TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Gamelin wstrzymuje ofensywę w Saarze

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
12 września 1939
Autor:
Natalia
Bitwa:
Ofensywa w Saarze
Tagi:
Francja, Wielka Brytania, Maurice Gamelin, Polska

12 września 1939 roku naczelny wódz armii francuskiej, generał Maurice Gamelin, postanowił zatrzymać natarcie w Saarze, zanim jego oddziały dotarły do głównej pozycji linii Zygfryda. Tego samego dnia przed południem w Abbeville w północnej Francji zebrała się po raz pierwszy francusko-brytyjska Najwyższa Rada Wojenna. Premierzy Édouard Daladier i Neville Chamberlain przyjęli tam do wiadomości, że Francja nie rzuci swoich wojsk na niemieckie umocnienia, a zachodni alianci przygotują się do długiej wojny, zamiast próbować ratować Polskę uderzeniem na zachodzie. Dla walczącej od dwunastu dni Polski oznaczało to, że obiecanej ofensywy nie będzie, choć nikt jej o tym oficjalnie nie powiadomił.

Ofensywa, która ledwie się zaczęła

Francuskie wejście do Saary, rozpoczęte w kronikach 7 września, a w pełni dopiero o świcie 9 września, posuwało się powoli i metodycznie. Dywizje 2 Grupy Armii generała André-Gastona Prételata zajęły większą część lasu Warndt i kilkanaście opustoszałych niemieckich wsi. Najdalej, na głębokość około 8 kilometrów, doszły właśnie około 12 września. Najwięcej strat przynosiły niemieckie miny, a niemiecka 1 Armia unikała walki i czekała za umocnieniami. Ani jedna niemiecka dywizja nie została w tym czasie przerzucona z Polski na zachód.

W Polsce sytuacja zmieniała się z dnia na dzień na gorsze. Niemieckie dywizje pancerne doszły 8 września do przedmieść Warszawy, a stolica, od pierwszego dnia wojny bombardowana z powietrza, szykowała się do oblężenia. Nad Bzurą armie „Poznań” i „Pomorze” rozpoczęły 9 września kontruderzenie, a na południu Niemcy szli ku Sanowi. Gamelin, który przed wojną liczył, że Polacy wytrzymają kilka miesięcy, uznał już 8 i 9 września, że sprawa polskiego oporu jest „rozstrzygnięta”. W skierowanej do generała Alphonse’a Georges’a „Instrukcji osobistej nr 1” pisał, że po utracie przez Polaków linii Narwi i Wisły większość sił niemieckich może zwrócić się przeciw Francji, a posuwające się ku linii Zygfryda oddziały francuskie mogłyby wtedy zostać zaskoczone silnym kontruderzeniem albo atakiem przez Belgię lub Szwajcarię. Obawiał się tego bardziej, niż uzasadniały to oceny jego własnego wywiadu, który jeszcze 11 września meldował, że Niemcy mają na zachodzie stosunkowo niewielkie siły.

Depesza do Rydza-Śmigłego

Równocześnie Gamelin podtrzymywał w Polsce przekonanie, że Francja robi, co może. 10 września, w odpowiedzi na naglące prośby Naczelnego Wodza, marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, wysłał depeszę, w której zapewniał, że ponad połowa jego czynnych dywizji z frontu północno-wschodniego jest w walce, że Niemcy stawiają „energiczny opór”, a wojna przybrała charakter pozycyjny wobec przeciwnika przygotowanego do obrony. Według części relacji dodawał, że Niemcy musieli już przerzucić na zachód co najmniej sześć dywizji. Było to nieprawdą: w akcji była niewielka część francuskich sił, a z Polski nie wycofano żadnej niemieckiej jednostki. Rachunek Gamelina opierał się na swoistej arytmetyce: liczył tylko czynne dywizje 2 Grupy Armii przeznaczone do działań zaczepnych. Dziesięć takich dywizji stanowiło połowę sił, które przewidywał dla ofensywy odciążającej Polaków, i na tej podstawie mówił o połowie swoich wojsk w walce.

Tego samego dnia, 10 września, do Paryża przybyła polska misja wojskowa generała Stanisława Burhardta-Bukackiego, która miała zabiegać o przyspieszenie pomocy. Gamelin przyjął ją kurtuazyjnie, ale nic nie obiecał. „Od 13-go już się w ogóle nie mogę dostać do gen. Gamelin” – meldował generał kilka dni później. Rano 10 września Gamelin mówił szefowi brytyjskiej misji przy swojej kwaterze, że uważa swoje zobowiązania wobec Polski za „więcej niż spełnione”.

Konferencja w Abbeville

Na zwołanie Najwyższej Rady Wojennej Brytyjczycy naciskali od pierwszych dni wojny. W Londynie obawiano się zresztą nie francuskiej bierności, lecz tego, że Daladier, poruszony szybkimi postępami Niemców w Polsce, zechce podjąć jakąś pochopną akcję, w którą zostałyby wciągnięte nieprzygotowane siły brytyjskie. 11 września Chamberlain zaproponował spotkanie następnego dnia w Amiens albo w Abbeville. Zwołano je z dnia na dzień, bez uzgodnionego porządku obrad. Przedstawicieli Polski nie zaproszono.

Konferencja w Abbeville zaczęła się krótko przed południem 12 września. Uczestniczyli w niej Daladier, Chamberlain, brytyjski minister koordynacji obrony lord Ernle Chatfield i Gamelin, który referował sprawy wojskowe. Chamberlain celowo nie zabrał ze sobą brytyjskich szefów sztabów, więc Gamelin był w Abbeville jedynym wojskowym autorytetem. Sprawa Polski stanęła na samym początku. Daladier stwierdził, że ofensywa w Saarze rozwija się pomyślnie i może z czasem przerodzić się w większą operację. Chamberlain odpowiedział pochwałą dotychczasowej francuskiej powściągliwości: czas działa na korzyść aliantów, a przedwczesne działania byłyby błędem. Daladier, świadom zależności Francji od brytyjskiej pomocy, nie nalegał.

Gamelin oznajmił, że celem operacji jest pomoc Polsce przez odwrócenie uwagi Niemców, ale nie zamierza rzucać swoich sił przeciw głównej niemieckiej linii obrony i wydał już odpowiednie rozkazy. Sprzeciwił się także nalotom na cele w Niemczech jako przedwczesnemu marnowaniu sił. Gdy Chatfield zapytał, czy zmieni plany, jeżeli Polacy utrzymają się dłużej, niż się spodziewano, Gamelin odpowiedział, że nie: dłuższy polski opór da tylko Wielkiej Brytanii i Francji więcej cennego czasu na przygotowania i powstrzyma Niemców przed przerzuceniem sił z frontu wschodniego na zachodni. Chamberlain podsumował, że jedyną realną pomocą dla Polski jest wygranie wojny.

Uczestnicy uznali też, że do czasu wzmocnienia obrony przeciwlotniczej i zgromadzenia zapasów należy powstrzymać się od intensywnych działań lotniczych przeciw Rzeszy, by nie prowokować niemieckich nalotów na brytyjski i francuski przemysł. Omówiono możliwe posunięcia Niemiec po zakończeniu kampanii w Polsce, postawę Włoch, Hiszpanii i państw bałkańskich oraz wojnę na morzu. Oficjalna część obrad skończyła się już o 13.30. We francuskiej wersji protokołu wnioski ujęto w czterech punktach: celem wojny jest obalenie Hitlera, na zachodzie należy działać bez pośpiechu i oszczędzać siły, dla Polski niewiele można zrobić, a losy wojny rozstrzygną się na zachodzie. W brytyjskich „konkluzjach” zapisano, że armie alianckie nie podejmą na froncie zachodnim operacji na dużą skalę w początkowej fazie konfliktu. Komunikat dla prasy mówił natomiast o determinacji obu mocarstw i ich woli udzielenia Polsce „wszelkiej możliwej pomocy”. Nie zrezygnowano z wysyłania Polsce sprzętu wojennego przez Rumunię, choć większość transportów wyruszyła już po 12 września i nie zdążyła dotrzeć.

Rozkaz z 12 września i jego korekta

Rozkazy, o których mówił Gamelin, ujęto w „Instrukcji osobistej nr 4”, datowanej na 12 września i doręczonej dowódcom następnego dnia. Natarcie miało się zatrzymać przed główną pozycją linii Zygfryda, a wojska utrzymać zajęty pas terenu. Tak gwałtowne zahamowanie budziło sprzeciw części generałów, wśród nich Georges’a, i 15 września Gamelin w „Instrukcji nr 5” zgodził się na podejście do przedpola linii Zygfryda i próbę ostrzelania wybranych jej odcinków artylerią. O szturmie nie było już jednak mowy. Według polskiego historyka Wojciecha Mazura, który badał francuskie i brytyjskie archiwa, w połowie września nikt nie miał złudzeń, że Gamelin wyjdzie poza ramy „próby”.

Polski sojusznik nie został poinformowany o ustaleniach z Abbeville. Szef francuskiej misji wojskowej w Polsce, generał Louis Faury, przekazywał szefowi Sztabu Naczelnego Wodza, generałowi Wacławowi Stachiewiczowi, jedynie wiadomości o przesunięciu terminu wielkiej ofensywy. Przekazy różnią się szczegółami: według części opracowań chodziło o przesunięcie z 17 na 20 września, a sam Stachiewicz wspominał, że 16 września usłyszał o kilkudniowej zwłoce, do około 21 września. Stanowisko aliantów było jednak w Polsce wyczuwalne. 15 września szef polskiej misji wojskowej w Londynie, generał Mieczysław Norwid-Neugebauer, depeszował, że Brytyjczycy są zdecydowani prowadzić wojnę do pokonania Hitlera, ale „obecnie zostaliśmy skazani na samych siebie i liczyć możemy jedynie na pomoc materiałową”.

Ocena

W polskiej historiografii decyzja z 12 września długo uchodziła za „zdradę z Abbeville”. Historyk Leszek Moczulski nazwał ją klasyczną felonią, czyli zdradą sojusznika na polu bitwy, a wielu autorów podkreślało, że Francja nie dotrzymała terminu ofensywy „głównymi siłami” piętnastego dnia mobilizacji, czyli 16 września. Inni badacze, w tym Mazur, przypominają, że Abbeville nie przyniosło zasadniczej zmiany: plany francuskie i brytyjskie od wiosny 1939 roku przewidywały na zachodzie jedynie ograniczone działania i długą wojnę, a po pakcie Ribbentrop–Mołotow Polska przestała być w oczach aliantów trzonem trwałego frontu wschodniego. Rada była zresztą jedynie forum konsultacyjnym, a jej ustalenia wymagały zatwierdzenia przez rządy. Francuscy krytycy, jak późniejszy marszałek Alphonse Juin, uważali decyzję za haniebną i błędną strategicznie, a niemieccy generałowie, jak Wilhelm Keitel i Alfred Jodl, mówili po wojnie, że francuski atak trafiłby we wrześniu na słabą osłonę. Część historyków wojskowości odpowiada, że przy ówczesnej doktrynie, przestarzałej artylerii i lotnictwie oraz tempie francuskiej mobilizacji szybkie przełamanie linii Zygfryda było niemożliwe.

Miejsce w wojnie

Pięć dni później, 17 września, Armia Czerwona wkroczyła do Polski, a dla Gamelina sprawa pomocy dla Polski była zamknięta. 21 września rozkazał wycofać wojska z zajętego pasa ziemi niemieckiej na pozycje wyjściowe przy linii Maginota. Na początku października główne siły wróciły za granicę, a 16 października Niemcy, wzmocnieni dywizjami przerzuconymi z Polski, kontratakowali i do 17 października odzyskali resztę terenu. Francuzi stracili w całej operacji około 2 tysięcy ludzi, licząc zabitych, rannych, zaginionych i chorych.

Na zachodzie zapanowała dziwna wojna: miesiące bezczynności za umocnieniami, w czasie których alianci liczyli, że blokada morska i czas osłabią Niemcy, a własne zbrojenia pozwolą przejść do ofensywy w 1941 roku. Hitler nie zamierzał czekać. Kampania w Polsce zakończyła się na początku października, a 10 maja 1940 roku Wehrmacht uderzył na Francję. W ciągu kilku dni przełamał front nad Mozą, a 19 maja Gamelin został odwołany. Strategia, w imię której 12 września 1939 roku pozostawiono Polskę samej sobie, nie uratowała Francji.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.