TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Nocna bitwa pod Guadalcanalem

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
13 listopada 1942
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa morska pod Guadalcanalem
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, William Halsey, Isoroku Yamamoto

12 listopada 1942 roku rozpoczęła się czterodniowa morska bitwa pod Guadalcanalem – ostatnia wielka próba odzyskania przez Japończyków panowania na wodach wokół wyspy i odbicia lotniska Henderson Field. W nocy z 12 na 13 listopada w cieśninie między Guadalcanalem a wyspą Savo amerykańskie krążowniki i niszczyciele kontradmirała Daniela Callaghana zastąpiły drogę dwóm pancernikom wiceadmirała Hiroakiego Abe, które miały zasypać lotnisko pociskami. Doszło do jednego z najbardziej chaotycznych starć morskich całej wojny: okręty obu stron wymieszały się w ciemności i strzelały do siebie z odległości kilku kilometrów, a czasem kilkuset metrów. Zginęli obaj amerykańscy admirałowie, Callaghan i Norman Scott, Amerykanie stracili krążownik przeciwlotniczy i cztery niszczyciele, a kilka godzin później japoński okręt podwodny zatopił uszkodzony krążownik „Juneau” razem z pięcioma braćmi Sullivanami. Abe zawrócił jednak, nie ostrzelawszy lotniska, a jego okręt flagowy, pancernik „Hiei”, dobiły 13 listopada samoloty. Był to pierwszy japoński pancernik stracony w tej wojnie.

Czwarta próba

Po klęsce październikowego natarcia lądowego w bitwie o Henderson Field i taktycznym zwycięstwie lotniskowców w bitwie koło wysp Santa Cruz japońskie dowództwo nie zrezygnowało z Guadalcanalu. Generał Harukichi Hyakutake, dowódca 17 Armii, szykował na listopad kolejną ofensywę, tym razem z udziałem 38 Dywizji Piechoty. Do tego potrzebował jednak nie tylko ludzi, lecz także ciężkiej broni, amunicji i żywności – a tych nie dało się dowieźć nocnymi rejsami niszczycieli, nazywanymi przez Amerykanów Tokyo Express. Admirał Isoroku Yamamoto przydzielił więc armii jedenaście dużych transportowców, które miały przewieźć z wysp Shortland około 7 tysięcy żołnierzy wraz ze sprzętem i zapasami. Konwój eskortowało dwanaście niszczycieli kontradmirała Raizō Tanaki.

Wolne transportowce mogły jednak dopłynąć do wyspy tylko wtedy, gdy samoloty z Henderson Field zostaną unieszkodliwione. Plan powtarzał więc schemat, który sprawdził się w październiku, gdy pancerniki „Kongō” i „Haruna” zniszczyły połowę samolotów na lotnisku. 9 listopada z Truku wyszedł zespół Abe z dwoma szybkimi pancernikami – flagowym „Hiei” i bliźniaczym „Kirishima” – lekkim krążownikiem „Nagara” i jedenastoma niszczycielami. Pancerniki wiozły specjalne pociski zapalająco-odłamkowe przeznaczone do ostrzału celów lądowych. W nocy z 12 na 13 listopada miały one zrównać z ziemią pasy startowe i samoloty, a następnego dnia transportowce miały spokojnie wyładować żołnierzy.

Konwój Turnera i zespół Callaghana

Amerykański wywiad, w dużej mierze dzięki odczytywaniu japońskiej łączności radiowej, wiedział na początku listopada, że szykuje się wielka operacja. Admirał William Halsey, od października dowódca na południowym Pacyfiku, sam także wzmacniał garnizon wyspy. Kontradmirał Richmond Turner prowadził na Guadalcanal dwa konwoje z posiłkami i zaopatrzeniem, które dotarły tam 11 i 12 listopada. Osłaniały je dwa zespoły okrętów wojennych: Callaghana i Scotta. Scott, zwycięzca z bitwy koło przylądka Esperance, miał więcej doświadczenia w nocnych walkach, ale Callaghan był od niego o kilka dni starszy stopniem i to on objął dowództwo całości. Wcześniej był szefem sztabu admirała Roberta Ghormleya i dowodził krążownikiem, lecz nigdy jeszcze nie prowadził zespołu w bitwie.

12 listopada po południu nad wyładowujące się transportowce nadleciały japońskie samoloty torpedowe z baz na północy archipelagu. Większość zestrzelono, a statki rozładowano niemal bez strat, ale płonący bombowiec rozbił się o nadbudówkę flagowego krążownika Callaghana, ciężkiego „San Francisco”, zabijając kilkudziesięciu ludzi i niszcząc zapasowe stanowisko dowodzenia z częścią urządzeń kierowania ogniem. Tego samego dnia lotnicy rozpoznawczy wypatrzyli zespół Abe zbliżający się od północy. Turner wycofał wieczorem transportowce, a do obrony wód przy wyspie zostawił wszystkie zdatne do walki okręty. Callaghan miał dwa krążowniki ciężkie, „San Francisco” i „Portland”, lekki krążownik „Helena”, dwa krążowniki przeciwlotnicze, „Atlanta” (ze Scottem na pokładzie) i „Juneau”, oraz osiem niszczycieli. Był to zespół wyraźnie słabszy od japońskiego, który miał w linii dwa pancerniki.

Callaghan ustawił swoje okręty w jednej długiej kolumnie: cztery niszczyciele na czele, krążowniki w środku, cztery niszczyciele z tyłu. Nie wydał dowódcom okrętów planu bitwy. Pięć jednostek miało nowoczesny radar SG, ale żadna z nich nie płynęła na czele kolumny, a Callaghan nie wybrał takiego okrętu na swój okręt flagowy. Wielu historyków uznaje te decyzje za źródło późniejszego zamętu.

Japończycy także nie dotarli na miejsce w porządku. Po drodze zespół Abe wpłynął w gwałtowną ulewę, a seria zmian kursu rozbiła jego szyk na kilka grup. Okręty weszły do cieśniny nie od północy, lecz od zachodu, obok wyspy Savo, z pokładami zastawionymi pociskami do ostrzału lądu, a nie przeciwpancernymi.

Bójka w ciemności

Kilka minut po pierwszej w nocy 13 listopada radary amerykańskich okrętów, najpierw „Heleny”, wykryły Japończyków. Meldunki docierały jednak do Callaghana z opóźnieniem i w strzępach – sieć radiowa była przeciążona, a admirał na mostku „San Francisco”, bez sprawnego radaru SG, próbował porównać odczyty radarowe z tym, co widział przez lornetkę w ciemności bez księżyca. Wydawał kolejne rozkazy zmiany kursu, chcąc zapewne, jak Scott pod Esperance, przeciąć japońskiemu zespołowi kurs w szyku „T”. Kolumna zaczęła się rozpadać, a prowadzące niszczyciele niemal wpadły na japońskie okręty. Abe, zaskoczony bliskością przeciwnika, przez chwilę wahał się, czy nie zawrócić, by przeładować działa na pociski przeciwpancerne, ale postanowił płynąć dalej.

Około 1.50 japoński niszczyciel „Akatsuki” i pancernik „Hiei” zapaliły reflektory i oświetliły „Atlantę” z odległości mniej więcej trzech kilometrów. Ogień otworzyły niemal jednocześnie okręty obu stron. Callaghan wydał wtedy słynny rozkaz: „okręty nieparzyste strzelają na prawą burtę, parzyste na lewą” – choć żaden plan nie przydzielał okrętom numerów, a szyk już nie istniał. Przez następne mniej więcej czterdzieści minut kilkanaście amerykańskich i kilkanaście japońskich okrętów walczyło przemieszanych na niewielkiej przestrzeni, często z odległości, na której ciężkie działa pancerników nie mogły się dość nisko pochylić. Oficer niszczyciela „Monssen” porównał to później do „bójki w barze, gdy ktoś zestrzelił światła”.

Oświetlony „Akatsuki” ściągnął na siebie ogień kilku amerykańskich okrętów i w ciągu kilku minut zatonął. „Atlanta” dostała kilkadziesiąt pocisków i torpedę, która odcięła zasilanie. Unieruchomiona, wpłynęła na linię ognia „San Francisco”, którego pociski – w ciemności i zamęcie – zabiły na jej mostku kontradmirała Scotta i większość jego sztabu. Prowadzący amerykańską kolumnę niszczyciel „Cushing” został rozstrzelany przez krążownik „Nagara” i niszczyciele. „Laffey” minął dziobem „Hiei” o kilka metrów i ostrzelał jego nadbudówkę z dział i karabinów maszynowych; na mostku pancernika ranny został Abe, a zginął jego szef sztabu. Chwilę potem „Laffey” trafiły pociski „Hiei” i torpeda niszczyciela „Yukikaze” – okręt wyleciał w powietrze. Niszczyciel „Barton” rozerwały na pół dwie torpedy z „Amatsukaze” komandora Tameichiego Hary, a „Monssen”, który wziął japońskie pociski oświetlające za sygnały własnych okrętów i odpowiedział na nie światłami, otrzymał w ciągu dwóch minut kilkadziesiąt trafień.

„Hiei”, z zapalonymi reflektorami, płynący przez sam środek amerykańskiego szyku, stał się celem niemal wszystkich. Trafiło go – według zestawień powojennych – co najmniej 85 pocisków, w tym kilkadziesiąt kalibru 203 mm z „San Francisco” i „Portlandu”. Kilka z nich zalało przedział maszyn sterowych, co przesądziło o losie okrętu. „Hiei” i „Kirishima” zdążyły jednak skupić ogień na „San Francisco”, mijanym z odległości około dwóch kilometrów. Jeden z pocisków trafił w mostek: zginęli kontradmirał Callaghan, dowódca okrętu komandor Cassin Young i większość obecnych tam oficerów. Ocalał krążownik prawdopodobnie tylko dlatego, że pierwsze japońskie salwy składały się z pocisków do ostrzału lądu, a nie przeciwpancernych. „Portland” dostał torpedę w rufę, która zablokowała mu ster, a „Juneau” – torpedę z „Amatsukaze”, która złamała mu stępkę. Po japońskiej stronie unieruchomiony został niszczyciel „Yūdachi”.

Około 2.26 obie strony przerwały walkę. Najstarszym stopniem żyjącym oficerem amerykańskim okazał się dowódca „Heleny”, komandor Gilbert Hoover, który zebrał ocalałe okręty i wycofał się na wschód. Zdolne do dalszej walki były już tylko „Helena” i niszczyciel „Fletcher”.

Abe zawraca

Droga do Henderson Field stała przed Japończykami otworem. „Kirishima”, „Nagara” i większość niszczycieli miały tylko lekkie uszkodzenia, a amerykański zespół przestał praktycznie istnieć jako siła bojowa. Abe postąpił jednak tak, jak wcześniej wiceadmirał Gun’ichi Mikawa po bitwie koło wyspy Savo: odwołał akcję i nakazał odwrót na północ. Historycy wymieniają kilka możliwych przyczyn tej decyzji – zużycie dużej części pocisków do ostrzału lądu, rozproszenie okrętów, które trzeba by długo zbierać, groźbę porannych nalotów z lotniska, którego nie zdołano by zniszczyć, wreszcie rany samego Abe, śmierć jego oficerów i zerwaną łączność na zniszczonym „Hiei”. O trzeciej nad ranem Yamamoto odłożył o dobę wyładunek i polecił konwojowi Tanaki zawrócić na Shortland.

Agonia „Hiei”

Świt 13 listopada pokazał pole bitwy usiane wrakami. W pobliżu Savo dryfowały uszkodzone „Portland”, „Atlanta” i niszczyciel „Aaron Ward”, a po stronie japońskiej porzucony „Yūdachi”, ciężko uszkodzony „Amatsukaze” i „Hiei” z unieruchomionym sterem, krążący powoli w kółko kilka mil na północ od wyspy. „Portland”, choć sam niezdolny do sterowania, zatopił z dział wrak „Yūdachi”. Holownik „Bobolink” przez cały dzień krążył po cieśninie, pomagając uszkodzonym okrętom i wyławiając rozbitków.

„Hiei” stał się celem całego lotnictwa, jakie Amerykanie mieli w zasięgu. Atakowały go samoloty torpedowe Grumman TBF Avenger piechoty morskiej z Henderson Field, bombowce nurkujące i torpedowe z lotniskowca „Enterprise”, który wyszedł z Numei 11 listopada jeszcze w trakcie napraw po bitwie koło wysp Santa Cruz, i wysłał swoje samoloty na lotnisko na wyspie, a także ciężkie bombowce B-17 armii z Espiritu Santo. Myśliwce z lotniskowca „Jun’yō” i z baz lądowych nie zdołały go osłonić. Abe przeniósł się ze sztabem na niszczyciel „Yukikaze”, a próbę wzięcia pancernika na hol przez „Kirishimę” zarzucono w obawie przed okrętami podwodnymi. Według różnych zestawień „Hiei” otrzymał w ciągu dnia od pięciu do ośmiu torped i kilka bomb. Wieczorem załoga opuściła okręt, a eskortujące niszczyciele, według większości źródeł, dobiły go torpedami. Często spotykana w chronologiach informacja, że „Hiei” zatopili lotnicy z „Enterprise”, upraszcza sprawę: byli oni tylko jedną z kilku grup atakujących, a okręt dobiły ostatecznie własne niszczyciele. Pancernik poszedł na dno na północny zachód od Savo; zginęło na nim według japońskich danych 188 ludzi. Był pierwszym pancernikiem, jaki Japonia straciła w drugiej wojnie światowej. Wściekły Yamamoto odwołał Abe z dowództwa, a wkrótce potem admirał został przeniesiony w stan spoczynku.

Tego samego wieczoru zatopiono również „Atlantę”. Krążownik przeciwlotniczy, w którym zginęło około 170 ludzi, nie dał się już uratować; po zdjęciu załogi zatopiono go ładunkami wybuchowymi u brzegów Guadalcanalu.

„Juneau” i bracia Sullivanowie

Ocalałe amerykańskie okręty – „San Francisco”, „Helena”, „Juneau” i dwa niszczyciele – odpływały 13 listopada przed południem na Espiritu Santo na naprawę. „Juneau”, płynący na jednej śrubie, z zanurzonym dziobem, trzymał się w pobliżu „San Francisco”. Kilka minut po jedenastej japoński okręt podwodny I-26 (typu B1) wystrzelił torpedy w kierunku „San Francisco”. Minęły go, ale jedna trafiła „Juneau” w to samo miejsce, w które w nocy uderzyła torpeda z „Amatsukaze”. Najpewniej wybuchł magazyn amunicji: krążownik przełamał się na dwie części i zniknął pod wodą w ciągu kilkudziesięciu sekund.

Komandor Hoover, przekonany po sile eksplozji, że nikt nie mógł przeżyć, i obawiający się kolejnych ataków okrętów podwodnych na uszkodzone i słabo osłonięte krążowniki, nie zatrzymał się, by szukać rozbitków. Przez przelatujący nad zespołem bombowiec B-17 przekazał jedynie meldunek o zatonięciu z prośbą o pomoc, który według amerykańskich relacji nie dotarł na czas do dowództwa Halseya. Tymczasem katastrofę przeżyło ponad stu członków załogi. Ranni, bez wody i żywności, na kilku tratwach i w samych kamizelkach ratunkowych, dryfowali przez osiem dni. Umierali od ran, wyczerpania, pragnienia i ataków rekinów. Gdy po ośmiu dniach odnalazły ich wreszcie wodnosamolot i niszczyciel „Ballard”, a trzech innych dotarło samodzielnie do wyspy San Cristobal, żyło łącznie tylko dziesięciu. Zginęło łącznie 687 ludzi z blisko 700-osobowej załogi. Halsey, rozgniewany decyzją Hoovera, odebrał mu dowództwo „Heleny”; po latach przyznał, że zrobił to pochopnie.

Wśród zabitych było pięciu braci Sullivanów z Waterloo w stanie Iowa – George, Francis, Joseph, Madison i Albert – którzy po ataku na Pearl Harbor zaciągnęli się razem do marynarki pod warunkiem, że będą służyć na jednym okręcie. Według relacji ocalałych przynajmniej dwóch z nich przeżyło zatonięcie i zginęło w wodzie. Ich śmierć stała się w Stanach Zjednoczonych symbolem ofiar wojny; marynarka nazwała ich imieniem niszczyciel „The Sullivans”, a ich historia wpłynęła na późniejsze amerykańskie przepisy chroniące przed służbą frontową jedynych ocalałych synów rodzin, które straciły już dzieci na wojnie. Marynarka długo ukrywała zresztą pełną skalę strat poniesionych w tej bitwie.

Bilans pierwszej nocy

Amerykanie stracili w nocnej bitwie i w ciągu następnego dnia krążowniki przeciwlotnicze „Atlanta” i „Juneau” oraz niszczyciele „Barton”, „Cushing”, „Laffey” i „Monssen”; „San Francisco”, „Portland”, „Aaron Ward” i „Sterett” musiały odejść na długie remonty. Według zwykle podawanych danych zginęło około 1400 marynarzy – liczba ta obejmuje załogę „Juneau” – w tym obaj admirałowie. Callaghan i Scott byli jedynymi amerykańskimi admirałami, którzy zginęli w czasie wojny w bitwie okrętów nawodnych; obaj otrzymali pośmiertnie Medal Honoru. Japończycy stracili pancernik „Hiei” oraz niszczyciele „Akatsuki” i „Yūdachi”; ich straty w ludziach szacuje się zwykle na 550–800 zabitych.

W liczbach było to więc wyraźne zwycięstwo japońskie, a japońscy marynarze, wyćwiczeni w walce nocnej i wyposażeni w doskonałe torpedy Typ 93, raz jeszcze pokazali swoją przewagę w takich starciach. Cel operacji nie został jednak osiągnięty: lotnisko ocalało, a konwój musiał zawrócić. Historyk Richard B. Frank pisał, że starcie to nie ma sobie równych w całej wojnie pod względem zaciekłości, bliskiego dystansu i zamętu, ale że jego wynik nie był rozstrzygający – poświęcenie Callaghana i jego okrętów kupiło Henderson Field jedną noc wytchnienia i odsunęło, ale nie powstrzymało japońskiego desantu.

Miejsce w wojnie

Rozstrzygnięcie przyszło w kolejnych dwóch dobach. 13 listopada po południu Tanaka ponownie ruszył z jedenastoma transportowcami ku Guadalcanalowi, a Yamamoto polecił wiceadmirałowi Nobutake Kondō zebrać wokół „Kirishimy” nowy zespół do ostrzału lotniska. W nocy z 13 na 14 listopada krążowniki Mikawy ostrzelały Henderson Field, nie wyrządzając jednak większych szkód, a 14 listopada samoloty z wyspy i z „Enterprise” zatopiły większość transportowców. W nocy z 14 na 15 listopada amerykańskie pancerniki kontradmirała Willisa Lee zatopiły „Kirishimę”. Na wyspę dotarło tylko 2–3 tysiące japońskich żołnierzy i niewielka część zapasów. Była to ostatnia wielka japońska próba odbicia Guadalcanalu; w grudniu Tokio zdecydowało o ewakuacji, a w lutym 1943 roku wycofało z wyspy resztki 17 Armii.

Pierwsza noc tej bitwy miała w tym rozstrzygnięciu udział kluczowy. Gdyby pancerniki Abe zniszczyły lotnisko tak jak miesiąc wcześniej, samoloty z Henderson Field nie zatopiłyby następnego dnia transportowców, a cała 38 Dywizja z ciężkim sprzętem mogłaby stanąć na wyspie. Generał Alexander Vandegrift, dowódca marines na Guadalcanalu, napisał po bitwie, że największy hołd należy się Callaghanowi, Scottowi i ich ludziom, którzy „z niezwykłą odwagą, wbrew pozornie beznadziejnej przewadze” odparli pierwsze uderzenie, i że żołnierze na wyspie „unoszą przed nimi swoje poobijane hełmy”. Bitwa obnażyła też słabości amerykańskiej floty – chaotyczne dowodzenie, nieumiejętne wykorzystanie radaru, brak planu – i przyspieszyła zmiany, które w 1943 roku dały okrętom ośrodki informacji bojowej, zbierające meldunki radarowe w jednym miejscu. Japonia natomiast straciła pierwszy pancernik i przekonała się, że w wodach przy Guadalcanalu nawet okręty liniowe nie są bezpieczne, dopóki działa amerykańskie lotnisko.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.