TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Głód w Leningradzie

Kategoria:
Społeczeństwo
Front:
Front wschodni
Data:
21 grudnia 1941
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Oblężenie Leningradu
Tagi:
ZSRR, Andriej Żdanow, Wilhelm von Leeb, Armia Czerwona

W drugiej połowie grudnia 1941 roku głód w oblężonym Leningradzie przeszedł w masowe umieranie. Od ponad miesiąca robotnicy dostawali 250 gramów chleba dziennie, a pozostali mieszkańcy, w tym dzieci, 125 gramów chleba z domieszkami, który ledwie przypominał chleb. Inne produkty z kartek wydawano coraz rzadziej, a od ostatniej dekady grudnia prawie wcale. 6 grudnia wyłączono w domach centralne ogrzewanie, 8 grudnia elektrownie wstrzymały dostawy prądu dla większości odbiorców i zaczęły stawać tramwaje, a mróz dochodził do dwudziestu kilku stopni. Ludzie umierali w nieopalanych mieszkaniach, w kolejkach po chleb, w drodze do pracy i na ulicach, a wycieńczeni krewni ciągnęli zwłoki na dziecięcych sankach na cmentarze albo zostawiali je w bramach. Według danych radzieckich w grudniu 1941 roku zmarło w Leningradzie 52 881 osób, więcej niż w całym przedwojennym roku 1940.

Pod 21 grudnia można spotkać informację, że w Leningradzie umierało „około 3 tysięcy dziennie” z głodu i chorób. Dla tego dnia to przesada. Z grudniowej liczby zgonów wynika średnio około 1,7 tysiąca dziennie, choć w ostatnich dniach miesiąca, gdy umieralność gwałtownie rosła, było ich więcej. Trzy tysiące i więcej zgonów dziennie przyniosły dopiero styczeń i luty 1942 roku: w tych dwóch miesiącach, według tych samych danych, zmarło 199 187 osób, średnio około 3,4 tysiąca na dobę. Wszystkie te liczby obejmują tylko zgony zarejestrowane, a wielu zmarłych nikt nie zgłaszał, więc rzeczywiste straty były wyższe.

Chleb ze 125 gramów

Kartki na żywność obowiązywały w Leningradzie od lipca, a od początku blokady 8 września przydziały obniżano kilkakrotnie. Od 20 listopada miasto zużywało na wypiek chleba dla mieszkańców i wojska już tylko około 510 ton mąki dziennie, czterokrotnie mniej niż przed blokadą. Chleb pieczono z domieszką makuchów, otrąb, słodu, mąki owsianej i zastępczej, a nawet spożywczej celulozy, wytwarzanej w sześciu zakładach miasta. Z kartek na mięso wydawano galaretę z jelit albo inne zamienniki, kartek na tłuszcze w listopadzie i grudniu nie realizowano wcale. Od 1 grudnia każdy mieszkaniec był przypisany do jednego sklepu. Na czarnym rynku, gdzie przeważał handel wymienny, kilogram chleba kosztował pod koniec grudnia około 500 rubli, przy cenie kartkowej poniżej dwóch rubli.

Mieszkańcy jedli wszystko, co dało się zjeść: klej stolarski gotowany ze skór, pasy i kożuchy, koty, psy i ptaki, zupę z tapet, na których została mąka z kleju, i ziemię spod spalonych w październiku magazynów Badajewa, nasiąkniętą cukrem. Ciało, pozbawione pożywienia, zjadało samo siebie. Lekarze nazywali to dystrofią pokarmową. Najpierw umierali mężczyźni, którzy mieli mniej zapasów tłuszczu, a na każdych stu zmarłych tej zimy przypadało według leningradzkich statystyk 63 mężczyzn i 37 kobiet. Przy średniej temperaturze grudnia −12,5 °C, o siedem stopni niższej od wieloletniej, w mieszkaniach bez ogrzewania i szyb ludzie palili w żelaznych piecykach „kozach” meblami, książkami i parkietem.

Dziewczynka, która stała się symbolem tej zimy, jedenastoletnia Tania Sawiczewa, zapisała w małym notesie pierwszą datę 28 grudnia: „Żenia umarła 28 grudnia o godz. 12.00 rano 1941 r.”. Do maja 1942 roku dopisała jeszcze babcię, brata, dwóch wujów i matkę, a na koniec: „Sawiczewowie umarli. Umarli wszyscy. Została tylko Tania”. Ewakuowana latem 1942 roku, zmarła w 1944 roku w szpitalu we wsi Szatki koło Gorkiego. Jej siostra Nina i brat Michaił przeżyli wojnę.

Głód niszczył też więzi społeczne. W meldunkach szefa leningradzkiego NKWD Piotra Kubatkina dla Andrieja Żdanowa z końca grudnia pojawiły się pierwsze wzmianki o przypadkach kanibalizmu. Według opublikowanych po latach dokumentów NKWD za jedzenie ludzkiego mięsa i zabójstwa w tym celu oskarżono w grudniu 1941 roku 26 osób, w styczniu 1942 roku 366, a w pierwszej połowie lutego 494. W ogromnej większości chodziło o jedzenie ciał zmarłych, a nie o zabójstwa; większość zatrzymanych stanowiły niepiśmienne lub słabo wykształcone kobiety, często samotne matki, bez kryminalnej przeszłości. O wiele częstsze były zabójstwa i napady dla kartek żywnościowych. Historycy, jak Amerykanka Lisa Kirschenbaum, zwracają uwagę, że w tych warunkach zdumiewa raczej to, jak bardzo zdecydowana większość mieszkańców zachowała ludzkie odruchy.

Droga przez lód i Tichwin

Od końca sierpnia, gdy Niemcy przecięli pod Mgą ostatnią kolej, o przeżyciu miasta decydowało jezioro Ładoga. Od 22 listopada po młodym lodzie, z Osinowca na zachodnim brzegu do Kobony na wschodnim, jeździły kolumny ciężarówek. Ta trasa, nazwana później Drogą Życia, działała jednak początkowo bardzo słabo. W listopadzie przewożono nią przeciętnie nieco ponad sto ton ładunków na dobę, na początku grudnia około trzystu, a pod koniec miesiąca około tysiąca, gdy lód zgrubiał, a kierowcy nauczyli się jeździć nocą i bez świateł. Ciężarówki zapadały się w przeręblach, a lotnictwo niemieckie bombardowało trasę.

Sama Droga Życia nie wystarczała, bo od 8 listopada, gdy Niemcy zajęli Tichwin, towary z głębi kraju nie mogły dojechać koleją nad Ładogę. Na wschodnim brzegu jeziora budowano w pośpiechu ponad trzystukilometrową drogę wojskową przez lasy i bagna, od stacji Zaborje do Nowej Ładogi i Kobony, którą konwoje przejeżdżały w wiele dni. Wszystko zmieniła ofensywna operacja tichwińska. 9 grudnia 1941 roku wojska 4 Armii gen. Kiriłła Mierieckowa odbiły Tichwin, a feldmarsz. Wilhelm von Leeb tego samego dnia wydał rozkaz „wyrównania frontu”, który w praktyce oznaczał odwrót ku rzece Wołchow. 17 grudnia z 4 i 52 Armii utworzono Front Wołchowski pod dowództwem Mierieckowa. Do 30 grudnia Niemcy wycofali się za Wołchow, na pozycje, z których wyszli w październiku. Niemcy nie zamknęli drugiego pierścienia na wschód od Ładogi, nie połączyli się z Finami nad Świrem, a kolej z głębi kraju znów zbliżała się do jeziora. 20 grudnia dowództwo Frontu Leningradzkiego przeniosło bazę przeładunkową do Tichwina, a od końca grudnia ładunki jechały koleją do stacji Wojbokało i Żicharewo, a stamtąd drogą przez lód.

Według ustaleń rosyjskich historyków 23 grudnia dostawy przez Ładogę po raz pierwszy przekroczyły dzienne zużycie mąki w mieście. Dołożyła się do nich żywność z ewakuowanej bazy Hanko, skąd flota przywiozła około 12 tysięcy ton zapasów.

Pierwsza podwyżka

25 grudnia 1941 roku Leningrad dostał pierwszą od początku blokady podwyżkę przydziałów. Robotnicy otrzymywali odtąd 350 gramów chleba dziennie, a urzędnicy, dzieci i osoby na utrzymaniu 200 gramów. W wojsku na pierwszej linii wydawano 600 gramów, na tyłach 400. Wiadomość przyjęto w mieście jak święto: ludzie płakali w kolejkach i ściskali się na ulicach. Zużycie mąki wzrosło do 560 ton dziennie.

Podwyżka nie zatrzymała jednak umierania. Organizmy, wyniszczone przez dwa miesiące skrajnego głodu, nie mogły się już odbudować z kilkudziesięciu gramów chleba więcej, a inne produkty z kartek do połowy stycznia prawie nie docierały. W styczniu 1942 roku zmarło w mieście prawie dwa razy więcej ludzi niż w grudniu. Władze zakładały, że od 10 grudnia zaczną wywozić mieszkańców drogą przez lód, nawet po pięć tysięcy dziennie, ale 12 grudnia rada wojenna frontu odłożyła ewakuację, bo droga ledwie nadążała z dowozem żywności. Do 22 stycznia 1942 roku przez jezioro przeszło pieszo albo przejechało przygodnymi ciężarówkami około 36 tysięcy ludzi. Masową ewakuację, która zabrała do kwietnia ponad pół miliona leningradczyków, Państwowy Komitet Obrony zarządził dopiero 22 stycznia.

Władza w głodującym mieście

Miastem rządzili członek rady wojennej frontu i szef leningradzkiej organizacji partyjnej Andriej Żdanow, jego zastępca Aleksiej Kuzniecow i przewodniczący rady miejskiej Piotr Popkow. W grudniu otwierano punkty ogrzewania i szpitale dla wycieńczonych, organizowano wytwarzanie zamienników żywności, w fabrykach zakładano stołówki, a 26 grudnia rada miejska przyznała akademikom i członkom korespondentom Akademii Nauk jednorazowe przydziały masła, mąki, konserw i czekolady. Przez radio, które grało, nawet gdy w mieszkaniach panowała ciemność, czytała wiersze poetka Olga Bergholc. Zarazem nierówności były uderzające. Dzienniki i dokumenty partyjne, publikowane od lat dziewięćdziesiątych, pokazują, że aparat partyjny i część urzędników miały wyraźnie lepsze zaopatrzenie niż reszta mieszkańców, a NKWD aresztowało za „defetyzm” i „antyradzieckie rozmowy” w kolejkach. O tym, jak źle przygotowano miasto do oblężenia i jak wolno ewakuowano je latem 1941 roku, w ZSRR przez dziesięciolecia nie wolno było pisać.

Po drugiej stronie frontu niemieckie dowództwo postępowało zgodnie z decyzją podjętą we wrześniu: miasta nie zdobywać, lecz otoczyć, ostrzeliwać i zagłodzić, a ewentualnej kapitulacji nie przyjmować. Mieściło się to w planie głodowym, który zakładał, że miliony mieszkańców radzieckich miast umrą, by żywność z okupowanych ziem trafiła do Wehrmachtu i Rzeszy. Grupa Armii „Północ” była w grudniu zajęta odwrotem spod Tichwina, a pod Moskwą Armia Czerwona od początku grudnia odrzucała Niemców od stolicy. 19 grudnia Hitler przejął osobiście dowództwo wojsk lądowych i zabronił dalszych odwrotów, a Leeb, skłócony z nim o odwrót za Wołchow, w połowie stycznia 1942 roku poprosił o dymisję.

Miejsce w wojnie

Grudzień był dopiero wstępem do najstraszniejszych miesięcy blokady. W styczniu i lutym 1942 roku, przy mrozach dochodzących do trzydziestu kilku stopni, bez wody, prądu i opału, Leningrad stracił prawie dwieście tysięcy mieszkańców. Dopiero gdy Droga Życia zaczęła działać pełną mocą, a od lutego przydziały podniesiono jeszcze kilka razy, a z miasta wywieziono setki tysięcy ludzi, umieralność zaczęła spadać. Według niektórych nowszych badań w pierwszym, najcięższym roku blokady zmarło w mieście około 780 tysięcy ludzi. Na cały czas oblężenia strona radziecka podała w Norymberdze 632 253 ofiary, a współczesne szacunki mieszczą się zwykle między około 700 tysiącami a ponad milionem zmarłych cywilów. Większość z nich spoczywa w zbiorowych mogiłach na Cmentarzu Piskariowskim.

Głód w Leningradzie był najstraszniejszym przykładem wojny prowadzonej przeciw ludności cywilnej na froncie wschodnim, ale także przykładem niezwykłej wytrwałości. Miasto, które Hitler chciał zetrzeć z powierzchni ziemi, przetrwało zimę 1941–1942 roku, a jego zakłady nadal produkowały broń. Świadectwa tej zimy, od zapisków Tani Sawiczewej po blokadowe zapiski Lidii Ginzburg i zbiór relacji „Blokadnaja kniga” („Księga blokady”) Daniiła Granina i Alesia Adamowicza, wydany w ZSRR z ingerencjami cenzury, należą do najważniejszych dokumentów drugiej wojny światowej.

Źródła

  1. spb.aif.ru · blokada v cifrah strashnaya statistika iz osazhdennogo leningrada

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.