TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Królowa Wilhelmina w Londynie

Kategoria:
Polityka
Data:
13 maja 1940
Autor:
Łukasz
Tagi:
Holandia, Wilhelmina, Wielka Brytania, Wilhelm II

13 maja 1940 roku, w Poniedziałek Zielonoświątkowy, królowa Holandii Wilhelmina opuściła Hagę i w porcie Hoek van Holland weszła na pokład brytyjskiego niszczyciela HMS Hereward. Wieczorem tego dnia zeszła na ląd w Harwich i pociągiem pojechała do Londynu, gdzie na dworcu powitał ją król Jerzy VI. Kilka godzin po niej z Hoek van Holland odpłynęli na niszczycielu HMS Windsor ministrowie gabinetu Dirka Jana de Geera. Dzień wcześniej do Anglii wyjechała następczyni tronu, księżniczka Juliana, z mężem, księciem Bernhardem, i dwiema córeczkami. Władzę w kraju rząd przekazał głównodowodzącemu armii, gen. Henriemu Winkelmanowi.

Pod 13 maja popularne kalendaria podają dwie informacje: że królowa „uciekła do Wielkiej Brytanii, szukając azylu”, i że w Londynie powstał holenderski rząd na uchodźstwie. Obie wymagają uściślenia. Wilhelmina nie prosiła o azyl jak osoba prywatna: wyjechała jako panująca królowa, wraz z rządem, który nie przestał być legalnym rządem Królestwa Niderlandów, jego kolonii i floty. Sama zaś, wchodząc na pokład, zamierzała płynąć nie do Anglii, lecz do Zelandii, jedynej prowincji, w której armia holenderska miała jeszcze walczyć dalej. Rząd w Londynie także nie został „ustanowiony” 13 maja: ministrowie wypłynęli wieczorem i dotarli do Anglii dopiero 14 maja, a pierwsze wspólne posiedzenie z królową odbyli 15 maja.

Trzy dni w Hadze

Atak 10 maja był dla Holendrów zaskoczeniem tylko co do dnia. Około wpół do czwartej nad ranem królową obudzono z wiadomością o niemieckim natarciu, a o szóstej omawiała z ministrami proklamację, którą przygotował w jej imieniu premier de Geer. „Kieruję niniejszym płomienny protest przeciw temu bezprzykładnemu pogwałceniu dobrej wiary i naruszeniu wszystkiego, co przyzwoite w stosunkach między cywilizowanymi państwami” – pisała. – „Ja i mój rząd także teraz spełnimy nasz obowiązek. Spełnijcie i wy swój”.

Niemcy mieli powody, by właśnie królową uważać za cel. Plan uderzenia na Holandię przewidywał desant lotniczy pod Hagą, który miał opanować lotniska wokół miasta, a potem stolicę, i zatrzymać królową, rząd i naczelne dowództwo. Wojsko holenderskie odbiło lotniska jeszcze tego samego dnia, a próba zajęcia Hagi skończyła się klęską. Mimo to w pierwszych godzinach wojny rodzina królewska przeniosła się z położonego na skraju lasu pałacu Huis ten Bosch do pałacu Noordeinde w centrum miasta, a noce spędzała w małym schronie w jego ogrodzie. W okolicy wciąż kryły się rozproszone grupy niemieckich spadochroniarzy i żołnierzy desantu, a po Hadze krążyły pogłoski o „piątej kolumnie”.

Ewakuację rodziny królewskiej przygotowywano od jesieni 1939 roku. Według holenderskich badań minister spraw zagranicznych Eelco van Kleffens prosił wtedy rząd brytyjski, by w razie niemieckiej napaści udzielił schronienia królowej, rządowi i byłemu cesarzowi niemieckiemu, a Londyn odpowiedział przychylnie. Następczyni tronu Juliana z mężem i dziećmi miała w takim razie wyjechać do Anglii od razu. Tak się stało, choć z opóźnieniem: pierwsze dwie próby wyjazdu do portu w IJmuiden, 10 i 11 maja, udaremniła obecność niemieckich oddziałów desantowych na drogach. Dopiero 12 maja Juliana, Bernhard, dwuletnia Beatrycze i dziewięciomiesięczna Irena dotarli do IJmuiden w opancerzonym samochodzie banku centralnego i weszli na brytyjski niszczyciel HMS Codrington, który rano 13 maja zawinął do Harwich. Van Kleffens i minister kolonii Charles Welter byli w Londynie już od 10 maja: tego ranka odlecieli do Anglii wodnosamolotem z plaży w Scheveningen.

Rząd od 11 maja zastanawiał się, czy sam powinien opuścić kraj. Konstytucja z 1938 roku stanowiła, że „w żadnym przypadku siedziba rządu nie może zostać przeniesiona poza państwo”. Ministrowie uznali jednak, że żaden przepis nie może ich zmuszać do oddania się do niewoli, a obowiązkiem rządu jest dalsze prowadzenie wojny, choćby z zagranicy.

13 maja

Noc z 12 na 13 maja przyniosła złe wiadomości. Niemcy przerwali linię umocnień na wzgórzu Grebbeberg, a niemiecka 9 Dywizja Pancerna przez most w Moerdijk szła już ku Rotterdamowi. Około czwartej rano Wilhelmina zadzwoniła do króla Jerzego VI i poprosiła o pomoc. Van Kleffens i Welter z tą samą prośbą byli poprzedniego dnia u Churchilla, ale Brytyjczycy nie mieli czym szybko jej udzielić.

Rankiem na posiedzeniu rządu gen. Winkelman przedstawił położenie: amunicji ubywa, a opór nie może trwać długo. Minister obrony Adriaan Dijxhoorn opowiadał się za wyjazdem królowej, sam Winkelman początkowo był przeciw. Wilhelmina odmówiła ministrom. Nie ufała im i chciała usłyszeć od samego naczelnego wodza, że sytuacja wojskowa jest beznadziejna. Winkelman, jak zeznał po wojnie przed parlamentarną komisją śledczą, zmienił zdanie. Przyszedł do królowej z wiadomością, że Haga nie jest już bezpieczna, i doradził jej, by na brytyjskim niszczycielu przepłynęła do Zelandii.

Około dziesiątej królowa wyjechała z Hagi pod eskortą oddziału wojskowej policji i po mniej więcej godzinie jazdy dotarła do Hoek van Holland, gdzie Brytyjczycy właśnie przygotowywali obronę portu. Przed południem weszła na pokład HMS Hereward i kazała płynąć do Breskens, na południowy brzeg ujścia Skaldy. W drodze nadeszły meldunki o silnych nalotach Luftwaffe nad Zelandią, a nawiązanie łączności z tamtejszym dowódcą okazało się niemożliwe. Po naradzie z oficerami ze swojej świty królowa uznała, że w Breskens nie będzie mogła niczym kierować, a jej obecność ściągnie na miasto bomby. Niszczyciel zawrócił na zachód, ku Anglii. Według relacji z tego rejsu w czasie przeprawy atakowały go niemieckie samoloty, ale bomby spadły do morza.

W swoich wspomnieniach Wilhelmina pisała, że zamierzała zostać na posterunku w Hadze, a gdyby nastąpiło najgorsze, wycofać się z armią na południe, „jak swego czasu uczynił król Albert”, czyli belgijski monarcha Albert I, który w latach 1914–1918 dowodził wojskiem na skrawku nieokupowanego kraju. Część historyków, zwłaszcza Nanda van der Zee, uważa plan zelandzki za opowieść wymyśloną później dla osłony decyzji podjętej wcześniej: na wodach Skaldy Zachodniej leżały pola minowe, a ewakuację do Anglii przygotowywano od miesięcy. Biograf królowej Cees Fasseur i większość badaczy przyjmują jej wersję za szczerą. Sprawa nie ma rozstrzygnięcia, a obie strony zgadzają się co do jednego: 13 maja w południe królowa wierzyła, że wróci do kraju szybko.

Ministrowie, z wyjątkiem dwóch, którzy początkowo chcieli zostać, wyjechali z Hagi około wpół do pierwszej i w Hoek van Holland musieli czekać na rozkaz z Anglii, zanim mogli wejść na niszczyciel HMS Windsor. W forcie portowym odbyło się ostatnie posiedzenie rządu na holenderskiej ziemi. Ministrowie postanowili jechać razem, by zachować ciągłość władzy, a dowództwu przekazali pełnię władzy w kraju: gen. Winkelman miał walczyć dalej i złożyć broń dopiero wtedy, gdy opór okaże się „bezcelowy i bezużyteczny”. W imieniu królowej i rządu przekazał mu ją minister gospodarki Max Steenberghe, który wraz z ministrem rolnictwa ostatecznie także dołączył do kolegów. Windsor odbił od nabrzeża około 19.20. Na jego pokładzie znaleźli się też urzędnicy, dyplomaci i przedstawiciele holenderskich firm.

Rząd na uchodźstwie

14 maja Wilhelmina wydała w Londynie proklamację do narodu, przygotowaną przez Van Kleffensa. Tłumaczyła w niej, że to nie tchórzostwo kazało jej opuścić kraj, lecz że trzeba było podjąć „twardą, ale konieczną decyzję przeniesienia siedziby rządu za granicę”, by nie stał się zakładnikiem okupanta. „Holandia, z Bożą pomocą, odzyska kiedyś całe swoje terytorium” – zapewniała. Tego samego dnia Niemcy zbombardowali Rotterdam, a 15 maja Winkelman podpisał kapitulację armii holenderskiej, z wyjątkiem walczącej jeszcze Zelandii. Także 15 maja, w ogrodzie pałacu Buckingham, gdzie królowa zamieszkała w pierwszych dniach, odbyło się pierwsze posiedzenie rządu z jej udziałem w Anglii. W czasie całej wojny miało to być jedyne posiedzenie, w którym monarchini i ministrowie obradowali razem.

W kraju wyjazd przyjęto z goryczą. Były premier Hendrikus Colijn 15 maja napisał w swoim dzienniku „De Standaard”, że rząd, opuszczając kraj, utracił zaufanie ludności. Rząd holenderski był pierwszym z legalnych rządów okupowanych państw, który osiadł w Londynie. Władze polskie od jesieni 1939 roku działały we Francji, a w Norwegii król Haakon VII i jego rząd walczyli jeszcze na północy kraju. Kilka dni wcześniej z ojczyzny wyjechała też wielka księżna Luksemburga Charlotta, gdy Niemcy zajęli jej państwo.

Za decyzją Wilhelminy i rządu stały względy, których nie mieli Duńczycy, pozostający w swoim kraju pod okupacją. Królestwo Niderlandów było imperium kolonialnym: do Holenderskich Indii Wschodnich należały ropa naftowa, kauczuk i cyna, do Surinamu boksyt, do Curaçao i Aruby wielkie rafinerie. Dysponowało też jedną z największych flot handlowych świata i marynarką wojenną, której okręty w większości zdołały uciec do Anglii. Rząd w Londynie mógł to wszystko oddać do dyspozycji aliantów. Rząd, który zostałby w Hadze, musiałby rozkazywać koloniom i statkom pod niemieckim nadzorem.

W pierwszych tygodniach rozważano dalszy wyjazd do Kanady albo do Indii Holenderskich. Wilhelmina chciała zostać w Anglii tak długo, jak to możliwe, i przeforsowała swoje zdanie. Do Kanady na początku czerwca popłynęła tylko Juliana z córkami, by zabezpieczyć ciągłość dynastii. Siedzibą rządu stała się Stratton House przy Piccadilly.

Propozycja dla Wilhelma II

Wśród ludzi, którym Brytyjczycy gotowi byli dać schronienie, znalazł się w maju 1940 roku ktoś szczególny. Od 1920 roku w holenderskim Doorn, w prowincji Utrecht (wcześniej w pobliskim Amerongen), mieszkał były cesarz niemiecki Wilhelm II, któremu Holandia udzieliła azylu po upadku monarchii i odmówiła wydania go aliantom. Królowa Wilhelmina przez ponad dwadzieścia lat unikała z nim wszelkiego kontaktu. W kwietniu 1940 roku, gdy niemiecki atak wydawał się bliski, dała mu jednak znać, że nie musi się już uważać za internowanego i może wyjechać, dokąd zechce. Rząd de Geera kilkakrotnie namawiał go, by przeniósł się w miejsce oddalone od spodziewanej strefy walk.

Według rozpowszechnionej wersji 11 maja propozycję azylu w Wielkiej Brytanii złożył mu Winston Churchill, który dzień wcześniej stanął na czele rządu. Tak relacjonują sprawę liczne kalendaria i biografie. Według innych źródeł zaproszenie wyszło od brytyjskiego dworu, a jego podstawą była zgoda, której Londyn udzielił Holendrom jeszcze jesienią 1939 roku. Szczegóły, w tym dokładna data i droga, którą je przekazano, nie są pewne, pewna jest natomiast odpowiedź. Osiemdziesięciojednoletni Wilhelm II podziękował i odmówił. Tłumaczył, że jest za stary, by wyjeżdżać, i chce w Doorn przyjąć to, co go czeka. W jego otoczeniu nie brakowało zresztą sympatii dla zwycięskiego Wehrmachtu, w którym służyło kilku jego synów i wnuków.

Według części źródeł już 14 maja pod jego posiadłością Huis Doorn pojawili się niemieccy żołnierze. Na rozkaz Adolfa Hitlera dom otoczyła straż tajnej policji polowej. Byłego cesarza traktowano z szacunkiem, ale opuszczać posiadłość mógł tylko na krótko i pod nadzorem. W czerwcu, gdy Francja poprosiła o rozejm, wysłał Hitlerowi depeszę z gratulacjami.

Znaczenie

Wyjazd z 13 maja przez lata dzielił Holendrów. Krytycy, z Colijnem na czele, uważali go za ucieczkę niezgodną z konstytucją, która zostawiła naród samemu sobie. Po wojnie parlamentarna komisja śledcza oceniła go inaczej: dzięki niemu Holandia zachowała międzynarodowy prestiż, mogła wspierać ruch oporu i przygotować wyzwolenie. Najostrzejszy spór dotyczy skutków dla holenderskich Żydów. Część historyków twierdzi, że odejście monarchini i rządu otworzyło drogę cywilnej administracji niemieckiej, z komisarzem Rzeszy Arthurem Seyss-Inquartem na czele, pod którą Zagłada pochłonęła około trzech czwartych żydowskich mieszkańców kraju. Inni wskazują, że o losie Żydów zdecydowały czynniki, których obecność rządu w Hadze by nie zmieniła.

Dla przebiegu wojny wyjazd miał znaczenie oczywiste. Holandia pozostała w obozie aliantów, a jej flota handlowa, okręty wojenne, ropa z Indii i boksyt z Surinamu posłużyły walce z Niemcami, a od grudnia 1941 roku także z Japonią. Gdy w sierpniu 1940 roku premier de Geer uznał, że Wielka Brytania przegra wojnę, i chciał szukać porozumienia z Niemcami, Wilhelmina doprowadziła do jego dymisji i powierzyła rząd Pieterowi Gerbrandy’emu. Od lipca 1940 roku przemawiała do rodaków przez Radio Oranje i z czasem, jak Churchill w Wielkiej Brytanii czy Haakon VII w Norwegii, stała się w okupowanym kraju symbolem oporu. Do Holandii wróciła wiosną 1945 roku, w przeddzień wyzwolenia. Wilhelm II, który w maju 1940 roku odrzucił brytyjskie zaproszenie, zmarł w Doorn w czerwcu 1941 roku pod strażą żołnierzy niemieckich.

Po południu 13 maja, gdy HMS Hereward płynął przez Morze Północne, Churchill wygłosił w Izbie Gmin swoje pierwsze przemówienie jako premier, w którym obiecał narodowi „krew, znój, łzy i pot”. Wkrótce Londyn stał się stolicą okupowanej Europy: obok Holendrów działały tam rządy Norwegii, Belgii, Luksemburga, Polski i Czechosłowacji, a po klęsce Francji także Wolni Francuzi.

Źródła

  1. the-low-countries.com · kaiser turned woodcutter hundred years ago the last german emperor moved into a dutch country house
  2. historischhoekvanholland.nl · 13 mei 1940 koningin en ministers vertrekken naar engeland vanuit hoek van holland 2

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.