TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Naloty na Chongqing w sierpniu 1941

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Daleki Wschód
Data:
11 sierpnia 1941
Autor:
Natalia
Tagi:
Chiny, Japonia, wojna chińsko-japońska, Czang Kaj-szek

W sierpniu 1941 roku japońska kampania lotnicza przeciw Chongqingowi doszła do szczytu. Od 8 do 14 sierpnia bombowce nadlatywały nad miasto przez cały tydzień, w dzień i w nocy, w małych grupach, jedna po drugiej. Według chińskich zestawień od 10 do 13 sierpnia w mieście ogłoszono trzynaście alarmów lotniczych, a ludzie spędzili w schronach łącznie około 96 godzin. Japończycy nie liczyli już na to, że zniszczą konkretne cele. Chcieli zmęczyć miasto, odebrać mieszkańcom sen i pracę, a rządowi Czang Kaj-szeka zdolność do działania. Chińczycy nazwali tę taktykę „bombardowaniem zmęczeniowym” (疲劳轰炸).

Pod 11 sierpnia kalendaria notują zwykle, że Chongqing, „nominalna stolica” nacjonalistycznych Chin, przez kilka dni był ciężko bombardowany. Pierwsza część tej informacji jest nieścisła. Chongqing nie był stolicą tylko z nazwy. Rząd Republiki Chińskiej ogłosił przeniesienie tam siedziby jesienią 1937 roku, po upadku Wuhanu w 1938 roku działały w nim wszystkie najważniejsze urzędy, a od września 1940 roku miasto nosiło oficjalnie tytuł „stolicy towarzyszącej” (陪都). Była to rzeczywista stolica wojennych Chin, z ministerstwami, parlamentem, kwaterą główną Czanga i ambasadami obcych państw.

Operacja 102

Naloty na Chongqing trwały z przerwami od 1938 roku, a ich najcięższym etapem była operacja 101 z lata 1940 roku, część bombardowań Chongqingu. W 1941 roku Japonia spróbowała jeszcze raz. Stosunki z Waszyngtonem się psuły i w Tokio uznano, że wojnę w Chinach trzeba zakończyć, póki wojsko ma jeszcze wolne siły. Lotnictwo marynarki wznowiło naloty 3 maja i do połowy lipca wykonało 22 uderzenia w głąb Chin. 5 czerwca, podczas nocnego nalotu, w przepełnionym tunelu-schronie w centrum miasta udusiło się i zginęło w ścisku od kilkuset do kilku tysięcy ludzi, zależnie od źródła.

W lipcu sztaby armii i marynarki uzgodniły wspólny plan. Nazwano go operacją 102 (百二号作戦). W czerwcu i lipcu naloty miała prowadzić głównie marynarka, a od początku sierpnia miało do niej dołączyć lotnictwo armii. Armia podzieliła swoje działania na trzy etapy. Najpierw miała uderzać na miasta i węzły komunikacyjne w średniej odległości, potem na lotniska w głębi kraju i na warzelnie soli w Zigongu, bo bez soli, jak liczono, Syczuan zacznie głodować, a na końcu na sam Chongqing, bez przerwy. Marynarka przerzuciła do Chin główne siły 11 Floty Powietrznej, około 180 bombowców lądowych, i zaplanowała trzymiesięczne uderzenie od 28 lipca. Obok starszych Mitsubishi G3M leciały nowe Mitsubishi G4M, które nad Syczuanem przechodziły próbę bojową. Armia wysyłała ciężkie bombowce Ki-21 z lotnisk w okolicach Hankou.

Już w pierwszych dniach operacji doszło do incydentu, który pokazał, jak blisko polityki światowej leżały cele w Chongqingu. 30 lipca japońskie bomby spadły tuż obok amerykańskiej kanonierki „Tutuila”, zakotwiczonej na Jangcy. Tokio szybko przeprosiło, ale stało się to kilka dni po tym, jak Stany Zjednoczone zamroziły japońskie aktywa w odpowiedzi na zajęcie południowych Indochin.

Tydzień bez snu

Sierpień przyniósł nową taktykę. Zamiast kilku wielkich nalotów dziennie Japończycy wysyłali nad miasto niewielkie grupy po dwa, trzy samoloty, w odstępach godziny lub dwóch. Ledwie odwołano alarm, ogłaszano następny. Sprzyjały temu księżycowe noce, kiedy bombowce widziały miasto bez świateł. Wspomnienia z tamtych dni powtarzają te same słowa: wyczerpanie, nerwy napięte do granic, ludzie, którzy wolą zostać w domu i zaryzykować śmierć niż po raz kolejny schodzić do dusznego schronu. Song Meiling, żona Czanga, pisała, że skrajne zmęczenie „przenika nerwy i szpik kości”. Handel, urzędy i szkoły i tak działały, przesuwając pracę na godziny między nalotami, a drużyny obrony przeciwlotniczej gasiły pożary i odkopywały ruiny.

Miasto było do takiego życia przygotowane lepiej niż rok wcześniej. Według chińskich danych do lutego 1941 roku wykuto w skale 441 publicznych schronów dla około 190 tysięcy ludzi i ponad 540 prywatnych dla ponad 120 tysięcy. Sieć obserwatorów i telefonów uprzedzała o nadlatujących samolotach, a na wzgórzach wywieszano sygnałowe kule i flagi. Prawdziwą obroną pozostawała jednak skała, nie lotnictwo. Chińskie siły powietrzne po klęsce w starciach z myśliwcami Mitsubishi A6M Zero unikały walki, a dostawy samolotów z ZSRR, które od 1937 roku były ich głównym źródłem, ustały po ataku Niemiec na ZSRR.

11 sierpnia myśliwce Zero eskortujące japońskie bombowce przeszły nad lotniskami między Chongqingiem a Chengdu. Pod Chengdu natknęły się na chińskie dwupłatowce I-153 i jednopłatowce I-16, które zdołały poderwać się z lotniska. Wśród japońskich pilotów był późniejszy as Saburō Sakai, który opisał potem długi pojedynek z jednym z chińskich lotników. Według chińskich relacji w tej walce zginęło czterech chińskich pilotów. Według części opracowań była to ostatnia odnotowana walka chińskich myśliwców z Zero marynarki, zanim jednostki te wycofano z Chin w ramach przygotowań do wojny na Pacyfiku.

Cios w rezydencję Czanga

Najgłośniejszy nalot tego lata przyszedł pod koniec miesiąca. Japoński wywiad ustalił, że 30 sierpnia Czang Kaj-szek zwołuje naradę wojskową w swojej rezydencji na wzgórzach Huangshan, na południowym brzegu Jangcy, z dala od śródmieścia. Według chińskich opracowań Japończycy poznali położenie rezydencji z informacji włoskiego dyplomaty, a termin narady z odczytanych chińskich depesz. Nalot poprowadził osobiście generał major Saburō Endō, dowódca 3 Brygady Lotniczej armii, który zajął miejsce w maszynie dowódcy jednej z eskadr.

Alarm zabrzmiał o wpół do dziesiątej rano. Przed południem druga fala bombowców weszła nad miasto i zaczęła celowane bombardowanie rezydencji. Czang zszedł do schronu wykutego w skale. Jego żona w chwili nalotu czytała przy wejściu do tunelu. Według zapisków Czanga zdążyła się schronić w ostatnich sekundach, „zaledwie trzy kroki” od miejsca wybuchu, a podarty francuski słownik, który miała w ręku, przechowywała potem jako pamiątkę. Bomby zasypały wejścia do schronu, ale skała wytrzymała. Zginęło dwóch żołnierzy ochrony, czterech zostało ciężko rannych. Czang zanotował w dzienniku, że widok rannych był „nie do zniesienia”, i pisał o cierpieniu ludzi, którzy znoszą naloty dzień i noc od czterech lat. Japoński raport bojowy mówił o „wielkich szkodach” i „ogromnym zagrożeniu” dla przywódców Chongqingu. W niektórych opracowaniach pojawia się liczba ponad dwustu samolotów użytych tego dnia, ale źródła japońskie tego nie potwierdzają.

Sam Endō ocenił ten dzień inaczej. Wieczorem zapisał w dzienniku, że Chongqing „wciąż nie jest martwym miastem” i że chęć zmuszenia go do kapitulacji samymi bombami jest „zasadniczo błędna”. Przywołał przykład Londynu, którego tysiące niemieckich bombowców w czasie Blitzu nie zdołały złamać.

Amerykanie w drodze

Gdy na Chongqing spadały bomby, po drugiej stronie gór szykowała się pomoc. Amerykański lotnik Claire Chennault, od 1937 roku doradca Czanga do spraw lotnictwa, spędził zimę 1940–1941 w Waszyngtonie i zdobył zgodę na zakup stu myśliwców Curtiss P-40 oraz na werbunek około stu pilotów i dwustu mechaników spośród żołnierzy amerykańskiego lotnictwa, marynarki i piechoty morskiej. Formalnie byli oni cywilnymi pracownikami prywatnej firmy, w praktyce działali za wiedzą i zgodą prezydenta Franklina Delano Roosevelta. Pierwsza grupa, około trzystu ludzi, wypłynęła z San Francisco 10 lipca 1941 roku na holenderskim statku i 28 lipca dotarła do Rangunu. Według większości opracowań 1 sierpnia Czang wydał rozkaz, który formalnie utworzył Amerykańską Grupę Ochotniczą (AVG) jako jednostkę chińskiego lotnictwa. Przez sierpień i następne miesiące jej piloci szkolili się na brytyjskim lotnisku pod Taungngu w Birmie. Świat poznał ich później jako Latające Tygrysy. Do walki weszli dopiero 20 grudnia 1941 roku, już po wybuchu wojny na Pacyfiku.

W tym samym czasie Waszyngton zaostrzał kurs wobec Tokio. 1 sierpnia Stany Zjednoczone w praktyce wstrzymały sprzedaż ropy Japonii, a Roosevelt i Churchill omówili wspólne ostrzeżenie dla Japonii podczas spotkania, na którym powstała Karta atlantycka. Pod koniec sierpnia Roosevelt zapowiedział wysłanie do Chin amerykańskiej misji wojskowej, która miała pilnować dostaw w ramach Lend-Lease, rozciągniętego na Chiny w maju.

Miejsce w wojnie

Operacja 102 nie złamała Chongqingu. Marynarka zakończyła swój udział 31 sierpnia ostatnim dalekim rajdem na lotniska w Xichangu i Zhaotongu. Odcięta od amerykańskiej ropy musiała oszczędzać paliwo, a jej bombowce i myśliwce były potrzebne do przygotowań do wojny ze Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią i Holandią. 3 września generał Endō przedstawił przełożonym memoriał o „bezużyteczności” dalszych bombardowań. Pisał, że doniesienia o zniszczeniu Chongqingu są przesadzone, że miasto rozrasta się wokół spalonego starego centrum, a chińskie lotnictwo ukrywa się przed każdym atakiem. Kilka dni później dowództwo armii japońskiej w Chinach wstrzymało wielkie naloty na głąb kraju. Bombardowania Chongqingu trwały jeszcze sporadycznie do 1943 roku, ale już nigdy na taką skalę.

Bilans 1941 roku jest różnie liczony. Chińskie zestawienia mówią o kilkudziesięciu nalotach na samo miasto w ciągu całej operacji, o około 2,5 tysiąca zabitych i ponad 7,5 tysiąca rannych oraz kilku tysiącach zniszczonych domów, przy czym liczby te różnią się w poszczególnych opracowaniach. Najtragiczniejszym dniem pozostał 5 czerwca, dzień katastrofy w tunelu.

Sierpień 1941 roku był ostatnim miesiącem, w którym Japonia próbowała zmusić Chiny do kapitulacji z powietrza. Kilka miesięcy później jej lotnictwo zaatakowało Pearl Harbor, a Chiny stały się jednym z mocarstw koalicji antyhitlerowskiej. Chongqing, który przetrwał trzy lata bombardowań, pozostał stolicą rządu Czanga do końca wojny. Doświadczenie jego mieszkańców, którzy przez całe tygodnie żyli między schronem a ruinami, zapowiadało los wielu europejskich i japońskich miast w latach 1943–1945.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.