TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Bitwa w górach Pindos

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bałkany
Data:
13 listopada 1940
Autor:
Natalia
Bitwa:
Wojna grecko-włoska
Tagi:
Grecja, Włochy, Albania, Sebastiano Visconti Prasca

13 listopada 1940 roku greckie oddziały doszły w masywach Gramos i Smolikas do granicy z Albanią. Na całym odcinku gór Pindos, którędy dwa tygodnie wcześniej wdarła się do Grecji najlepsza włoska dywizja górska, nie było już ani jednego żołnierza wroga. 3 Dywizja Alpejska „Julia”, która miała przeciąć Grecję na pół i odciąć broniące się w Epirze wojska greckie, doszła 2 listopada do wsi Wowusa, około 30 kilometrów przed swoim celem, po czym została niemal okrążona, przez tydzień walczyła o wyjście z matni i wróciła na pozycje wyjściowe, tracąc według włoskich opracowań mniej więcej piątą część stanu. Bitwa w górach Pindos, stoczona równolegle z obroną linii Kalamasu, przesądziła o klęsce włoskiej inwazji i otworzyła Grekom drogę do kontrofensywy w głąb Albanii.

Klin przez góry

Gdy 28 października Włochy zaatakowały Grecję, front biegł przez około 150 kilometrów górzystego pogranicza. Pasmo Pindos, kręgosłup północnej Grecji, dzieliło go na dwa obszary działań: Epir na zachodzie i zachodnią Macedonię na wschodzie. Łączność między nimi zapewniała w praktyce jedna droga, prowadząca przez przełęcz koło miasteczka Metsowo. Kto ją opanował, odcinał greckie wojska broniące Epiru i Janiny od reszty armii.

Na tym właśnie polegał zamysł generała Sebastiana Visconti Praski, dowódcy wojsk włoskich w Albanii. Główne uderzenie korpusu „Ciamuria” szło na Epir, ale między nim a biernym na razie korpusem w rejonie Korczy miała przejść przez góry dywizja „Julia”: około 10,8 tysiąca alpinów z Friulu i Wenecji Julijskiej, uważanych za elitę włoskiej piechoty. Dowodził nimi od września 1940 roku generał Mario Girotti, weteran pierwszej wojny światowej. Dywizja ruszyła z rejonu Ersekë i Leskoviku pięcioma kolumnami na masyw Smolikas i dalej doliną górnej Wjosy (po grecku Aoos) w stronę Metsowa. Na naradzie przed wojną Visconti Prasca zapewniał, że góry nie będą dla jego wojsk przeszkodą; we włoskich planach alpini mieli dojść do celu w kilka dni.

Po stronie greckiej przełęcze Pindosu osłaniał Oddział Pindosu pułkownika Konstandinosa Dawakisa, z dowództwem we wsi Eptachori. Liczył około dwóch tysięcy ludzi: dwa bataliony rezerwistów 51 Pułku Piechoty, zmobilizowanych pod koniec sierpnia, szwadron kawalerii i półtorej baterii artylerii. Trzeci batalion pułku sformowano dopiero 15 października i w chwili ataku był jeszcze w drodze. Oddział musiał bronić frontu szerokiego na 35–37 kilometrów w wyjątkowo trudnym terenie. Dawakis, czterdziestotrzyletni oficer z Lakonii, uczestnik walk na froncie macedońskim w 1918 roku i wojny w Azji Mniejszej, był znanym w armii teoretykiem broni pancernej i autorem podręczników taktyki; w 1937 roku odszedł ze służby z powodu choroby i wrócił do niej dopiero przy częściowej mobilizacji.

Natarcie „Julii”

Alpini ruszyli o świcie 28 października w ulewnym deszczu, który padał od dwóch dni. Grecy porzucili wysunięte posterunki, zwłaszcza w środkowej części odcinka, i jeszcze tego samego dnia cofnęli się na drugą linię. Dawakis rzucał do walki kolejne kompanie spóźnionego batalionu, gdy tylko docierały na front, i wkrótce nie miał już żadnego odwodu. 29 października w górach spadł pierwszy śnieg. Mimo to „Julia” parła naprzód, a w dniach 29–30 października zmusiła Greków do odwrotu w stronę Samariny, położonej na wysokości ponad 1400 metrów jednej z najwyżej położonych wsi w Grecji.

Postępy były jednak okupione ogromnym wysiłkiem. Włosi szli ścieżkami dla mułów, a deszcz zamieniał je w błoto i zalewał potoki; sami alpini nazwali później tę kampanię „wojną błota”. Artyleria i zaopatrzenie zostawały w tyle, a przy złej pogodzie włoskie lotnictwo prawie nie mogło wspierać natarcia ani atakować nadciągających greckich posiłków. Dywizja, rozciągnięta w długich kolumnach na kilkudziesięciu kilometrach górskich bezdroży, miała coraz mniej sił na czele i coraz bardziej odsłonięte skrzydła.

Greckie dowództwo szybko zrozumiało, jak groźny jest włoski klin. Generał Aleksandros Papagos, mianowany w dniu wybuchu wojny naczelnym wodzem, polecił dowódcy 8 Dywizji w Epirze traktować osłonę przełęczy Pindosu jako zadanie najważniejsze. Dowództwo Armii Zachodniej Macedonii w Kozani, którym kierował generał Joanis Pitsikas, wysyłało w góry każdy oddział, jaki mogło zebrać. Odcinek Pindosu przejęła 1 Dywizja Piechoty generała Wasiliosa Wrachnosa, a na skrzydłach i na tyłach włoskiego klina, by zamknąć najważniejsze przełęcze, rozwinięto dywizję kawalerii, 5 Brygadę Piechoty i świeżo utworzoną brygadę kawalerii. Grecy mogli sobie pozwolić na przerzucenie tych sił, bo – dzięki stanowisku Turcji, która ostrzegła Bułgarię przed wykorzystaniem okazji – granica bułgarska wydawała się na razie bezpieczna. Od 30 października front w Pindosie przestał się cofać.

Wowusa i okrążenie

1 listopada o siódmej rano oddziały 1 Dywizji uderzyły na lewe skrzydło „Julii”. Kontratak miał na razie ograniczony zasięg, ale wieczorem front był już ustabilizowany, a morale Greków wyraźnie wzrosło. Następnego dnia, 2 listopada, Włosi osiągnęli największy sukces całej operacji: po przejściu około 40 kilometrów górskiego terenu czołówki dywizji zeszły w dolinę Wjosy i zajęły wieś Wowusa (Vovousa). Do Metsowa zostało im mniej więcej 30 kilometrów. Ten sam dzień przyniósł jednak przełom na ich tyłach. Grecka 1 Dywizja zdobyła wzgórze Tamburi i wieś Furka, przecinając drogi, którymi szło zaopatrzenie dla wysuniętych oddziałów, a brygada kawalerii po południu odbiła Samarinę.

Tego dnia pod Furką ciężko ranny został pułkownik Dawakis. Kula trafiła go w pierś, gdy osobiście prowadził rozpoznanie na wzgórzu Profitis Ilias; na dwa dni stracił przytomność i musiał opuścić front, a jego miejsce zajął major Joanis Karawias. Dla Greków Dawakis stał się bohaterem bitwy: w greckiej tradycji podkreśla się, że od drugiego dnia walk dostrzegł błąd włoskiego dowódcy, który parł naprzód, nie osłaniając skrzydeł, i postanowił nie zatrzymywać klina czołowo, lecz pozwolić mu się zagłębić i zamknąć go od tyłu.

3 listopada włoskie czoło było otoczone niemal ze wszystkich stron. Generał Girotti prosił o natarcia odciążające i posiłki. Visconti Prasca skierował w góry świeżo przewiezioną z Apulii dywizję piechoty „Bari”, której oddziały szły do walki prosto ze statków, po kawałku; jej 139 Pułk podporządkowano „Julii” w rejonie Konitsy i przez kilka dni bronił on ważnego mostu na Wjosie pod Perati. Do okrążonych alpinów odsiecz jednak nie dotarła. 3 i 4 listopada Grecy odbili Wowusę i inne zajęte wcześniej wsie, a od 4 do 6 listopada natarcie 1 Dywizji przybierało na sile. Odcięte bataliony „Julii”, bez łączności radiowej z dowództwem i zaopatrywane tylko ze zrzutów lotniczych, przez osiem dni nie dostawały regularnego wyżywienia i walczyły z greckimi oddziałami, które wychodziły im na tyły górskimi ścieżkami.

Ogromną rolę odegrali w tych dniach mieszkańcy górskich wsi Pindosu. Wozy i samochody nie mogły dojechać do pierwszej linii, więc amunicję, żywność, koce i rannych przenoszono na grzbietach mułów i ludzi. Do tej pracy stanęli mężczyźni, którzy nie poszli do wojska, ale przede wszystkim kobiety, nieraz w śniegu po kolana i pod ostrzałem. Obraz „kobiet Pindosu” dźwigających skrzynki z pociskami na przełęcze stał się jednym z najtrwalszych symboli greckiego oporu w 1940 roku i do dziś jest obecny w greckich obchodach rocznicy wybuchu wojny.

Odwrót i koniec bitwy

7 listopada dowódca korpusu w rejonie Korczy, generał Gabriele Nasci, któremu podlegała „Julia”, wydał jej rozkaz odwrotu. Wycofanie się z niemal zamkniętego kotła wymagało kilku dni ciężkich walk z oddziałami greckimi, które przeniknęły na tyły dywizji. Według włoskich opracowań resztki „Julii” wyszły z okrążenia i 10 listopada zebrały się w rejonie Konitsy, skąd odesłano je na krótki odpoczynek i reorganizację. Grecy szli za nimi. Do 13 listopada oczyścili z Włochów cały odcinek gór Pindos, w tym masywy Gramos i Smolikas, i doszli do granicy grecko-albańskiej. Tę datę greckie, włoskie i anglojęzyczne opracowania przyjmują za koniec bitwy.

Straty obu stron są znane tylko w przybliżeniu. Najczęściej powtarza się, że „Julia” straciła około piątej części stanu. Niektóre zestawienia mówią o około 1,7 tysiąca zabitych, rannych i zaginionych w październiku i listopadzie, inne – o około 5 tysiącach żołnierzy, przy czym ta wyższa liczba obejmuje zapewne także oddziały posłane jej na pomoc. Strat greckich nie podaje się dla samej bitwy osobno; były znacznie mniejsze, choć Oddział Pindosu, który przyjął pierwsze uderzenie, poniósł ciężkie straty.

Klęska w górach zbiegła się z załamaniem się całej ofensywy. W Epirze Włosi zakończyli 8 listopada nieudane szturmy na linię Kalpaki i Kalamasu, a w dowództwie posypały się głowy: 9 listopada Visconti Prascę zastąpił na stanowisku naczelnego dowódcy w Albanii generał Ubaldo Soddu, a 11 listopada odebrano mu także dowództwo nowo tworzonej 11 Armii. W nocy z 11 na 12 listopada brytyjskie samoloty torpedowe storpedowały w Tarencie trzy z sześciu włoskich pancerników. Dla Benita Mussoliniego był to najgorszy tydzień od wejścia Włoch do wojny.

Dlaczego Włosi przegrali

Przyczyny klęski „Julii” wskazywano już w 1940 roku. Plan zakładał, że jedna dywizja górska, bez wsparcia sąsiadów i bez dróg, przejdzie kilkadziesiąt kilometrów przez wysokie góry i utrzyma się na tyłach przeciwnika. Wynikało to z przekonania Visconti Praski i jego przełożonych, że Grecy nie zdążą się zmobilizować i nie będą chcieli walczyć. Tymczasem armia grecka, częściowo zmobilizowana od sierpnia, przerzucała w góry kolejne dywizje szybciej, niż Włosi dowozili zaopatrzenie przez dwa małe albańskie porty. Jesienna pogoda odebrała Włochom przewagę w powietrzu, na którą liczyli najbardziej: Regia Aeronautica nie zdołała ani wesprzeć alpinów, ani przeszkodzić greckim kolumnom maszerującym w stronę Pindosu. Grecy walczyli na znanym sobie terenie, z pomocą miejscowej ludności, a ich dowódcy umieli wykorzystać rozciągnięcie włoskiego klina.

Na korzyść Greków działała też struktura ich armii. Greckie dywizje miały po trzy pułki, były więc wyraźnie liczniejsze od włoskich dywizji dwupułkowych, a ich żołnierze, często górale z Epiru i Macedonii, byli przyzwyczajeni do marszów z ładunkiem po górskich ścieżkach. Włoska propaganda przedstawiała natomiast walkę „Julii” jako bohaterską obronę przed przeważającym przeciwnikiem; w 1943 roku powstał nawet film fabularny „I trecento della Settima” Mario Baffica, w którym alpini zostali przyrównani do trzystu Spartan Leonidasa.

Miejsce bitwy w wojnie

Bitwa w górach Pindos była jednym z pierwszych od początku drugiej wojny światowej zwycięstw lądowych, w których armia napadniętego kraju rozbiła i zmusiła do odwrotu siły jednego z mocarstw Osi. Razem z obroną linii Kalamasu zamknęła pierwszy etap wojny grecko-włoskiej: po dwóch tygodniach walk Włosi nie tylko nie zdobyli Epiru, ale zostali odrzuceni prawie na pozycje wyjściowe. Zażegnane zostało też największe niebezpieczeństwo, jakie Grekom groziło – rozcięcie ich armii na dwie części.

Dzień po zakończeniu bitwy, 14 listopada, Grecy przeszli do ogólnej kontrofensywy. 22 listopada wkroczyli do Korczy, pod koniec miesiąca do Pogradca, a w grudniu zajęli Sarandę, Gjirokastër i Himarę, przenosząc wojnę na terytorium Albanii. Odbudowana w pośpiechu „Julia” wróciła na front już po kilku dniach i przez całą zimę ponosiła dalsze ciężkie straty, a w styczniu 1941 roku nie zdołała utrzymać przełęczy Klisura. Pułkownik Dawakis nigdy nie wrócił do zdrowia na tyle, by objąć dowództwo. Po zajęciu Grecji przez państwa Osi Włosi aresztowali go w grudniu 1942 roku jako zakładnika, podejrzewając o związki z ruchem oporu; zginął w styczniu 1943 roku, gdy wiozący greckich oficerów do obozu we Włoszech statek „Città di Genova” został storpedowany u wybrzeży Albanii. W Grecji pamięta się go jako bohatera Pindosu.

Klęska w Pindosie i w Epirze miała też skutki daleko poza Bałkanami. Ośmieszyła Mussoliniego i jego zamiar prowadzenia „wojny równoległej”, niezależnej od Niemiec, i zmusiła Włochy do szukania pomocy u Adolfa Hitlera. Hitler, który od początku był przeciwny włoskiej wyprawie, musiał wziąć pod uwagę, że brytyjskie lotnictwo, korzystając z greckich lotnisk, zagrozi rumuńskim polom naftowym. Już w grudniu 1940 roku polecił przygotować uderzenie na Grecję przez Bułgarię. Niemiecka kampania bałkańska z kwietnia 1941 roku zakończyła się zajęciem Grecji. Historycy do dziś spierają się, w jakim stopniu ta wyprawa, wymuszona porażką Włochów, opóźniła niemiecką napaść na Związek Radziecki.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.