TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Naloty B-29 na Japonię w styczniu 1945

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
6 stycznia 1945
Autor:
Łukasz
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, Henry H. Arnold, ludność cywilna

6 stycznia 1945 roku amerykańskie bombowce B-29 Superfortress znów pojawiły się nad Japonią – tym razem nie nad stolicą, lecz nad Ōmurą na Kiusiu, gdzie mieściły się zakłady lotnicze japońskiej marynarki wojennej. Z lotnisk wokół Chengdu wystartowało 49 maszyn XX Dowództwa Bombowego (XX Bomber Command). Prognoza zapowiadała zachmurzenie i sprawdziła się: według amerykańskiej oficjalnej historii lotnictwa (Wesley F. Craven i James L. Cate) 28 bombowców zrzuciło bomby na Ōmurę z pomocą radaru, jedenaście zaatakowało wzrokowo cel zapasowy w Nankinie, a sześć – cele przypadkowe. Stracono jednego B-29. Tego samego dnia na Guam przyleciał gen. bryg. Lauris Norstad, szef sztabu 20 Armii Lotniczej, i oznajmił dowódcy bombowców na Marianach, gen. bryg. Haywoodowi Hansellowi, że zostaje odwołany.

Popularne kroniki wojny podają pod tą datą, że B-29 „ponownie zbombardowały Tokio”. Tak jednak nie było: 6 stycznia nie odnotowano nalotu XXI Dowództwa Bombowego z Marianów na stolicę. B-29 z Marianów atakowały w styczniu Nagoję (3, 14 i 23 stycznia), zakłady Nakajimy w Musashino pod Tokio (9 i 27 stycznia) oraz zakłady Kawasaki w Akashi (19 stycznia). Data 6 stycznia dobrze jednak oddaje przełom tego miesiąca: kończyły się naloty z Chin, a w dowództwie na Marianach zapadła decyzja, która miała zmienić sposób prowadzenia całej kampanii.

Koniec bombardowań z Chin

Naloty B-29 z Chin, prowadzone z Syczuanu od czerwca 1944 roku, nie spełniały pokładanych w nich nadziei. Każdy lot nad Kiusiu wymagał wielu lotów z paliwem i bombami nad Himalajami, a japońska ofensywa w południowych Chinach, która przyniosła zdobycie Nanningu i zagrożenie Kunmingu, jeszcze bardziej utrudniała zaopatrzenie. Ōmura była jednym z nielicznych celów, w których bombowce z Chin wyrządziły poważne szkody – powojenne analizy uznawały zakłady w Ōmurze za jedyny cel tej kampanii skutecznie zniszczony.

Ostatnie misje z Chengdu wspierały amerykańskie lądowanie na Luzonie: 9, 14 i 17 stycznia B-29 atakowały porty i lotniska na Tajwanie – Keelung, Jiayi i Xinzhu. Atak na Xinzhu był ostatnią misją wykonaną z baz chińskich. XX Dowództwo Bombowe skupiło się odtąd na celach w Azji Południowo-Wschodniej osiągalnych z Indii, takich jak most Ramy VI, cel nalotu B-29 na Bangkok, a jego dowódca, gen. Curtis LeMay, odleciał na Mariany.

Trudności precyzyjnego bombardowania

XXI Dowództwo Bombowe gen. Hansella atakowało Japonię z Saipanu od listopada 1944 roku, kiedy po przybyciu B-29 na Mariany bombowce przeprowadziły pierwszy nalot na Tokio; na przełomie 1944 i 1945 roku na Tinian i Guam przybywały kolejne skrzydła bombowe. Hansell, jeden z twórców amerykańskiej doktryny dziennych, precyzyjnych bombardowań, kierował bombowce przede wszystkim na zakłady lotnicze i silnikowe. Na przeszkodzie stały jednak warunki, z jakimi lotnictwo amerykańskie wcześniej się nie zetknęło. Nad Japonią na wysokości bombardowania, około 9–10 tysięcy metrów, wiał prąd strumieniowy – według relacji załóg o prędkości dochodzącej do 200 węzłów i więcej. Bombowce lecące z wiatrem pędziły nad celem zbyt szybko, by celowniki zdążyły dokładnie wymierzyć, a lecące pod wiatr niemal stały w miejscu, wystawione na ogień artylerii. Japonię niemal stale przykrywały chmury, a silniki B-29, przeciążone długim wznoszeniem z pełnym ładunkiem, często zawodziły; wiele maszyn wodowało w drodze powrotnej na odcinku ponad 2000 kilometrów nad oceanem.

Styczniowe naloty z Marianów

Pierwszy styczniowy nalot był próbą nowej metody. Kierownictwo 20 Armii Lotniczej w Waszyngtonie, coraz bardziej przekonane, że skuteczniejsze od ataków na pojedyncze fabryki będzie palenie japońskich miast, zbudowanych w dużej części z drewna, polecało Hansellowi przetestować bomby zapalające. 3 stycznia nad Nagoję wystartowało 97 B-29 z mieszanym ładunkiem bomb burzących i kasetowych bomb zapalających; według oficjalnej historii 57 zbombardowało obszar miejski. Wywołane pożary szybko jednak opanowano.

Później Hansell wrócił do precyzyjnych ataków. 9 stycznia 72 bombowce poleciały na zakłady silników lotniczych Nakajimy w Musashino pod Tokio. Silny wiatr rozbił formacje i tylko osiemnaście maszyn zbombardowało cel główny; pozostałe zrzuciły bomby na port i dzielnice miasta. Stracono sześć B-29. 14 stycznia z 73 bombowców wysłanych na zakłady lotnicze Mitsubishi w Nagoi bomby zrzuciło czterdzieści, a w zakłady trafiły zaledwie cztery bomby burzące.

Najlepszy wynik przyniósł ostatni nalot zaplanowany przez Hansella. 19 stycznia 77 bombowców (i trzy w ataku pozorującym) poleciało na zakłady lotnicze Kawasaki w Akashi nad Morzem Wewnętrznym. Przy dobrej pogodzie 62 maszyny zrzuciły 155 ton bomb burzących i wróciły bez strat; według amerykańskiej oceny poważne zniszczenia objęły 38 procent powierzchni zadaszonej zakładów, a produkcja na pewien czas się załamała. Był to pierwszy w pełni udany precyzyjny nalot B-29 na Japonię – i zarazem argument Hansella, że jego metoda może działać, gdy pogoda na to pozwala.

20 stycznia dowództwo objął LeMay; Hansell opuścił Guam dzień później. Pierwsze naloty pod nowym dowództwem nie różniły się wynikami od poprzednich: 23 stycznia z 73 bombowców wysłanych znów na zakłady Mitsubishi w Nagoi bomby zrzuciło tylko 28, a 27 stycznia atak na Musashino zniweczyły chmury i silny wiatr – 62 B-29 zbombardowały zamiast fabryki port i dzielnice miejskie Tokio. Według oficjalnej historii straty XXI Dowództwa Bombowego wzrosły w styczniu do 5,7 procent bombowców, które wystartowały; w pierwszych trzech miesiącach kampanii wynosiły średnio około 4 procent na wyprawę.

Obrona Japonii

Japońska obrona przeciwlotnicza była słaba w porównaniu z niemiecką – brakowało radarów, artylerii zdolnej razić cele na dużych wysokościach i myśliwców o odpowiednich osiągach – ale amerykańscy lotnicy odczuwali ją coraz wyraźniej. Przeciw B-29 występowały myśliwce armii Nakajima Ki-44, Kawasaki Ki-61 i dwusilnikowe Kawasaki Ki-45 oraz myśliwce marynarki Mitsubishi J2M Raiden. Ponieważ trudno im było wznieść się na wysokość bombowców i zestrzelić je ogniem broni pokładowej, w jednostkach broniących Tokio utworzono specjalne pododdziały, których piloci, z lżej uzbrojonymi i odciążonymi maszynami, mieli uderzać w B-29 taranowaniem. Część pilotów zdołała po takim uderzeniu wyskoczyć na spadochronie, dla innych był to atak samobójczy, podobny w duchu do ataków kamikaze na amerykańskie lotniskowce. Japończycy atakowali też same lotniska na Marianach, zwłaszcza z Iwo Jimy, która leżała w połowie drogi i z której ostrzegano obronę Japonii o nadlatujących bombowcach.

Pod koniec stycznia Cesarska Kwatera Główna przyjęła z opóźnieniem plan obrony cywilnej: gaszenie pożarów powierzono radom dzielnic i sąsiedzkim grupom mieszkańców, bo zawodowej straży pożarnej brakowało ludzi, wprowadzono zaciemnienie od godziny 22.00, a rozbiórkami budynków tworzono pasy przeciwpożarowe. Wobec masowych nalotów zapalających te środki miały okazać się niewystarczające.

Hansell i LeMay

Odwołanie Hansella nie wynikało z jednego nieudanego nalotu. Gen. Henry H. Arnold, dowódca lotnictwa armii, który osobiście dowodził 20 Armią Lotniczą i odpowiadał przed Kongresem za ogromne koszty programu B-29, oczekiwał szybkich wyników. Hansell bronił precyzyjnych bombardowań fabryk, sceptycznie odnosił się do nalotów zapalających na miasta i był – zdaniem przełożonych – zbyt ostrożny wobec problemów technicznych i pogodowych. LeMay, który w Indiach poprawił wyszkolenie i obsługę techniczną bombowców XX Dowództwa, uchodził za dowódcę zdolnego wycisnąć z B-29 więcej. Według amerykańskich opracowań decyzję o zmianie Arnold podjął pod koniec grudnia 1944 roku; Norstad przekazał ją Hansellowi 6 stycznia.

LeMay najpierw kontynuował metody poprzednika, poprawiając obsługę techniczną i szkolenie. Dopiero w lutym zaczął wypróbowywać naloty zapalające na większą skalę – 4 lutego na Kobe, 25 lutego na Tokio. W nocy z 9 na 10 marca 1945 roku ponad 300 B-29, lecących nisko, nocą i bez większości uzbrojenia obronnego, zrzuciło bomby zapalające na Tokio. Niskie loty pozwalały ominąć prąd strumieniowy, oszczędzały silniki i paliwo, a japońska obrona nocna była słaba. Burza ogniowa zniszczyła kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych miasta i zabiła według różnych szacunków od około 80 do ponad 100 tysięcy ludzi.

Miejsce w wojnie

Styczeń 1945 roku zamknął pierwszy etap strategicznej ofensywy lotniczej przeciw Japonii. Okazało się, że metoda wypracowana nad Niemcami – dzienne, precyzyjne bombardowanie z dużej wysokości – nad Japonią zawodzi z powodu pogody, odległości i wiatru, choć udany nalot na Akashi pokazał, że nie jest bezużyteczna. Zmiana dowódcy otworzyła drogę do nalotów zapalających, które od marca do sierpnia 1945 roku zniszczyły większą część Tokio, Nagoi, Osaki, Kobe i Jokohamy oraz dziesiątki mniejszych miast i zabiły setki tysięcy cywilów. Ocena tej zmiany – czy była koniecznością wojenną, czy przekroczeniem granicy między celami wojskowymi a ludnością cywilną – pozostaje jednym z głównych sporów historii wojny powietrznej. Kampanię zakończyły w sierpniu 1945 roku bomby atomowe zrzucone przez B-29 z Tinianu na Hiroszimę i Nagasaki.

Źródła

  1. ibiblio.org · AAF V 5
  2. ibiblio.org · AAF V 18

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.