TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Brytyjska pomoc dla Grecji

Kategoria:
Wojsko
Front:
Bałkany
Data:
16 listopada 1940
Autor:
Łukasz
Tagi:
Grecja, Wielka Brytania, RAF, Winston Churchill

16 listopada 1940 roku do Pireusu, portu Aten, wszedł główny brytyjski konwój, który wyszedł w morze dzień wcześniej. Do przewiezienia całego kontyngentu użyto pięciu krążowników, pięciu transportowców i zbiornikowca z paliwem lotniczym. Liczył on około 2200 lotników Royal Air Force i około 2000 żołnierzy armii z ponad czterdziestu drobnych pododdziałów: artylerii przeciwlotniczej, saperów, łączności i służb zaopatrzenia, a do tego około 700 pojazdów. Według relacji z historii jednostki tego samego dnia do Aten przybył także 80 Dywizjon RAF, uzbrojony w myśliwce Gloster Gladiator. Był to najważniejszy etap realizacji decyzji, którą premier Winston Churchill przeforsował na początku listopada wbrew zastrzeżeniom swoich dowódców na Bliskim Wschodzie: Grecja, napadnięta 28 października przez Włochy, miała otrzymać bezpośrednią pomoc wojskową, nawet kosztem osłabienia sił w Egipcie.

Pod 16 listopada podaje się zwykle, że Churchill nakazał przerzucić do Grecji część wojsk brytyjskich z Afryki Północnej, choć jego dowódcy uważali, że są one potrzebne w walce z Włochami w Egipcie. Sens tej informacji jest trafny, ale wymaga dwóch uściśleń. Po pierwsze, polecenie wydano wcześniej: instrukcje rządu dotarły do dowódców w Kairze 4 listopada, a 16 listopada przybył do Grecji główny transport. Po drugie, w listopadzie 1940 roku Brytyjczycy nie wysłali do Grecji wojsk lądowych w ścisłym znaczeniu, czyli dywizji piechoty czy czołgów. Pojechały dywizjony lotnicze z obsługą naziemną i chroniące ich lotniska oddziały pomocnicze, a piechota trafiła tylko na Kretę. Brytyjski korpus ekspedycyjny wylądował w Grecji dopiero w marcu 1941 roku, w zupełnie innej sytuacji.

Pierwsze kroki: Kreta i jeden dywizjon

Gdy rankiem 28 października Joanis Metaksas odrzucił włoskie ultimatum i Włochy zaatakowały Grecję, grecki premier powołał się na brytyjskie gwarancje z kwietnia 1939 roku. Churchill od razu obiecał „wszelką pomoc, na jaką nas stać”. W praktyce Wielka Brytania nie miała wiele do zaoferowania. Jeszcze pod koniec sierpnia, gdy Metaksas pytał, na co może liczyć w razie włoskiej napaści, Londyn odpowiedział, że dopóki Egipt nie jest bezpieczny, może obiecać tylko działania floty. Wojska generała Archibalda Wavella, naczelnego dowódcy na Bliskim Wschodzie, stały naprzeciw armii marszałka Rodolfa Grazianiego, która od września tkwiła w obozach pod Sidi Barrani, sto kilkadziesiąt kilometrów od głównej brytyjskiej pozycji w Marsa Matruh. Lotnictwo marszałka lotnictwa Arthura Longmore’a, dowódcy RAF na Bliskim Wschodzie, było słabe, a jego samoloty – w dużej części przestarzałe.

Najpierw sięgnięto więc po to, co leżało w interesie samych Brytyjczyków. Jeszcze 28 października dowódcy w Aleksandrii postanowili zająć zatokę Suda na Krecie, najlepszy port wyspy, i zrobić z niej wysuniętą bazę paliwową floty admirała Andrew Cunninghama. Za zgodą rządu greckiego 1 listopada krążownik HMS „Ajax” wysadził tam 2 batalion pułku York and Lancaster, przeznaczony pierwotnie dla Malty, a za nim przypłynęły sieci przeciw okrętom podwodnym, artyleria przeciwlotnicza i zapasy. Churchill uważał Kretę za zdobycz wartą ryzyka. „Tak wielka zdobycz jest warta ryzyka i niemal równa udanej ofensywie w Libii” – telegrafował 29 października. Obecność Brytyjczyków pozwoliła Metaksasowi przerzucić na kontynent większość stacjonującej na wyspie 5 Dywizji. Churchill sam nalegał, by jej Grekom nie odbierać: „Wyświadczymy Grecji kiepską przysługę, jeśli korzystając z Krety do własnych celów, odmówimy jej użycia dwóch trzecich 5 Dywizji” – pisał 7 listopada do szefa Imperialnego Sztabu Generalnego.

Grecy oczekiwali jednak pomocy na froncie, nie na swojej wyspie. 30 października brytyjski poseł w Atenach Michael Palairet donosił, że nieobecność brytyjskich samolotów wywołuje „głośne komentarze”, i prosił, by zamiast obrony Krety pomóc Grekom pokonać Włochów. Longmore, po przeczytaniu tego telegramu, z własnej inicjatywy wysłał do Grecji 30 Dywizjon, wyposażony w bombowce Bristol Blenheim, z których połowa była uzbrojona jako myśliwce. „Wydaje się – depeszował do szefa sztabu lotnictwa – że stało się politycznie absolutnie konieczne wysłanie do Grecji symbolicznych sił, nawet kosztem moich sił tutaj”. Churchill odpisał mu, że podjął „bardzo śmiałą i mądrą decyzję”. Na początku listopada Blenheimy wylądowały na lotnisku w Eleusis pod Atenami, a według brytyjskiej historii oficjalnej 4 listopada dywizjon rozpoczął działania.

Spór Londynu z Kairem

W chwili włoskiej napaści na Bliskim Wschodzie przebywał minister wojny Anthony Eden. 28 października był w Chartumie, gdzie naradzał się z premierem Związku Południowej Afryki Janem Smutsem, i szykował się do powrotu do kraju. Churchill zatrzymał go i odesłał do Kairu. Tam Eden przekonał się, że Wavell, Longmore i Cunningham są zgodni: obrona Egiptu jest podstawą całej pozycji brytyjskiej na Bliskim Wschodzie, a siły, które można by z niego wysłać do Grecji, i tak nie mogłyby rozstrzygnąć walk w Epirze. 1 listopada Eden depeszował, że wysłanie takich sił „zagroziłoby całej naszej pozycji na Bliskim Wschodzie i pokrzyżowało plany operacji zaczepnej przygotowywanej obecnie na więcej niż jednym teatrze”, i dodawał: „Najlepiej pomożemy Grecji, uderzając na Włochy tam, gdzie zbudowaliśmy nasze siły i gdzie przygotowaliśmy nasze plany”. Longmore, jak relacjonował Eden, z „najwyższą niechęcią” myślał o kolejnych dywizjonach, które na nieprzygotowanych greckich lotniskach, bez schronów i obrony przeciwlotniczej, byłyby wystawione na włoskie naloty.

Za tymi ogólnikami kryła się tajemnica. Wavell i dowódca wojsk w Egipcie generał Henry Maitland Wilson przygotowywali uderzenie na włoskie obozy pod Sidi Barrani. Wavell tak bardzo obawiał się przecieku, że poprosił Edena, by nie wspominał o planie w żadnym telegramie i przekazał go premierowi osobiście. Churchill nic więc nie wiedział i odczytywał depesze z Kairu jako przejaw bierności. 2 listopada odpisał Edenowi: „Sytuacja w Grecji musi teraz przeważyć nad innymi. […] Pomoc dla Grecji musi być starannie rozważona, inaczej utracimy całą pozycję w Turcji, która uzna za dowiedzione, że Anglia nigdy nie stara się dotrzymać swoich gwarancji”. Dzień później był ostrzejszy: upadek Grecji bez żadnego wysiłku z brytyjskiej strony miałby „zabójczy wpływ” na Turcję i dalszy przebieg wojny, a utrata Aten byłaby szkodą „znacznie większą niż Kenia i Chartum”. „Nikt nam nie podziękuje za to, że siedzimy bezczynnie w Egipcie ze stale rosnącymi siłami, podczas gdy Grecja i wszystko, co od niej zależy, zostaje porzucone. […] «Bezpieczeństwo przede wszystkim» to w wojnie droga do zguby” – pisał, kończąc: „Przyślijcie mi swoje propozycje albo powiedzcie, że ich nie macie”.

Rachunek Churchilla był przede wszystkim polityczny. Wielka Brytania od upadku Francji walczyła sama, a Grecja była w tej chwili jedynym państwem na kontynencie europejskim, które walczyło z państwami Osi. Gdyby Brytyjczycy przyglądali się biernie jej klęsce, straciliby wiarygodność w oczach Turcji i Jugosławii, a na Bałkanach, w zasięgu rumuńskich pól naftowych, zyskaliby przyczółek Włosi, a za nimi może Niemcy. Wojenny Gabinet, zachęcony tym, że Grecy, wbrew obawom, utrzymywali front, a atak Włochów na Egipt nie wydawał się bliski, zgodził się podjąć ryzyko. 4 listopada Churchill telegrafował: „Wyślijcie natychmiast do Grecji jeden dywizjon Gladiatorów i dwa kolejne dywizjony Blenheimów, razem trzy”. Działa przeciwlotnicze miały dotrzeć na greckie lotniska przed samolotami, a gdy z Wielkiej Brytanii przybędą posiłki, do Grecji miał pójść drugi dywizjon myśliwski. W zamian Londyn obiecał Longmore’owi 34 myśliwce Hawker Hurricane, które lotniskowiec HMS „Furious” miał dowieźć do Takoradi w Afryce Zachodniej, oraz 32 bombowce Vickers Wellington, lecące do Egiptu przez Maltę. Wszystkie miały dotrzeć dopiero na początku grudnia.

Eden, wyjeżdżając z Kairu, przekazał 5 listopada, że on, Wavell i Longmore przyjmują te polecenia: dodatkowe ryzyko na Pustyni Zachodniej „trzeba ponieść ze względu na polityczne zobowiązania do pomocy Grecji”, ale każde dalsze zwiększenie zobowiązań byłoby poważnym zagrożeniem dla Egiptu. Według brytyjskiej historii oficjalnej osłona myśliwska Egiptu miała się zmniejszyć nawet o jedną trzecią, a siła uderzeniowa bombowców o połowę. Wieczorem 8 listopada Eden dotarł do Londynu i w schronie przy Piccadilly opowiedział Churchillowi o planie Wavella. Premier wspominał po wojnie, że „mruczał jak sześć kotów”, i przyznał, że cała wymiana depesz opierała się na nieporozumieniu: w Kairze sądzono, że Londyn każe rozpraszać siły zbierane do ofensywy dla nieskutecznej pomocy Grecji, w Londynie – że dowódcy na Bliskim Wschodzie stoją z bronią u nogi. 14 listopada Churchill polecił Wavellowi przygotowywać uderzenie, ale decyzji o lotnictwie dla Grecji nie cofnął.

Lotnicy w Grecji

Na czele brytyjskiego lotnictwa w Grecji stanął komodor lotnictwa John D’Albiac, dotąd dowódca RAF w Palestynie i Transjordanii, który 6 listopada objął obowiązki jako przedstawiciel Longmore’a. Już 31 października w Atenach powstała międzyrodzajowa misja wojskowa pod kierunkiem attaché morskiego kontradmirała Charlesa Turle’a, która miała utrzymywać łączność z greckim dowództwem. Grecja nie miała ani jednego lotniska zdatnego do użytku w każdych warunkach pogodowych, a jesienne deszcze zalewały polowe lądowiska w Tesalii i Macedonii. Bombowce musiały więc stacjonować na dwóch lotniskach pod Atenami, w Eleusis i Tatoi (Menidi), kilkaset kilometrów od frontu, i tracić wiele godzin na przeloty nad górami, w których zimą panowały fatalne warunki. Do pomocy przylatywały też z Egiptu Wellingtony 70 Dywizjonu, które w Eleusis uzupełniały paliwo i bomby.

Po przybyciu konwoju 16 listopada wyładunek ludzi, sprzętu i zapasów trwał ponad cztery dni, a Włosi w ogóle mu nie przeszkadzali. W drugiej połowie listopada w Grecji działały już cztery dywizjony: bombowe 30, 84 i 211, wszystkie na Blenheimach, oraz myśliwski 80 na Gladiatorach. Ten ostatni, by być bliżej frontu, przeniesiono na lądowiska w Trikali i Janinie, gdzie piloci żyli w bardzo prymitywnych warunkach. 19 listopada dziewięć Gladiatorów stoczyło nad Korczą pierwszą walkę z włoskimi myśliwcami. Brytyjczycy zgłosili dziewięć zestrzeleń, choć według danych włoskich straty wyniosły cztery maszyny; RAF stracił jeden samolot. Dwa zwycięstwa przypisano tego dnia Marmaduke’owi Pattle’owi, który w następnych miesiącach stał się najskuteczniejszym asem myśliwskim RAF na tym froncie.

D’Albiac uważał, że jego niewielkie siły najwięcej zdziałają, atakując porty, przez które Włosi zaopatrywali armię w Albanii, przede wszystkim Durrës (Durazzo) i Wlorę (Valonę), oraz węzły komunikacyjne na zapleczu frontu. Opierał się naciskom greckiego naczelnego wodza, generała Aleksandrosa Papagosa, który chciał, by Brytyjczycy wspierali bezpośrednio piechotę walczącą w górach. Greckie lotnictwo, wyposażone w różnorodne francuskie i polskie samoloty, bez części zamiennych, szybko topniało, a Włosi mieli w Albanii według brytyjskich szacunków od 150 do 200 myśliwców. Dzienne wyprawy Blenheimów były więc coraz kosztowniejsze i RAF stopniowo przechodził na naloty nocne. Wellingtony z Malty i z Egiptu bombardowały jednocześnie włoskie porty po drugiej stronie Adriatyku, Brindisi i Bari.

Materialnie była to pomoc skromna wobec wysiłku samej armii greckiej, która w tych dniach przeszła do kontrofensywy i spychała Włochów z powrotem do Albanii. Politycznie i moralnie miała jednak duże znaczenie. Grecy widzieli, że nie walczą sami, a Brytyjczycy – że ich gwarancje coś znaczą. Wraz z atakiem na Tarent, który w nocy z 11 na 12 listopada wyłączył z akcji połowę włoskich pancerników i zmusił resztę floty do odejścia na zachodnie wybrzeże Włoch, brytyjskie dywizjony w Grecji i baza w Suda zmieniły układ sił we wschodniej części Morza Śródziemnego. 26 listopada Churchill prosił Wavella, by przekazał Longmore’owi, że przybycie Hurricane’ów do Takoradi „wynagrodzi wszystkie piórka, które musieliśmy mu wyskubać dla Grecji, gdzie udział RAF w greckich zwycięstwach miał ogromne znaczenie wojskowe i polityczne”.

Miejsce w wojnie

Obawy dowódców z Kairu nie spełniły się w tej formie, w jakiej je wyrażali. Osłabione lotnictwo w Egipcie wystarczyło: 9 grudnia 1940 roku Wavell rozpoczął operację Compass, która w ciągu dwóch miesięcy rozbiła armię Grazianiego i dała Brytyjczykom Cyrenajkę. Trafniejsze okazało się inne ostrzeżenie. 17 listopada Wavell zanotował: „Jestem zupełnie pewien, że Niemcy nie mogą sobie pozwolić na to, by Włochy zostały w Grecji pokonane – czy nawet tylko zatrzymane – i muszą interweniować”. Już 4 listopada Adolf Hitler, zaniepokojony tym, że brytyjskie samoloty zyskały w Grecji bazy, z których mogły sięgnąć pól naftowych Ploeszti, polecił zbadać możliwość wysłania wojsk przez Bułgarię. W liście do Mussoliniego z 20 listopada wytknął sojusznikowi, że jego wyprawa sprowadziła Brytyjczyków na Bałkany, a 13 grudnia dyrektywa nr 20 nadała przygotowywanej inwazji na Grecję kryptonim „Marita”. Metaksas, świadom tego zagrożenia, nie zgodził się na budowę brytyjskich lotnisk w okolicach Salonik, a w styczniu 1941 roku odrzucił propozycję przysłania wojsk lądowych, by nie dawać Niemcom pretekstu.

Zmienił to dopiero jego następca. Po śmierci Metaksasa 29 stycznia 1941 roku i rozmowach Edena w Atenach w lutym Wielka Brytania wstrzymała pościg w Libii i w marcu przerzuciła do Grecji korpus ekspedycyjny, w którym obok Brytyjczyków znalazły się dywizje australijska i nowozelandzka. Tym razem pomoc była większa, ale znów niewystarczająca. 6 kwietnia 1941 roku Niemcy uderzyli z Bułgarii i w ciągu trzech tygodni zajęli Grecję, a Brytyjczycy ewakuowali się z kontynentu, w dużej części na Kretę. W walkach powietrznych pod Atenami 20 kwietnia zginął Pattle. W maju 1941 roku niemieccy spadochroniarze zdobyli w bitwie o Kretę także wyspę, którą Churchill w październiku 1940 roku uważał za bezcenną zdobycz. Po wojnie przyznawał z goryczą, że mimo jego poleceń z Suda nie zrobiono warownej bazy, a wszystko robiono „na pół gwizdka”.

Spór o to, czy Wielka Brytania słusznie rozpraszała w latach 1940–1941 siły między Afrykę a Bałkany, toczy się wśród historyków do dziś. Listopadowa decyzja Churchilla była jego pierwszym etapem. Kilka dywizjonów Blenheimów i Gladiatorów nie mogło rozstrzygnąć wojny grecko-włoskiej, którą Grecy wygrywali w tym czasie własnymi siłami, ale pokazało, że Wielka Brytania dotrzymuje gwarancji. Jednocześnie, dając Niemcom powód do interwencji na Bałkanach, wciągnęło ją w kampanię, której samotnie nie była w stanie wygrać.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.