TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Atak na flotę francuską w Mers-el-Kébir

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Morze Śródziemne
Data:
3 lipca 1940
Autor:
Łukasz
Tagi:
Wielka Brytania, Francja, Royal Navy, Marine nationale
Francuski lider flotylli kontrtorpedowców „Mogador” płonie po ostrzale w Mers-el-Kébir, 3 lipca 1940 roku.
Francuski lider flotylli kontrtorpedowców „Mogador” płonie po ostrzale w Mers-el-Kébir, 3 lipca 1940 roku.Autor: autor nieznany / unknown author · Public domain · Wikimedia Commons

Po południu 3 lipca 1940 roku brytyjski zespół okrętów pod dowództwem wiceadmirała Jamesa Somerville’a otworzył ogień do francuskiej eskadry zakotwiczonej w bazie Mers-el-Kébir, kilka kilometrów od Oranu w Algierii. Jeszcze dwa tygodnie wcześniej obie floty były sojusznikami. W ciągu kilkunastu minut francuski pancernik „Bretagne” wyleciał w powietrze, a dwa inne ciężkie okręty osiadły na mieliźnie. Tego samego dnia Brytyjczycy zajęli siłą francuskie okręty stojące w portach angielskich, a w Aleksandrii zaczęli rozmowy o rozbrojeniu tamtejszego zespołu francuskiego. Cała akcja nosiła kryptonim operacja Catapult. Zginęło w niej blisko 1300 francuskich marynarzy, a 4 i 5 lipca rząd marszałka Pétaina zdecydował o zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Wielką Brytanią.

Flota, której bał się Londyn

Francja przegrała w czerwcu 1940 roku wojnę na lądzie, ale jej marynarka wojenna, Marine nationale, wyszła z kampanii prawie nietknięta. Była drugą flotą Europy: miała pięć starszych pancerników, dwa nowoczesne szybkie pancerniki typu Dunkerque, dwa kolejne, „Richelieu” i „Jean Bart”, prawie ukończone, kilkanaście krążowników, dziesiątki kontrtorpedowców i okrętów podwodnych. Jeszcze w połowie czerwca jej okręty ostrzeliwały włoskie wybrzeże. Dla Wielkiej Brytanii, która zostawała sama przeciw Niemcom i Włochom, los tej floty był sprawą życia i śmierci: gdyby francuskie okręty dołączyły do Kriegsmarine i Regia Marina, przewaga Royal Navy na Atlantyku i Morzu Śródziemnym mogła zniknąć.

W marcu 1940 roku oba rządy zobowiązały się, że żaden z nich nie zawrze odrębnego rozejmu ani pokoju. Gdy w czerwcu nowy premier, marszałek Philippe Pétain, poprosił Niemców o warunki, Londyn zgodził się zwolnić Francję z tego zobowiązania pod jednym warunkiem: flota miała przed rozejmem odpłynąć do portów brytyjskich. Warunku nie spełniono. Naczelny dowódca marynarki, admirał François Darlan, który wszedł do rządu Pétaina jako minister marynarki, wielokrotnie, także wobec pierwszego lorda morskiego Dudleya Pounda, dawał słowo, że okręty nigdy nie wpadną w ręce Niemców. Odesłał je jednak nie do Anglii, lecz do portów Afryki Północnej i Zachodniej.

Rozejm podpisany 22 czerwca w Compiègne przewidywał w artykule 8, że flota zbierze się w portach macierzystych i zostanie rozbrojona pod kontrolą niemiecką lub włoską. Rząd Rzeszy „uroczyście” zapewniał, że nie zamierza jej używać do własnych celów. Brytyjczycy zauważyli przede wszystkim, że portami macierzystymi większości okrętów były Brest, Lorient i Cherbourg, czyli porty okupowane przez Niemców, i że Hitler łamał już wiele podobnych zapewnień. Nie wiedzieli albo nie wierzyli, że 24 czerwca Darlan wydał dowódcom tajny rozkaz: w razie próby zajęcia okrętów przez obce państwo mają je wyprowadzić do Stanów Zjednoczonych albo zatopić, a każdy przeciwny rozkaz, choćby podpisany jego nazwiskiem, uznać za wymuszony.

Winston Churchill uznał, że ryzyko jest zbyt duże. Pod koniec czerwca gabinet wojenny postanowił, że francuskie okręty mają przejść pod kontrolę brytyjską albo zostać unieszkodliwione, w ostateczności siłą. W Gibraltarze utworzono nowy zespół, Force H, z krążownikiem liniowym „Hood”, pancernikami „Valiant” i „Resolution”, lotniskowcem „Ark Royal”, dwoma krążownikami lekkimi i jedenastoma niszczycielami. Dowództwo objął Somerville, który 30 czerwca podniósł flagę na „Hoodzie”. On sam, admirał Dudley North z Gibraltaru i oficerowie zespołu, którzy znali Francuzów z kilku miesięcy wspólnej wojny, byli przeciwni użyciu siły i proponowali dalsze rokowania. Admiralicja odpowiedziała, że decyzja zapadła. 2 lipca Churchill przekazał Somerville’owi, że powierzono mu „jedno z najbardziej przykrych i trudnych zadań, przed jakimi kiedykolwiek stanął brytyjski admirał”.

Ultimatum

W Mers-el-Kébir stała Force de Raid wiceadmirała Marcela Gensoula: szybkie pancerniki „Dunkerque” i „Strasbourg”, stare pancerniki typu Bretagne „Bretagne” i „Provence”, transportowiec wodnosamolotów „Commandant Teste” i sześć dużych kontrtorpedowców. W porcie handlowym Oranu było jeszcze kilkanaście mniejszych jednostek i cztery okręty podwodne. Okręty cumowały rufami do falochronu, dziobami w stronę lądu, w trakcie demobilizacji przewidzianej przez rozejm.

Rano 3 lipca do Mers-el-Kébir podszedł niszczyciel „Foxhound” z komandorem Cedrikiem Hollandem, dowódcą „Ark Royal”, byłym attaché morskim w Paryżu, mówiącym dobrze po francusku. Gensoul uznał, że przysłanie oficera niższego stopnia jest uchybieniem, i odmówił spotkania; rozmowy toczyły się przez jego oficera flagowego, porucznika Bernarda Dufaya. Holland wręczył pisemne propozycje rządu brytyjskiego. Francuzi mogli: wypłynąć z Brytyjczykami i walczyć dalej z Niemcami i Włochami; odpłynąć z ograniczonymi załogami do portu brytyjskiego, skąd marynarze zostaliby repatriowani, a okręty zwrócone Francji po wojnie; odpłynąć pod brytyjską eskortą do francuskiego portu w Indiach Zachodnich, na przykład na Martynikę, i tam się rozbroić albo przejść pod opiekę Stanów Zjednoczonych. W razie odmowy okręty miały zostać zatopione przez własne załogi w ciągu sześciu godzin, a jeśli i tego nie zrobią, Royal Navy otrzymała rozkaz użycia „wszelkiej koniecznej siły”.

Gensoul odpowiedział, że jego okręty nigdy nie zostaną wydane Niemcom ani Włochom, ale na siłę odpowie siłą. Do Admiralicji francuskiej, która przenosiła się właśnie z Bordeaux do Vichy, wysłał meldunek, w którym przedstawił ultimatum jako wybór między przyłączeniem się do Brytyjczyków a zatopieniem okrętów. Nie wspomniał o możliwości odpłynięcia na Antyle. Darlana nie było tego dnia w Vichy, przebywał w rodzinnym Nérac, i odpowiedź wysłał jego zastępca. Okręty francuskie zaczęły podnosić parę i szykować się do walki.

Somerville kilka razy przesuwał termin. Około 13.30 samoloty z „Ark Royal” zrzuciły w wejściu do portu miny magnetyczne. Po południu Gensoul zgodził się wreszcie przyjąć Hollanda, który przed 16.30 wszedł na pokład „Dunkerque’a”. Francuski admirał pokazał mu rozkaz Darlana z 24 czerwca i zapewniał, że w razie zagrożenia okręty zostaną wyprowadzone albo zatopione. Holland uznał to za początek porozumienia. Tymczasem jednak Brytyjczycy przechwycili depeszę francuskiej Admiralicji, która zapowiadała, że na pomoc Gensoulowi idą eskadry z Tulonu i Algieru. Londyn polecił Somerville’owi skończyć sprawę, zanim nadejdą posiłki. Holland opuścił „Dunkerque’a” około 17.25, a Somerville zasygnalizował, że jeśli propozycje nie zostaną przyjęte do 17.30, otworzy ogień.

Ostrzał

Około 17.55 według czasu brytyjskiego (francuskie relacje, liczone według czasu o godzinę wcześniejszego, mówią o 16.55) „Hood”, „Valiant” i „Resolution” otworzyły ogień z odległości około 16 kilometrów. Strzelały działami kalibru 381 mm, kierowane przez samoloty z „Ark Royal”, zza wysokiego przylądka, który zasłaniał je przed artylerią nadbrzeżną. Francuzi, przycumowani w ciasnym porcie, byli w położeniu bez wyjścia. „Dunkerque” i „Strasbourg” miały całą artylerię główną na dziobie, zwróconą w stronę lądu. Pierwszy odpowiedział „Provence”.

Już trzecia salwa trafiła „Bretagne”. Pociski przebiły pokład i wywołały wybuch komory amunicyjnej. Stary pancernik przewrócił się i zatonął w ciągu kilku minut. Zginęło w nim blisko tysiąc ludzi, najczęściej podaje się liczbę 977. „Dunkerque” otrzymał cztery trafienia, stracił zasilanie i został osadzony na mieliźnie po drugiej stronie redy. Ciężko uszkodzony „Provence” także osiadł na dnie. Kontrtorpedowcowi „Mogador”, który próbował wyjść z portu, pocisk urwał rufę wraz z bombami głębinowymi. Po kilkunastu minutach i kilkudziesięciu salwach Gensoul poprosił o przerwanie ognia. Brytyjczycy i tak go przerwali, bo port zasnuły dym i pył.

W tym czasie „Strasbourg”, który oddał cumy, zanim padła pierwsza salwa, przeszedł obok min i wyszedł w morze z pięcioma kontrtorpedowcami. Somerville początkowo nie wierzył meldunkom lotników, że okręt uciekł. Gdy się upewnił, ruszył w pościg z „Hoodem”, ale dwa ataki samolotów torpedowych Swordfish nie przyniosły trafień, a stare pancerniki zostały w tyle. Około 20.20, obawiając się nocnej walki z francuskimi krążownikami idącymi z Algieru, Somerville przerwał pościg. „Strasbourg” dotarł 4 lipca do Tulonu. Tam też w nocy odpłynął nieuszkodzony „Commandant Teste”. Brytyjczycy stracili w walce kilka samolotów i dwóch lotników.

Starcie miało jeszcze dwa epilogi. 4 lipca brytyjski okręt podwodny „Pandora” zatopił u wybrzeży Algierii kanonierkę „Rigault de Genouilly”, którą wziął za krążownik; zginęło dwunastu ludzi, a Londyn przeprosił. Gdy dowódca francuskich sił w Afryce Północnej, admirał Jean-Pierre Esteva, ogłosił w prasie, że „Dunkerque” jest uszkodzony tylko lekko i wkrótce popłynie do Tulonu, Churchill polecił dokończyć dzieła. Rano 6 lipca samoloty torpedowe z „Ark Royal” zaatakowały osadzony na mieliźnie okręt. Torpeda trafiła stojący obok kuter patrolowy „Terre-Neuve”, wyładowany bombami głębinowymi, a ich eksplozja rozdarła kadłub pancernika. Zginęło co najmniej kilkudziesięciu kolejnych marynarzy. Łącznie w Mers-el-Kébir 3 i 6 lipca zginęło 1297 Francuzów, a około 350 zostało rannych.

Plymouth, Portsmouth i Aleksandria

Druga część operacji rozegrała się w Anglii. Po kampanii francuskiej i ewakuacji z Dunkierki w portach brytyjskich stało ponad sto francuskich jednostek, od pancerników po trawlery, z tysiącami marynarzy. Przed świtem 3 lipca uzbrojone oddziały marynarki i żołnierze weszli bez uprzedzenia na pokłady okrętów w Plymouth, Portsmouth i innych portach. Zajęto przestarzałe pancerniki „Paris” i „Courbet”, kontrtorpedowce „Le Triomphant” i „Léopard”, torpedowce, okręty podwodne i dziesiątki mniejszych jednostek. Prawie wszędzie obyło się bez walki. Wyjątkiem był w Plymouth olbrzymi okręt podwodny „Surcouf”, wówczas największy na świecie. Gdy załoga stawiła opór, w strzelaninie zginęli dwaj brytyjscy oficerowie, komandor porucznik Denis Sprague i porucznik Patrick Griffiths, brytyjski marynarz Albert Webb oraz francuski podoficer mechanik Yves Daniel.

Francuskich marynarzy internowano w obozach. Większość zażądała repatriacji do Francji; do Wolnych Francuzów generała Charles’a de Gaulle’a, uznanego przez Londyn 28 czerwca za przywódcę Wolnej Francji, przeszła tylko niewielka część. Zajęte okręty przekazywano stopniowo Wolnym Francuzom, a gdy brakowało im załóg, także flotom sojuszniczym. Polska Marynarka Wojenna odmówiła obsadzenia starego „Parisa”, ale 18 lipca przejęła kontrtorpedowiec „Ouragan”, zajęty 3 lipca w Portsmouth. Jego załogę stanowili głównie marynarze z ORP „Grom”, zatopionego w maju pod Narwikiem.

W Aleksandrii stał zespół wiceadmirała René-Émile’a Godfroya: pancernik „Lorraine”, trzy krążowniki ciężkie, krążownik lekki, trzy kontrtorpedowce i okręt podwodny. Do czerwca walczył razem z Flotą Śródziemnomorską admirała Andrew Cunninghama, a francuskie i brytyjskie okręty cumowały w tym samym porcie, burta przy burcie. Starcie artyleryjskie na takim dystansie byłoby rzezią dla obu stron. Cunningham, który otrzymał te same rozkazy co Somerville, uważał je za szkodliwe i postanowił grać na zwłokę. 3 lipca przedstawił Godfroyowi brytyjskie żądania. Francuski admirał zgodził się najpierw wyładować paliwo, ale 4 lipca, gdy dowiedział się o Mers-el-Kébir, wstrzymał rozładunek i zaczął przygotowywać okręty do wyjścia w morze. Cunningham nie użył siły. Zwrócił się bezpośrednio do francuskich dowódców i załóg, a brytyjscy oficerowie odwiedzali kolegów na francuskich okrętach. Jeszcze 4 lipca Godfroy ustąpił: paliwo wyładowano, zamki dział i zapalniki torped zdano na ląd, załogi zmniejszono, a okręty zostały pod francuską banderą i dowództwem. Porozumienie potwierdzono na piśmie 7 lipca. Zespół, nazywany Force X, przestał istnieć jako siła bojowa, ale nikt nie zginął.

Dakar

Ostatnim celem operacji był najnowocześniejszy francuski pancernik, „Richelieu”, który przed nadejściem Niemców uciekł z Brestu do Dakaru we Francuskiej Afryce Zachodniej. 7 lipca Brytyjczycy przekazali tamtejszemu dowódcy, admirałowi Plançonowi, ultimatum podobne do oranskiego. Po jego odrzuceniu w nocy motorówka z brytyjskiego slupa podpłynęła pod rufę pancernika i zrzuciła bomby głębinowe, które nie wybuchły. O świcie 8 lipca zaatakowały samoloty Swordfish z lotniskowca „Hermes”. Jedna torpeda trafiła w rufę, uszkodziła wały napędowe i spowodowała zalanie części kadłuba. „Richelieu” na wiele miesięcy stracił zdolność do żeglugi, choć jego działa mogły dalej strzelać z portu. Francuskie okręty na Martynice, z lotniskowcem „Béarn” i krążownikiem „Émile Bertin”, który przywiózł tam złoto Banku Francji, Brytyjczycy tylko pilnowali; z czasem trafiły pod nadzór amerykański.

Zerwanie stosunków

Wiadomość o Mers-el-Kébir wywołała we Francji wstrząs. Darlan, który uważał, że dotrzymał słowa, potraktował atak jako zdradę. Wydał rozkaz atakowania brytyjskich okrętów, gdziekolwiek się je spotka, i mówił nawet o wojnie morskiej z Wielką Brytanią. Pétain i minister spraw zagranicznych Paul Baudouin go powstrzymali; marszałek miał powiedzieć, że „jedna klęska wystarczy”, a Baudouin, że atak na flotę to jedno, a wojna to drugie. Na posiedzeniu rządu 4 lipca zdecydowano o zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Wielką Brytanią i ogłoszono to 5 lipca. Niektóre kalendaria kładą to wydarzenie na 4 lipca; część opracowań, zwłaszcza anglojęzycznych, datuje samo zerwanie na 8 lipca, gdy formalnie przestały działać misje dyplomatyczne obu stron. Odwetem francuskiego lotnictwa były naloty na Gibraltar, na razie niewielkie i nieskuteczne. Niemcy i Włosi, korzystając z sytuacji, zgodzili się zawiesić postanowienie rozejmu o rozbrojeniu floty francuskiej, a propaganda niemiecka i wkrótce także propaganda Vichy przedstawiały Mers-el-Kébir jako dowód brytyjskiej perfidii.

W Londynie reakcja była odwrotna. 4 lipca Churchill przedstawił sprawę w Izbie Gmin, zostawiając, jak mówił, ocenę parlamentowi, narodowi, Stanom Zjednoczonym i światu. Po jego przemówieniu posłowie, także konserwatyści, którzy dotąd przyjmowali go chłodno, zgotowali mu owację na stojąco. Prezydent Franklin Delano Roosevelt powiedział francuskiemu ambasadorowi, że postąpiłby tak samo. Generał de Gaulle w przemówieniu radiowym z 8 lipca nazwał atak „odrażającą tragedią”, ale przyznał, że lepiej, by okręty zostały zniszczone, niż miałyby trafić w ręce wroga. Uczestnicy byli mniej pewni. Somerville pisał do żony, że to „największy polityczny błąd naszych czasów” i że wszyscy czują się „głęboko zawstydzeni”. Churchill w pamiętnikach nazwał tę decyzję „najbardziej odrażającą, najbardziej nienaturalną i bolesną”, w jakiej kiedykolwiek uczestniczył.

Znaczenie

Operacja Catapult nie zniszczyła floty francuskiej. Zatopiony został jeden stary pancernik, uszkodzone dwa kolejne i „Richelieu”, ale „Strasbourg” i większość krążowników zebrały się w Tulonie, a francuska marynarka, dotąd w większości przychylna Brytyjczykom, stała się im wroga. Ocena operacji do dziś dzieli historyków. Jedni, jak wielu badaczy brytyjskich, podkreślają, że po upadku Francji pokazała ona światu, a zwłaszcza Waszyngtonowi, że Wielka Brytania będzie walczyć dalej i nie cofnie się przed niczym. Inni, jak amerykański historyk George Melton, uważają ją za taktyczną porażkę i polityczny błąd: Francuzi i tak zatopiliby okręty, gdyby Niemcy próbowali je zająć, a atak umocnił w Vichy zwolenników zbliżenia z Niemcami.

Dalsze wydarzenia przyznały częściowo rację obu stronom. We wrześniu 1940 roku wojska Vichy odparły pod Dakarem wyprawę brytyjsko-gaullistowską, a francuskie samoloty zbombardowały Gibraltar, tym razem znacznie silniej. W następnych latach francuskie siły wierne Vichy walczyły z aliantami w Syrii, na Madagaskarze i w Afryce Północnej. Okręty unieruchomione w Aleksandrii przeszły na stronę aliantów w 1943 roku, a „Richelieu” po remoncie w Stanach Zjednoczonych walczył z Japończykami pod dowództwem samego Somerville’a. Gdy 27 listopada 1942 roku Niemcy próbowali zająć flotę w Tulonie, załogi zgodnie z rozkazem Darlana z czerwca 1940 roku zatopiły okręty. Dla wielu Francuzów był to dowód, że Mers-el-Kébir było niepotrzebną zbrodnią; dla Brytyjczyków, że w lipcu 1940 roku nie mogli polegać na słowie rządu, który dopiero co zawarł rozejm z Hitlerem.

Źródła

  1. universalis.fr · mers el kebir
  2. warfarehistorynetwork.com
  3. Attack on Mers-el-Kébir · Wikipedia (en)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.