TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Dönitz zaostrza wojnę podwodną

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Atlantyk
Data:
24 września 1939
Autor:
Natalia
Bitwa:
Bitwa o Atlantyk
Tagi:
bitwa o Atlantyk, U-Booty, Karl Dönitz, Kriegsmarine

24 września 1939 roku niemieckie okręty podwodne na Atlantyku otrzymały nowe rozkazy, które poluzowały ograniczenia, jakie od początku wojny nakładało na nie prawo pryzowe. Statki handlowe, które zatrzymane przez U-Boota próbowały wezwać pomoc przez radio, miały być odtąd zajmowane albo zatapiane. Statki francuskie przestały być oszczędzane i miały być traktowane tak samo jak brytyjskie. U-Booty mogły też stawiać miny u wybrzeży Francji. O zmiany zabiegał dowódca okrętów podwodnych, komandor Karl Dönitz, a decyzję podjęło kierownictwo wojny morskiej (Seekriegsleitung) w naczelnym dowództwie marynarki, za zgodą Adolfa Hitlera. Był to pierwszy z serii kroków, które w ciągu kilku miesięcy doprowadziły Niemcy do nieograniczonej wojny podwodnej.

Niektóre opracowania piszą, że tego dnia Dönitz „znacznie złagodził” reguły pryzowe, nakazując zatapianie bez ostrzeżenia statków nadających sygnały radiowe, ataki na mniejsze alianckie statki pasażerskie i otwierając wojnę z żeglugą francuską. Zachowany dziennik działań bojowych dowództwa okrętów podwodnych pozwala to uściślić. Decyzja z 24 września nie dotyczyła statków pasażerskich: dotychczasowy zakaz ich atakowania pozostał w mocy. Statki pasażerskie zdefiniowano na nowo dopiero 2 października, a atakowanie statków płynących bez świateł dopuszczono, w ograniczonym obszarze, również dopiero na początku października. Statki używające radia nie miały też być zatapiane bez ostrzeżenia, lecz po zatrzymaniu, jeśli mimo to nadawały sygnały.

Wojna według regulaminu

Niemiecka marynarka weszła do wojny z instrukcją, która nakazywała prowadzić wojnę z żeglugą handlową według regulaminu pryzowego. Niemcy przyjęły w 1936 roku londyński protokół o wojnie podwodnej, powtarzający zasady londyńskiego traktatu morskiego z 1930 roku. Okręt podwodny mógł zatrzymać statek handlowy i sprawdzić, czy przewozi kontrabandę, ale zatopić go mógł dopiero po zapewnieniu bezpieczeństwa załodze i pasażerom. Bez ostrzeżenia wolno było atakować okręty wojenne, transportowce wojska, statki płynące w konwoju pod eskortą okrętów wojennych i statki stawiające opór.

Po zatopieniu „Athenii” 3 września Hitler, który liczył na szybkie porozumienie z Wielką Brytanią i Francją po pokonaniu Polski, polecił dodatkowo nie atakować statków pasażerskich, nawet w konwoju. Szczególnie oszczędzano Francję. 3 września naczelne dowództwo marynarki zakazało jakichkolwiek działań przeciw francuskim statkom handlowym poza samoobroną, a 6 września dodało, że statków rozpoznanych jako francuskie nie wolno nawet zatrzymywać. Dönitz zanotował wtedy z irytacją, że francuskie statki są traktowane lepiej niż neutralne. Hitler chciał, by to Francja pierwsza otworzyła ogień, i liczył, że po klęsce Polski rząd w Paryżu zgodzi się na pokój.

Doświadczenia pierwszych tygodni

Prowadzenie wojny według reguł pryzowych okazało się dla okrętów podwodnych coraz bardziej niebezpieczne. Wynurzony U-Boot, który zatrzymywał statek strzałem ostrzegawczym, czekał na sprawdzenie dokumentów i na opuszczenie statku przez załogę, był bezbronny wobec samolotów i okrętów eskorty. Brytyjczycy od pierwszych dni wojny uzbrajali statki handlowe w działa i polecali kapitanom meldować przez radio o każdym spotkanym okręcie podwodnym. Statki stawały się w ten sposób częścią brytyjskiego systemu obserwacji. Wiele z nich, zatrzymanych przez U-Boota, natychmiast nadawało sygnał wzywający pomoc i podawało swoją pozycję. Po kilkudziesięciu minutach nad miejscem pojawiały się samoloty.

Wracający z patroli dowódcy meldowali Dönitzowi o takich przypadkach. 23 września zapisał w dzienniku, że statki, które używają radia po wezwaniu do zatrzymania, „wspierają w ten sposób nieprzyjacielską walkę z okrętami podwodnymi”, i poprosił dowództwo o decyzję. Zwrócił też uwagę, że sprawa statków francuskich staje się coraz pilniejsza, bo przez kanał La Manche płynęły nocą konwoje z wojskami brytyjskimi do Francji, a nocą nie dało się odróżnić statku francuskiego od brytyjskiego. Dwa dni wcześniej, 21 września, Seekriegsleitung nakazało unikać za wszelką cenę ataków na statki francuskie, co w praktyce wykluczało działania w kanale. Dönitz zaprotestował i jeszcze tego samego dnia rozkaz cofnięto, wracając do stanu wcześniejszego: konwoje na północ od szerokości geograficznej Brestu można było atakować nawet wtedy, gdy eskortowały je francuskie okręty.

Decyzja z 24 września

23 września w Sopocie, gdzie Hitler przebywał w czasie kampanii wrześniowej, naczelny dowódca Kriegsmarine, wielki admirał Erich Raeder, przedstawił Hitlerowi, w obecności szefa OKW Wilhelma Keitla, sytuację na morzu i propozycje zaostrzenia wojny z żeglugą. Według niemieckich dokumentów marynarki Hitler zgodził się na stopniowe zaostrzenie wojny handlowej, a dwa dni później zwolnił do działań dwa „pancerniki kieszonkowe”, które od sierpnia czekały w ukryciu na Atlantyku.

24 września Seekriegsleitung przesłało Dönitzowi tajne rozstrzygnięcie. Brzmiało ono następująco: statki francuskie należy traktować tak samo jak angielskie; w sprawie statków pasażerskich obowiązują dotychczasowe rozkazy; statki handlowe, które używają radia po zatrzymaniu, należy odprowadzić do portu albo zatopić; wolno stawiać miny u wybrzeży francuskich. Jeszcze tego samego dnia okręty na morzu otrzymały odpowiedni rozkaz radiowy.

Zmiana była większa, niż mogłoby się wydawać. Statek, który zatrzymany przez U-Boota wysyłał sygnał, i tak był przez Niemców traktowany jako stawiający opór. Ale nowe rozkazy dawały dowódcom ogólne przyzwolenie na zatapianie takich statków, a według meldunków dowódców, które Dönitz odnotował w dzienniku, statki nadawały sygnały „w bardzo wielu przypadkach”. Zniesienie ochrony statków francuskich oznaczało zaś, że także dla Niemiec wojna z Francją przestała być wojną na niby.

Kolejne kroki

Rozkazy z 24 września otworzyły drogę do kolejnych. Według ustaleń Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze już 21 września wydano polecenie, by atakować w kanale La Manche wszystkie statki płynące nocą bez świateł. Dziennik Dönitza pokazuje jednak, że tego dnia sprawa była przedmiotem sporu, a pierwszy obszar wokół Anglii, w którym wolno było bez ostrzeżenia zatapiać zaciemnione statki, Seekriegsleitung wyznaczyło 2 października. Tego samego dnia uznano, że za statki pasażerskie, których nadal nie wolno było atakować, należy uważać tylko te, które mogą zabrać więcej niż 120 pasażerów. Mniejsze statki, które przewoziły także pasażerów, straciły w ten sposób ochronę. 1 października Dönitz awansował na kontradmirała. Tego samego dnia Admiralicja brytyjska ogłosiła, że kapitanowie statków handlowych mają taranować okręty podwodne, jeśli to możliwe.

4 października obszar, w którym można było atakować zaciemnione statki, poszerzono na zachód do 15 stopnia długości zachodniej, a U-Booty otrzymały prawo atakowania bez ostrzeżenia uzbrojonych statków handlowych. 17 października, po pokojowej ofercie Hitlera, którą Londyn i Paryż odrzuciły, wydano rozkaz atakowania bez ostrzeżenia wszystkich nieprzyjacielskich statków handlowych. Kilka dni później obszar działań przeciw zaciemnionym statkom przesunięto do 30 stopnia długości zachodniej, a pod koniec października dopuszczono atakowanie statków pasażerskich płynących w nieprzyjacielskich konwojach. Od stycznia 1940 roku U-Booty mogły bez ostrzeżenia zatapiać w wyznaczonych strefach wokół Wysp Brytyjskich także statki neutralne. Po pół roku od 24 września z dawnych ograniczeń niewiele zostało.

Znaczenie

Rozkazy z 24 września były pierwszym krokiem na drodze, którą Niemcy przeszły już w pierwszej wojnie światowej: od wojny według reguł pryzowych do nieograniczonej wojny podwodnej. W 1917 roku taka decyzja wciągnęła do wojny Stany Zjednoczone. W 1939 roku Berlin szedł tą drogą ostrożniej, krok po kroku, licząc się z reakcją państw neutralnych, a zwłaszcza Ameryki, która właśnie ogłosiła neutralność. Każde zaostrzenie uzasadniano przy tym działaniami Brytyjczyków: uzbrajaniem statków handlowych, meldunkami radiowymi i rozkazami taranowania.

Niemcy nie byli w tym wyjątkiem. Także Brytyjczycy od wiosny 1940 roku wyznaczali na wodach u wybrzeży Niemiec i Norwegii strefy, w których ich okręty podwodne atakowały bez ostrzeżenia, a Stany Zjednoczone już pierwszego dnia wojny na Pacyfiku, w grudniu 1941 roku, nakazały nieograniczoną wojnę podwodną przeciw Japonii. Ta okoliczność odegrała ważną rolę po wojnie. W procesie przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze Dönitz bronił się, że do października 1939 roku jego okręty przestrzegały prawa, a później odpowiadały na brytyjskie uzbrajanie statków. Trybunał uznał w wyroku z 1 października 1946 roku, że w okolicznościach tej sprawy nie może go skazać za sposób prowadzenia wojny przeciw uzbrojonym brytyjskim statkom handlowym. Uznał natomiast za naruszenie protokołu londyńskiego zatapianie bez ostrzeżenia statków neutralnych w ogłoszonych strefach operacyjnych i to, że Dönitz nakazał nie ratować rozbitków. Ze względu na podobne praktyki aliantów, potwierdzone przez amerykańskiego admirała Chestera Nimitza, kara Dönitza nie została jednak oparta na naruszeniach prawa wojny podwodnej. Skazano go na dziesięć lat więzienia za udział w prowadzeniu wojny napastniczej i zbrodnie wojenne.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.