TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Lądowanie w Afryce Północnej

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Morze Śródziemne
Data:
8 listopada 1942
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Operacja Torch
Tagi:
Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja Vichy, Dwight Eisenhower
Mapa lądowań operacji „Torch” w listopadzie 1942 roku.
Mapa lądowań operacji „Torch” w listopadzie 1942 roku.Autor: US Army · Public domain · Wikimedia Commons

W nocy z 7 na 8 listopada 1942 roku u wybrzeży francuskiej Afryki Północnej pojawiło się kilkaset okrętów i statków. Przed świtem na plaże Maroka i Algierii zaczęli schodzić żołnierze amerykańscy i brytyjscy. Rozpoczęła się operacja „Torch”, pierwsza wielka wspólna ofensywa zachodnich aliantów i pierwsze lądowanie armii amerykańskiej na drugim brzegu Atlantyku. Jednocześnie, w trzech odległych od siebie miejscach, wysadzono na ląd pierwszy rzut liczący ponad siedemdziesiąt tysięcy ludzi, a w następnych dniach i tygodniach ich liczba szybko rosła.

Przeciwnikiem nie byli tego dnia Niemcy ani Włosi, lecz Francuzi. Maroko, Algieria i Tunezja podlegały rządowi marszałka Philippe’a Pétaina w Vichy, który po rozejmie z 1940 roku zachował tu armię liczącą około 120 tysięcy żołnierzy, lotnictwo i część floty. Alianci liczyli, że Francuzi nie będą strzelać do Amerykanów, a przynajmniej nie będą strzelać długo. Ta nadzieja spełniła się tylko częściowo.

Plan i siły

Decyzję o desancie podjęto latem 1942 roku, po długim sporze Amerykanów, którzy chcieli jak najszybciej uderzyć na Francję, z Brytyjczykami, przekonanymi, że na to jest jeszcze za wcześnie. Naczelnym dowódcą wyprawy został gen. broni Dwight Eisenhower, który 5 listopada przeniósł swoje stanowisko dowodzenia do podziemnych tuneli Gibraltaru. Stamtąd, przy słabej łączności, śledził przebieg lądowania.

Siły podzielono na trzy zespoły. Zachodni, czysto amerykański, z około 35 tysiącami żołnierzy gen. dyw. George’a Pattona, przypłynął wprost z Wirginii flotą kontradm. Henry’ego Kenta Hewitta. Miał lądować w trzech punktach atlantyckiego wybrzeża Maroka i zdobyć Casablankę. Centralny, z około 18,5 tysiąca Amerykanów gen. dyw. Lloyda Fredendalla, płynął z Wielkiej Brytanii pod osłoną Royal Navy i miał zająć Oran. Wschodni, z około 20 tysiącami żołnierzy amerykańskich i brytyjskich, przewożony przez flotę wiceadm. Harolda Burrougha, miał opanować Algier. Do chwili zdobycia miasta dowodził nim amerykański gen. dyw. Charles Ryder, potem dowództwo miał przejąć brytyjski gen. Kenneth Anderson i jego 1 Armia, przeznaczona do marszu na Tunezję. Konwoje wyszły w morze pod koniec października i przeszły przez Atlantyk i Cieśninę Gibraltarską niezauważone przez U-Booty.

Z powodów politycznych wyprawa miała wyglądać na amerykańską. Brytyjczyków, po Mers el-Kebir i Dakarze, Francuzi z Afryki uważali za wrogów, a Amerykanów, którzy utrzymywali stosunki z Vichy, za możliwych przyjaciół. Dlatego w pierwszych falach pod Algierem szli głównie Amerykanie, a brytyjscy komandosi z No. 6 Commando nosili amerykańskie mundury. Część samolotów Fleet Air Arm wymalowano w amerykańskie gwiazdy.

Alianci próbowali też zapewnić sobie pomoc od środka. Amerykański dyplomata Robert Murphy od miesięcy budował w Algierze sieć oficerów i cywilów gotowych przyłączyć się do aliantów, a gen. dyw. Mark Clark spotkał się potajemnie z gen. Charles’em Mastem pod Cherchell. Na czele francuskiej armii po stronie aliantów miał stanąć gen. Henri Giraud, który uciekł z niemieckiej niewoli. Okręt podwodny „Seraph” zabrał go 5–6 listopada z wybrzeża Francji, ale 7 listopada w Gibraltarze Giraud zażądał od Eisenhowera naczelnego dowództwa całej operacji. Spór trwał do nocy i w chwili lądowania Giraud wciąż siedział w Gibraltarze.

Algier

Najłatwiej poszło pod Algierem. Około pierwszej w nocy w mieście ruszyli spiskowcy. Kilkuset ochotników z francuskiego podziemia, w większości młodych cywilów, zajęło urzędy, centrale telefoniczne i komisariaty i otoczyło willę, w której mieszkał dowódca wojsk lądowych w Afryce Północnej gen. Alphonse Juin. Murphy przyszedł do niego z orędziem prezydenta Roosevelta i prosił, by armia przyjęła Amerykanów jak przyjaciół. Juin odpowiedział, że decyzja nie należy do niego, bo w Algierze jest jego przełożony, admirał François Darlan, naczelny dowódca sił zbrojnych Vichy i wyznaczony następca Pétaina. Darlan przyleciał kilka dni wcześniej do syna, ciężko chorego na chorobę Heinego-Medina. Wezwany do willi, wpadł w gniew i także odmówił.

Tymczasem na trzech odcinkach plaż, dwóch na zachód od miasta i jednym na wschodzie, za przylądkiem Matifou, lądowały brytyjska 11 Brygada z 78 Dywizji Piechoty, amerykańskie 168 i 39 pułkowe zespoły bojowe oraz komandosi. Wiele łodzi desantowych zgubiło drogę albo rozbiło się w przyboju, kompanie wychodziły na niewłaściwe plaże, ale prawie nikt do nich nie strzelał. Według relacji spiskowców fort Sidi Ferruch, osłaniający jedną z plaż, zajęła wcześniej kompania płk. Barila, który przeszedł na ich stronę, i jego działa milczały. O szóstej rano Amerykanie zajęli lotnisko Maison Blanche (dziś port lotniczy Algier), na które jeszcze przed południem zaczęły przylatywać z Gibraltaru brytyjskie myśliwce. Opór stawiały tylko niektóre forty i baterie nadbrzeżne.

Krwawo skończyła się natomiast operacja „Terminal”. Dwa brytyjskie niszczyciele, HMS „Broke” i HMS „Malcolm”, miały wedrzeć się do portu i wysadzić amerykańskich piechurów z 135 Pułku Piechoty ppłk. Edwina Swensona, by nie dopuścić do zniszczenia nabrzeży i zatopienia statków. „Malcolm”, ciężko trafiony, zawrócił. „Broke” za czwartym podejściem przerwał zaporę i wysadził około 250 ludzi, ale pod ogniem baterii musiał przed południem odejść. Uszkodzony, zatonął następnego dnia. Pozostawieni w porcie żołnierze bronili się do południa, po czym, otoczeni przez francuską piechotę i samochody pancerne, złożyli broń.

Do wieczora Amerykanie otoczyli miasto. Darlan, uwolniony nad ranem przez szwadron francuskiej Gwardii Mobilnej, uznał, że dalsza walka nie ma sensu, i upoważnił Juina do rozmów. Według amerykańskiej historii oficjalnej około 18.40 Juin uzgodnił z gen. Ryderem wstrzymanie walk w Algierze, a wieczorem wojska alianckie zaczęły wkraczać do miasta. Zawieszenie broni objęło jednak tylko Algier. W Oranie i w Maroku walki trwały dalej.

Oran

Pod Oranem zespół centralny lądował na trzech plażach: dwóch na zachód od miasta, pod Les Andalouses i Mersa Bou Zedjar, i jednej na wschodzie, w zatoce Arzew. Wbrew pierwotnym obawom same plaże okazały się prawie niebronione. 1 Batalion Rangersów ppłk. Williama Darby’ego jeszcze w nocy opanował baterie nad portem Arzew, a za nim zeszły na brzeg pułki 1 Dywizji Piechoty gen. dyw. Terry’ego Allena.

Z dwóch stron Oranu lądowała też Grupa Bojowa B (Combat Command B) 1 Dywizji Pancernej gen. bryg. Lunsforda Olivera, przywieziona z Wielkiej Brytanii. Jej lekka kolumna z zachodniej plaży ruszyła na Lourmel, a silniejsza ze wschodniego przyczółka pod Arzew na lotniska w Tafaraoui i La Sénii na południe od miasta. Czołgi i transportery przejechały kilkadziesiąt kilometrów w głąb lądu i w ciągu dnia zajęły lotnisko w Tafaraoui, na które zaraz potem przyleciały pierwsze Spitfire’y z Gibraltaru.

Tam, gdzie miały wylądować samoloty, mieli być już spadochroniarze. 2 Batalion 509 Pułku Piechoty Spadochronowej wystartował wieczorem 7 listopada z Kornwalii, by przelecieć nad Hiszpanią i zdobyć lotniska pod Oranem. Ten lot, długi na blisko dwa tysiące kilometrów, uchodzi za najdłuższą operację powietrznodesantową wojny. Zakończył się niepowodzeniem. Rozproszone w złej pogodzie samoloty, których nie naprowadziła radiolatarnia na okręcie, nadającym na złej częstotliwości, w większości wylądowały na wyschniętym słonym jeziorze na zachód od Oranu. Kilka zabłądziło aż do Maroka, a tych, które wylądowały w strefie hiszpańskiej, internowano razem z żołnierzami.

W porcie Oranu powtórzył się, w gorszej postaci, scenariusz z Algieru. W operacji „Reservist” dwa dawne kutry amerykańskiej straży przybrzeżnej, przekazane Royal Navy jako slupy HMS „Walney” i HMS „Hartland”, około trzeciej w nocy wpłynęły do portu z blisko czterystoma żołnierzami 6 Pułku Piechoty Pancernej. Francuzi byli już w pełnej gotowości. Ogień z baterii, niszczycieli i okrętów stojących przy nabrzeżach rozbił oba okręty. Według historyka Ricka Atkinsona ze 393 amerykańskich żołnierzy zginęło 189, a 157 zostało rannych; Royal Navy straciła ponad stu zabitych. Dowodzący akcją kpt. mar. Frederick Thornton Peters przeżył akcję, ale zginął pięć dni później w katastrofie lotniczej; Krzyż Wiktorii przyznano mu pośmiertnie.

Rankiem francuskie niszczyciele wyszły z portu i zaatakowały flotę inwazyjną. Brytyjskie krążowniki i niszczyciele zatopiły je albo zmusiły do wyrzucenia się na brzeg. Pod St. Cloud, na drodze z Arzew do Oranu, piechota 1 Dywizji utknęła na cały dzień przed zaciekle bronioną wsią. Oran miał się poddać dopiero 10 listopada.

Maroko i bitwa morska pod Casablanką

W Maroku także próbowano przejąć władzę od środka i także się nie udało. W nocy gen. Émile Béthouart, dowódca dywizji w Casablance, wtajemniczony w plany aliantów, otoczył swoimi żołnierzami rezydencję generalnego rezydenta gen. Charles’a Noguèsa w Rabacie i przesłał mu wezwanie do przyjęcia Amerykanów. Noguès zapytał admirała Michelier, dowodzącego marynarką w Casablance, czy na morzu widać flotę. Michelier, którego rozpoznanie nic nie wykryło, odpowiedział, że nie. Noguès uznał całą sprawę za blef, kazał bronić wybrzeża, a Béthouarta kazał aresztować. Generałowi groził sąd wojenny.

Zespół Pattona lądował w trzech miejscach. Główne siły, 3 Dywizja Piechoty, szły na brzeg pod Fedalą (dziś Al-Muhammadijja), około 25 kilometrów na północny wschód od Casablanki. Pierwsza fala dotarła do plaż przed świtem bez strzału, ale w ciemności i przyboju dziesiątki łodzi rozbiły się o skały. Gdy się rozwidniło, otworzyły ogień baterie nadbrzeżne. Uciszyły je krążowniki USS „Augusta” i USS „Brooklyn”, a po południu Fedala się poddała.

Tymczasem pod samą Casablanką doszło do najpoważniejszego starcia morskiego całej operacji. Około siódmej rano otworzyły ogień bateria El Hank i jedyna sprawna wieża niedokończonego pancernika „Jean Bart”, stojącego w porcie. Odpowiedział im pancernik USS „Massachusetts” z dwoma krążownikami ciężkimi. Po kilku salwach wieża „Jean Barta” zamilkła, a samoloty z lotniskowca USS „Ranger” zbombardowały port, zatapiając okręty podwodne przy nabrzeżach i kilka statków. Około dziewiątej francuska eskadra lekka kontradm. Gervais de Lafonda wyszła z portu pod osłoną zasłony dymnej i ruszyła na transportowce pod Fedalą. Był to atak z góry skazany na klęskę: lekki krążownik „Primauguet”, dwa duże niszczyciele i kilka mniejszych przez kilka godzin walczyły z pancernikiem, krążownikami i lotnictwem. Do wieczora większość zatonęła albo, płonąc, wyrzuciła się na brzeg. Do portu wróciły nieliczne. Z okrętów podwodnych, które wyszły w morze, część zaginęła, a ich torpedy minęły cele.

Na południu, pod Safi, dwa stare niszczyciele USS „Bernadou” i USS „Cole” wpłynęły do portu i wysadziły piechotę, która zajęła nabrzeża, zanim Francuzi zdążyli je zniszczyć. Safi poddało się po południu. Port był potrzebny, bo tam miały zejść na ląd czołgi przeznaczone do szturmu Casablanki. Na północy, pod Mehdią, gdzie celem było lotnisko Port-Lyautey (dziś Al-Kunajtira), lądowanie się opóźniło i kolejne fale schodziły na brzeg już za dnia, pod ogniem. Francuska piechota, artyleria i lotnictwo stawiały tu zacięty opór, a z Rabatu nadciągały posiłki, które ostrzeliwał pancernik USS „Texas”. Lotnisko zdobyto dopiero 10 listopada.

Orędzia i rozkazy

Gdy zaczęło się lądowanie, radio nadało orędzie prezydenta Franklina Delano Roosevelta, nagrane przez niego samego po francusku. Zapewniał Francuzów, że Amerykanie nie przychodzą zabierać ich ziemi, lecz walczyć z Niemcami i Włochami, i prosił, by nie przeszkadzali w wyzwoleniu Francji. Tego samego dnia do Pétaina dotarł osobisty list prezydenta. Marszałek odpowiedział, że Francja została napadnięta i będzie się bronić, i że taki rozkaz wydaje. Rząd Vichy, w którym rządził premier Pierre Laval, zerwał stosunki dyplomatyczne ze Stanami Zjednoczonymi. W Berlinie i Rzymie od razu zaczęto myśleć o Tunezji. Już w nocy z 8 na 9 listopada Vichy zgodziło się, by Luftwaffe korzystała z tamtejszych lotnisk, a 9 listopada pod Tunisem wylądowały pierwsze niemieckie samoloty.

Wieczorem 8 listopada sytuacja aliantów była mieszana. Algier był w ich rękach, a z nim lotnisko i port, ale pod Oranem i Casablanką walczono nadal, a francuskie dowództwo w Maroku i Oranie nie słuchało nikogo poza Vichy. Giraud, który ostatecznie zgodził się poprzeć aliantów bez naczelnego dowództwa, przyleciał do Algieru dopiero 9 listopada i nie zdobył spodziewanego posłuchu. Kluczem okazał się Darlan, którego nikt w planach nie przewidywał.

Miejsce w wojnie

Lądowanie zaskoczyło nie tylko Francuzów. Niemcy widzieli zbierające się w Gibraltarze okręty, ale spodziewali się raczej kolejnego konwoju na Maltę albo desantu w Libii, na tyłach Rommla, który właśnie wycofywał się spod El Alamein. Alianci obawiali się z kolei, że Hiszpania gen. Francisco Franco przepuści Niemców przez swoje terytorium albo zaatakuje Gibraltar. Nic takiego się nie stało, a Franco otrzymał od Roosevelta zapewnienie, że wyprawa nie jest skierowana przeciw Hiszpanii.

Opór Francuzów trwał krótko, ale kosztował życie wielu ludzi po obu stronach, wśród nich setek francuskich marynarzy pod Casablanką i Oranem. Zakończył się porozumieniem z Darlanem: 10 listopada admirał wydał rozkaz przerwania walk w całej Afryce Północnej, 11 listopada poddała się Casablanka. W odpowiedzi Adolf Hitler kazał zająć dotąd nieokupowaną część Francji, a do Tunezji drogą powietrzną i morską zaczęły napływać wojska niemieckie i włoskie. Brytyjska 1 Armia ruszyła na wschód, by je uprzedzić, ale wyścig do Tunisu przegrała i walki w Tunezji trwały do maja 1943 roku, gdy do niewoli poszło około ćwierć miliona żołnierzy Osi.

Ugoda z Darlanem, człowiekiem Vichy i dawnym zwolennikiem współpracy z Niemcami, wywołała burzę w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych i zaostrzyła spór aliantów z gen. Charles’em de Gaulle’em, którego do przygotowań w ogóle nie dopuszczono. Sam Darlan zginął z ręki zamachowca w Algierze w Wigilię 1942 roku, a o władzę nad francuską Afryką rywalizowali potem Giraud i de Gaulle.

Wojskowo „Torch” był zarazem szkołą i zapowiedzią. Amerykańska armia po raz pierwszy prowadziła wielką operację desantową i popełniła wiele błędów: łodzie desantowe gubiły się i rozbijały, łączność zawodziła, a ataki na porty skończyły się rzezią. Wnioski z tych doświadczeń wykorzystano na Sycylii, we Włoszech i w Normandii. Dla Winstona Churchilla i Roosevelta był to sposób na otwarcie wspólnego frontu przeciw Niemcom jeszcze w 1942 roku, choć nie był to drugi front w Europie, którego od miesięcy domagał się Józef Stalin. Kilka miesięcy później Afryka Północna stała się bazą do inwazji na Sycylię i Włochy, a Morze Śródziemne znów otworzyło się dla alianckich konwojów.

Źródła

  1. ibiblio.org
  2. ibiblio.org · DDE Torch
  3. nationalww2museum.org · us invasion north africa

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.