TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Konferencja hawańska

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
22 lipca 1940
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, neutralność, Francja Vichy, Cordell Hull

22 lipca 1940 roku sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych Cordell Hull wygłosił w Hawanie główne przemówienie na drugim spotkaniu konsultacyjnym ministrów spraw zagranicznych republik amerykańskich. Zaproponował, by europejskie kolonie na półkuli zachodniej, którym po klęsce Francji i Holandii groziło przejście pod władzę Niemiec, w razie niebezpieczeństwa objęły wspólnym zarządem wszystkie republiki obu Ameryk. Po ośmiu dniach targów, głównie z Argentyną, ministrowie przyjęli 30 lipca akt hawański i konwencję o tymczasowym zarządzie europejskimi koloniami, a także deklarację, że napaść państwa spoza Ameryki na którąkolwiek republikę będzie traktowana jako napaść na wszystkie.

Popularne kalendaria podają pod 22 lipca, że konferencja zebrała się, by omówić neutralność i współpracę gospodarczą. Według amerykańskich dokumentów dyplomatycznych spotkanie otwarto 21 lipca, a trwało do 30 lipca. 22 lipca przypadło wystąpienie Hulla, które nadało obradom kierunek. Neutralność i gospodarka rzeczywiście były w porządku obrad, ale najważniejszą sprawą, dla której spotkanie zwołano, był los europejskich posiadłości w Ameryce.

Kolonie bez metropolii

Na pierwszym spotkaniu ministrów w Panamie jesienią 1939 roku republiki amerykańskie uchwaliły, że jeśli jakikolwiek obszar w Ameryce podległy państwu spoza kontynentu miałby zmienić zwierzchnika i zagroziłoby to bezpieczeństwu kontynentu, ministrowie zbiorą się ponownie. Kolejne spotkanie zaplanowano w Hawanie na 1 października 1940 roku. Wiosna 1940 roku sprawiła, że ten zapis przestał być teoretyczny. W maju Niemcy zajęły Holandię, a królowa Wilhelmina i rząd wyjechali do Londynu. Holandia miała w Ameryce Gujanę Holenderską i wyspy Curaçao i Arubę z rafineriami, które przerabiały wenezuelską ropę. Francja, która w czerwcu poprosiła o rozejm, miała Martynikę, Gwadelupę, Gujanę Francuską oraz wysepki Saint-Pierre i Miquelon u wybrzeży Nowej Fundlandii. Duńska Grenlandia od kwietnia była odcięta od okupowanej metropolii. Wielka Brytania, właścicielka największej części Karaibów, Bermudów, Hondurasu Brytyjskiego i Gujany Brytyjskiej, czekała na niemiecką inwazję.

W Waszyngtonie obawiano się, że Niemcy zażądają tych ziem w traktacie pokojowym albo podporządkują je sobie bez formalnej cesji, przez posłuszne im władze. Bazy na Karaibach leżały na drogach do Kanału Panamskiego. 17 czerwca 1940 roku, gdy dowiedziano się, że Francja prosi o rozejm, Hull polecił ambasadorom w Berlinie i Rzymie oświadczyć, że Stany Zjednoczone, zgodnie ze swoją tradycyjną polityką, nie uznają żadnego przekazania obszaru na półkuli zachodniej przez jedno państwo spoza Ameryki drugiemu i nie zgodzą się na żadną taką próbę. Tego samego dnia Senat przyjął rezolucję w tym duchu. Była to współczesna wersja doktryny Monroego z 1823 roku. Hull wysłał też do wszystkich republik amerykańskich telegram z pytaniem, czy zgadzają się na pilne zwołanie ministrów. Do 22 czerwca odpowiedziało twierdząco wszystkich dwadzieścia.

Termin ustalano kilka tygodni. Państwa Ameryki Południowej uprzedziły, że ich delegaci nie zdążą dotrzeć na Kubę przed połową lipca, a Departament Stanu musiał prostować pogłoski, że chce narzucić datę. Ostatecznie spotkanie zwołano na 21 lipca. Część ministrów nie przyjechała osobiście. Brazylię reprezentował ambasador Maurício Nabuco, Argentynę polityk Leopoldo Melo jako osobisty przedstawiciel ministra spraw zagranicznych José Maríi Cantila, a dyplomaci amerykańscy w Buenos Aires i Santiago donosili, że rządy obu krajów nie chcą drażnić Niemiec, które wydawały się wygrywać wojnę. Kanada, w stanie wojny z Niemcami jako dominium brytyjskie, nie należała do systemu panamerykańskiego.

Delegacja amerykańska była mała. Delegatem był sam Hull, otoczony grupą doradców z Departamentu Stanu, z zastępcą sekretarza stanu Adolfem Berle’em i ekspertem Departamentu Skarbu Harrym Dexterem White’em. Przyjechał z gotowymi projektami, które przed konferencją rozesłano do najważniejszych stolic: konwencji o zbiorowym powiernictwie nad zagrożonymi koloniami i rezolucji o tymczasowym komitecie, który działałby do czasu jej ratyfikacji.

Przemówienie Hulla i opór Argentyny

Hull mówił 22 lipca o niebezpieczeństwie, jakie dla obu Ameryk stanowi wojna w Europie, i o współpracy gospodarczej republik, której Waszyngton był gotów pomóc. Najważniejsza była jednak propozycja, by kolonie, którym grozi zmiana zwierzchnictwa, przejęły w zarząd wszystkie republiki razem. Chodziło o to, by żadne państwo amerykańskie, także Stany Zjednoczone, nie zyskało na tym nowych terytoriów, a zarazem by Niemcy nie mogły uzyskać żadnego przyczółka w Ameryce. Po ustaniu zagrożenia kolonie miały wrócić do dawnych władców albo uzyskać niepodległość.

Najtwardszy opór stawiała Argentyna. 23 lipca Melo, w obecności ambasadora Argentyny w Waszyngtonie Felipe Espila, oświadczył Hullowi, że jego rząd jest gotów co najwyżej przyjąć deklarację sprzeciwu wobec przekazywania kolonii innemu państwu spoza Ameryki. Argentyńska opinia publiczna nie była według niego gotowa na powiernictwo, a Argentyna leżała daleko od Karaibów. Espil dodawał, że przejęcie cudzych terytoriów mogłoby zostać uznane za czyn sprzeczny z neutralnością i że Stany Zjednoczone, które same się zbroją, mogą sobie pozwolić na gniew Niemiec, ale słabsze republiki nie. W tle była też sprawa Falklandów, do których Argentyna rościła sobie prawa i których nie chciała oddawać pod żaden wspólny zarząd. Hull odpowiedział, że sama deklaracja „nie miałaby praktycznie żadnego skutku” i mogłaby zostać odczytana jako oznaka słabości, a rozłam między republikami byłby największym możliwym sukcesem Niemiec i Japonii. Poprosił, by Melo przekazał jego słowa prezydentowi Roberto Ortizowi, współtwórcy deklaracji z Limy. Ciężko chory Ortiz od początku lipca powierzył sprawowanie władzy wiceprezydentowi Ramónowi Castillowi, któremu przypisywano sympatie dla państw Osi. Tymczasem ambasador amerykański w Buenos Aires naciskał na Cantila.

25 lipca Argentyńczycy rozesłali kilku delegacjom własny projekt. Proponowali, by o losie kolonii decydowały ich ludy w drodze samostanowienia, a republiki tylko potępiły zdobycze siłą i w razie potrzeby naradzały się drogą dyplomatyczną. Przypominali, że o zdanie chce być pytana Jamajka. Sprzeciwiał się temu z kolei minister spraw zagranicznych Kuby Miguel Ángel Campa, gospodarz spotkania, który przedstawił projekt pozwalający republikom tymczasowo zajmować zagrożone wyspy, z zastrzeżeniem praw do spornych terytoriów, czyli argentyńskich roszczeń do Falklandów i gwatemalskich do Hondurasu Brytyjskiego, dzisiejszego Belize. Zdecydowanie po stronie Waszyngtonu stanęła Brazylia. Jej minister spraw zagranicznych Osvaldo Aranha zapewnił, że jest gotów podpisać konwencję nawet wtedy, gdyby jedynym drugim sygnatariuszem były Stany Zjednoczone.

Hull pomagał sobie także obietnicami pieniędzy. Z Hawany zabiegał w Departamencie Skarbu o zgodę na zapowiedź, że Waszyngton życzliwie rozpatrzy prośby o pomoc w stabilizacji walut republik, które będą z nim współpracować. Wcześniej starał się w Kongresie o zwiększenie możliwości kredytowych amerykańskiego Banku Eksportowo-Importowego. 27 lipca telegrafował do Waszyngtonu, że osiągnął porozumienie z Argentyńczykami w sprawie konwencji, a projekt amerykański „w niczym nie został osłabiony”, w niektórych miejscach nawet wzmocniony. Pełniący obowiązki sekretarza stanu Sumner Welles pogratulował mu w imieniu prezydenta Franklina Delano Roosevelta „wybitnego osiągnięcia”.

Akt hawański

30 lipca delegaci podpisali akt końcowy. Jego najważniejszą częścią był akt hawański. Stanowił, że gdy wyspy lub obszary w obu Amerykach należące do państw spoza kontynentu znajdą się w niebezpieczeństwie, że staną się przedmiotem handlu terytoriami lub zmiany zwierzchnictwa, republiki amerykańskie mogą ustanowić w nich tymczasowy zarząd. O tym, czy taka potrzeba zaistniała, miał rozstrzygać komitet nadzwyczajny złożony z przedstawicieli wszystkich 21 republik. Jeśli jednak sprawa byłaby tak pilna, że nie można czekać na komitet, każda republika samodzielnie lub z innymi mogła działać od razu, w sposób, jakiego wymagałaby obrona kontynentu. Zarząd miał służyć dobru mieszkańców. Po ustaniu zagrożenia obszary miały wrócić do dawnych władców albo, jeśli byłyby do tego zdolne, uzyskać niepodległość.

Akt miał obowiązywać do czasu wejścia w życie podpisanej równocześnie konwencji o tymczasowym zarządzie europejskimi koloniami i posiadłościami w Amerykach, która przenosiła te zobowiązania do traktatu. Konwencja przewidywała stałą międzyamerykańską komisję do zarządu terytoriami i miała wejść w życie, gdy ratyfikują ją dwie trzecie republik. Argentyna zastrzegła przy tym swoje prawa do Falklandów. Hull wyjaśniał później Rooseveltowi, że chodzi o to, by posiadłości brytyjskie, francuskie i holenderskie nie stały się „przedmiotem przetargu” przy załatwianiu sporów europejskich ani polem bitwy, i że zagrożenie może powstać nie tylko przez formalną cesję, lecz także przez samą zależność pokonanego od zwycięzcy.

Drugim ważnym dokumentem była deklaracja o wzajemnej pomocy i współpracy w obronie narodów obu Ameryk. Głosiła, że każda próba państwa spoza Ameryki przeciw nienaruszalności terytorium, suwerenności lub niezależności politycznej państwa amerykańskiego będzie uważana za akt agresji wobec wszystkich sygnatariuszy, którzy w takim wypadku naradzą się nad wspólnymi środkami i zawrą umowy o współpracy obronnej. Ministrowie zalecili też utworzenie komitetu przedstawicieli pięciu państw, który miał pomagać w pokojowym rozstrzyganiu sporów między republikami, uchwalili zalecenia przeciw działalności obcych agentów i propagandy oraz rozszerzyli zadania międzyamerykańskiego komitetu doradczego do spraw finansowych i gospodarczych, utworzonego w Panamie. Amerykański pomysł wielkiego „kartelu” do wspólnego sprzedawania nadwyżek płodów rolnych, zapowiadany przez Roosevelta w czerwcu, w krajach Ameryki Łacińskiej przyjęto nieufnie i nie wszedł do uchwał.

Rząd Francji Vichy, który kilka tygodni wcześniej zerwał stosunki z Wielką Brytanią po ataku na flotę w Mers-el-Kébir, przyglądał się obradom z niepokojem. Już 17 lipca ambasador francuski w Waszyngtonie hrabia de Saint-Quentin pytał Hulla, czy konferencja zamierza zająć się francuskimi wyspami. Hull odpowiedział, że takich zamiarów nie zna, ale konferencja sprzeciwi się każdej próbie podporządkowania sobie przez obce państwo rządów wyspiarskich posiadłości takich jak francuskie. Prasa francuska i niemiecka pisała o amerykańskim imperializmie. Brytyjczycy przyjęli wynik spokojnie, a poseł brytyjski w Gwatemali mówił amerykańskiemu dyplomacie, że jeśli Wielka Brytania przegra, Honduras Brytyjski lepiej będzie oddać pod opiekę Gwatemali niż w ręce Niemiec.

Miejsce w wojnie

Akt hawański nigdy nie został formalnie zastosowany, ale zmienił położenie na zachodniej półkuli. Komitet nadzwyczajny ukonstytuował się 24 października 1940 roku, gdy przedstawicieli wyznaczyło czternaście republik. Konwencja weszła w życie 8 stycznia 1942 roku. Waszyngton miał odtąd wspólne, panamerykańskie uzasadnienie dla działań, które i tak zamierzał podjąć. Najbardziej niepokoiła go Martynika, gdzie admirał Georges Robert, wierny Pétainowi, przechowywał część złota Banku Francji i lotniskowiec „Béarn” z samolotami kupionymi w Stanach Zjednoczonych. Jeszcze w 1940 roku Amerykanie uzyskali od niego zobowiązanie, że okręty i złoto pozostaną na miejscu, a ich patrole pilnowały wyspy. 2 września 1940 roku Stany Zjednoczone zawarły z Wielką Brytanią porozumienie „niszczyciele za bazy”, zyskując dzierżawę baz na brytyjskich wyspach od Nowej Fundlandii po Gujanę. W kwietniu 1941 roku wzięły pod ochronę Grenlandię, a w listopadzie 1941 roku, za zgodą rządu holenderskiego na uchodźstwie, wprowadziły wojska do Gujany Holenderskiej, by strzegły kopalń boksytu.

Ironią losu pierwszym zajęciem europejskiej posiadłości w Ameryce po Hawanie było opanowanie 24 grudnia 1941 roku wysepek Saint-Pierre i Miquelon przez okręty generała Charles’a de Gaulle’a. Hull, dla którego była to samowola naruszająca zasadę niezmieniania statusu posiadłości europejskich w Ameryce, zaprotestował przeciw akcji „tak zwanych Wolnych Francuzów” i ściągnął na siebie drwiny amerykańskiej prasy. Wyspy pozostały przy Wolnej Francji.

Deklaracja o wzajemnej pomocy okazała się trwalsza. Po ataku Japonii na Pearl Harbor ministrowie zebrali się w styczniu 1942 roku w Rio de Janeiro, gdzie większość republik zerwała stosunki z państwami Osi, a z czasem wypowiedziała im wojnę. Zasada, że napaść na jedno państwo amerykańskie jest napaścią na wszystkie, weszła w 1947 roku do traktatu międzyamerykańskiego o pomocy wzajemnej, a system spotkań konsultacyjnych do utworzonej w 1948 roku Organizacji Państw Amerykańskich. Latem 1940 roku, w tygodniach, gdy Wielka Brytania walczyła samotnie, a Niemcy wydawały się panami Europy, Hawana pokazała, że Stany Zjednoczone, wciąż formalnie neutralne, uważają całą półkulę zachodnią za strefę swojej obrony i zdołały, mimo oporu Argentyny, przekonać do tego pozostałe republiki.

Źródła

  1. encyclopedia.com · havana meeting 1940

W tym samym czasie

(03)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.