TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Śmierć Neville'a Chamberlaina

Kategoria:
Polityka
Data:
9 listopada 1940
Autor:
Natalia
Tagi:
Wielka Brytania, Neville Chamberlain, Winston Churchill, appeasement

W sobotę 9 listopada 1940 roku w Highfield Park, wiejskim domu w Heckfield w hrabstwie Hampshire, zmarł Neville Chamberlain. Miał 71 lat. Przyczyną śmierci był rak jelita grubego, wykryty u niego latem tego roku. Od dymisji z urzędu premiera minęło zaledwie pół roku, a od odejścia z rządu i z przywództwa Partii Konserwatywnej, które przejął po nim Winston Churchill, nieco ponad pięć tygodni. Człowiek, który w maju 1937 roku został premierem, podpisał układ monachijski, a we wrześniu 1939 roku wypowiedział Niemcom wojnę, odszedł w chwili, gdy jego kraj, bez sojuszników na kontynencie, odpierał niemieckie naloty i był jeszcze daleko od zwycięstwa, o którym marzył.

Ostatnie tygodnie

Pod koniec lipca 1940 roku Chamberlain przeszedł operację, w czasie której chirurdzy stwierdzili nieuleczalny nowotwór. Wrócił jeszcze do pracy jako lord przewodniczący Rady, ale ból i noce w schronie w czasie nalotów odebrały mu siły. 19 września opuścił Londyn po raz ostatni, 22 września złożył rezygnację, a 9 października konserwatyści wybrali Churchilla na przywódcę partii. Chamberlain zachował jedynie mandat poselski z okręgu Edgbaston w Birmingham. Odmówił przyjęcia Orderu Podwiązki i tytułu, mówiąc, że woli umrzeć jako zwykły „pan Chamberlain”, tak jak jego ojciec Joseph.

Ostatnie tygodnie spędził w Highfield Park pod opieką żony, Anne. 14 października odwiedzili go tam król Jerzy VI i królowa Elżbieta. Na prośbę Churchilla król zgodził się, by choremu przesyłano dokumenty gabinetu, i według premiera Chamberlain do ostatnich dni śledził przebieg wojny z uwagą i zainteresowaniem. Dostawał setki listów od przyjaciół, posłów i zupełnie obcych ludzi. W jednym z listów do sir Johna Simona, swojego kanclerza skarbu, pisał, że do polityki przyciągnęła go w dojrzałym wieku nadzieja poprawy losu najuboższych, że niczego, co zrobił, nie żałuje i nie widzi niczego, co powinien był zrobić, a czego zaniechał.

Kilka dni przed śmiercią napisał też, że nie martwi się o swoją reputację. Listy, które otrzymywał, zgodnie powtarzały, że bez Monachium wojna zostałaby w 1938 roku przegrana, a imperium zniszczone. Uważał, że przeciwny pogląd nie ma szans przetrwać i że nie obawia się werdyktu historyków. Ta pewność okazała się złudna.

Na 48 godzin przed śmiercią, zapewne 7 listopada, Chamberlain poprosił o wizytę lorda Halifaksa, swojego ministra spraw zagranicznych z lat Monachium. Halifax opowiadał potem, że zastał przyjaciela bardzo słabego. Chory mówił, jak wzruszyły go listy posłów, którzy pisali, ile nauczył ich jego przykład; nie rozumiał tego, bo starał się tylko robić to, co uważał za słuszne. Halifax wyszedł przekonany, że było to pożegnanie.

Mowa Churchilla

Izba Gmin, która z powodu nalotów zbierała się wtedy w ciągu dnia, uczciła Chamberlaina we wtorek 12 listopada. Spiker ogłosił śmierć „posła z okręgu Edgbaston”, a potem głos zabrał Churchill. Jego przemówienie należy do najsłynniejszych mów pożegnalnych w historii brytyjskiego parlamentu. Premier zaczął od tego, że zaciekłe spory, które w ostatnim czasie otaczały zmarłego, przycichły na wieść o jego chorobie, a teraz zamilkły wraz z jego śmiercią. Nikt, mówił, nie musi zmieniać opinii, które wyraził w sprawach należących już do historii, ale każdy może w tej chwili poddać własne postępowanie i sądy surowej ocenie.

Potem padły zdania, które cytuje się do dziś: historia ze swoją migoczącą lampą potyka się na ścieżkach przeszłości, próbując odtworzyć jej sceny. „Jedynym przewodnikiem człowieka jest jego sumienie; jedyną tarczą jego pamięci jest prawość i szczerość jego czynów”. Chamberlainowi, mówił Churchill, przypadło w jednym z największych kryzysów w dziejach świata zobaczyć, jak wydarzenia przeczą jego rachubom, zawieść się w swoich nadziejach i zostać oszukanym przez złego człowieka. Jego nadzieje należały jednak do najszlachetniejszych odruchów ludzkiego serca: było to umiłowanie pokoju i dążenie do niego nawet za cenę wielkiego ryzyka i niepopularności. Cokolwiek historia powie o tych strasznych latach, Chamberlain działał „z doskonałą szczerością, zgodnie ze swoim rozumieniem” i z całych sił starał się uchronić świat przed wojną.

Churchill odwrócił też zarzut appeasementu przeciw wrogowi. Dzięki wysiłkom Chamberlaina, mówił, żadne przyszłe pokolenie nie będzie wątpić, że Wielka Brytania, nawet kosztem gorszego przygotowania wojskowego, nie ponosi winy za rozlew krwi, który ogarnął tyle krajów. Hitler może zapewniać, że pragnął tylko pokoju, ale cóż znaczą jego słowa wobec milczenia grobu Chamberlaina. Premier przypomniał wreszcie własną drogę: we wrześniu 1939 roku z dnia na dzień przeszedł od roli jednego z głównych krytyków Chamberlaina do roli jednego z jego najważniejszych ministrów, a po debacie norweskiej zamienił się z nim miejscami, i Chamberlain z pełną lojalnością służył w jego rządzie. Zakończył stwierdzeniem, że posłowie wszystkich partii oddają hołd człowiekowi, którego Disraeli nazwałby „angielskim mężem zasłużonym” (English worthy).

Po Churchillu mówili Clement Attlee w imieniu Partii Pracy i minister lotnictwa sir Archibald Sinclair w imieniu liberałów. Obaj podkreślali, że ich partie przez lata ostro zwalczały politykę Chamberlaina, ale nigdy nie wątpiły w jego uczciwość i oddanie sprawie pokoju. W Izbie Lordów Halifax bronił zmarłego wprost: przekonywał, że Chamberlain lepiej niż ktokolwiek wiedział, jak słabo przygotowana do wojny była Wielka Brytania w 1938 roku i jak cenny był każdy zyskany czas, a gdy wojna wreszcie przyszła, zastała kraj zjednoczony. Zabrakło za to głosu Davida Lloyda George’a, jedynego żyjącego byłego premiera zasiadającego w Izbie Gmin, który miał przemawiać, ale nie pojawił się na sali.

Części zwolenników Chamberlaina mowa Churchilla wydała się pochwałą dość powściągliwą. Prywatnie premier mówił z większym żalem: „Co ja zrobię bez biednego Neville’a? Liczyłem, że zajmie się dla mnie frontem wewnętrznym”.

Pogrzeb w Opactwie Westminsterskim

Ciało Chamberlaina skremowano w krematorium w londyńskiej dzielnicy Golders Green, według części relacji 13 listopada i w bardzo wąskim gronie. Nabożeństwo żałobne odbyło się w czwartek 14 listopada w Opactwie Westminsterskim. Ze względu na zagrożenie nalotami jego daty i godziny nie ogłoszono szerzej, choć w świątyni zebrali się członkowie rządu, posłowie i dawni współpracownicy zmarłego. Wśród niosących urnę byli Churchill i Halifax, a rolę porządkowego pełnił dawny sekretarz Chamberlaina John Colville, wówczas sekretarz Churchilla. Prochy złożono w nawie opactwa, obok prochów Andrew Bonar Lawa, konserwatywnego premiera z lat 1922–1923. Grób oznaczono skromną płytą.

Tego samego dnia, po powrocie z opactwa, Churchill zajął się raportami wywiadu zapowiadającymi wielki nocny nalot. Wieczorem Luftwaffe wystartowała do ataku na Coventry.

Oceny za życia i po śmierci

Śmierć Chamberlaina przypadła na moment, gdy jego reputacja była najniższa. W lipcu 1940 roku, kilka tygodni po Dunkierce, ukazał się pamflet „Guilty Men” („Winni”), podpisany pseudonimem „Cato”. Napisało go trzech dziennikarzy z gazet lorda Beaverbrooka: późniejszy przywódca Partii Pracy Michael Foot, były poseł liberalny Frank Owen i konserwatysta Peter Howard. Oskarżali Chamberlaina, Stanleya Baldwina, Halifaksa, Simona i innych ministrów lat trzydziestych, że ustępstwami wobec Hitlera i zaniedbaniem zbrojeń doprowadzili kraj na skraj klęski, i domagali się usunięcia ich z rządu. Część dużych księgarń nie chciała jej sprzedawać, mimo to w ciągu kilku miesięcy książeczka miała 27 wydań i ponad 200 tysięcy sprzedanych egzemplarzy, a wiele z nich przechodziło z rąk do rąk. Chamberlain uskarżał się też na „krótkie, zimne i w większości deprecjonujące” komentarze prasy po swoim odejściu z rządu.

Nekrologi i mowy z listopada 1940 roku były łagodniejsze, ale nie zatrzymały tego procesu. W czasie wojny ukazały się kolejne polemiki w tym samym duchu, między innymi „Why Not Trust the Tories” (1944) Aneurina Bevana, i pod koniec wojny w Wielkiej Brytanii panowało powszechne przekonanie, że rząd Chamberlaina popełnił błędy, które omal nie przyniosły krajowi klęski. Cios z drugiej strony zadał w 1948 roku sam Churchill w pierwszym tomie wspomnień wojennych, „The Gathering Storm”. Przedstawił w nim Chamberlaina jako człowieka uczciwego, ale słabego i ślepego na zagrożenie, a rok między Monachium a wojną jako czas, który pogorszył położenie Wielkiej Brytanii. Prywatnie przyznawał, że nie jest to historia, lecz jego własna mowa obrończa.

Oficjalna biografia, którą rodzina zamówiła u historyka Keitha Feilinga jeszcze w czasie wojny, ukazała się w 1946 roku i była dziełem solidnym, lecz obrazu nie odwróciła. Zmiana przyszła w latach sześćdziesiątych. W 1961 roku konserwatywny polityk Iain Macleod opublikował biografię broniącą Chamberlaina, a A.J.P. Taylor w książce „The Origins of the Second World War” uznał, że Chamberlain zbroił kraj w stopniu wystarczającym do obrony. Gdy w 1967 roku Wielka Brytania przyjęła zasadę trzydziestu lat dla dokumentów rządowych, historycy zobaczyli raporty szefów sztabów, którzy ostrzegali, że Czechosłowacji nie da się obronić, sygnały z dominiów, że nie poprą wojny o Europę Środkową, i dowody, że premier nie lekceważył ani rad Foreign Office, ani gabinetu. Powstała szkoła rewizjonistyczna, która tłumaczyła appeasement ograniczeniami, w jakich działał rząd: słabością wojska, rozległością imperium, nastrojami społecznymi i potrzebą zyskania czasu na budowę myśliwców i radarów, które w 1940 roku obroniły Wyspy.

Od lat dziewięćdziesiątych historycy postrewizjonistyczni, zwłaszcza oksfordzki badacz R.A.C. Parker, przekonują z kolei, że Chamberlain miał wybór. Mógł po Anschlussie Austrii zawrzeć ścisły sojusz z Francją, szukać porozumienia ze Związkiem Radzieckim i budować politykę odstraszania, a wybrał ustępstwa z powodu własnego uporu i wiary w osobistą dyplomację. W rankingach brytyjskich premierów Chamberlain zajmuje miejsca niskie. Historyk David Dutton zauważył, że jakkolwiek ocenić resztę jego życia, reputacja Chamberlaina zawsze będzie zależeć od oceny Monachium, a oczekiwać czego innego to jak liczyć, że Poncjusz Piłat zostanie kiedyś zapamiętany jako sprawny administrator rzymskiej prowincji.

Miejsce w wojnie

Śmierć Chamberlaina nie zmieniła biegu wojny: od maja to Churchill kierował rządem, a od października także partią konserwatywną. Zamknęła jednak epokę. Halifax, najbliższy współpracownik Chamberlaina z czasów Monachium, pod koniec grudnia 1940 roku został mianowany ambasadorem w Waszyngtonie, a Foreign Office objął Anthony Eden. Churchill stracił lojalnego zastępcę od spraw wewnętrznych, ale zarazem zniknęła ostatnia postać, wokół której mogliby się skupić konserwatyści nieufni wobec nowego premiera. Mowa z 12 listopada była też zręcznym aktem politycznym: oddając cześć poprzednikowi, Churchill pojednał z sobą jego zwolenników i podkreślił, że kraj wszedł w wojnę zjednoczony i „z czystymi sercami”.

Dla Polski Chamberlain pozostał postacią dwuznaczną. To jego rząd w marcu 1939 roku udzielił jej gwarancji, dzięki którym Wielka Brytania przystąpiła do wojny 3 września, i ten sam rząd nie udzielił jej we wrześniu realnej pomocy wojskowej. W listopadzie 1940 roku polski rząd na uchodźstwie działał już w Londynie, a jego żołnierze i lotnicy walczyli u boku Brytyjczyków, którym Chamberlain zostawił armię i lotnictwo rozbudowane w ostatnich latach pokoju, ale także pamięć o Monachium. Spór o to, czy jego polityka dała Wielkiej Brytanii czas potrzebny do przetrwania 1940 roku, czy też zachęciła Hitlera do wojny, trwa do dziś.

Źródła

  1. winstonchurchill.hillsdale.edu · neville chamberlain
  2. goodfuneralguide.co.uk · pm cremated funeral

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.