TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Ochotnicza Obrona Lokalna

Kategoria:
Społeczeństwo
Data:
14 maja 1940
Autor:
Natalia
Tagi:
Wielka Brytania, Anthony Eden, Winston Churchill

Wieczorem 14 maja 1940 roku, po dzienniku radiowym o 21.00, nowy minister wojny Anthony Eden wygłosił przez radio BBC krótkie przemówienie, które w ciągu kilku dni postawiło na nogi setki tysięcy Brytyjczyków. Wezwał mężczyzn w wieku od 17 do 65 lat, którzy nie służyli w wojsku, by zgłaszali się na posterunkach policji do nowej formacji: Local Defence Volunteers (LDV), czyli Ochotniczej Obrony Lokalnej. Miała ona pilnować okolicy, strzec mostów, fabryk i lotnisk oraz walczyć z niemieckimi spadochroniarzami, gdyby ci pojawili się nad Wyspami. Dwa miesiące później formację przemianowano na Home Guard, a pod tą nazwą przetrwała do końca 1944 roku.

Apel Edena był jednym z dwóch kroków, którymi Wielka Brytania w pierwszych dniach ofensywy na zachodzie powiększała swoje siły lądowe. Pięć dni wcześniej, 9 maja, król Jerzy VI podpisał proklamację, na której mocy obowiązek służby wojskowej objął wszystkich mężczyzn w wieku od 19 do 36 lat.

Pobór do 36 lat (9 maja)

Pobór w Wielkiej Brytanii wprowadzono jeszcze przed wojną. Ustawa o szkoleniu wojskowym z maja 1939 roku objęła dwudziestolatków, a 3 września, w dniu wypowiedzenia wojny, parlament uchwalił ustawę o służbie narodowej (National Service (Armed Forces) Act), która dopełniła wcześniejsze przygotowania do wojny. Ustawa dopuszczała powołanie mężczyzn w wieku od 18 do 41 lat, ale nie obejmowała ich automatycznie. To król, kolejnymi proklamacjami, wskazywał, które roczniki podlegają powołaniu. Proklamacje z 1 października 1939, 1 grudnia 1939 i 1 stycznia 1940 roku objęły mężczyzn od 19 do 27 lat, prawie dwa miliony ludzi.

Proklamację z 9 maja 1940 roku król podpisał w Pałacu Buckingham w dniu, w którym po debacie norweskiej ważyły się losy rządu Neville’a Chamberlaina. Opublikowała ją następnego dnia „London Gazette”. Wszyscy brytyjscy poddani przebywający w Wielkiej Brytanii (a także na wyspie Man), którzy ukończyli 19 lat, a nie ukończyli 37, stawali się odtąd zdolni do powołania. Dotyczyło to również tych, którzy przyjadą na Wyspy później. Wyłączeni zostali między innymi duchowni, żołnierze, kadeci akademii wojskowych, niewidomi i chorzy psychicznie, a ustawa nadal chroniła osoby w zawodach zastrzeżonych, czyli w przemyśle i rolnictwie ważnym dla wojny. Proklamacja nie oznaczała natychmiastowego powołania. Kolejne roczniki rejestrowano stopniowo w następnych miesiącach, a wojsko wzywało ich według potrzeb i możliwości szkolenia.

W skrótowych zestawieniach można przeczytać, że 9 maja „wiek poboru podniesiono do 36 lat”. W treści proklamacji granicą jest ukończenie 37 lat, więc w praktyce chodzi o mężczyzn do 36 lat włącznie. Chodzi też o krąg mężczyzn, których można było powołać, a nie o samo wcielenie do wojska. Trzy dni po proklamacji, 13 maja, Ministerstwo Pracy objął labourzysta Ernest Bevin i to on przez resztę wojny kierował poborem i rozdziałem siły roboczej. W grudniu 1941 roku, po kolejnej ustawie, obowiązek służby objął mężczyzn do 51 lat, a także, po raz pierwszy, niezamężne kobiety w wieku 20–30 lat.

Strach przed spadochroniarzami

10 maja Niemcy uderzyły na Holandię, Belgię i Luksemburg. Brytyjską wyobraźnię najbardziej poruszyły meldunki o niemieckich spadochroniarzach i desantach z szybowców: o zdobyciu belgijskiego fortu Eben-Emael, o mostach w Moerdijku i Rotterdamie i o desancie pod Hagą, który miał pojmać królową i rząd. Prasa i plotka dodawały do tego „piątą kolumnę”, czyli zdrajców i przebranych agentów, którzy mieli pomagać najeźdźcy. Po klęsce w Norwegii i wiadomościach z Niderlandów inwazja na Wyspy przestała wydawać się fantazją. 12 maja zaczęto internować mężczyzn narodowości niemieckiej i austriackiej w wieku od 16 do 60 lat, w pierwszej kolejności mieszkających w pobliżu południowego i wschodniego wybrzeża.

Już jesienią 1939 roku Winston Churchill, wtedy pierwszy lord Admiralicji, proponował utworzenie straży krajowej z mężczyzn po czterdziestce, ale wobec spokoju dziwnej wojny pomysł upadł. W maju 1940 roku powrócił z siłą, której rząd nie mógł zignorować. Gazety podsuwały pomysły w rodzaju uzbrojenia klubów strzeleckich, a nawet szkolenia golfistów, by strzelali do spadochroniarzy, a w wielu miejscach ludzie zaczęli sami organizować uzbrojone straże, często przy fabrykach. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ostrzegało, że cywil strzelający do niemieckich żołnierzy zostanie przez nich najpewniej rozstrzelany. Władze bały się jednak przede wszystkim prywatnych oddziałów, nad którymi armia nie miałaby kontroli.

W niedzielę 12 maja War Office i dowództwo Sił Krajowych (Home Forces) gen. Waltera Kirke’a porównały swoje projekty. Wybrano plan dowództwa: luźne lokalne oddziały tworzone przy pomocy lordów namiestników hrabstw. 13 maja w pośpiechu dopracowano szczegóły, bez uzgodnień z innymi ministerstwami, ze skarbem i z prawnikami Korony. Nikt nie wiedział, skąd wziąć broń dla ochotników. Plan trafił do Edena, który w rządzie utworzonym przez Churchilla 10 maja od 11 maja kierował War Office, a ten 14 maja wieczorem ogłosił go przez radio.

Apel Edena

„Od początku wojny rząd otrzymał niezliczone zapytania z całego Królestwa od mężczyzn w każdym wieku, którzy z różnych powodów nie służą obecnie w wojsku, a chcą zrobić coś dla obrony kraju – mówił Eden. – Teraz macie okazję”. Rząd potrzebował wielu takich mężczyzn, brytyjskich poddanych w wieku od 17 do 65 lat, którzy zgłoszą się, „by uczynić pewność podwójnie pewną”. Eden użył przy tym zwrotu z „Makbeta” (make assurance doubly sure). Nowa formacja miała się nazywać Local Defence Volunteers, bo ta nazwa „w trzech słowach opisuje jej zadania”. Minister tłumaczył, że celem desantu spadochronowego jest wprowadzenie zamętu i dezorganizacji, a ochotnicy mieli temu zapobiec na swoim terenie. Najczęściej cytowane zdanie dotyczyło warunków służby: „Nie będziecie dostawać żołdu, ale otrzymacie mundury i będziecie uzbrojeni”. Zgłaszać się należało na najbliższym posterunku policji.

Odzew przerósł oczekiwania. Wojsko liczyło na jakieś pół miliona ochotników, mniej więcej tylu, ilu potrzebowało do przewidzianych zadań. Pierwsi zgłaszali się na posterunkach jeszcze tego samego wieczoru, a policja w wielu miejscach nie nadążała ze spisywaniem nazwisk. Według części opracowań w pierwszym tygodniu zgłosiło się około 250 tysięcy mężczyzn, według innych tyle samo już w ciągu pierwszej doby. Do lipca liczba ochotników przekroczyła półtora miliona. 17 maja formacja otrzymała podstawę prawną w zarządzeniu Rady Królewskiej. Ochotnicy dzielili się na sekcje, plutony i kompanie z dowódcami wyznaczonymi spośród ochotników, którzy nie mieli jednak stopni oficerskich ani władzy nad żołnierzami regularnej armii. W Irlandii Północnej formację podporządkowano Królewskiej Policji Ulsteru jako Ulster Defence Volunteers.

Opaska zamiast munduru

Obietnica Edena okazała się trudna do spełnienia. 22 maja War Office ogłosiło, że ochotnicy dostaną najpierw 250 tysięcy furażerek i opaski na ramię z literami „LDV”. Do czasu ich wyprodukowania opaski szyły często członkinie Kobiecej Służby Ochotniczej, a mundury z drelichu przyszły dopiero później. Z bronią było jeszcze gorzej, bo pierwszeństwo miały odbudowa i rozbudowa armii, która lada dzień miała tracić sprzęt pod Dunkierką. Po radiowym apelu Richarda Lawa, sekretarza finansowego War Office, z 23 maja obywatele oddawali prywatne strzelby i sztucery, a w lipcu LDV używała ponad 50 tysięcy cywilnych strzelb. Ochotnicy patrolowali drogi z myśliwskimi strzelbami, starymi rewolwerami, a czasem z kijami i pikami. War Office rozesłało instrukcje, jak robić butelki zapalające, a z Kanady i Stanów Zjednoczonych zamówiono stare karabiny. Ironiczni złośliwcy rozwijali skrót LDV jako „Look, Duck and Vanish” (popatrz, schyl się i znikaj).

Spór dotyczył także zadań. Wojsko widziało w ochotnikach rodzaj uzbrojonej policji: mieli obserwować, meldować, obsadzać zapory drogowe i strzec ważnych miejsc. Ochotnicy, wśród których nie brakowało weteranów wielkiej wojny, chcieli polować na spadochroniarzy i „piątą kolumnę”. Część oddziałów patrolowała na własną rękę, a w pierwszych tygodniach zdarzało się, że nadgorliwi wartownicy strzelali przy zaporach do kierowców, którzy nie zatrzymali się do kontroli.

Kim byli ochotnicy

Często się powtarza, że LDV składała się „głównie z ludzi starszych i emerytów”. To obraz utrwalony przede wszystkim przez serial komediowy BBC „Armia tatuśka” (Dad’s Army, 1968–1977) i tylko po części prawdziwy. Granice wieku od 17 do 65 lat egzekwowano luźno, a wśród ochotników było rzeczywiście wielu weteranów z lat 1914–1918, którzy często obejmowali dowództwo plutonów i kompanii. Bardzo liczni byli jednak także mężczyźni w sile wieku pracujący w zawodach zastrzeżonych: górnicy, kolejarze, robotnicy fabryk zbrojeniowych. Większość oddziałów tworzono zresztą przy zakładach pracy. Byli też chłopcy, którzy nie osiągnęli jeszcze wieku poboru, i mężczyźni odrzuceni przez komisje lekarskie. Badania historyków, m.in. Penny Summerfield i Corinny Peniston-Bird, pokazały formację znacznie młodszą i bardziej robotniczą, niż zapamiętała ją kultura popularna. Kobiet początkowo nie przyjmowano, a gdy w 1943 roku je dopuszczono, to tylko do zadań pomocniczych.

Od LDV do Home Guard

Churchillowi nie podobała się nazwa nowej formacji. Pod koniec czerwca uznał, że jest jedną z przyczyn kłopotów z morale, i zaproponował „Home Guard”, czyli straż krajową. Eden i urzędnicy oponowali, bo wydrukowano już milion opasek z literami LDV, ale premier nie ustąpił. 14 lipca użył nowej nazwy w przemówieniu radiowym, a 22 lipca (według części źródeł 23 lipca) LDV oficjalnie przemianowano na Home Guard. Pod koniec maja dowództwo Sił Krajowych objął gen. Edmund Ironside, a latem straż krajowa stała się częścią planów obrony przed inwazją, którą Niemcy przygotowywali jako operację Lew Morski. W lipcu dawny uczestnik wojny w Hiszpanii Tom Wintringham otworzył w Osterley Park pod Londynem prywatną szkołę walki partyzanckiej i przeciwpancernej, którą później przejęło wojsko. Spośród ochotników wybrano też członków tajnych Auxiliary Units, przeznaczonych do dywersji na tyłach najeźdźcy.

Miejsce w wojnie

Do inwazji nie doszło, a Home Guard nigdy nie musiała bronić angielskich miasteczek przed niemieckimi czołgami. Mimo to odegrała w wojnie realną rolę. Pod koniec 1940 roku liczyła około 1200 batalionów i ponad półtora miliona ludzi. Pilnowała wybrzeży, lotnisk, fabryk i węzłów kolejowych, a w czasie Blitzu szukała niewybuchów i zabezpieczała zbombardowane dzielnice. Od 1942 roku jej członkowie obsługiwali działa przeciwlotnicze i baterie rakietowe oraz artylerię nadbrzeżną, zwalniając żołnierzy regularnej armii do walki na froncie. Wtedy też wprowadzono stopnie oficerskie i ograniczony przymus służby. W czasie wojny zginęło na służbie 1206 jej członków, głównie od bomb, niewybuchów i pocisków V-1.

Po lądowaniu aliantów we Francji niebezpieczeństwo inwazji minęło. 3 grudnia 1944 roku Home Guard została uroczyście rozformowana, a 31 grudnia 1945 roku formalnie rozwiązana. Dla Wielkiej Brytanii apel z 14 maja 1940 roku stał się jednym z symboli tego lata, gdy kraj, po klęsce Francji, spodziewał się walki na własnej ziemi. Wezwanie do poboru z 9 maja i zaciąg ochotników pięć dni później pokazały to samo: państwo, które przez dwadzieścia lat nie chciało wielkiej armii lądowej, w ciągu kilku tygodni postawiło pod broń miliony mężczyzn.

Źródła

  1. menwhosaidno.org · original1a

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.