TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Bitwa o konwoje HX 229 i SC 122

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Atlantyk
Data:
17 marca 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
bitwa o Atlantyk, U-Booty, Royal Navy, Stany Zjednoczone

17 marca 1943 roku na środku północnego Atlantyku, setki mil od najbliższych lotnisk, trwała największa bitwa konwojowa drugiej wojny światowej. Trzy niemieckie wilcze stada, łącznie około czterdziestu okrętów podwodnych, zaatakowały dwa konwoje płynące z Nowego Jorku do Wielkiej Brytanii: szybszy HX 229 i wolniejszy SC 122. W ciągu czterech dni, od nocy z 16 na 17 marca do 19 marca, U-Booty zatopiły 22 statki handlowe o łącznej pojemności około 146 tysięcy ton rejestrowych brutto. Niemcy stracili jeden okręt. Niemieckie radio ogłosiło „największą bitwę konwojową wszech czasów”, a w brytyjskiej Admiralicji po raz pierwszy w tej wojnie zastanawiano się, czy system konwojów, na którym opierała się cała obrona żeglugi, w ogóle jeszcze działa.

Najcięższy był sam 17 marca: w ciągu doby oba konwoje straciły kilkanaście statków. Bitwa pokazała, że środek oceanu, poza zasięgiem samolotów lądowych i przy zbyt małej liczbie okrętów eskorty, wciąż należał do U-Bootów. Zarazem okazała się ostatnim wielkim zwycięstwem niemieckiej floty podwodnej. Dwa miesiące później jej ofensywa na północnym Atlantyku załamała się.

Wojna na szlaku konwojowym

Bitwa o Atlantyk trwała od pierwszego dnia wojny. Wielka Brytania, zależna od dowozu żywności, paliwa, surowców i broni zza oceanu, łączyła statki w konwoje, osłaniane przez niszczyciele, korwety i fregaty. Niemcy odpowiadali taktyką wilczych stad, opracowaną przed wojną przez dowódcę okrętów podwodnych Karla Dönitza: kilkanaście okrętów rozstawionych w linii patrolowej czekało na wykrycie konwoju, a potem ściągało na niego i atakowało nocą z powierzchni, gdzie U-Boot był szybszy niż w zanurzeniu i trudniej wykrywalny dla hydrolokatorów.

Po przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do wojny Dönitz przez pół roku zbierał łatwe łupy u wybrzeży Ameryki, dopóki Amerykanie nie wprowadzili tam konwojów i nie zmusili go do wycofania okrętów latem 1942 roku. Od tego czasu główny ciężar walki wrócił na północny Atlantyk. Jesienią 1942 roku wilcze stada rozbijały konwoje w strefie, do której nie docierało lotnictwo, czego przykładem była bitwa o konwój ON 127 we wrześniu. Na trasie arktycznej los konwoju PQ 17 pokazał, jak tragicznie może się skończyć rozproszenie konwoju.

30 stycznia 1943 roku Hitler mianował Dönitza wielkim admirałem i naczelnym dowódcą Kriegsmarine w miejsce Ericha Raedera. Dönitz zachował bezpośrednie dowództwo okrętów podwodnych i postawił na nie wszystko. Wiosną 1943 roku miał ich więcej niż kiedykolwiek: ponad czterysta w służbie, z czego w marcu na Atlantyku jednocześnie przebywało na morzu około stu. Po stronie aliantów konferencja w Casablance w styczniu uznała pokonanie U-Bootów za pierwszy warunek wszystkich dalszych planów, od inwazji na Europę po bombardowania Niemiec.

Luka nad środkiem oceanu

Najgroźniejszym miejscem na trasie konwojów była tak zwana luka powietrzna (ang. air gap, Greenland gap, w żargonie marynarzy Black Pit, „czarna dziura”), pas oceanu na południe od Grenlandii, szeroki na mniej więcej 600 mil, do którego nie docierały samoloty patrolowe z Nowej Fundlandii, Islandii i Wielkiej Brytanii. Samolot nad konwojem zmuszał U-Booty do zanurzenia, a okręt w zanurzeniu był powolny i tracił kontakt ze statkami. Bez lotnictwa wilcze stado mogło za dnia wyprzedzić konwój na powierzchni i zająć pozycję do nocnego ataku. Lukę mogły zamknąć samoloty bardzo dalekiego zasięgu (VLR), przede wszystkim przebudowane Liberatory, ale RAF Coastal Command miało ich na początku 1943 roku zaledwie kilkanaście, w jednym dywizjonie. Liberatory były potrzebne także bombowcom i Amerykanom na Pacyfiku, a spór o ich przydział ciągnął się od miesięcy.

Brakowało też okrętów. Eskorta oceaniczna, czyli grupy niszczycieli, korwet i fregat przejmujące konwój na wysokości Nowej Fundlandii i prowadzące go przez ocean, liczyła zwykle od pięciu do ośmiu jednostek. Wiele okrętów pochłonęły lądowanie w Afryce Północnej i konwoje do Gibraltaru, a nowe lotniskowce eskortowe i grupy wsparcia, tworzone przez dowódcę Western Approaches admirała Maxa Hortona, dopiero wchodziły do służby. Od 1 do 12 marca w Waszyngtonie obradowała aliancka konferencja konwojowa (Atlantic Convoy Conference), która przekazała odpowiedzialność za konwoje północnoatlantyckie Brytyjczykom i Kanadyjczykom, ale jej postanowienia miały zacząć działać dopiero wiosną.

Wojna szyfrów

Bitwy konwojowe rozgrywały się też w biurach wywiadu. Niemiecka służba nasłuchu i kryptoanalizy marynarki B-Dienst czytała wówczas brytyjski szyfr marynarki nr 3 (Naval Cypher No. 3), używany do łączności z konwojami atlantyckimi. Dzięki temu Dönitz często znał trasy konwojów i polecenia zmiany kursu, nieraz zanim dotarły one do samych statków.

Alianci mieli własne źródło. Kryptolodzy z Bletchley Park w grudniu 1942 roku po dziesięciu miesiącach przerwy znów zaczęli łamać „Shark”, czterowirnikowy klucz Enigmy używany przez U-Booty na Atlantyku. Pozwalało to Admiralicji omijać linie patrolowe. Około 10 marca 1943 roku Niemcy wprowadzili jednak nową książkę kodu meteorologicznego, z której Brytyjczycy czerpali fragmenty tekstu jawnego potrzebne do łamania klucza. Na kilka kluczowych dni Bletchley Park znów zostało „oślepione”. Konwoje HX 229 i SC 122 wypłynęły więc w momencie, gdy Niemcy wiedzieli o nich dużo, a Brytyjczycy o U-Bootach niewiele.

Dwa konwoje i trzy wilcze stada

Konwój SC 122, wolny (około 7 węzłów), złożony z 60 statków, wyszedł z Nowego Jorku 5 marca. Sztormy zawróciły część statków do portów, a 13 marca u wejścia na ocean konwój przejęła brytyjska grupa eskortowa B5 komandora porucznika Richarda C. Boyle’a: niszczyciel HMS „Havelock”, amerykański niszczyciel USS „Upshur”, fregata, pięć korwet i trawler ratowniczy. HX 229, szybszy, z 40 statkami, wypłynął 8 marca. Od 14 marca osłaniała go grupa B4 z zaledwie czterema niszczycielami i korwetą. Prowadził ją komandor podporucznik Gordon Luther na HMS „Volunteer”, bo stały dowódca grupy był w remoncie, a Luther odbywał dopiero drugi rejs z nowymi okrętami. Kolejne 34 statki, które nie zmieściły się w HX 229, płynęły osobno jako HX 229A, trasą bardziej północną.

Na drodze konwojów Dönitz rozstawił trzy linie patrolowe: „Raubgraf” (osiem okrętów, już po walce z konwojem HX 228) na zachodnim skraju luki, „Stürmer” (osiemnaście okrętów) na jej środku i „Dränger” (jedenaście) dalej na wschód. Dzięki B-Dienst wiedział o SC 122 już 13 marca. Sztorm pchnął jednak ten konwój naprzód i przeszedł on przez rejon „Raubgrafa”, zanim linia się zamknęła. HX 229, płynący podobną trasą, minął ją w nocy z 15 na 16 marca niezauważony.

Rano 16 marca U-653, wracający do bazy z powodu awarii, przypadkiem natknął się na HX 229 i zameldował o nim. Dönitz skierował „Raubgrafa” w pościg, a „Stürmera” i „Drängera” na zachód, przed konwój. Widział szansę, o jaką mu chodziło: konwój na wschód, pełen ładunków wojennych dla Europy, z całą szerokością luki powietrznej przed sobą.

16–17 marca: najczarniejsza doba

Wieczorem 16 marca okręty „Raubgrafa” dogoniły HX 229. W nocy i nad ranem 17 marca w ciągu około ośmiu godzin zatopiły osiem statków, między innymi holenderskie „Zaanland” i „Terkoeli”, brytyjską bazę wielorybniczą „Southern Princess”, przewożącą ropę i barki desantowe, oraz amerykański frachtowiec „Harry Luckenbach”, z którego nie ocalał nikt z blisko 80 ludzi, choć widziano ich jeszcze na tratwach. Słaba eskorta B4 nie mogła jednocześnie ścigać U-Bootów i ratować rozbitków. Kiedy okręty zatrzymywały się przy tonących, w obronie konwoju otwierały się kolejne luki.

Tej samej nocy około 120 mil dalej U-338 kapitana Manfreda Kinzela z grupy „Stürmer” wykrył SC 122 i w krótkim ataku zatopił trzy statki, a czwarty, „Fort Cedar Lake”, uszkodził tak, że w ciągu dnia dobił go inny U-Boot. 17 marca nadciągały kolejne okręty „Stürmera”. HX 229 stracił w ciągu dnia jeszcze dwa statki, w tym amerykański „William Eustis”, dobity przez własną eskortę. Nad konwojami pojawiły się na krótko Liberatory 120 Dywizjonu RAF, które przyleciały z Irlandii Północnej na granicy zasięgu. Zmusiły kilka U-Bootów do zanurzenia i pozwoliły eskorcie odeprzeć dzienne ataki. Do końca 17 marca oba konwoje straciły łącznie kilkanaście statków.

18–20 marca: konwoje płyną razem

W nocy z 17 na 18 marca konwoje dzieliło już tylko około 70 mil i walka przeszła w jedną bitwę. U-338 zatopił z SC 122 panamski „Granville”, a U-305 po północy dwa kolejne statki, „Port Auckland” i „Zouave”. Grupa B4 straciła niszczyciel HMS „Mansfield”, który musiał odłączyć się od konwoju. 18 marca dowództwo eskorty HX 229 przejął przybyły niszczyciel HMS „Highlander” komandora porucznika E.C.L. Daya, a z Islandii wyszły na pomoc niszczyciele HMS „Vimy” i USS „Babbitt” oraz kuter amerykańskiej Straży Wybrzeża USCGC „Ingham”. Po południu U-221 zatopił z HX 229 dwa statki, w tym brytyjski „Canadian Star”, wiozący także pasażerów.

Od 18 marca nad konwojami coraz częściej krążyły samoloty: Liberatory, Fortece (B-17) i łodzie latające Sunderland z Islandii i Irlandii Północnej. Ataki w nocy z 18 na 19 marca zostały odparte. Ostatnimi ofiarami byli maruderzy: „Matthew Luckenbach” z HX 229, który na własną rękę odłączył się od konwoju i wpadł na U-Booty krążące wokół SC 122, oraz grecki „Carras” i brytyjski „Clarissa Radcliffe”, zatopiony z całą załogą. 19 marca B-17 z 206 Dywizjonu RAF zatopił U-384 ze wszystkimi ludźmi na pokładzie, a lotnictwo i eskorta uszkodziły kilka innych okrętów. Wobec rosnącego oporu Dönitz uznał, że dalsze ataki przyniosą więcej strat niż zysków, i na przełomie 19 i 20 marca odwołał operację. HX 229 z 27 statkami i SC 122 z 42 statkami dotarły do Liverpoolu 23 marca. HX 229A przeszedł przez ocean bez ataku, choć jego statki ucierpiały w polu lodowym, a jeden zatonął.

Bilans

W bitwie wzięło udział około 90 statków handlowych, kilkanaście okrętów eskorty i 38 U-Bootów (nie wszystkie naraz miały kontakt z konwojami). Zatonęły 22 statki: 13 z HX 229 i 9 z SC 122, o łącznej pojemności około 146 tysięcy BRT według brytyjskich i niemieckich zestawień. Niektóre opracowania podają 21 statków, inaczej licząc maruderów i statki dobite przez własną eskortę. Według najczęściej przytaczanych szacunków zginęło około 360 marynarzy i pasażerów, w tym blisko 250 z HX 229. Niemcy stracili jeden okręt, U-384, i jego 47-osobową załogę.

Niemiecka propaganda ogłosiła triumf, a meldunki dowódców U-Bootów, jak zwykle w zamieszaniu nocnych ataków, zawyżały liczbę zatopionych statków i ich tonaż. W Londynie nastroje były ponure. Późniejszy przegląd brytyjskiego sztabu marynarki (Naval Staff) zapisał, że „Niemcy nigdy nie byli tak bliscy przerwania łączności między Nowym a Starym Światem jak w pierwszych dwudziestu dniach marca 1943 roku”. W tym samym opracowaniu stwierdzono, że w Admiralicji przez pewien czas wydawało się możliwe, iż konwoju nie będzie można już uważać za skuteczny system obrony. Gdyby tak się stało, nie było alternatywy: statki płynące pojedynczo ginęły jeszcze łatwiej.

Najgorszy miesiąc

Bitwa o HX 229 i SC 122 była kulminacją serii starć z marca 1943 roku. W pierwszych tygodniach miesiąca wilcze stada zaatakowały także konwoje SC 121 i HX 228. Z czterech konwojów płynących na wschód, które napotkały U-Booty, zatonęło 39 statków, a w całym marcu alianci stracili na Atlantyku ponad 80 statków; na wszystkich morzach świata straty przekroczyły pół miliona ton. Takiego tempa nie dało się wyrównać nawet masową produkcją statków typu Liberty w amerykańskich stoczniach. Brytyjskie zapasy paliwa i żywności były wtedy na niskim poziomie, a przygotowania do inwazji na Europę wymagały przerzucenia przez ocean setek tysięcy amerykańskich żołnierzy.

Liczby te miały jednak drugą stronę. Ponad dwie trzecie statków obu konwojów dotarło do celu, cztery inne konwoje na wschód przepłynęły w marcu bez strat, a żadnego z ośmiu konwojów zmierzających na zachód nie zaatakowano. U-Booty traciły też coraz więcej okrętów: w marcu na Atlantyku zatonęło dziewięć, wiele innych wróciło do baz uszkodzonych. Niemcom nie udało się przeciąć szlaku przez ocean, a jedynie zadać mu ciężkie rany.

Odwrócenie losów

Przełom przyszedł szybciej, niż ktokolwiek w Londynie się spodziewał. W marcu i kwietniu na trasę konwojów weszły grupy wsparcia, niezwiązane ze stałą eskortą i mogące tropić U-Booty aż do skutku, a wśród nich pierwsze lotniskowce eskortowe, amerykański USS „Bogue” i brytyjski HMS „Biter”. Pod naciskiem Roosevelta i Churchilla lotnictwo patrolowe dostało więcej Liberatorów VLR i do maja luka powietrzna została praktycznie zamknięta. Okręty eskorty dostały nowe radary centymetrowe, których Niemcy długo nie umieli wykrywać, radionamierniki HF/DF, namierzające meldunki U-Bootów, i miotacze bomb głębinowych strzelające przed dziób. Bletchley Park wkrótce znów czytało „Shark”, a w czerwcu Brytyjczycy zmienili przechwytywany przez B-Dienst szyfr konwojowy.

W kwietniu wilcze stada osiągnęły niewiele, a w maju poniosły klęskę. W bitwie o konwój ONS 5 na przełomie kwietnia i maja Niemcy zatopili 13 statków, ale stracili sześć okrętów, a podczas ataku na SC 130 w połowie maja – kolejne, w tym U-954, na którym zginął syn Dönitza Peter. W całym maju 1943 roku, nazwanym potem przez Niemców „czarnym majem”, U-Bootwaffe straciła ponad czterdzieści okrętów, mniej więcej jedną czwartą sił operujących na morzu. 24 maja Dönitz wycofał okręty z północnego Atlantyku.

Miejsce w wojnie

Bitwa o konwoje HX 229 i SC 122 była największą bitwą konwojową drugiej wojny światowej i ostatnim wielkim sukcesem niemieckiej floty podwodnej. Pokazała, że o wyniku walki na Atlantyku decydowały nie pojedyncze starcia, lecz zasięg lotnictwa, liczba okrętów eskorty i przewaga w wojnie szyfrów. Gdy alianci zamknęli lukę nad środkiem oceanu, wilcze stada straciły swoją główną przewagę.

Historycy do dziś spierają się, jak bliska była wiosną 1943 roku klęska aliantów na morzu. Dawniej, pod wpływem cytowanych ocen Admiralicji, uważano marzec za moment, w którym wynik wojny ważył się na Atlantyku. Nowsze prace, jak te Claya Blaira czy Wernera Rahna, podkreślają, że nawet w najgorszych miesiącach zdecydowana większość statków docierała do celu, a amerykańskie stocznie budowały więcej tonażu, niż U-Booty mogły zatopić. Niezależnie od tych ocen marzec 1943 roku pozostał najczarniejszym miesiącem konwojów atlantyckich, a jego ofiarami byli przede wszystkim marynarze floty handlowej, brytyjscy, amerykańscy, holenderscy, norwescy, greccy i inni, którzy płynęli przez ocean bez możliwości obrony. Po maju 1943 roku szlak przez Atlantyk był bezpieczny na tyle, by przez ocean mogły przepłynąć wojska i sprzęt do inwazji na Europę.

Źródła

  1. uboat.net/ops/convoys/convoys.php?convoy=HX-229
  2. uboat.net/ops/convoys/convoys.php?convoy=SC-122
  3. Convoy HX 229 · Wikipedia (en)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.