TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Spotkanie w Montoire

Kategoria:
Polityka
Data:
24 października 1940
Autor:
Łukasz
Tagi:
Francja Vichy, Philippe Pétain, Pierre Laval, Adolf Hitler

24 października 1940 roku pod wieczór na małej stacji kolejowej w Montoire-sur-le-Loir, w departamencie Loir-et-Cher, marszałek Philippe Pétain, szef Państwa Francuskiego, spotkał się z Adolfem Hitlerem. Obaj podali sobie ręce na peronie, przed salonką specjalnego pociągu Führera, a potem przez mniej więcej półtorej godziny rozmawiali w jego wagonie. Dwa dni wcześniej w tym samym miejscu z Hitlerem rozmawiał wicepremier Pierre Laval, który całe spotkanie przygotował. Konkretnych porozumień nie zawarto. Sześć dni później Pétain powiedział jednak przez radio, że „wkracza na drogę kolaboracji”, a zdjęcie uścisku dłoni obiegło świat.

Spotkanie w Montoire uważa się powszechnie za początek zorganizowanej kolaboracji Francji z reżimem nazistowskim. To ujęcie przyjęte w historiografii i pamięci Francuzów, ale wymaga dwóch zastrzeżeń. Po pierwsze, Montoire to w istocie dwa spotkania, Lavala z Hitlerem 22 października i Pétaina z Hitlerem 24 października, a słowo „kolaboracja” jako program polityczny padło dopiero w przemówieniu z 30 października. Po drugie, sama rozmowa nie przyniosła żadnego układu ani planu działania. Montoire zapoczątkowało więc kolaborację państwową jako politykę, którą rząd w Vichy sam ogłosił i o którą sam zabiegał, a nie jako zbiór uzgodnionych zobowiązań.

Francja po rozejmie

Od rozejmu w Compiègne z 22 czerwca 1940 roku Francja była podzielona. Niemcy okupowali północ kraju i całe wybrzeże atlantyckie, a rząd Pétaina, który osiadł w Vichy i w lipcu otrzymał od parlamentu pełnię władzy, rządził w nieokupowanej strefie południowej, tak zwanej strefie wolnej. Zachował flotę i imperium kolonialne, ale ciążyły mu warunki rozejmu. Ponad półtora miliona francuskich jeńców pozostawało w niemieckich obozach. Francja płaciła koszty okupacji w wysokości 400 milionów franków dziennie. Linia demarkacyjna przecinała kraj na dwie części, utrudniając handel, zaopatrzenie i administrację. Alzację i Mozelę Niemcy, wbrew rozejmowi, w praktyce przyłączyli do Rzeszy i wysiedlali z nich ludzi uznanych za „niepożądanych”.

Rozejm nie był pokojem i nikt w Vichy nie wiedział, jaki los czeka Francję po wojnie. Pétain i jego ministrowie liczyli, że Wielka Brytania wkrótce ustąpi, a Niemcy zbudują w Europie nowy porządek. Chcieli zawczasu zapewnić w nim Francji możliwie dobre miejsce: odzyskać jeńców, złagodzić okupację i koszty, a przede wszystkim ocalić imperium kolonialne. W polityce wewnętrznej reżim prowadził tak zwaną rewolucję narodową. Nie czekał przy tym na żądania okupanta: 3 października 1940 roku rząd przyjął pierwszy statut Żydów, wykluczający ich z administracji, wojska, szkolnictwa i prasy, a następnego dnia ustawę pozwalającą internować Żydów cudzoziemców w obozach.

Tymczasem Vichy wikłało się w konflikt z dawnym sojusznikiem. Po brytyjskim ataku na flotę w Mers el-Kébir w lipcu zerwało stosunki dyplomatyczne z Londynem. W sierpniu Czad, Kamerun i Kongo Francuskie przeszły na stronę generała Charles’a de Gaulle’a, a we wrześniu garnizon Vichy odparł brytyjsko-gaullistowską wyprawę na Dakar. Lotnictwo Vichy w odwecie zbombardowało Gibraltar. W Vichy rodził się pomysł, by wykorzystać te zatargi: przekonać Niemców, że Francja sama obroni swoje kolonie przed Brytyjczykami i de Gaulle’em, a w zamian uzyskać ustępstwa.

Najgorliwszym zwolennikiem porozumienia z Niemcami był Laval, wicepremier i wyznaczony następca marszałka. Uważał, że Niemcy wygrały wojnę i że Francja musi ułożyć się ze zwycięzcą, zanim zrobią to inni. Od lata utrzymywał bliskie kontakty z niemieckim ambasadorem w Paryżu Otto Abetzem, który przedstawiał się jako przyjaciel Francji i utwierdzał go w przekonaniu, że Hitler jest gotów podać rękę pokonanym.

Rachuby Hitlera

Hitler miał własne powody, by jesienią 1940 roku rozmawiać z Francuzami. We wrześniu odłożył inwazję na Wielką Brytanię, a Brytyjczycy nie zamierzali prosić o pokój. Szukał więc innych sposobów, by ich osłabić: przez uderzenie na Gibraltar z pomocą Hiszpanii, przez wsparcie Włochów w Afryce Północnej i przez zbudowanie szerokiego „bloku kontynentalnego” przeciw Anglii, do którego obok sygnatariuszy paktu trzech miały wejść Hiszpania, Francja Vichy, a może i ZSRR. W tym samym czasie w jego sztabach powstawały już pierwsze studia wojny ze Związkiem Radzieckim. Francja była mu potrzebna przede wszystkim po to, by sama, bez udziału wojsk niemieckich, trzymała w ryzach swoje kolonie w Afryce Północnej i Zachodniej i nie dopuściła do nich Brytyjczyków ani de Gaulle’a.

Interesy przyszłych członków bloku wzajemnie się jednak wykluczały. Benito Mussolini żądał od Francji Nicei, Korsyki, Tunezji i Dżibuti, a generał Francisco Franco Maroka Francuskiego i Oranu. Gdyby Hitler obiecał te ziemie, francuskie imperium mogło przejść do de Gaulle’a. Gdyby odmówił, rozczarowałby sojuszników. Dlatego w drugiej połowie października wyruszył specjalnym pociągiem w podróż, w czasie której chciał osobiście wybadać Francuzów i Hiszpanów.

Na miejsce spotkań wybrano Montoire, miasteczko nad rzeką Loir, leżące w strefie okupowanej, niedaleko głównej linii Paryż–Bordeaux–Hendaye. Według francuskich opracowań zadecydowało to, że stacja stała na uboczu, z dala od zabudowy, więc łatwo ją było strzec, a kilka kilometrów dalej, w Saint-Rimay, znajdował się kolejowy tunel, w którym pociąg mógł się schronić przed nalotem.

Laval w Montoire, 22 października

22 października Abetz przywiózł Lavala z Paryża do Montoire. Według relacji samego Lavala i wielu historyków francuski polityk spodziewał się rozmowy z ministrem spraw zagranicznych Rzeszy Joachimem von Ribbentropem, a dopiero na miejscu dowiedział się, że przyjmie go sam Hitler. Wieczorem rozmawiał z nim i z Ribbentropem w pociągu. Hitler zaczął od wyrzutów pod adresem Francji, która wypowiedziała Niemcom wojnę, a potem przedstawił jej wybór: albo zapłaci za tę wojnę sama, albo jej koszty poniesie Anglia, jeśli Francja pomoże ją pokonać. Laval zapewnił go, że szczerze i bez zastrzeżeń pragnie współpracy z Niemcami i porażki Wielkiej Brytanii. Zaproponował też, by Hitler w drodze powrotnej spotkał się z marszałkiem. Hitler się zgodził i pojechał dalej do granicy hiszpańskiej.

Następnego dnia, 23 października, na stacji w Hendaye rozmawiał z Franco. Spotkanie było dla niego nieprzyjemne i niemal bezowocne: hiszpański dyktator nie zgodził się na wejście do wojny w określonym terminie, a w zamian za samą obietnicę żądał tak wiele, że Hitler wolał nie ryzykować utraty Francuzów. Do Montoire wracał więc z przekonaniem, że nie może składać Hiszpanii obietnic kosztem francuskiego imperium, ale bez gotowej propozycji dla Pétaina.

Laval tymczasem pojechał do Vichy. Pétain, choć nie przepadał za swoim wicepremierem, przyjął zaproszenie. Według wspomnień szefa gabinetu cywilnego marszałka, Henriego du Moulin de Labarthète, Pétain przed podróżą przywołał przykład pokoju w Tylży z 1807 roku, gdy car Aleksander I udawał, że przyjmuje propozycje Napoleona.

Uścisk dłoni, 24 października

24 października, w czwartek, Pétain przyjechał samochodem z Vichy do Montoire. Na peronie, przy szpalerze żołnierzy kompanii honorowej, czekali na niego Ribbentrop i szef OKW feldmarszałek Wilhelm Keitel. Hitler wyszedł marszałkowi naprzeciw i podał mu rękę. Scenę utrwalili osobisty fotograf Führera Heinrich Hoffmann i operatorzy niemieckiej kroniki filmowej. Starzec w kepi i płaszczu marszałka Francji, ściskający dłoń Hitlera w otoczeniu niemieckich oficerów, stał się jednym z najbardziej znanych obrazów okupacji.

Rozmowa toczyła się w salonce pociągu. Uczestniczyli w niej Hitler, Ribbentrop, Pétain i Laval, a tłumaczył Paul Schmidt, którego notatka, opublikowana po wojnie w zbiorze niemieckich dokumentów dyplomatycznych, jest głównym źródłem wiedzy o jej przebiegu. Hitler mówił o wojnie jako o wygranej. Twierdził, że Anglia jest pokonana i musi to tylko przyznać, i że organizuje europejską, a częściowo pozaeuropejską wspólnotę przeciw niej. Chciał wiedzieć, w jakim stopniu Francja jest gotowa w niej uczestniczyć. Powtórzył argument z rozmowy z Lavalem: ktoś musi zapłacić za wojnę, a im bardziej Francja pomoże w pokonaniu Anglii, tym więcej straty będzie mogła odrobić kosztem brytyjskich posiadłości.

Pétain odpowiadał ogólnikami. Przyjął zasadę współpracy, ale oświadczył, że nie może zobowiązać Francji do nowej wojny bez porozumienia z rządem i że kraj, który właśnie przegrał, nie jest do niej przygotowany. Mówił o losie jeńców, o ciężarze okupacji i o tym, że Francja chce wiedzieć, jaki będzie przyszły pokój. Część historyków, przede wszystkim François Delpla, zwraca uwagę na fragment notatki, w którym marszałek mówi o gotowości do zbrojnej obrony afrykańskich posiadłości przed Brytyjczykami i ludźmi de Gaulle’a i do odzyskania kolonii, które przeszły na stronę Wolnej Francji. Inni widzą w tym raczej próbę uzyskania zgody na wzmocnienie wojsk kolonialnych, niż zapowiedź wspólnej wojny. Laval, podobnie jak dwa dni wcześniej, zapewniał o gotowości do daleko idącej współpracy.

Hitler nie złożył żadnej konkretnej oferty. Nie obiecał zwolnienia jeńców, przesunięcia linii demarkacyjnej, obniżenia kosztów okupacji ani powrotu rządu do Paryża. Sprawy szczegółowe odesłał do komisji rozejmowej w Wiesbaden i do późniejszych rozmów. Ustalono jedynie, że oba państwa będą „współpracować”, a jej formy uzgodnią później. Wieczorem pociąg Hitlera odjechał, a Pétain wrócił do Vichy.

„Wkraczam dziś na drogę kolaboracji”

Wiadomość o spotkaniu i zdjęcie uścisku dłoni trafiły na pierwsze strony gazet, a Francuzi przyjęli je z mieszaniną nadziei i niepokoju. 30 października 1940 roku Pétain wyjaśnił je w przemówieniu radiowym. „Francuzi, spotkałem się w zeszły czwartek z kanclerzem Rzeszy” – zaczął. Zapewnił, że udał się na zaproszenie Führera z własnej woli i nie uległ żadnemu „dyktatowi” ani naciskowi. „Rozważono współpracę między naszymi dwoma krajami. Przyjąłem jej zasadę. Jej formy zostaną omówione później” – mówił. Następnie padło zdanie, które przeszło do historii: „W honorze i dla zachowania jedności francuskiej, jedności dziesięciu wieków, w ramach konstruktywnej działalności na rzecz nowego ładu europejskiego wkraczam dziś na drogę kolaboracji”.

Marszałek obiecywał, że dzięki tej polityce w niedalekiej przyszłości zelżeją cierpienia kraju, poprawi się los jeńców, zmaleje ciężar kosztów okupacji, złagodzona zostanie linia demarkacyjna, a administracja i zaopatrzenie staną się łatwiejsze. Zastrzegał, że współpraca musi być szczera i wolna od wszelkiej myśli o agresji, a rozejm nie jest pokojem, lecz Francja pozostaje suwerenna. Ta suwerenność nakazuje jej, jak mówił, bronić swojej ziemi, gasić rozbieżności w opinii i „zdławić odstępstwa w koloniach”, czyli odebrać de Gaulle’owi Afrykę Równikową. Zakończył słowami: „Ta polityka jest moja. Ministrowie odpowiadają tylko przede mną. Mnie jednego osądzi historia. Dotąd mówiłem do was językiem ojca. Dziś mówię językiem wodza. Idźcie za mną”.

Przemówienie zmieniło sens spotkania. Hitler nie zażądał od Francji publicznej deklaracji, a niemieckie relacje z Montoire były powściągliwe. To Pétain z własnej woli nazwał swoją politykę kolaboracją i wziął za nią osobistą odpowiedzialność. Słowo to, wcześniej neutralne, od tej chwili oznaczało we Francji współpracę z okupantem.

Echa

Większość Francuzów, wciąż oszołomionych klęską, czekała na rozwój wypadków i nie podzielała zapału Lavala. Według historyków badających nastroje tamtego okresu, między innymi Pierre’a Laborie, który oparł się na raportach prefektów i kontroli poczty, Montoire wywołało raczej konsternację niż entuzjazm, a uścisk dłoni z Hitlerem po raz pierwszy nadwerężył zaufanie do marszałka. Dla ludzi de Gaulle’a w Londynie był to dowód, że Vichy przeszło na stronę wroga.

Brytyjczycy obawiali się przede wszystkim, że Francja odda Niemcom flotę i bazy w Afryce. Kilka dni wcześniej, 21 października, Winston Churchill w przemówieniu radiowym nadanym po francusku zapewniał Francuzów, że Wielka Brytania będzie walczyć aż do zwycięstwa, które przywróci wolność także Francji. Po Montoire król Jerzy VI wystosował do Pétaina osobiste przesłanie, a prezydent Franklin Delano Roosevelt w nocie przekazanej pod koniec października ostrzegł marszałka, że oddanie Niemcom floty byłoby jawnym złamaniem francuskich zobowiązań i przekreśliłoby tradycyjną przyjaźń obu narodów. Vichy odpowiadało, że nie zamierza wydawać floty ani atakować Brytyjczyków bez powodu. Zarazem w Londynie przebywał nieformalny wysłannik marszałka, prof. Louis Rougier, z którym rozmawiano o modus vivendi. Montoire wzmocniło jednak w Londynie nieufność wobec Vichy.

Montoire zaniepokoiło również Mussoliniego, który obawiał się porozumienia Niemiec z Francją jego kosztem. Hitler postanowił spotkać się z nim, by uspokoić sojusznika i powstrzymać go przed awanturą na Bałkanach. Spóźnił się. Włochy były już zdecydowane na atak na Grecję, a do spotkania doszło dopiero we Florencji 28 października, kilka godzin po włoskim ataku.

Okupanci nie zamierzali też zmieniać swojej polityki wobec Francji. 22 i 23 października, gdy w Montoire rozmawiano o współpracy, gauleiterzy Robert Wagner i Josef Bürckel wywieźli z Badenii i Palatynatu-Saary do strefy wolnej około 6500 niemieckich Żydów, nie uprzedzając o tym władz francuskich. Władze Vichy zaprotestowały, ale umieściły deportowanych w obozie w Gurs u stóp Pirenejów. Z powodu głodu, chłodu i chorób do marca 1941 roku zmarło tam, według niemieckich opracowań, ponad tysiąc internowanych. W listopadzie Bürckel wysiedlił z Mozeli do strefy wolnej dziesiątki tysięcy mieszkańców uznanych za profrancuskich.

Miejsce w wojnie

Kilka dni po Montoire Laval przejął od Paula Baudouina resort spraw zagranicznych i stał się głównym wykonawcą nowej polityki. W listopadzie i na początku grudnia 1940 roku spotykał się z Hermannem Göringiem i z Abetzem, a francuscy i niemieccy wojskowi rozmawiali w Wiesbaden i Paryżu o wspólnej akcji przeciw gaullistom w Afryce, w tym o odzyskaniu Czadu. Laval bez wiedzy części rządu oddał też Niemcom belgijskie złoto, powierzone Francji w 1940 roku. W zamian Francja uzyskała niewiele: zwolnienie niewielkich grup jeńców. Gabon w listopadzie przeszedł w ręce Wolnych Francuzów po krótkich walkach.

Samodzielność Lavala i brak rezultatów zraziły do niego otoczenie marszałka. 13 grudnia 1940 roku Pétain nagle go zdymisjonował i kazał na krótko aresztować. Uwolnił go Abetz, który przyjechał do Vichy z eskortą. Dwa dni później Niemcy przekazali Francji szczątki syna Napoleona, księcia Reichstadtu, złożone uroczyście w paryskim Inwalidach, ale Pétain nie przyjechał na uroczystość. Był to jedyny gest Hitlera wobec Francji w tamtej jesieni i miał charakter czysto symboliczny. Dymisja Lavala nie oznaczała zerwania z polityką Montoire. Admirał François Darlan, który objął potem rządy, poszedł w 1941 roku jeszcze dalej i zgodził się udostępnić Niemcom bazy w Syrii i Afryce, a od 1942 roku, gdy Laval wrócił na stanowisko szefa rządu, francuska administracja i policja uczestniczyły w deportacjach Żydów do obozów zagłady.

Dla Hitlera Montoire było wydarzeniem drugorzędnym. Uzyskał zapewnienie, że Vichy będzie samo bronić swego imperium przed Brytyjczykami, i nie musiał nic płacić. Nie dostał ani francuskiego udziału w wojnie, ani porozumienia z Hiszpanią, a jego „blok kontynentalny” nigdy nie powstał. Jego uwaga zwróciła się wkrótce na Bałkany, a potem na wschód. Niemiecki dyplomata Cecil von Renthe-Fink, delegat Rzeszy przy Pétainie w latach 1943–1944, powiedział po wojnie, że Montoire było największą porażką niemieckiej polityki wobec Francji, bo Niemcy nic tam nie zyskali, nie pozyskali Francji ani nie zajęli jej całej, co ułatwiło później lądowanie aliantów w Afryce Północnej. To opinia zainteresowanego, ale dobrze oddaje skromny bilans spotkania.

Dla Francji Montoire stało się symbolem. W pamięci zbiorowej zdjęcie uścisku dłoni Pétaina i Hitlera stoi naprzeciw obrazu de Gaulle’a przy mikrofonie BBC z apelu z 18 czerwca: jedno oznacza kolaborację, drugie dalszą walkę. Po wojnie obrońcy marszałka twierdzili, że w Montoire niczego nie oddał, a jego polityka była podwójną grą, tarczą chroniącą Francuzów przed najgorszym, podczas gdy Laval był jej złym duchem. Badania historyków, przede wszystkim Niemca Eberharda Jäckla i Amerykanina Roberta Paxtona, wykazały, że było inaczej: to Vichy zabiegało o współpracę z Niemcami, a Niemcy traktowali te zabiegi z rezerwą i nie zamierzali Francji niczego dawać. Pétain i Laval różnili się stylem, ale nie celem. Zdanie, którym marszałek zakończył przemówienie z 30 października, „mnie jednego osądzi historia”, okazało się prorocze. W 1945 roku sąd skazał go na śmierć za zdradę, a de Gaulle zamienił wyrok na dożywotnie więzienie. Stacja w Montoire mieści dziś niewielkie muzeum poświęcone tamtym dwóm spotkaniom.

Źródła

  1. herodote.net · 24 octobre 1940 evenement 19401024
  2. rarehistoricalphotos.com · petain meeting hitler 1940
  3. histoire-image.org · entrevue montoire

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.