TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Nalot na Singapur

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
5 listopada 1944
Autor:
Łukasz
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, Henry H. Arnold, ludność cywilna

Rankiem 5 listopada 1944 roku nad północnym wybrzeżem Singapuru pojawiły się amerykańskie bombowce Boeing B-29 Superfortress. Wystartowały poprzedniej nocy z lotnisk wokół Kharagpuru w Bengalu, ponad trzy tysiące kilometrów od celu, i przyleciały, by zniszczyć największy obiekt dawnej brytyjskiej bazy morskiej – suchy dok im. Jerzego VI (King George VI Graving Dock). Atak się powiódł: dok na mniej więcej trzy miesiące przestał nadawać się do użytku. Był to pierwszy amerykański nalot na miasto, które od lutego 1942 roku znajdowało się w rękach japońskich, i początek serii ataków, które trwały do końca marca 1945 roku. W zestawieniach mowa o jedenastu nalotach na Singapur między listopadem 1944 a marcem 1945 roku; liczba ta obejmuje zarówno bombardowania, jak i nocne misje minowania wód wokół wyspy, więc w zależności od sposobu liczenia bywa podawana nieco inaczej.

Baza, która przeszła w ręce wroga

Bazę morską na północnym brzegu wyspy, nad Cieśniną Johor, Brytyjczycy budowali przez większość okresu międzywojennego. Miała być zwornikiem tak zwanej strategii singapurskiej: w razie wojny z Japonią do Singapuru miała przypłynąć główna flota brytyjska, a baza miała zapewnić jej zaplecze remontowe. Oddany do użytku w 1938 roku suchy dok im. Jerzego VI był jednym z największych na świecie i mógł przyjąć największe okręty liniowe. Obok niego stał wielki dok pływający, sprowadzony jeszcze w latach dwudziestych.

Strategia ta załamała się w ciągu kilku tygodni. Po zatopieniu „Prince of Wales” i „Repulse” w grudniu 1941 roku i błyskawicznej kampanii na Półwyspie Malajskim garnizon Singapuru skapitulował 15 lutego 1942 roku. Baza przetrwała walki niemal nienaruszona i stała się najważniejszym zakładem Cesarskiej Marynarki Wojennej poza Japonią. Pracowali w niej, tak jak za Brytyjczyków, miejscowi robotnicy – Chińczycy, Malajowie, Hindusi, a także robotnicy sprowadzeni z Jawy i Sumatry – poddani surowej dyscyplinie. Za drobne przewinienia groziło bicie, za kradzież czy podejrzenie przekazywania informacji – więzienie lub śmierć.

Znaczenie Singapuru wzrosło w 1944 roku. Amerykańskie okręty podwodne coraz skuteczniej odcinały Japonię od paliwa z Holenderskich Indii Wschodnich, więc w lutym–kwietniu 1944 roku główne siły floty przeniesiono z Truk i z Japonii w rejon Singapuru i pobliskiego archipelagu Lingga, bliżej rafinerii Sumatry i Borneo. Stamtąd w październiku wyruszył zespół wiceadm. Takeo Kurity, by wziąć udział w bitwie w zatoce Leyte. Po klęsce część uszkodzonych okrętów wróciła na południe; do Singapuru skierowano m.in. ciężkie krążowniki „Takao” i „Myōkō”, trafione w czasie bitwy. Wielki dok był jednym z nielicznych miejsc, w których można było naprawiać ciężkie okręty bez powrotu do Japonii.

Decyzja z Waszyngtonu

B-29 XX Dowództwa Bombowego (XX Bomber Command) stacjonowały w Indiach od wiosny 1944 roku. Ich głównym zadaniem były naloty na Japonię, Mandżurię i Tajwan z wysuniętych lotnisk w Syczuanie, ale mniej więcej połowa misji służyła wsparciu innych operacji alianckich. W sierpniu bombowce, startując z Cejlonu, zaatakowały rafinerię w Palembangu na Sumatrze (nalot na Palembang). Od 29 sierpnia dowództwem kierował gen. mjr Curtis LeMay, ale B-29 podlegały nie dowódcom teatru działań, lecz 20 Armii Lotniczej, którą z Waszyngtonu osobiście kierował gen. Henry H. Arnold.

Według amerykańskiej oficjalnej historii lotnictwa i późniejszych opracowań to Arnold 27 października, po bitwie w zatoce Leyte, zasugerował LeMayowi, że singapurskie doki zyskały na znaczeniu, i zapytał, czy da się je zaatakować. Świeżych danych wywiadowczych było niewiele; 30 października nad wyspą przeleciał rozpoznawczy B-29 i przywiózł dobre zdjęcia. Sztab LeMaya uważał jednak dzienny nalot na cel odległy o mniej więcej 6 tysięcy kilometrów w obie strony za przedsięwzięcie skazane na niepowodzenie. Arnold mimo to wydał rozkaz.

Nalot

Z lotnisk 58 Skrzydła Bombowego wokół Kharagpuru wystartowało 76 bombowców. Ze względu na odległość każdy zabrał tylko dwie bomby o wadze 1000 funtów (ok. 450 kg) – ułamek normalnego ładunku. Załogi miały bombardować z wysokości około 6 tysięcy metrów, niższej niż zwykle, i lecieć w luźnym szyku, by oszczędzać paliwo. Celem głównym był dok im. Jerzego VI, zapasowym – rafineria w Pangkalan Brandan na północy Sumatry.

Pierwsze maszyny dotarły nad bazę krótko przed siódmą rano. Bombardowanie było, jak na B-29 w 1944 roku, wyjątkowo celne: według amerykańskich raportów bomba z prowadzącego samolotu spadła kilkanaście metrów od bramy doku, a kolejne trafiły w sam dok. Uszkodzony został też stojący w nim w remoncie frachtowiec o długości ok. 140 metrów oraz inne urządzenia bazy. Singapur zbombardowały 53 maszyny, a 7 zaatakowało Pangkalan Brandan; pozostałe zawróciły lub zrzuciły bomby na inne cele. Japońska obrona przeciwlotnicza – nieliczne działka armii, baterie marynarki i kilka myśliwców, bez radarów kierowania ogniem i bez współpracy między armią a flotą – prawie nie zareagowała. Amerykanie stracili dwa B-29, oba w wypadkach, a nie w walce. Lot w obie strony był według amerykańskich danych najdłuższą dzienną misją bombową przeprowadzoną do tego czasu.

Nalot miał swoją cenę także dla ludzi na ziemi. Wielu robotników zatrudnionych w doku i wokół niego nie zdążyło uciec przed bombami i zginęło. Według relacji zebranych przez historyków po ataku japońscy żołnierze zamordowali grupę rannych robotników z Indonezji. Dokładnej liczby ofiar nie ustalono.

Skutki

Dok im. Jerzego VI był wyłączony z użytku przez około trzy miesiące. Japońska flota straciła na ten czas możliwość naprawy w Singapurze ciężkich okrętów uszkodzonych pod Leyte; część z nich musiała pozostać w prowizorycznym stanie albo ryzykować drogę do Japonii przez wody pełne amerykańskich okrętów podwodnych. Robotnicy bazy po każdym nalocie przez pewien czas nie wracali do pracy, a Japończycy musieli im podnieść płace, zwiększyć racje żywnościowe i budować schrony.

Rezultat był dla LeMaya i jego sztabu zaskoczeniem: misję, którą uważali za niewykonalną, uznano za jedną z najlepiej wykonanych w historii XX Dowództwa Bombowego. Nie zmieniło to jednak ogólnej oceny, że bazowanie B-29 w Indiach i Chinach było kosztowne i mało efektywne. Od października 1944 roku na Marianach powstawały znacznie dogodniejsze bazy dla tych bombowców (B-29 na Marianach), a 24 listopada wystartował z Saipanu pierwszy nalot na Tokio.

Kolejne naloty

Następny atak na Singapur przyszedł dopiero w styczniu 1945 roku. 11 stycznia 47 bombowców wysłano przeciwko dokowi pływającemu i dokom handlowym na południowym wybrzeżu; tylko 27 dotarło nad cel, a silny ogień przeciwlotniczy japońskich okrętów w Cieśninie Johor sprawił, że nie wyrządziły szkód. Od stycznia XX Dowództwo Bombowe przygotowywało się do przenosin na Mariany i skupiło się na celach w Azji Południowo-Wschodniej osiągalnych z Indii: portach Rangunu, Bangkoku, Sajgonu i Singapuru. 1 lutego 1945 roku zatopiono dok pływający wraz ze stojącym w nim okrętem, 24 lutego bomby zapalające spaliły znaczną część magazynów przy dokach handlowych (Empire Dock), ale przy okazji zniszczyły ponad sto budynków mieszkalnych i handlowych w sąsiedztwie, 2 marca atak powtórzono, a 12 i 29/30 marca bombowce atakowały zbiorniki paliwa na wysepkach u wybrzeży wyspy. Do tego doszły nocne misje minowania wód wokół Singapuru, które po odejściu B-29 kontynuowało do maja 1945 roku brytyjskie lotnictwo.

Część celów wyłączył z ataków admirał Louis Mountbatten, naczelny dowódca alianckich sił w Azji Południowo-Wschodniej: w lutym 1945 roku zakazał bombardowania doku im. Jerzego VI i innych urządzeń, które po spodziewanym wyzwoleniu Malajów miały służyć aliantom. W całej kampanii Japończycy zestrzelili nad Singapurem tylko dziewięć B-29. Część zestrzelonych lotników trafiła do niewoli; tych, których przetrzymywała marynarka w bazie, ścięto, a winnych sądzono po wojnie.

Mieszkańcy Syonanu

Singapur, przemianowany przez Japończyków na Syonan, przeżył od lutego 1942 roku trudną okupację: masowe egzekucje chińskich mężczyzn w czasie akcji Sook Ching, terror Kempeitai, coraz dotkliwszy niedobór żywności i przesiedlenia wynikające z japońskiej polityki żywnościowej na Malajach. Według badaczy historii okupacji widok B-29 nad wyspą podniósł morale ludności, która uznała naloty za zapowiedź rychłego wyzwolenia – choć mieszkańcy starannie ukrywali to przed okupantem. Bombowce uchodziły za niezniszczalne, a ponieważ celem były przede wszystkim obiekty wojskowe, ofiar cywilnych było stosunkowo niewiele, a ich celność robiła wrażenie. Japońskie władze próbowały temu przeciwdziałać, wystawiając szczątki zestrzelonych maszyn i pokazując schwytanych lotników, bez większego skutku. Oczekiwanie kolejnych nalotów miało też skutek gospodarczy: ludzie gromadzili zapasy, a ceny żywności i innych towarów rosły.

Miejsce w wojnie

Nalot z 5 listopada 1944 roku był epizodem drugoplanowym, ale dobrze pokazuje sytuację Japonii po Leyte. Jej flota, pozbawiona paliwa w kraju i zaplecza remontowego na południu, traciła zdolność działania, a zdobyte w 1942 roku bazy przestały być bezpieczne. Seria nalotów utrudniła wykorzystanie Singapuru jako stoczni, choć ataki na składy paliwa okazały się mało skuteczne – wiele zbiorników po kapitulacji wciąż nadawało się do użytku. Brytyjczycy wrócili do Singapuru we wrześniu 1945 roku, po kapitulacji Japonii, bez walki; zaplanowany desant na Malaje okazał się już niepotrzebny. Doświadczenia z dalekich lotów i z bombardowania z niskich wysokości LeMay przeniósł na Mariany, gdzie od stycznia 1945 roku dowodził nalotami na Japonię.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.