Ochotnicza Obrona Lokalna staje się Home Guard
- Kategoria:
- Społeczeństwo
- Data:
- 23 lipca 1940
- Autor:
- Łukasz
23 lipca 1940 roku minister wojny Anthony Eden odpowiadał w Izbie Gmin na serię pytań o Ochotniczą Obronę Lokalną (Local Defence Volunteers, LDV), formację utworzoną dziesięć tygodni wcześniej na wypadek niemieckiego desantu. Poseł Frederick Cocks zapytał wprost, czy nazwa „Local Defence Volunteers” zostanie zmieniona na „Home Guard”. Eden potwierdził: rząd zamierzał przedłożyć królowi do zatwierdzenia zarządzenie Rady Królewskiej (Order in Council), które nada formacji tytuł „The Home Guard”, czyli straży krajowej, a opaski na ramię miały zostać przerobione na litery „H.G.”. W dłuższej odpowiedzi na pytanie labourzysty Emanuela Shinwella minister już konsekwentnie używał nowej nazwy. Ochotników było, jak mówił, ponad 1,3 miliona, tak wielu, że rząd postanowił czasowo wstrzymać zaciąg.
Zmiana nazwy była dziełem Winstona Churchilla. Działo się to w tygodniach, gdy po upadku Francji Brytyjczycy na serio przygotowywali się do walki na własnej ziemi: zamykali plaże, zasypywali je minami i drutem kolczastym, a w głębi kraju betonowali schrony bojowe i linie przeciwpancerne. Jednym z pierwszych miejsc, gdzie było to widać gołym okiem, stało się nadmorskie Brighton.
Zamknięte plaże Brighton (2 lipca)
2 lipca 1940 roku o godzinie 17.00 zamknięto dla publiczności plaże Brighton, najpopularniejszego kurortu południowej Anglii, położonego niespełna sto kilometrów od Londynu. Na żwirowych plażach saperzy położyli miny, a wzdłuż promenady rozciągnęli zasieki z drutu kolczastego. Z obu wielkich mol, Palace Pier i West Pier, usunięto fragmenty pomostów, by Niemcy nie mogli użyć ich jako gotowych przystani do wyładunku wojsk i sprzętu. Miasto, do którego jesienią 1939 roku kierowano dzieci ewakuowane ze stolicy, przestało być uznawane za bezpieczne. Według miejscowych opracowań wyjechało z niego około 30 tysięcy ludzi. Pierwsze bomby spadły na Brighton w połowie lipca, a plaże pozostały zamknięte aż do 1945 roku.
Ten dzień bywa odnotowywany jako osobne wydarzenie, ale Brighton nie było wyjątkiem. Podobnie wyglądały wówczas plaże od The Wash po Kent i dalej na zachód. Według brytyjskiej historii oficjalnej na południowym i wschodnim wybrzeżu było blisko 800 kilometrów plaż, na które mogły wyjść wozy pancerne. Wbijano na nich zapory z rur rusztowaniowych (tzw. Admiralty scaffolding), których do jesieni ustawiono kilkaset kilometrów, kładziono miny przeciwpancerne i przeciwpiechotne, a w wodzie przed niektórymi plażami marynarka zakotwiczyła zapory z sieci na pływakach. Wyżej, na wydmach i promenadach, stawały betonowe schrony bojowe (pillboxy) i stanowiska karabinów maszynowych. Do obrony portów i najbardziej zagrożonych odcinków zbudowano w 1940 roku ponad 150 prowizorycznych baterii nadbrzeżnych, uzbrojonych często w działa zdjęte ze złomowanych okrętów, nieraz z zapasem zaledwie kilkunastu pocisków.
Wybrzeże pustoszało także z ludzi. Według historii oficjalnej do połowy lipca z miasteczek nadmorskich Anglii Wschodniej wyjechało 127 tysięcy osób, blisko połowa mieszkańców, a z miasteczek nadmorskich hrabstwa Kent około 80 tysięcy, mniej więcej dwie piąte. Wyjazdy były dobrowolne, ale władze ułatwiały je dzieciom i ludziom starszym, a do wielu nadmorskich miejscowości przestano wpuszczać letników.
Kraj bez drogowskazów
Przygotowania zaczęły się jeszcze przed końcem ewakuacji z Dunkierki. 31 maja rząd nakazał usunąć drogowskazy, wykopać lub zamurować kamienie milowe i zdjąć nazwy miejscowości ze stacji kolejowych, urzędów pocztowych i posterunków policji, tak by niemiecki spadochroniarz czy kierowca czołgu nie wiedział, gdzie się znajduje. 13 czerwca zakazano bicia w dzwony kościelne. Odtąd miały one zabrzmieć tylko na rozkaz wojska lub policji, jako sygnał, że lądowanie nieprzyjaciela się zaczęło. Ulotka „Jeśli przyjdzie najeźdźca” (If the Invader Comes), rozesłana do domów w czerwcu, nakazywała cywilom zostać na miejscu, nie zapychać dróg uciekinierami, nie wierzyć plotkom i nie dawać wrogowi żywności, paliwa ani map.
Za obronę lądową odpowiadał od końca maja dowódca Sił Krajowych gen. Edmund Ironside. Miał do dyspozycji dywizje, które wróciły z Francji bez ciężkiego sprzętu, oraz jednostki dopiero szkolone. W połowie czerwca w całym kraju było 167 dział przeciwpancernych. Plan, który jego sztab przedstawił gabinetowi 25 czerwca, opierał się więc na obronie statycznej. Na wybrzeżu miała stać cienka „skorupa” (coastal crust), która opóźni desant, za nią szereg linii zatrzymania (stop lines) wzdłuż rzek, kanałów i nasypów kolejowych, a w głębi najważniejsza z nich, linia GHQ. Biegła ona od okolic Bristolu wzdłuż kanału Kennet–Avon do Reading, łukiem na południe od Londynu do doliny Medway, a następnie przez Essex na północ. Miała osłonić stolicę i przemysłowe serce Anglii. Wzdłuż niej kopano rowy przeciwpancerne i stawiano betonowe bloki, zęby smoka i tysiące schronów według typowych projektów opracowanych w czerwcu przez dział fortyfikacji War Office. Tempo budowy było gorączkowe. Według przyjętych szacunków do końca września stanęło około 18 tysięcy schronów, a w całej wojnie około 28 tysięcy.
Brooke zamiast Ironside’a
Plan Ironside’a krytykowano za to, że rozprasza wojsko na liniach i plażach, a zostawia za mało ruchomych odwodów, zdolnych szybko zepchnąć desant do morza. Szefowie sztabów uznali, że obrona za bardzo opiera się na cienkiej skorupie wybrzeża. Churchill, który chciał obrony zaczepnej, 17 lipca spędził popołudnie z gen. Alanem Brooke’iem, dowódcą II Korpusu we Flandrii, a dwa dni później powierzył mu dowództwo Sił Krajowych. Brooke objął je 20 lipca. Ironside odszedł w stan spoczynku, a pod koniec lata otrzymał buławę marszałka polnego. Nowy dowódca ograniczył prace na liniach zatrzymania do umocnionych „węzłów” na skrzyżowaniach dróg i w miasteczkach, przesunął działa przeciwpancerne bliżej plaż i zaczął gromadzić odwody ruchome. Obronę węzłów i miasteczek w dużej mierze powierzono właśnie straży krajowej.
Nazwa Churchilla
Churchill od początku nie lubił nazwy „Local Defence Volunteers”. Pod koniec czerwca, po zapoznaniu się z raportem War Office o kłopotach z dyscypliną i morale w nowej formacji, napisał do Edena, że słowo „lokalna” nikogo nie porywa, a „Home Guard” byłoby lepsze. Eden i urzędnicy ministerstwa oponowali, bo wydrukowano już milion opasek z literami „LDV”, a nowe kosztowałyby pieniądze. Premier nie ustąpił. W przemówieniu radiowym 14 lipca, mówiąc o „wojnie nieznanych żołnierzy”, wspomniał o ponad milionie ochotników z Local Defence Volunteers, „albo, jak lepiej ich nazywać, z Home Guard”. Decyzję ogłoszono 22 lipca, a 23 lipca Eden potwierdził ją w parlamencie. Dlatego w opracowaniach jako dzień przemianowania pojawiają się obie daty. Formalne zatwierdzenie nazwy zarządzeniem królewskim nastąpiło nieco później.
Nowa nazwa szła w parze ze zmianą charakteru formacji. W odpowiedzi Shinwellowi Eden opisał Home Guard jako dobrowolną, nieodpłatną siłę złożoną z ludzi pracujących w zwykłych zawodach cywilnych. Jej zadaniem była obrona własnej miejscowości, ochrona ważnych obiektów i ostrzeganie wojska o ruchach nieprzyjaciela. Formacja podlegała War Office, dowództwu operacyjnemu Sił Krajowych i strukturze armii: okręgom, strefom, batalionom, kompaniom, plutonom i sekcjom. Dowódców batalionów mianowali dowódcy okręgów, a sprawy administracyjne prowadziły stowarzyszenia Armii Terytorialnej. Przy kopalniach i fabrykach tworzono oddziały zakładowe, których członkowie zapisywali się w miejscu pracy. Eden przyznawał, że w formacji liczącej ponad 1,25 miliona ludzi, utworzonej wraz z dowódcami w nieco ponad dwa miesiące, nierówności są nieuniknione. Wstrzymanie zaciągu miało pozwolić wyposażyć tych, których już przyjęto. 30 lipca minister zapowiedział, że Home Guard dostanie wojskowe buty, gdy tylko pozwolą na to zapasy.
Z bronią wciąż było krucho. Po Dunkierce armia sama potrzebowała wszystkiego, a do straży krajowej trafiały na razie myśliwskie strzelby, stare karabiny i butelki zapalające. Sytuację poprawiło dopiero przybycie jesienią z USA mniej więcej pół miliona karabinów z czasów I wojny światowej. W tym samym lipcu z najbardziej zaufanych ochotników zaczęto po cichu tworzyć tajne Auxiliary Units, oddziały, które po inwazji miały prowadzić dywersję na tyłach wroga.
„Starsi panowie”?
Według utartego obrazu Home Guard składała się ze „starszych mężczyzn i tych, których uznano za niezdolnych do służby w regularnych siłach zbrojnych”. To tylko część prawdy. Do formacji przyjmowano mężczyzn w wieku od 17 do 65 lat, granic wieku nie pilnowano zbyt ściśle, a weterani I wojny światowej rzeczywiście często obejmowali dowództwo plutonów i kompanii. Jednak bardzo wielu ochotników było w sile wieku i pracowało w zawodach zastrzeżonych, w kopalniach, na kolei i w fabrykach zbrojeniowych, skąd nie brano do wojska. Byli też chłopcy przed wiekiem poboru i mężczyźni odrzuceni przez komisje lekarskie. O tym, że w Izbie Gmin tego samego dnia pytano o pracę oddziałów w kopalniach i zakładach, a nie w domach spokojnej starości, mówi to wiele. Obraz poczciwej, nieco komicznej „armii tatusiów” utrwalił dopiero serial BBC „Armia tatuśka” z lat 1968–1977.
Miejsce w wojnie
Gdy Eden odpowiadał na pytania posłów, nad kanałem La Manche od dwóch tygodni trwały już walki samolotów myśliwskich z niemieckimi bombowcami atakującymi konwoje, uznawane przez Brytyjczyków za początek bitwy o Anglię. Tydzień wcześniej Hitler podpisał dyrektywę nr 16 o przygotowaniu desantu na Wyspy. Zamknięte plaże i przemianowana straż krajowa były brytyjską odpowiedzią na to zagrożenie, nie tyle wojskową, ile polityczną i psychologiczną: kraj, który dopiero co stracił sojusznika i sprzęt swojej armii, pokazywał, że będzie bronił każdej plaży i każdej wsi, tak jak zapowiadał Churchill w przemówieniu „Będziemy walczyć na plażach”.
Do inwazji nie doszło. Niemcy, którzy nie wywalczyli panowania w powietrzu, we wrześniu odłożyli operację Lew Morski, a w następnym roku zwrócili się przeciw ZSRR. Home Guard rozrosła się w szczytowym okresie do około 1,7–1,8 miliona ludzi, przejęła obsługę części dział przeciwlotniczych i nadbrzeżnych i w ten sposób zwolniła tysiące żołnierzy na inne fronty. Rozformowano ją uroczyście 3 grudnia 1944 roku. Plaże Brighton saperzy rozminowywali jeszcze w 1944 i 1945 roku. 10 lipca 1944 roku przy tej pracy zginęło dwóch z nich. Z kilkudziesięciu tysięcy schronów z lata 1940 roku tysiące przetrwały do dziś w polach, nad rzekami i na nadmorskich klifach Anglii jako ślad tygodni, w których Wielka Brytania czekała na najeźdźcę.
W tym samym czasie
(03)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 19 lipca 1940 · Morze ŚródziemneBitwa koło przylądka Spada19 lipca 1940 australijski krążownik „Sydney” i pięć brytyjskich niszczycieli pobiły u wybrzeży Krety dwa włoskie krążowniki. „Bartolomeo Colleoni” zatonął.
- 18 lipca 1940 · Morze ŚródziemneLotnictwo Vichy bombarduje Gibraltar18 lipca 1940 nocny nalot przypisany lotnictwu Vichy zabił cywilów w Gibraltarze. 25 lipca kobietom i dzieciom nakazano opuścić twierdzę.
- 16 lipca 1940 · Front zachodniDyrektywa nr 16: operacja „Lew Morski”16 lipca 1940 Hitler wydał dyrektywę nr 16 o przygotowaniu desantu w Anglii, operacji „Lew Morski”. Warunkiem było pokonanie RAF i zaminowanie kanału.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 24 maja 1940 · Front zachodniRozkaz zatrzymania pod Dunkierką24 maja 1940 Hitler zatwierdził wstrzymanie czołgów przed Dunkierką. Do 26 maja alianci umocnili obronę, a Niemcy zdobyli Boulogne i Calais.
- 14 maja 1940 · SpołeczeństwoOchotnicza Obrona Lokalna14 maja 1940 Anthony Eden wezwał przez radio mężczyzn w wieku 17–65 lat do Ochotniczej Obrony Lokalnej. Pięć dni wcześniej pobór objął mężczyzn do 36 lat.
- 9 listopada 1940 · PolitykaŚmierć Neville'a Chamberlaina9 listopada 1940 w Heckfield zmarł na raka Neville Chamberlain. Churchill pożegnał go w Izbie Gmin, a spór o appeasement przetrwał jego śmierć.
- 16 listopada 1940 · BałkanyBrytyjska pomoc dla Grecji16 listopada 1940 do Pireusu dotarł konwój z ok. 4 tys. lotników i żołnierzy. Churchill posłał Grekom lotnictwo z Egiptu mimo obaw Wavella i Longmore’a.