TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Egzekucja Ciano

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Front:
Morze Śródziemne
Data:
11 stycznia 1944
Autor:
Łukasz
Tagi:
Włochy, Galeazzo Ciano, Benito Mussolini, faszyzm

Rano 11 stycznia 1944 roku na strzelnicy przy forcie San Procolo w Weronie pluton egzekucyjny złożony z faszystowskich milicjantów rozstrzelał pięciu dawnych członków Wielkiej Rady Faszyzmu. Wśród skazanych był hrabia Galeazzo Ciano, przez prawie siedem lat minister spraw zagranicznych Włoch i zięć Benita Mussoliniego, a także 77-letni marszałek Emilio De Bono, jeden z czterech przywódców marszu na Rzym z 1922 roku. Razem z nimi zginęli Giovanni Marinelli, Carlo Pareschi i Luciano Gottardi. Skazańców przywiązano do krzeseł plecami do strzelających, tak jak traktowano zdrajców.

Wyrok wydał trzy dni trwający proces w Weronie przed Trybunałem Specjalnym Włoskiej Republiki Socjalnej, faszystowskiego państwa, które pod niemiecką kuratelą istniało w północnych Włoszech. Ciano nie zginął więc z ręki samozwańczych „sympatyków” odrodzonego faszyzmu, jak bywa to czasem ujmowane, lecz na mocy wyroku sądu państwa, na którego czele stał jego teść. Mussolini z przysługującego mu prawa łaski nie skorzystał. Proces był rozprawą polityczną: miał ukarać tych, którzy 25 lipca 1943 roku głosowali za odebraniem duce władzy, i pokazać Niemcom oraz własnym zwolennikom, że nowy faszyzm nie zawaha się przed niczym.

Zięć i minister

Ciano zawdzięczał karierę ojcu, admirałowi Costanzowi Ciano, jednemu z filarów reżimu, oraz małżeństwu z Eddą, najstarszą córką Mussoliniego. W 1936 roku, mając 33 lata, został ministrem spraw zagranicznych i przez lata uchodził za prawdopodobnego następcę duce. To on podpisywał akty, które związały Włochy z Niemcami, z paktem stalowym z 22 maja 1939 roku na czele. Zarazem w sierpniu 1939 roku, po rozmowach z Joachimem von Ribbentropem i Adolfem Hitlerem w Salzburgu i na Obersalzbergu, przekonywał teścia, by nie wciągał Włoch do wojny o Polskę, a jego dziennik notował coraz większą niechęć do niemieckiego sojusznika.

Po klęskach pod El-Alamejn i Stalingradem Ciano opowiadał się za wyjściem Włoch z wojny. 5 lutego 1943 roku Mussolini zdymisjonował go razem z niemal całym rządem i wysłał na stanowisko ambasadora przy Stolicy Apostolskiej. W nocy z 24 na 25 lipca 1943 roku, gdy po inwazji alianckiej na Sycylię zebrała się Wielka Rada Faszyzmu, Ciano głosował za wnioskiem Dina Grandiego, który oddawał dowództwo sił zbrojnych królowi. Wniosek przeszedł 19 głosami, a następnego dnia król kazał aresztować Mussoliniego. Upadek dyktatora przypieczętował los wszystkich, którzy wtedy podnieśli rękę przeciw niemu, choć tej nocy nikt z nich nie przypuszczał, że faszyzm jeszcze wróci do władzy.

Pułapka w Niemczech

Rząd marszałka Pietra Badoglia odsunął Ciano od wszelkich wpływów, a prasa zaczęła pisać o majątku, jaki zgromadził w latach władzy. Obawiając się aresztowania, Ciano zwrócił się o pomoc do Niemców, których przez lata krytykował. 27 sierpnia 1943 roku razem z Eddą i trojgiem dzieci wymknął się z rzymskiej willi i niemieckim samolotem odleciał do Monachium. Liczył, że stamtąd wyjedzie do Hiszpanii lub Ameryki Południowej. Niemcy nie zamierzali go jednak wypuścić i umieścili rodzinę w willi nad jeziorem Starnberg, pod dyskretnym, ale stałym nadzorem.

Po uwolnieniu Mussoliniego z Gran Sasso 12 września 1943 roku sytuacja Ciano gwałtownie się pogorszyła. Mussolini spotkał się w Niemczech z córką i zięciem, ale ani Hitler, ani Ribbentrop, ani Joseph Goebbels nie ukrywali, że chcą widzieć „zdrajców z 25 lipca” ukaranych. Goebbels zanotował w dzienniku, że gdy Mussolini wspomniał Hitlerowi, iż Ciano jest przecież mężem jego córki, usłyszał, że to tylko pogarsza sprawę. Jednocześnie radykałowie w odradzającym się ruchu faszystowskim, z nowym sekretarzem partii Alessandrem Pavolinim na czele, uważali Ciano za symbol zdrady i zepsucia dawnego reżimu. 18 września Mussolini zapowiedział w przemówieniu z rozgłośni monachijskiej „eliminację zdrajców”.

Na pierwszym zjeździe Republikańskiej Partii Faszystowskiej w Weronie 14 listopada 1943 roku, w atmosferze nasilających się zamachów partyzanckich i krwawego odwetu faszystów w Ferrarze, delegaci głośno domagali się sądu nad sygnatariuszami wniosku Grandiego, a część zarzucała Mussoliniemu, że gra na zwłokę, by ocalić zięcia. 24 listopada rząd republiki formalnie powołał Trybunał Specjalny, którego sędziów wybierano spośród zaufanych działaczy partii i milicji.

Ciano został tymczasem wydany. 17 października 1943 roku Niemcy przewieźli go z Monachium do Werony i przekazali policji republiki, która osadziła go w więzieniu w dawnym klasztorze karmelitów bosych, zwanym Scalzi. Przed jego celą stali wartownicy SS. W listopadzie do Werony przywieziono z Padwy czterech innych aresztowanych członków Wielkiej Rady: Giovanniego Marinellego, wieloletniego skarbnika partii, zamieszanego w 1924 roku w zabójstwo socjalisty Giacoma Matteottiego, Carla Pareschiego, byłego ministra rolnictwa, Luciana Gottardiego, przywódcę faszystowskich związków zawodowych przemysłu, oraz Tullia Cianettiego, byłego ministra korporacji. De Bono na polecenie Mussoliniego pozostawał do procesu w swoim domu w Cassano d’Adda. Pozostałych trzynastu sygnatariuszy, z Grandim, Giuseppe Bottaiem i Luigim Federzonim, nie udało się schwytać.

Proces w Castelvecchio

Śledztwo prowadził sędzia Vincenzo Cersosimo. Nie znalazł protokołów posiedzenia Wielkiej Rady, więc przebieg nocy 25 lipca odtwarzał z zeznań oskarżonych i wycinków prasowych. Nowy minister sprawiedliwości Piero Pisenti, który zapoznał się z aktami, przekonywał Mussoliniego, że oskarżenie o zdradę nie ma podstaw prawnych: nie było dowodów na spisek z dworem królewskim, a sam duce znał treść wniosku Grandiego przed posiedzeniem. Mussolini miał mu odpowiedzieć, że patrzy na sprawę jako polityk, nie jako prawnik, i że racja stanu każe „iść do końca”.

Proces otworzono 8 stycznia 1944 roku w sali zamku Castelvecchio. Trybunałowi przewodniczył Aldo Vecchini, adwokat i oficer faszystowskiej milicji, oskarżał profesor prawa Andrea Fortunato. Wśród sędziów zasiadali generałowie milicji i weterani ruchu faszystowskiego, dobrani tak, by – jak zapewniał Pavolini – dawali gwarancję surowego wyroku. Obrońcy, w części wyznaczeni z urzędu, próbowali przenieść sprawę do sądu wojskowego, lecz trybunał odrzucił wniosek. Oskarżeni przekonywali, że głosując za wnioskiem Grandiego, nie chcieli obalić Mussoliniego ani faszyzmu, a jedynie oddać królowi dowództwo w beznadziejnej sytuacji wojennej. Cianetti przypominał, że już rano 25 lipca wycofał swój głos w liście do duce. Drugiego dnia odczytano notatkę zmarłego we wrześniu marszałka Ugo Cavallera, w której była mowa o innych planach odsunięcia Mussoliniego, ale trybunał uznał ją za nieistotną. Fortunato zażądał sześciu wyroków śmierci, bez okoliczności łagodzących dla kogokolwiek.

10 stycznia trybunał uznał wszystkich oskarżonych za winnych zdrady. Pięciu skazał na śmierć, Cianettiemu, ze względu na odwołany głos, przyznał okoliczności łagodzące i wymierzył 30 lat więzienia. Trzynastu nieobecnych sygnatariuszy skazano na śmierć zaocznie. Żaden z nich nie wpadł w ręce faszystów i wszyscy przeżyli wojnę.

Dzienniki jako stawka

Przez cały ten czas o życie męża walczyła Edda Ciano. Jej najcenniejszym atutem był dziennik, który Ciano prowadził od 1937 roku do dymisji w lutym 1943 roku. Notował w nim rozmowy z Mussolinim, Hitlerem, Ribbentropem i dyplomatami, a także drwiny Niemców z włoskiego sojusznika i ich cyniczne uwagi o wojnie na wschodzie. Dla Ribbentropa był to dokument kompromitujący, dla wywiadu SS – cenny łup.

Pośredniczką była Hildegard Beetz, młoda agentka niemieckiej Służby Bezpieczeństwa (SD), którą przydzielono Ciano jako tłumaczkę, by wydobyła od niego zapiski, a która z czasem zaczęła mu sprzyjać. Na przełomie 1943 i 1944 roku szef wywiadu SD we Włoszech Wilhelm Höttl i szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Ernst Kaltenbrunner przygotowali plan, nazwany operacją „Conte” („Hrabia”): niemiecki oddział miał uwolnić Ciano z więzienia, a w zamian Edda miała oddać dzienniki. Przedsięwzięcie miało odbyć się bez wiedzy Hitlera. Gdy Hitler się o nim dowiedział, zakazał jego realizacji.

Edda postanowiła wtedy ratować przynajmniej zapiski. Według jej biografów napisała listy do ojca i do Hitlera, w których groziła ich publikacją, jeśli mąż nie zostanie uwolniony. 9 stycznia 1944 roku, z pomocą przyjaciela, porucznika lotnictwa Emilia Pucciego, późniejszego słynnego projektanta mody, przekroczyła granicę Szwajcarii z kilkoma tomami dziennika ukrytymi pod ubraniem. Groźba niczego nie zmieniła.

Noc próśb o łaskę

Po ogłoszeniu wyroku skazani podpisali prośby o ułaskawienie. Wokół nich rozegrał się w nocy z 10 na 11 stycznia spór kompetencyjny. Pavolini od początku sprzeciwiał się przekazaniu ich Mussoliniemu, a minister sprawiedliwości Pisenti uchylał się od decyzji. Ostatecznie prośby odrzucił, pod naciskiem i na podstawie pisemnego polecenia prefekta Werony i szefa policji, najstarszy rangą oficer milicji na miejscu. Około godziny ósmej rano sprawa była zamknięta, a godzinę później skazańców wieziono na strzelnicę.

Rola Mussoliniego pozostaje sporna. Według relacji jego otoczenia spędził noc w swojej rezydencji w Gargnano nad jeziorem Garda w napięciu, a później twierdził, że prośby do niego nie dotarły. Generał SS Karl Wolff, najwyższy dowódca SS i policji we Włoszech, relacjonował po wojnie, że Mussolini zapytał go, czy Hitler źle przyjąłby ułaskawienie zięcia, i usłyszał, że z pewnością tak. Część historyków widzi w duce więźnia sytuacji, przypartego z jednej strony przez Niemców, z drugiej przez radykałów własnej partii, dla których śmierć Ciano była warunkiem wiarygodności nowego faszyzmu. Inni zwracają uwagę, że jako szef państwa mógł skazanych ułaskawić, wiedział, co się szykuje, i świadomie pozwolił, by wyrok wykonano. Zgodne jest jedno: bez niemieckiej presji i bez zgody Mussoliniego do egzekucji by nie doszło.

Strzelnica przy forcie San Procolo

Rankiem 11 stycznia pięciu skazanych przewieziono na strzelnicę przy forcie San Procolo na przedmieściach Werony. Pluton egzekucyjny liczył około 30 milicjantów pod dowództwem Nicoli Furlottiego. Skazańców posadzono na krzesłach, plecami do luf, i przywiązano. Według świadków De Bono zawołał „Niech żyją Włochy!”, a Ciano w ostatniej chwili odwrócił się twarzą do strzelających. Salwa nie zabiła wszystkich od razu i kilku skazanych, wśród nich Ciano, dobito strzałami z pistoletu. Niemieccy oficerowie, którzy pilnowali przebiegu egzekucji, sfotografowali ją i sfilmowali; nagranie zachowało się do dziś. Ciano miał 40 lat. Jego ciało pochowano później w Livorno, rodzinnym mieście.

W tym samym czasie Edda, internowana przez Szwajcarów, przebywała w klasztorze w Neggio w kantonie Ticino. Ojca już nigdy nie zobaczyła.

Miejsce w wojnie

Egzekucja w Weronie była najgłośniejszym aktem rozrachunku faszystów z „ludźmi 25 lipca”. Pokazała, jak mało samodzielności miała republika Salò: proces wymusiła w dużej mierze presja Hitlera i radykałów, a państwo Mussoliniego, którego armia i administracja zależały od Niemców, nie potrafiło, a może nie chciało, ocalić nawet zięcia swojego przywódcy. Ostrzeżenie było czytelne dla wszystkich, którzy w północnych Włoszech rozważali zmianę strony. Niemiecki filolog Victor Klemperer, który przetrwał wojnę w Dreźnie, zanotował kilka dni później w swoim dzienniku, że proces był farsą, egzekucja dziełem Niemców, a Mussolini stał się już tylko „cieniem marionetki”. Jego zdaniem pokazowa kara miała przede wszystkim odstraszyć przeciwników w samych Niemczech.

Śmierć Ciano nie przyniosła republice Salò wzmocnienia. Jej siły coraz bardziej grzęzły w wojnie domowej z ruchem oporu, a front aliancki posuwał się na północ. 28 kwietnia 1945 roku sam Mussolini został rozstrzelany przez partyzantów nad jeziorem Como. Tullio Cianetti odsiedział zaledwie kilka miesięcy z 30 lat wyroku, a skazani zaocznie, w tym Grandi i Bottai, przeżyli wojnę. Edda Ciano po powrocie do Włoch trafiła na wyspę Lipari, a w grudniu 1945 roku została skazana za wspieranie faszyzmu na dwa lata.

Najtrwalszym śladem tej historii okazał się dziennik, który Edda wywiozła do Szwajcarii. Dzięki pomocy korespondenta „Chicago Daily News” Paula Ghalego ukazał się w 1946 roku, a jego angielskie wydanie przygotował Malcolm Muggeridge. Zapiski posłużyły oskarżycielom w procesie norymberskim przeciw Ribbentropowi i do dziś należą do podstawowych źródeł do historii dyplomacji państw osi w latach 1939–1943. W 1963 roku reżyser Carlo Lizzani przeniósł proces i egzekucję na ekran w filmie „Il processo di Verona”.

W tym samym czasie

(02)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.