TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Ataki na lotniska RAF

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
31 sierpnia 1940
Autor:
Natalia
Bitwa:
Bitwa o Anglię
Tagi:
Wielka Brytania, Luftwaffe, RAF, Polska

Ostatnie dwa dni sierpnia 1940 roku były dla brytyjskiego lotnictwa myśliwskiego najcięższymi w całej bitwie o Anglię. 30 i 31 sierpnia niemiecka 2 Flota Powietrzna feldmarszałka Alberta Kesselringa rzucała fala za falą bombowce i myśliwce na lotniska sektorowe 11 Grupy Myśliwskiej, które broniły Londynu i południowo-wschodniej Anglii. Biggin Hill, Hornchurch, Debden, North Weald, Kenley, Croydon i Detling były bombardowane po kilka razy, a 31 sierpnia Fighter Command straciło więcej myśliwców niż w jakimkolwiek innym dniu bitwy. W tych samych dniach do walki wszedł polski 303 Dywizjon Myśliwski, który w ciągu następnych tygodni stał się najskuteczniejszą jednostką myśliwską RAF.

Pod 30 sierpnia niektóre kalendaria podają, że Londyn był odtąd bombardowany w odwecie za naloty na Berlin, i nazywają ten dzień „początkiem Blitzu na Londyn”. To nieścisłe. 30 i 31 sierpnia Luftwaffe za dnia atakowała przede wszystkim lotniska, a bomby, które spadały w granicach Wielkiego Londynu, trafiały w lotniska i fabryki na jego przedmieściach albo zbłąkane w dzielnice mieszkalne. W nocy główne uderzenia szły na Liverpool i inne miasta przemysłowe. Hitler rzeczywiście postanowił w tych dniach wziąć odwet za naloty RAF na Berlin, ale Blitz, czyli zmasowane bombardowania Londynu, zaczął się dopiero 7 września.

Krytyczne dwa tygodnie

Po „najcięższym dniu” 18 sierpnia i naradzie w Carinhall nastąpiło kilka dni złej pogody i przegrupowania. Marszałek Rzeszy Hermann Göring wycofał znad Anglii bombowce nurkujące Ju 87, większość myśliwców Bf 109 skupił w Pas-de-Calais, pod rozkazami Kesselringa, i nakazał im trzymać się blisko bombowców. Od 24 sierpnia Luftwaffe wznowiła wielkie ataki za dnia, tym razem wymierzone w samo serce systemu obrony: lotniska sektorowe 11 Grupy wicemarsz. lotnictwa Keitha Parka. Z każdego z nich kontrolerzy naprowadzali przez radio dywizjony swojego sektora, a bez nich myśliwce byłyby ślepe nawet przy najlepszym działaniu radarów.

Brytyjscy historycy nazywają okres od 24 sierpnia do 6 września „krytycznym okresem” bitwy o Anglię. Z 33 dużych niemieckich nalotów w tym czasie 24 skierowano na lotniska. Biggin Hill i Hornchurch zbombardowano po cztery razy, Debden i North Weald po dwa, ciężkie ataki spadły na Croydon, Gravesend, Rochford, Hawkinge i Manston, a lotnisko Coastal Command w Eastchurch, które Niemcy mylnie uważali za bazę myśliwską, nawet siedem razy. Bf 109, wysyłane w dużej liczbie na każdy nalot, zmuszały brytyjskie dywizjony do walki z eskortą, a coraz częściej także przychwytywały Hurricane’y i Spitfire’y, zanim te zdążyły nabrać wysokości.

30 sierpnia

Piątek 30 sierpnia był pogodny i od rana nad Kentem trwały walki. Około pół do ósmej ponad sto niemieckich samolotów zaatakowało konwój na ujściu Tamizy. Przed południem i w południe dwie kolejne fale, każda licząca ponad sto maszyn, przeleciały nad wybrzeżem między Dungeness a Dover i rozdzieliły się nad hrabstwem; bomby spadły na Biggin Hill i Eastchurch. Park wysłał do walki kilkanaście dywizjonów, a jak zwykle w tych dniach osłonę lotnisk na północ od Tamizy miały zapewniać dywizjony 12 Grupy wicemarsz. lotnictwa Trafforda Leigh-Mallory’ego. Jedna z bomb zrzuconych tego dnia przerwała linię energetyczną, przez co na około trzy godziny wyłączyły się stacje radarowe Chain Home na wybrzeżu Kentu i Sussex, między innymi w Dover, Rye i Pevensey. Na ten czas obrona straciła wgląd w to, co zbierało się nad Francją.

Po czwartej po południu nadeszło największe uderzenie dnia, według brytyjskich obliczeń około trzystu samolotów. Część z nich skręciła na północ od Londynu. Około dwudziestu bombowców He 111 dotarło nad Luton i zbombardowało zakłady Vauxhall, produkujące ciężarówki dla wojska, a wkrótce także czołgi Churchill; zginęło 53 robotników, a około 140 osób zostało rannych. Pod wieczór, według różnych relacji między piątą a szóstą, dziewięć bombowców Ju 88 przemknęło na niskiej wysokości nad Biggin Hill i zrzuciło bomby dużego wagomiaru. Zniszczyły warsztaty, magazyny, zbrojownię, kwatery i jeden z hangarów, przerwały linie telefoniczne, wodociąg i gazociąg. Bezpośrednie trafienie w rów schronowy zabiło 39 osób, a kilkadziesiąt raniło. Był to najtragiczniejszy nalot na Biggin Hill w całej wojnie. Tego samego dnia bombardowano też Detling, Kenley, North Weald i lotnisko Lympne.

Fighter Command wykonało 30 sierpnia 1054 loty bojowe, więcej niż w którymkolwiek wcześniejszym dniu. Dywizjony startowały po trzy, cztery razy. Według brytyjskich zestawień RAF stracił tego dnia około 25 myśliwców i dziewięciu pilotów, Luftwaffe około czterdziestu samolotów. W nocy Liverpool był bombardowany po raz trzeci z rzędu, a nad Londynem przez kilka godzin trwał alarm, bo bomby spadały w różnych dzielnicach przedmieść.

Pierwsze zwycięstwo Dywizjonu 303

30 sierpnia po południu odbył się też pierwszy bój 303 Dywizjonu Myśliwskiego Warszawskiego. Dywizjon, sformowany 2 sierpnia w Northolt na zachodnich przedmieściach Londynu, nie był jeszcze uznany za gotowy do walki. Brytyjczycy, nieufni wobec lotników, którzy słabo znali angielski i brytyjskie procedury łączności, przetrzymywali go na szkoleniu, choć jego piloci, w większości weterani walk we wrześniu 1939 roku w Polsce i w 1940 roku we Francji, mieli za sobą więcej doświadczenia bojowego niż wielu brytyjskich kolegów. Na mocy brytyjsko-polskiego porozumienia każda funkcja dowódcza była obsadzona podwójnie: brytyjskiemu dowódcy Ronaldowi Kellettowi odpowiadał polski dowódca Zdzisław Krasnodębski.

Tego dnia sześć Hurricane’ów z eskadry B ćwiczyło nad Hertfordshire pozorowane ataki na brytyjskie bombowce Blenheim. Około 16.35 por. Ludwik Paszkiewicz dostrzegł w pobliżu dużą niemiecką formację. Zameldował o niej przez radio Kellettowi, a gdy nie doczekał się odpowiedzi, odłączył się od szyku, zaatakował i zestrzelił dwusilnikowy samolot, który w meldunku opisał jako prawdopodobnie Dorniera. Był to w rzeczywistości Messerschmitt Bf 110 z 76 Pułku Ciężkich Myśliwców; część autorów uznaje to zwycięstwo za wspólne z pilotem brytyjskiego 56 Dywizjonu. Według często powtarzanej relacji po wylądowaniu Paszkiewicz dostał od Kelletta naganę za samowolne opuszczenie szyku, a zaraz potem gratulacje. Według polskich relacji to zestrzelenie przekonało dowództwo grupy, że dywizjon jest gotowy.

31 sierpnia 303 Dywizjon uznano za operacyjny. Późnym popołudniem wystartował do pierwszego oficjalnego lotu bojowego i nad Kentem starł się z Messerschmittami Bf 109. Kellett, Zdzisław Henneberg, Mirosław Ferić i sierż. Stanisław Karubin zgłosili cztery pewne i dwa prawdopodobne zestrzelenia, bez strat własnych. Był to początek serii, dzięki której 303 Dywizjon zakończył bitwę z największą liczbą zaliczonych zwycięstw spośród wszystkich dywizjonów RAF. Pierwszy polski dywizjon myśliwski, 302 „Poznański”, walczył w tym czasie w 12 Grupie, a kilkudziesięciu polskich pilotów latało w dywizjonach brytyjskich.

31 sierpnia

Sobota 31 sierpnia zaczęła się wcześnie. Krótko przed ósmą radary wykryły kilka dużych wypraw nad Francją, łącznie ponad 250 samolotów. Jedna z nich uderzyła na Debden w Essex, na które spadło ponad sto bomb burzących, inne na Duxford, North Weald i Eastchurch. Kanadyjski 1 Dywizjon, który nie odebrał rozkazu odwrotu, wpadł na eskortę i stracił trzy Hurricane’y. W porze obiadowej Niemcy zaatakowali jednocześnie Biggin Hill i Hornchurch. Messerschmitty Bf 109 przeczesały niebo nad Biggin Hill przed nadejściem bombowców; bomby zniszczyły dwa hangary, kwatery i kasyno oficerskie, a trafienie w budynek operacyjny przerwało wszystkie połączenia. Na Hornchurch kilkadziesiąt Dornierów Do 17 z 2 Pułku Bombowego płk. Johannesa Finka nadleciało w chwili, gdy startowały Spitfire’y 54 Dywizjonu. Trzy z nich wybuch bomb wyrzucił w powietrze i rozbił na pasie; wszyscy trzej piloci, wśród nich nowozelandzki as Alan Deere, przeżyli. Po pierwszej po południu bomby spadły na Croydon, gdzie zniszczyły zakłady lotnicze Rollason.

Późnym popołudniem osiem nisko lecących Dornierów z bombami dużego wagomiaru po raz drugi tego dnia zaatakowało Biggin Hill, niewykryte przez posterunki obserwacyjne. Bezpośrednie trafienie w salę operacyjną zawaliło jej betonowy strop i zniszczyło stół, na którym nanoszono położenie wypraw. Telefonistki i operatorki z WAAF pracowały do ostatniej chwili; za postawę podczas nalotów na Biggin Hill w sierpniu i na początku września trzy z nich odznaczono Medalem Wojskowym, rzadko nadawanym kobietom. Salę przeniesiono do prowizorycznego punktu w wiosce, a dwa z trzech dywizjonów stacjonujących w Biggin Hill przekazano pod kontrolę sąsiednich sektorów. Hornchurch i Debden również oberwały drugi raz.

Bilans dnia był dla Fighter Command najgorszy w całej bitwie. Według różnych zestawień RAF stracił od 38 do ponad 40 myśliwców, a zginęło od dziewięciu do czternastu pilotów; wielu innych odniosło rany i oparzenia. Luftwaffe straciła według brytyjskich obliczeń około 39 samolotów. Na ziemi zginęło około 40 żołnierzy RAF i ponad 40 cywilów. Wieczorem bombowce wróciły nad Liverpool, a także nad Leeds i Bradford.

Radary

Ataki na stacje radarowe okazały się nieskuteczne, choć sprawa była bardziej złożona. Pierwsze uderzenia na radary 12 sierpnia pokazały, że kratownicowe maszty Chain Home są bardzo trudne do zniszczenia: fala uderzeniowa przechodziła przez ażurową konstrukcję, a uszkodzone stacje wracały do pracy po kilku godzinach. Jedynie stację w Ventnor na wyspie Wight wyłączono na dłużej. Niemiecki wywiad nie rozumiał też, jak ważne są radary w brytyjskim systemie dowodzenia, i 15 sierpnia Göring wyraził wątpliwość, czy warto dalej je atakować. Nawet gdy 30 sierpnia przerwa w zasilaniu wyłączyła kilka stacji na trzy godziny, Niemcy nie wiedzieli o tym i nie potrafili tego wykorzystać. Większym zagrożeniem dla obrony były zniszczenia na lotniskach sektorowych, w ich salach operacyjnych i liniach telefonicznych.

Czy RAF przegrywał?

Historycy do dziś spierają się, jak blisko załamania było Fighter Command na przełomie sierpnia i września. Derek Wood i Derek Dempster w klasycznej książce „The Narrow Margin” z 1961 roku obliczyli, że od 24 sierpnia do 6 września całkowicie zniszczono 295 myśliwców, a 171 ciężko uszkodzono, podczas gdy fabryki i warsztaty dostarczyły w tym czasie 269 nowych i naprawionych Spitfire’ów i Hurricane’ów. Zginęło lub zaginęło 103 pilotów, a 128 zostało rannych, co oznaczało ubytek około 120 pilotów tygodniowo przy sile niespełna tysiąca. Szkoły uzupełniające wypuszczały znacznie mniej. Dywizjon miał według etatu 26 pilotów; w sierpniu średnio było ich około 16. Zdaniem tych autorów RAF przegrywał bitwę.

Inni, wśród nich Stephen Bungay, zwracają uwagę, że sam Hugh Dowding w liście do marszałka lotnictwa Hugh Trencharda pisał, iż w ostatnim tygodniu sierpnia i pierwszym tygodniu września Luftwaffe „osiągnęła bardzo niewiele”. Spośród trzynastu ciężko zbombardowanych lotnisk tylko dwa wyłączono z działania na dłużej niż kilka godzin, a jedyną stacją sektorową, która na krótko przestała działać, było Biggin Hill. Liczba myśliwców w dywizjonach dzięki pracy fabryk nadzorowanych przez lorda Beaverbrooka nie spadała, a sprawność sprzętu utrzymywała się na poziomie około 65 procent. Prawdziwym problemem byli ludzie: zmęczeni piloci, ubytek dowódców eskadr i dywizjonów, młodzi lotnicy wysyłani do walki po kilkunastu godzinach na Hurricane’ach i Spitfire’ach. Dowding był tego świadomy i na początku września podzielił dywizjony na kategorie, by w najbardziej zagrożonym rejonie walczyły tylko te w pełni sprawne, a pozostałe służyły jako zaplecze szkoleniowe. Luftwaffe była w nie lepszym położeniu. Traciła więcej samolotów niż RAF, jej piloci zestrzeleni nad Anglią trafiali do niewoli, a nie wracali do jednostek, a wywiad stale zaniżał siły przeciwnika, co sprawiało, że niemieccy lotnicy wciąż napotykali myśliwce, których według meldunków już nie było.

Miejsce w wojnie

Ataki na lotniska trwały do 6 września. Tymczasem RAF ponownie bombardował Berlin, a 4 września Hitler zapowiedział w berlińskim Sportpalast, że na brytyjskie naloty odpowie stokrotnie i „zetrze z powierzchni ziemi” angielskie miasta. 7 września, w sobotnie popołudnie, Göring, który przyjechał na wybrzeże kanału, by osobiście dowodzić, posłał blisko tysiąc samolotów nie na lotniska, lecz na port i doki Londynu. Zginęło tego dnia ponad 400 londyńczyków. Był to początek Blitzu, trwającego do maja 1941 roku. Dla Fighter Command zmiana celu oznaczała ulgę: lotniska sektorowe naprawiono, a dywizjony odpoczęły i uzupełniły straty. 15 września, w wielkiej bitwie nad Londynem, okazało się, że RAF jest silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej, a 17 września Hitler odłożył inwazję na Wielką Brytanię.

Tej samej nocy z 31 sierpnia na 1 września, gdy w Biggin Hill odkopywano gruzy sali operacyjnej, brytyjska flota poniosła ciężkie straty u wybrzeży Holandii. Ataki z przełomu sierpnia i września pozostały w pamięci RAF jako dni, w których system obrony zbudowany przez Dowdinga był najbliżej przeciążenia, a mimo to wytrzymał. Pozostały też w pamięci polskiej: 30 i 31 sierpnia 1940 roku 303 Dywizjon rozpoczął walki, które sprawiły, że w Wielkiej Brytanii przez całą wojnę i długo po niej polscy lotnicy byli symbolem sojusznika, który walczył, gdy Wielka Brytania była osamotniona.

Źródła

  1. historyofwar.org · battle of britain
  2. battleofbritain1940.com · friday 30 august 1940
  3. battleofbritain1940.com · saturday 31 august 1940

W tym samym czasie

(03)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.