opracowań 2 czerwca, a zarządzenie o zmianie nazwy nosi datę 3 czerwca i ta data przyjęła się jako dzień narodzin GPRF. Wagę miała nie sama nazwa, lecz roszczenie, które się za nią kryło: Algier oznajmiał, że to on, a nie Vichy, jest prawowitą władzą Francji i że wyzwolonymi departamentami nie będzie rządzić nikt inny. Właśnie tego roszczenia nie chciał przyjąć prezydent Franklin Delano Roosevelt.

Od komitetu do rządu

Francuski Komitet Wyzwolenia Narodowego powstał 3 czerwca 1943 roku jako kompromis dwóch generałów – de Gaulle’a i Henriego Girauda – z dwoma przewodniczącymi. W ciągu następnych miesięcy de Gaulle odsunął rywala krok po kroku. W listopadzie 1943 roku został jedynym przewodniczącym komitetu, a 4 kwietnia 1944 roku dekret FKWN uczynił go zwierzchnikiem sił zbrojnych i zniósł stanowisko naczelnego dowódcy, które zajmował Giraud.

Komitet działał już jak rząd. Miał komisarzy odpowiadających ministrom – od spraw zagranicznych, finansów, wojny, spraw wewnętrznych – administrował Algierią, Afryką Zachodnią i Równikową, Madagaskarem i od jesieni 1943 roku Korsyką. Od kwietnia 1944 roku zasiadali w nim również dwaj komuniści, Fernand Grenier i François Billoux. Obok komitetu obradowało w Algierze od listopada 1943 roku Tymczasowe Zgromadzenie Doradcze, złożone z przedstawicieli ruchu oporu z kraju, partii politycznych i dawnych parlamentarzystów. Nie miało władzy ustawodawczej, ale dawało komitetowi pozór reprezentacji narodu, którego nie dało się wówczas zapytać w wyborach.

Wiosną 1944 roku komitet przygotowywał przejęcie władzy we Francji. 21 kwietnia przyjął zarządzenie o organizacji władz publicznych po wyzwoleniu, które przyznawało też kobietom prawa wyborcze. W kraju działali jego delegaci, a podziemna Rada Narodowa Ruchu Oporu w marcu ogłosiła program, który miał stać się podstawą odbudowy republiki. Brakowało tylko jednego: uznania sojuszników.

Zmiana nazwy

Wniosek o przemianowanie komitetu wyszedł od zgromadzenia. 15 maja 1944 roku – według francuskiej literatury z inicjatywy grupy delegatów ruchu oporu z kraju, w imieniu której przemawiał socjalista Albert Gazier – Tymczasowe Zgromadzenie Doradcze jednogłośnie wezwało FKWN, by przyjął nazwę rządu tymczasowego. Delegaci argumentowali, że Francja w chwili wyzwolenia nie może być traktowana jak terytorium bez władzy, które sojusznicze dowództwo urządzi według własnego uznania.

Komitet podjął uchwałę na początku czerwca. Zarządzenie z 3 czerwca 1944 roku nie zmieniało ani składu, ani kompetencji – dotychczasowi komisarze zachowali swoje resorty, a de Gaulle pozostał przewodniczącym. Data była nieprzypadkowa. W Algierze wiedziano, że inwazja jest bliska, a de Gaulle zabiegał o to, by wszedł do Francji jako szef rządu, a nie przewodniczący komitetu, którego status alianci mogli dowolnie interpretować. Nowa nazwa była skierowana przede wszystkim do Waszyngtonu i Londynu – a także do Francuzów w kraju, którzy mieli wiedzieć, że wraz z wojskami przybywa ich własna władza.

Wielka Brytania i Stany Zjednoczone od sierpnia 1943 roku uznawały FKWN w ograniczonej formie: jako organ administrujący terytoriami zamorskimi, które go uznawały, ale nie jako rząd Francji. ZSRR posunął się w swojej formule dalej, uznając komitet za przedstawiciela interesów państwowych Republiki Francuskiej. Przemianowanie komitetu nie zmieniło tej sytuacji ani o krok. Żaden z wielkich sojuszników nie uznał 3 czerwca nowego rządu.

Waszyngton mówi „nie”

Roosevelt od lat nie ufał de Gaulle’owi. Uważał go za polityka o skłonnościach dyktatorskich, który nie ma demokratycznego mandatu, i trzymał się zasady, że o władzy we Francji zdecydują sami Francuzi w wolnych wyborach po wyzwoleniu. Do tego czasu – w jego ujęciu – sojusznicze dowództwo miało prowadzić wojnę i współpracować z miejscowymi władzami tam, gdzie okaże się to praktyczne, bez uprzedniego przesądzania, kto będzie rządził Francją. Prezydent nie zapomniał też sporów z lat 1941–1943 – o Darlana, o Girauda, o wyspy Saint-Pierre i Miquelon.

W Waszyngtonie przygotowano dla Francji, podobnie jak wcześniej dla Włoch, rozwiązania przewidujące wojskową administrację alianckich okupowanych terytoriów (Allied Military Government of Occupied Territories, AMGOT). Kształcono oficerów do spraw cywilnych, którzy mieli zarządzać wyzwolonymi obszarami, dopóki nie wyłoni się władza francuska. Dla de Gaulle’a było to nie do przyjęcia: Francja, sojusznik od 1939 roku, miałaby zostać potraktowana jak pokonane państwo osi.

Drugim punktem zapalnym była waluta. Alianci wydrukowali w Stanach Zjednoczonych banknoty frankowe dla wojsk inwazyjnych – tzw. franki dodatkowe – które miały krążyć we Francji obok zwykłych pieniędzy. Na banknotach nie było nazwy żadnej francuskiej władzy emisyjnej. De Gaulle uznał je za zamach na suwerenność i nazwał je „fałszywymi pieniędzmi”. Bez gwarancji Algieru waluta ta wisiała w próżni: kto miał za nią odpowiadać, skoro jedyny francuski rząd, który mógł to zrobić, nie był uznawany?

Nie wszyscy Amerykanie podzielali stanowisko prezydenta. Sekretarz wojny Henry Stimson i gen. Dwight Eisenhower, który w Afryce Północnej przekonał się, jak trudno prowadzić wojnę bez współpracy z francuską administracją, opowiadali się za praktycznym porozumieniem z Algierem. Eisenhower uzyskał tuż przed inwazją zgodę prezydenta, by rozmawiać z przedstawicielami de Gaulle’a o współpracy w sprawach cywilnych. Formalnego uznania jednak nie było.

Lot do Londynu i kłótnia z Churchillem

Winston Churchill próbował pogodzić obu partnerów. Uważał, że nie można rozpocząć wyzwalania Francji bez Francuzów, i zaprosił de Gaulle’a do Londynu. Generał długo się wahał – nie chciał przyjeżdżać tylko po to, by dowiedzieć się o inwazji w ostatniej chwili, bez prawa do rozmów o administracji. Ostatecznie przyleciał przysłanym przez Brytyjczyków samolotem i 4 czerwca rano wylądował w bazie RAF Northolt pod Londynem, już jako przewodniczący rządu tymczasowego.

Tego samego dnia Churchill przyjął go w swoim specjalnym pociągu, stojącym w pobliżu Portsmouth, gdzie premier chciał być blisko wojsk przed inwazją. Spotkanie, w którym uczestniczył również minister spraw zagranicznych Anthony Eden, szybko zamieniło się w kłótnię. Churchill namawiał de Gaulle’a, by porozumiał się z Rooseveltem, pojechał do Waszyngtonu i dopiero tam rozmawiał o administracji. De Gaulle odparł, że nie zamierza „zgłaszać kandydatury” do władzy we Francji u amerykańskiego prezydenta, skoro rząd francuski już istnieje. Według jego wspomnień Churchill odpowiedział, że ilekroć Wielka Brytania będzie musiała wybierać między Europą a otwartym morzem, wybierze otwarte morze, a ilekroć on sam będzie musiał wybierać między de Gaulle’em a Rooseveltem, wybierze Roosevelta. Słowa te, znane głównie z relacji de Gaulle’a, stały się symbolem jego przekonania, że Francja musi liczyć przede wszystkim na siebie.

Następnie Eisenhower przyjął generała w swojej kwaterze pod Portsmouth i przedstawił mu plan operacji, który od początku roku przygotowywało dowództwo SHAEF. Inwazję, z powodu złej pogody, przesunięto właśnie o jeden dzień. Eisenhower pokazał de Gaulle’owi tekst odezwy do Francuzów, którą miał nadać w dniu lądowania. Wzywała ona ludność do wykonywania rozkazów alianckiego dowództwa i nie wspominała o rządzie w Algierze. De Gaulle zażądał zmian, których nie wprowadzono, bo odezwa była już wydrukowana. Odmówił więc wystąpienia w radiu bezpośrednio po przywódcach państw okupowanych i po Eisenhowerze, jak przewidywali alianci, a także – dopóki nie wyjaśni się sprawa administracji – zgody na wyjazd francuskich oficerów łącznikowych z wojskami inwazyjnymi.

W nocy z 5 na 6 czerwca, gdy pierwsze oddziały były już w drodze do Normandii, spór osiągnął szczyt. Według relacji brytyjskich polityków i urzędników Churchill był tak rozwścieczony, że mówił o odesłaniu generała do Algieru. Eden i dyplomaci załagodzili sytuację. Wieczorem 6 czerwca de Gaulle przemówił w BBC osobno, we własnym imieniu. Nie wspomniał o Eisenhowerze, a Francuzów wezwał do walki pod rozkazami „rządu francuskiego” i jego przywódców. Sprawa oficerów łącznikowych została częściowo rozwiązana w kolejnych dniach.

Miejsce w wojnie

Zmiana nazwy z 3 czerwca była gestem politycznym, ale w ciągu kilku tygodni stała się faktem. 14 czerwca de Gaulle przypłynął na krótko do Normandii. W Bayeux, pierwszym większym mieście wyzwolonym przez aliantów, przemówił do mieszkańców i pozostawił tam komisarza republiki, François Couleta, który przejął administrację w imieniu rządu tymczasowego. Prefektury i merostwa na zajętym przez aliantów skrawku Normandii zaczęły słuchać ludzi de Gaulle’a, a alianccy oficerowie do spraw cywilnych, nie mając innego partnera, współpracowali z nimi. Planów AMGOT dla Francji nigdy nie wprowadzono w życie, a „franki dodatkowe” rząd tymczasowy ostatecznie przyjął na swój rachunek.

Na początku lipca 1944 roku de Gaulle odwiedził Waszyngton i spotkał się z Rooseveltem. Kilka dni później Stany Zjednoczone uznały jego rząd za de facto władzę uprawnioną do administrowania wyzwoloną Francją. Po wyzwoleniu Paryża w sierpniu rząd przeniósł się z Algieru do stolicy, a we wrześniu de Gaulle utworzył gabinet „jedności narodowej” z udziałem przedstawicieli ruchu oporu z kraju i partii od komunistów po prawicę. 23 października 1944 roku Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i ZSRR formalnie uznały Rząd Tymczasowy Republiki Francuskiej.

Rząd tymczasowy rządził Francją do końca wojny i przez pierwsze powojenne miesiące. Stworzył armię, która walczyła w Alzacji i w Niemczech, wywalczył dla Francji miejsce wśród zwycięzców – strefę okupacyjną w Niemczech i stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ – i przeprowadził pierwsze wybory, w których głosowały Francuzki. De Gaulle ustąpił w styczniu 1946 roku, a GPRF działał jeszcze po uchwaleniu w październiku 1946 roku konstytucji IV Republiki – do stycznia 1947 roku, gdy wybrano prezydenta i ukonstytuowały się nowe instytucje państwa. Doktryna, na której się opierał – że państwo francuskie nigdy nie przestało istnieć, a reżim Vichy był bezprawny – na długie dekady ukształtowała francuską pamięć o wojnie.

3 czerwca 1944 roku de Gaulle nie zdobył jeszcze uznania sojuszników. Zapewnił sobie natomiast to, na czym zależało mu najbardziej: gdy alianci wylądowali we Francji, istniał już francuski rząd, który mógł domagać się władzy nad wyzwalanym krajem, i nikt inny nie zdołał mu jej odebrać.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.