TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Niemiecka presja na Rumunię

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
14 września 1939
Autor:
Natalia
Tagi:
Rumunia, III Rzesza, Joachim von Ribbentrop, kampania wrześniowa

14 września 1939 roku rumuński rząd premiera Armanda Călinescu podjął dwie decyzje, których domagały się od niego Niemcy. Postanowił, że jeśli polskie władze cywilne i wojskowe schronią się w Rumunii, zostaną internowane, i drastycznie ograniczył przejazd przez terytorium kraju materiałów wojennych przeznaczonych dla Polski. Dwa dni wcześniej, 12 września, minister spraw zagranicznych Rzeszy Joachim von Ribbentrop zażądał od Bukaresztu natychmiastowego przerwania swobodnego tranzytu dostaw wojennych do Polski. Neutralność, którą Rumunia ogłosiła 6 września i która w pierwszych dniach wojny była życzliwa dla jej polskiego sojusznika, pod naciskiem zwycięskiej Rzeszy zaczęła coraz bardziej przypominać neutralność na niemieckich warunkach.

Rumuński korytarz

Polska wchodziła w wojnę z nadzieją, że przez neutralną Rumunię będzie otrzymywać pomoc od zachodnich sojuszników. Sprzęt zamówiony we Francji i Wielkiej Brytanii miał płynąć przez Morze Śródziemne i cieśniny tureckie do Konstancy, a stamtąd koleją przez Bukowinę do granicy pod Śniatynem i Zaleszczykami. Rumunia, związana z Polską sojuszem z 1921 roku, nie przystąpiła do wojny, ale tranzyt dopuściła. Już 1 września zgodziła się na przejazd transportu broni i samolotów z brytyjskimi oficerami.

Dla Niemiec był to problem raczej polityczny niż wojskowy. Do połowy września do Polski dotarło niewiele, bo statki z zachodnią pomocą płynęły tygodniami, a Wehrmacht posuwał się szybciej, niż ktokolwiek przewidywał. Berlin nie zamierzał jednak tolerować najmniejszej luki w izolacji Polski ani precedensu, który mógłby się powtórzyć w dłuższej wojnie. Miał też w ręku silne argumenty. Rumunia była zależna od handlu z Rzeszą, związana z nią układem gospodarczym z marca 1939 roku, a od 5 września Ribbentrop dawał Bukaresztowi do zrozumienia, że niemiecka ochrona przed węgierskimi roszczeniami do Siedmiogrodu zależy od ścisłej neutralności. Po pakcie Ribbentrop-Mołotow Rumunia nie mogła też wykluczyć, że Rzesza i ZSRR porozumiały się także w jej sprawie, co zresztą było prawdą.

Żądanie Ribbentropa

12 września, gdy polskie armie wycofywały się za Wisłę i San, a dowództwo planowało obronę przedmościa rumuńskiego w Małopolsce Wschodniej, Ribbentrop zażądał od rządu rumuńskiego, by natychmiast przerwał swobodny przepływ dostaw wojennych dla Polski. Niemieckim pośrednikiem w Bukareszcie był poseł Wilhelm Fabricius, który od 1936 roku reprezentował Rzeszę w Rumunii i znał dobrze ludzi z otoczenia króla Karola II.

Bukareszt nie miał wielkiego pola manewru. Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę Niemcom, ale nic nie wskazywało, że ruszą na pomoc Polsce, a 12 września francuski głównodowodzący Maurice Gamelin wstrzymał ofensywę w Saarze. Rumunię otaczali sąsiedzi, którzy rościli sobie prawa do jej ziem, a gwarancja brytyjsko-francuska z kwietnia 1939 roku była w tej sytuacji tylko kartką papieru.

Decyzje z 14 września

14 września rumuński gabinet pod silnym niemieckim naciskiem postanowił, że polscy przywódcy wojskowi i cywilni zostaną internowani, jeśli ewakuują się do Rumunii. Tego samego dnia minister spraw zagranicznych Grigore Gafencu przyjął Fabriciusa, z którym rozmawiał o tym, że członkowie polskiego rządu i sztabu chcą wjechać na rumuńskie terytorium. Rumunia miała do tego podstawę prawną: zgodnie z V konwencją haską z 1907 roku o prawach i obowiązkach państw neutralnych państwo neutralne, które przyjmuje na swoje terytorium wojska stron walczących, ma obowiązek je internować. Decyzja nie dotyczyła wprost ludności cywilnej. Od 15 września rumuńskie służby graniczne przygotowywały się do przyjmowania kobiet, dzieci, rannych i uchodźców politycznych.

Jednocześnie władze rumuńskie drastycznie ograniczyły przejazd przez terytorium kraju materiałów wojennych dla Polski. W praktyce oznaczało to koniec nadziei, że przez Konstancę zdąży jeszcze dotrzeć do Polski zachodni sprzęt. Pomoc, która była w drodze, nigdy nie trafiła na front.

Złoto Banku Polskiego

Wbrew niemieckim naciskom Rumunia pozwoliła jednak przejechać przez swoje terytorium najcenniejszemu ładunkowi, jaki Polska miała do ewakuowania. Złoty zapas Banku Polskiego, wywieziony z Warszawy w pierwszych dniach wojny, był wieziony przez wschodnią Polskę ciężarówkami i koleją pod kierunkiem byłego ministra skarbu, płk. Ignacego Matuszewskiego, i mjr. Henryka Floyar-Rajchmana. 13 września transport złota przekroczył granicę rumuńską pod Śniatynem. Rumuńskie koleje przewiozły ładunek do Konstancy, gdzie około 75–80 ton kruszcu załadowano na brytyjski zbiornikowiec Eocene. 16 września statek był już w drodze do Stambułu (źródła różnią się co do tego, czy tego dnia wypłynął z Konstancy, czy wpłynął do Bosforu). Jego brytyjski kapitan trzymał się możliwie blisko brzegu, by w razie storpedowania osadzić statek na mieliźnie i ocalić ładunek. Stamtąd złoto pojechało koleją do Bejrutu i dalej morzem do Francji. Mniejsza część, około 3 ton, pozostała w Rumunii jako depozyt w Narodowym Banku Rumunii i wróciła do Polski dopiero w 1947 roku.

Gdy Fabricius zaprotestował przeciwko przepuszczeniu złota, Gafencu udawał, że nic o transporcie nie wie, i obiecywał przeprowadzić „właściwe dochodzenie”. Niemiecki poseł ostrzegł go, że Rumunia dopuściła się poważnego naruszenia neutralności, które nie może się powtórzyć. Złoto, z którego Polska finansowała później swoje wojsko na Zachodzie, było już jednak bezpieczne.

Oferta Călinescu

16 września premier Călinescu wysunął wobec Niemców propozycję, która dobrze pokazuje, jak Bukareszt próbował obrócić klęskę Polski na swoją korzyść. Według Rebekki Haynes, brytyjskiej historyczki rumuńskiej polityki wobec Niemiec, Călinescu zaproponował, że jeśli Rzesza przekaże Rumunii zdobytą w Polsce broń, Rumunia zagwarantuje znacznie większe dostawy ropy i zboża, wystarczające na potrzeby wojenne Niemiec przez najbliższe lata. Premier, najbardziej proaliancki polityk w otoczeniu króla, nie zmienił poglądów. Rumunia po prostu rozpaczliwie potrzebowała uzbrojenia, a jedynym państwem, które mogło jej je dostarczyć, były teraz Niemcy. Ropa, której Rzesza potrzebowała najbardziej, była jedyną walutą, jaką Bukareszt miał w ręku.

Znaczenie

Decyzje z 12–16 września otworzyły drogę do wydarzeń z następnych dni. 17 września Armia Czerwona wkroczyła do Polski, a w nocy z 17 na 18 września prezydent Ignacy Mościcki, rząd i Naczelny Wódz Edward Rydz-Śmigły przekroczyli granicę rumuńską, licząc na swobodny przejazd do Francji. Zgodnie z zapowiedzią zostali internowani. Rumunia nie wydała ich jednak Niemcom, a dziesiątki tysięcy polskich żołnierzy, z których wielu wymknęło się z obozów za cichym przyzwoleniem rumuńskich władz, przedostało się do Francji. 21 września legioniści Żelaznej Gwardii zamordowali Călinescu.

Oferta ropy za broń zapowiadała przyszłość. Przez całą „dziwną wojnę” Niemcy, Brytyjczycy i Francuzi toczyli walkę o rumuńską ropę, a Bukareszt balansował między nimi. 27 maja 1940 roku, w czasie niemieckiej ofensywy na Zachodzie, Rumunia zawarła z Rzeszą tak zwany pakt naftowy: ropa w zamian za broń, w tym, według historyków, uzbrojenie zdobyte w Polsce. Kilka miesięcy później kraj, który we wrześniu 1939 roku pod niemieckim naciskiem internował polskie władze, przystąpił do paktu trzech, a w czerwcu 1941 roku ruszył razem z Wehrmachtem na Związek Radziecki.

Źródła

  1. hi-storylessons.eu · The Polish government treasury and refugees in Romania
  2. muzeulvirtual.ro · nota convorbirii dintre ministrul grigore gafencu si wilhelm fabricius

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.