Nota Hulla
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 26 listopada 1941
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Japonia, Stany Zjednoczone, Cordell Hull, Chiny
W środę 26 listopada 1941 roku późnym popołudniem ambasador Japonii admirał Kichisaburō Nomura i specjalny wysłannik Saburō Kurusu przyszli na umówione spotkanie do Departamentu Stanu. Sekretarz stanu Cordell Hull wręczył każdemu z nich dwa dokumenty: ustne oświadczenie i „Zarys proponowanej podstawy porozumienia między Stanami Zjednoczonymi a Japonią”. Ten drugi tekst przeszedł do historii jako nota Hulla. Stany Zjednoczone proponowały w nim szerokie uregulowanie wszystkich spraw Pacyfiku, ale za cenę, której Japonia nie zamierzała zapłacić: miała wycofać z Chin i z Indochin Francuskich wszystkie siły lądowe, morskie, lotnicze i policyjne oraz nie popierać w Chinach żadnego rządu poza rządem Czang Kaj-szeka. Kurusu, przeczytawszy tekst, powiedział, że gdy przekażą go do Tokio, rząd zapewne „rozłoży ręce”. Miał rację. Jedenaście dni później japońskie lotnictwo pokładowe zaatakowało Pearl Harbor.
Notę Hulla nazywa się często ultimatum. Formalnie nim nie była. Na pierwszej stronie oznaczono ją jako „ściśle poufną, wstępną i niewiążącą”, nie wyznaczała żadnego terminu i nie groziła żadnymi skutkami w razie odrzucenia, a ustne oświadczenie przedstawiało ją jako „jeden praktyczny przykład” programu, nad którym obie strony miały pracować w dalszych rozmowach. Ultimatum zobaczyli w niej natomiast japońscy przywódcy, i to ich odczytanie, a nie forma dokumentu, zaważyło na tym, co stało się potem. Często podaje się też, że 17 listopada ambasador w Tokio Joseph Grew zawiadomił depeszą Departament Stanu o japońskich planach ataku na Pearl Harbor, a depeszę zignorowano. To także wymaga sprostowania.
Termin z Tokio
Konferencja cesarska z 5 listopada postanowiła, że Japonia przygotuje się do wojny ze Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią i Holandią, a rokowania w Waszyngtonie będą trwały tylko do początku grudnia. Minister spraw zagranicznych Shigenori Tōgō, którego do rządu Hidekiego Tōjō wprowadzono jako zwolennika porozumienia, dostał dwie propozycje. Plan A, kompromis w sprawie wojsk w Chinach, Nomura przedstawił Hullowi 7 listopada. Amerykanie nie przyjęli go, bo przewidywał pozostawienie japońskich garnizonów w północnych Chinach, Mongolii Wewnętrznej i na Hajnanie na długie lata. Plan B miał być ostatnią próbą.
Amerykanie znali japoński termin. Od jesieni 1940 roku ich kryptolodzy czytali szyfr japońskiej dyplomacji, a w depeszach z Tokio powtarzało się słowo „ostateczny”. 5 listopada Tōgō pisał Nomurze, że wszystkie przygotowania do podpisania porozumienia muszą być zakończone do 25 listopada. 22 listopada przesunął tę datę na 29 listopada i dodał zdanie, które w Waszyngtonie zapamiętano: tym razem termin jest naprawdę ostateczny i nie da się go zmienić, a potem „sprawy potoczą się automatycznie”. Co miało nastąpić, depesza nie mówiła.
Kurusu, były ambasador w Berlinie, który w 1940 roku podpisał pakt trzech, przyleciał do Waszyngtonu 15 listopada. 17 listopada Hull zaprowadził go z Nomurą do prezydenta Franklina Delano Roosevelta. Według notatki Hulla Kurusu mówił, że cały Pacyfik jest „jak beczka prochu”, a Hull odpowiadał, że żadne porozumienie z Japonią, która trzyma się sojuszu z Hitlerem, nie zostałoby w Ameryce potraktowane poważnie.
Ostrzeżenia Grew
Tego samego 17 listopada ambasador Grew wysłał z Tokio depeszę do Departamentu Stanu. Nawiązywał w niej do swojej depeszy z 3 listopada i podkreślał potrzebę ochrony przed nagłymi japońskimi działaniami morskimi lub wojskowymi w rejonach, w których dotąd nie toczyła się wojna z Chinami. Japończycy, pisał, wykorzystają zapewne każdą przewagę taktyczną, jak zaskoczenie i inicjatywę. Ambasada nie może jednak brać na siebie odpowiedzialności za uprzedzenie o takim ruchu: kontrola informacji wojskowych w Japonii jest niezwykle skuteczna, a pole obserwacji ambasady ogranicza się „niemal dosłownie do tego, co można zobaczyć gołym okiem”. Waszyngton nie powinien więc liczyć na to, że ostrzeże go w porę.
Depesza z 3 listopada była dłuższa i ważniejsza. Grew przekonywał w niej, że ani on, ani jego współpracownicy nie wierzą w teorię wielu amerykańskich ekonomistów, według której Japonia, pozbawiona handlu i surowców, wkrótce się załamie i nie będzie zdolna do wojny. Jeśli rokowania zawiodą, Japonia może się zdobyć na rozpaczliwą próbę uniezależnienia się od embarga, „ryzykując narodowe harakiri”, bo japońskiego rozsądku nie można mierzyć amerykańską logiką. Depeszę kończyło ostrzeżenie, że Japonia może sięgnąć „z niebezpieczną i dramatyczną nagłością” po środki, które uczynią wojnę ze Stanami Zjednoczonymi nieuniknioną.
Żadna z tych depesz nie wspominała o Pearl Harbor. O planie ataku na hawajską bazę Grew pisał tylko raz, 27 stycznia 1941 roku: jego kolega z korpusu dyplomatycznego, według późniejszej relacji ambasadora poseł Peru, usłyszał „z wielu stron, w tym od Japończyka”, że w razie konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi japońskie siły zbrojne planują niespodziewany zmasowany atak na Pearl Harbor. Sam informator uważał to za fantastyczne. Wiadomość trafiła do wywiadu marynarki, a szef operacji morskich admirał Harold Stark przekazał ją 1 lutego admirałowi Husbandowi Kimmelowi, dowodzącemu Flotą Pacyfiku. Dołączył jednak ocenę wywiadu, że pogłoski nie zasługują na wiarę, bo nic w rozmieszczeniu japońskiej floty nie wskazuje, by atak na Pearl Harbor był bliski lub planowany. W styczniu 1941 roku plan admirała Isoroku Yamamoto był dopiero w zarodku.
Słowo „zignorowano” jest więc za mocne także w odniesieniu do depesz listopadowych. Hull je czytał i według własnej relacji już 7 listopada mówił na posiedzeniu rządu, że trzeba być przygotowanym na japoński atak w każdym miejscu i w każdej chwili. Z ostrzeżeń Grew wynikało, że Japonia może uderzyć nagle, ale nie wynikało gdzie, a w Waszyngtonie spodziewano się raczej ruchu na Tajlandię, Malaje, Indie Holenderskie lub Filipiny niż na Hawaje.
Propozycja B
20 listopada Nomura i Kurusu przedstawili Hullowi plan B jako tymczasowe porozumienie, które miało uspokoić sytuację na czas dalszych rokowań. Japonia i Stany Zjednoczone zobowiązałyby się nie wkraczać zbrojnie do żadnego kraju Azji Południowo-Wschodniej i południowego Pacyfiku, z wyjątkiem części Indochin, w której już stały wojska japońskie. Japonia wycofałaby swoje oddziały z Indochin po przywróceniu pokoju z Chinami albo po zawarciu „sprawiedliwego pokoju” na Pacyfiku, a do tego czasu przeniosłaby je z południowej części kolonii do północnej. Obie strony miały współpracować przy zdobywaniu surowców z Holenderskich Indii Wschodnich i przywrócić stosunki handlowe sprzed zamrożenia aktywów, a Stany Zjednoczone dostarczyłyby Japonii „potrzebną ilość ropy”. Ostatni punkt najmniej rzucał się w oczy i był najważniejszy: Amerykanie mieli powstrzymać się od kroków „szkodliwych dla przywrócenia pokoju między Japonią a Chinami”, czyli przestać pomagać Czang Kaj-szekowi.
Hull uznał tę propozycję za nie do przyjęcia. Ropa i porzucenie Chin w zamian za przesunięcie wojsk, które w każdej chwili mogły wrócić na południe, oznaczałyby w jego ocenie zgodę na japońskie zdobycze. Zerwanie rozmów oznaczałoby jednak wojnę w ciągu kilku dni, a sztabowcy armii i marynarki, generał George Marshall i admirał Stark, prosili o czas. Filipiny dopiero wzmacniano, przede wszystkim nowymi bombowcami B-17, i każdy tydzień pokoju był dla nich cenny.
Modus vivendi, którego nie było
Departament Stanu przygotował więc odpowiedź w dwóch częściach. Pierwszą było tymczasowe porozumienie, modus vivendi, na trzy miesiące z możliwością przedłużenia. Japonia miała natychmiast wycofać wojska z południowych Indochin, ograniczyć swoje siły w północnej części kolonii do 25 tysięcy żołnierzy i zobowiązać się, że nie będzie posuwać się zbrojnie w żadnym kierunku. W zamian Stany Zjednoczone złagodziłyby zamrożenie aktywów i pozwoliły na ograniczony handel: na eksport bawełny, żywności i leków, a także ropy, ale tylko na potrzeby cywilne i w miesięcznych przydziałach. Drugą częścią był plan ogólnego, trwałego porozumienia, do którego materiał dostarczył także memorandum z ministerstwa skarbu, przygotowane przez Harry’ego Dextera White’a i przesłane przez sekretarza skarbu Henry’ego Morgenthaua. Departament Stanu przerobił je gruntownie.
22 i 24 listopada Hull przedstawił projekt modus vivendi ambasadorom państw, których dotyczył: Wielkiej Brytanii, lordowi Halifaksowi, Chin, Hu Shi, Australii i Holandii. Najostrzej zareagowali Chińczycy. Hu Shi sprzeciwiał się pozostawieniu w Indochinach aż 25 tysięcy japońskich żołnierzy, a Czang Kaj-szek, przez swojego amerykańskiego doradcę Owena Lattimore’a i szwagra Song Ziwena, alarmował w Waszyngtonie, że jakiekolwiek złagodzenie sankcji Chińczycy odczytają jako dowód, że Ameryka poświęca ich dla ugody z Japonią, a morale kraju, który walczył od czterech lat, może się załamać. Hull był rozgoryczony: w jego relacji Brytyjczycy, Holendrzy i Australijczycy poparli projekt bez przekonania, a Chińczycy zaatakowali go, nie rozumiejąc, że chodzi o zyskanie czasu.
W nocy z 25 na 26 listopada do Roosevelta dotarła wiadomość od Winstona Churchilla. Premier zostawiał decyzję prezydentowi i zapewniał, że Wielka Brytania nie chce nowej wojny, ale dodawał: „Jest tylko jedna sprawa, która nas niepokoi. Co z Czang Kaj-szekiem? Czy nie dostaje zbyt skąpej strawy?”. Gdyby Chiny się załamały, wspólne niebezpieczeństwo ogromnie by wzrosło. Rano 26 listopada sekretarz wojny Henry Stimson zawiadomił prezydenta o meldunku wywiadu, według którego na południe od Formozy płynął duży japoński konwój z wojskiem. Według dziennika Stimsona Roosevelt „wybuchnął”: Japończycy rokowali o rozejmie i wycofaniu się z Indochin, a jednocześnie wysyłali nową wyprawę na południe, co było dla niego dowodem złej wiary. Dzień wcześniej, na naradzie z udziałem Hulla, Stimsona, sekretarza marynarki Franka Knoxa, Marshalla i Starka, prezydent mówił, że Japończycy mogą zaatakować już w najbliższy poniedziałek. Stimson zapisał wtedy w dzienniku zdanie, które później wielokrotnie cytowano: chodziło o to, jak „manewrować” tak, by to Japończycy oddali pierwszy strzał, a Stany Zjednoczone nie narażały się zbytnio. Większość historyków czyta je jako obawę przed politycznymi skutkami, gdyby Ameryka musiała sama rozpocząć wojnę w obronie cudzych kolonii, a nie jako dowód spisku.
Jeszcze 26 listopada rano Hull zaproponował prezydentowi, by z modus vivendi zrezygnować. Uzasadniał to sprzeciwem Chin, chłodnym poparciem pozostałych sojuszników i tym, że opinia publiczna nie zrozumiałaby wznowienia sprzedaży ropy krajowi, który właśnie wysyła wojska na południe. Roosevelt się zgodził. O to, co przeważyło, historycy spierają się do dziś: chińskie protesty, wiadomość o konwoju czy wyniesione z lektury depesz przekonanie Hulla, że Japonia i tak nie przyjmie niczego, co nie da jej ropy i wolnej ręki w Chinach. Pewne jest, że Japończycy dostali tylko drugą część odpowiedzi.
Dziesięć punktów
Nota składała się z dwóch części. Pierwsza była projektem wspólnej deklaracji, w której oba rządy wyrzekały się zamiarów terytorialnych na Pacyfiku i przyjmowały zasady, które Hull powtarzał od lat: nienaruszalność terytorium i suwerenności wszystkich państw, nieingerencję w ich sprawy wewnętrzne, równość, także w handlu, i pokojowe rozstrzyganie sporów, a do tego swobodę handlu i równy dostęp do surowców.
Druga część wymieniała dziesięć kroków. Stany Zjednoczone i Japonia miały dążyć do wielostronnego paktu o nieagresji z udziałem Imperium Brytyjskiego, Chin, Holandii, Związku Radzieckiego i Tajlandii oraz do układu, w którym zainteresowane państwa zobowiązałyby się szanować integralność Indochin Francuskich. Japonia miała wycofać z Chin i Indochin wszystkie siły zbrojne i policyjne. Oba rządy nie miały popierać, ani wojskowo, ani politycznie, ani gospodarczo, żadnego rządu w Chinach poza rządem narodowym Republiki Chińskiej z tymczasową stolicą w Chongqingu, co oznaczało porzucenie rządu Wang Jingweia w Nankinie, uznanego przez Japonię rok wcześniej. Miały zrzec się eksterytorialności w Chinach, praw w międzynarodowych dzielnicach i koncesjach oraz praw wynikających z protokołu kończącego powstanie bokserów. W zamian Stany Zjednoczone oferowały nowy traktat handlowy na zasadzie największego uprzywilejowania, z wpisaniem surowego jedwabiu, głównego japońskiego towaru eksportowego, na listę wolną od cła, zniesienie zamrożenia aktywów i wspólny fundusz stabilizacji kursu dolara i jena. Punkt dziewiąty stanowił, że żaden układ zawarty przez któreś z państw z trzecim państwem nie może być interpretowany sprzecznie z celem porozumienia. Nie wymieniał paktu trzech, ale wszyscy rozumieli, że chodzi o niego.
W dokumencie zabrakło jednego słowa, które w Tokio miało ogromne znaczenie. Nota nie mówiła, czy „Chiny” obejmują Mandżukuo. Badacze amerykańscy i część japońskich wskazują, że w rozmowach Hulla z Nomurą Mandżuria nie była przedmiotem sporu, a w Departamencie Stanu słowo „Chiny” rozumiano bez niej. W Tokio przyjęto jednak najgorszą interpretację: że Japonia ma oddać także zdobycze z 1931 roku.
Rozmowa w Departamencie Stanu
Rozmowa 26 listopada trwała według japońskich źródeł około dwóch godzin. Kurusu zapytał najpierw, czy to odpowiedź na japońską propozycję tymczasowego porozumienia. Hull tłumaczył, że wobec „wojowniczych” wypowiedzi z Tokio i zamętu w opinii publicznej trzeba było przedstawić pełny obraz amerykańskiego stanowiska. Kurusu dostrzegł w deklaracji zasad powtórzenie doktryny Stimsona o nieuznawaniu zdobyczy terytorialnych, sprzeciwiał się paktom wielostronnym i oświadczył, że jego rząd nie może rozważać punktów trzeciego i czwartego: jeśli Stany Zjednoczone oczekują, że Japonia „zdejmie kapelusz przed Czang Kaj-szekiem”, porozumienie jest niemożliwe. Gdy wrócił do sprawy porzucenia Wang Jingweia, Hull odparł, że Czang Kaj-szek obudził w Chinach ducha narodowego, a rząd w Nankinie nie zrobił na świecie żadnego wrażenia.
Hull mówił też, że gdyby pozwolił na swobodne dostawy ropy do Japonii, opinia publiczna niemal by go zlinczowała. Kurusu zauważył, że dokument jest wstępny i niewiążący, i zapytał, czy Amerykanie nie są zainteresowani tymczasowym porozumieniem. Hull odpowiedział krótko, że tę możliwość zbadał i zrobił, co mógł. Nomura poprosił o spotkanie z prezydentem. Roosevelt przyjął obu ambasadorów następnego dnia, mówił o swojej nadziei na pokój, ale nie zmienił niczego w amerykańskim stanowisku.
Tokio czyta notę
W Tokio był już ranek 27 listopada, gdy tekst noty dotarł do ministerstwa spraw zagranicznych. Tōgō pisał po wojnie, że ogarnęła go rozpacz, od której „pociemniało mu w oczach”. Nota żądała jego zdaniem, by Japonia przekreśliła ofiary wielu lat i wyrzekła się pozycji mocarstwa na Dalekim Wschodzie, co byłoby równoznaczne z samobójstwem, i była co najmniej „ultimatum bez terminu”. Tōjō miał powiedzieć ministrom wprost, że to ultimatum. Dla zwolenników wojny nota była darem losu: zamykała usta wahającym się w rządzie i w marynarce. Tōgō nie podał się do dymisji, a minister finansów Okinori Kaya przestał się sprzeciwiać wojnie.
Kurusu po latach wspominał, że nie uważał noty za ultimatum, choć „w ówczesnych okolicznościach mogła się tak wydawać”: Amerykanie nie cofnęli się ani o krok, a w wielu punktach wrócili do początku rokowań. 28 listopada Tōgō zawiadomił ambasadorów, że po otrzymaniu tego „upokarzającego” dokumentu rokowania zostaną w praktyce zerwane, ale polecił im nie dawać Amerykanom do zrozumienia, że rozmowy się skończyły. Depeszę odczytano w Waszyngtonie. Rzeczywista decyzja zapadła w Tokio na konferencji cesarskiej 1 grudnia, która stwierdziła, że rokowania prowadzone na podstawie uchwały z 5 listopada nie przyniosły wyniku, i postanowiła rozpocząć wojnę ze Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią i Holandią.
Miejsce w wojnie
Nota Hulla nie spowodowała japońskiej decyzji o wojnie, choć ją przypieczętowała. Przygotowania ruszyły po konferencji cesarskiej z 6 września, a uchwała z 5 listopada przewidywała wojnę na wypadek, gdyby Amerykanie nie przyjęli planu B, którego przyjęcia nikt w Tokio się nie spodziewał. Japoński zespół lotniskowców, który miał uderzyć na Pearl Harbor, wypłynął z Kurylów rankiem 26 listopada czasu tokijskiego, czyli jeszcze 25 listopada po południu w Waszyngtonie, mniej więcej dobę przed wręczeniem noty. Mógł zostać zawrócony, gdyby rokowania przyniosły przełom. 27 listopada Hull powiedział Stimsonowi, że „umywa ręce” i sprawa jest teraz w rękach armii i floty. Tego dnia Stark wysłał dowódcom flot Pacyfiku i Azjatyckiej depeszę, którą otwierało zdanie, że należy ją uważać za „ostrzeżenie przed wojną”. Japonii spodziewano się jednak na Filipinach, na Malajach, w Tajlandii lub na Borneo, nie na Hawajach. 7 grudnia 1941 roku japońskie samoloty zaatakowały Pearl Harbor, a godzinę po rozpoczęciu ataku Nomura i Kurusu przynieśli Hullowi japońską odpowiedź na notę.
Po wojnie nota stała się przedmiotem sporu, który trwa do dziś. Przed trybunałem tokijskim amerykański obrońca Tōgō, Ben Bruce Blakeney, przytoczył zdanie przypisywane publicyście Albertowi Jayowi Nockowi, że gdyby taką notę dostało Monako albo Luksemburg, także chwyciłyby za broń. Powtórzył je w swoim zdaniu odrębnym indyjski sędzia Radhabinod Pal. Japońscy nacjonaliści przedstawiają dokument jako ultimatum, które zmusiło Japonię do wojny obronnej, a zwolennicy teorii radzieckiej inspiracji wskazują na White’a, którego depesze odszyfrowane w ramach projektu Venona ujawniły jako informatora radzieckiego wywiadu. Większość historyków odrzuca oba te ujęcia. Najważniejsze żądanie noty, wycofanie wojsk z Chin, Amerykanie stawiali od początku rozmów, długo przed jakimkolwiek udziałem White’a, a japońska decyzja o wojnie była warunkowo podjęta tygodnie wcześniej. Nota Hulla była wyrazem przekonania Waszyngtonu, że z Japonią rządzoną przez wojskowych nie można zawrzeć porozumienia, które nie byłoby zgodą na podbój Chin. Obie strony wiedziały, że druga nie ustąpi, i obie liczyły się z wojną.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 25 listopada 1941 · Morze ŚródziemneZatopienie HMS Barham25 listopada 1941 U-331 storpedował u wybrzeży Egiptu pancernik „Barham”. Okręt przewrócił się i wyleciał w powietrze, zginęło około 860 ludzi.
- 24 listopada 1941 · Morze ŚródziemneRajd Rommla na granicę Egiptu24 listopada 1941 Rommel ruszył z czołgami ku granicy Egiptu, siejąc panikę na tyłach 8 Armii. Zanim wrócił, Nowozelandczycy podali rękę garnizonowi Tobruku.
- 28 listopada 1941 · Front wschodniArmia Czerwona odbija Rostów28 listopada 1941 Niemcy opuścili Rostów pod naporem trzech armii radzieckich, a nazajutrz miasto było wolne. Rundstedt cofnął się nad Mius i stracił dowództwo.
- 28 listopada 1941 · Front wschodniNiemcy nad Kanałem Moskwa–WołgaW nocy na 28 listopada 1941 grupa bojowa 7 Dywizji Pancernej sforsowała pod Jachromą Kanał imienia Moskwy. Kontratak 1 Armii Uderzeniowej odrzucił ją.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 8 grudnia 1941 · DyplomacjaPrzemówienie „dnia hańby”8 grudnia 1941 Roosevelt nazwał atak na Pearl Harbor dniem hańby, a Kongres wypowiedział wojnę Japonii. W ciągu kilku dni zrobiło to kilkanaście państw.
- 2 grudnia 1941 · PacyfikNiitakayama nobore2 grudnia 1941 Tokio nadało do floty sygnał „Niitakayama nobore 1208”, wyznaczając atak na 8 grudnia. Dzień wcześniej konferencja cesarska postanowiła o wojnie.
- 7 grudnia 1941 · PacyfikAtak na Pearl Harbor7 grudnia 1941 samoloty z sześciu japońskich lotniskowców uderzyły na Pearl Harbor. Zginęło 2403 Amerykanów, a cztery pancerniki Floty Pacyfiku poszły na dno.
- 4 listopada 1941 · PolitykaKonferencja cesarska z 5 listopadaNa początku listopada 1941 Japonia postanowiła o wojnie z USA, Wielką Brytanią i Holandią, jeśli rokowania nie przyniosą wyniku do 1 grudnia.