Odwrót Stilwella z Birmy
- Kategoria:
- Wojsko
- Front:
- Pacyfik
- Data:
- 6 maja 1942
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Joseph Stilwell, Stany Zjednoczone, Chiny, Indie
Rankiem 6 maja 1942 roku w lesie pod Indaw, małą stacją kolejową w północnej Birmie, generał porucznik Joseph Stilwell zebrał wokół siebie grupę ponad stu ludzi i krótko wyjaśnił im, co ich czeka. Do Indii było kilkaset kilometrów dżungli, rzek i gór, Japończycy szli po piętach, a za kilka tygodni miał nadejść monsun. Kto chce przeżyć, musi trzymać tempo, nieść niewiele i słuchać rozkazów. Tego dnia 59-letni generał, szef sztabu Czang Kaj-szeka i nominalny dowódca chińskich armii w Birmie, wysłał ostatni meldunek radiowy, kazał zniszczyć radiostację i poprowadził swoją grupę na zachód. Czternaście dni później, 20 maja, doszedł do Imphalu w Indiach, nie tracąc po drodze ani jednego człowieka. Marsz, nazwany później „Stilwell Walkout”, stał się jedną z niewielu dobrych wiadomości z przegranej kampanii birmańskiej, ale też początkiem długiego sporu o to, czy generał nie porzucił wojsk, którymi miał dowodzić.
Birma w rozsypce
Pod koniec kwietnia 1942 roku kampania w Birmie była przegrana. Japońska 56 Dywizja, idąc przez stany Szan, rozbiła chińską 6 Armię i 29 kwietnia zajęła Lasho, przecinając Drogę Birmańską. W nocy z 30 kwietnia na 1 maja Brytyjczycy wysadzili most Ava na Irawadi, a 1 maja Japończycy weszli do Mandalaju. Dowódca wojsk brytyjskich w Birmie, generał Harold Alexander, wycofywał swój korpus ku Czinduinowi i Indiom. Chińskie dywizje, którymi Stilwell miał dowodzić, rozchodziły się w różnych kierunkach, często na rozkaz z Chongqingu, o którym on sam nie wiedział.
Stilwell, przysłany do Azji w lutym jako szef sztabu Czanga, do końca liczył, że uda się utrzymać choć północną Birmę. Jego plan zakładał przejście do Myitkyiny, skąd ciągle działało lotnisko: stamtąd chciał odesłać samolotami chorych i większość Amerykanów, a sam z niewielkim sztabem zostać przy Chińczykach i zorganizować w dolinie Hukawng bazę do przyszłej kontrofensywy. 30 kwietnia zanotował jednak w dzienniku: „Bezpośrednie niebezpieczeństwo rozpadu i załamania”. 1 maja w Shwebo wylądował samolot pułkownika Caleba Haynesa, który zabrał część sztabu do Kalkuty; Stilwell w nim nie poleciał. Odmówił też, według swoich biografów, propozycji ewakuacji drogą lotniczą, uważając, że generał nie może odlecieć, zostawiając swoich ludzi. Ruszył samochodami na północ, wzdłuż linii kolejowej z Mandalaju do Myitkyiny, przez Zigon i Pintha.
3 maja wieczorem jego kolumna dotarła do Wuntho. Tam, gdy dołączyli kolejni Amerykanie, Stilwell zapisał: „Teraz jest jasne, że nie możemy być już do niczego przydatni. Postanowiłem wyprowadzić naszych ludzi”. Ta decyzja, którą chronologie wiążą z 3 maja, nie przesądzała jeszcze drogi. Generał wciąż myślał o Myitkyinie i o odcinku kolei do Mogaung.
Od Wuntho do Indaw
4 maja wszystko zaczęło się sypać. Stilwell zanotował: „Rozpad w Shwebo… Japończycy idą w górę Czinduinu. Znów warunki wojny domowej. Chińczycy poza kontrolą”. Jego oficer od spraw kolei, kapitan Paul Jones, który miał szukać pociągu na północ, zameldował, że tor jest beznadziejnie zablokowany wrakami lokomotyw i wagonów. Tego dnia Stilwell zawiadomił Departament Wojny, że Chińczycy tracą kontrolę nad własnymi wojskami, a załamanie wydaje się bliskie: spróbuje dotrzeć do Myitkyiny, a jeśli się nie uda, pójdzie na zachód, do Imphalu.
W części chronologii wojny pod 4 maja pojawia się informacja, że w drogę do Indii wyruszył „Howell ze swoją grupą 114 ludzi, w większości Amerykanów”. To nieporozumienie. Grupa licząca ostatecznie 114 osób była grupą samego Stilwella, a w relacjach uczestników nie występuje żaden dowódca o nazwisku Howell. Nie była też w większości amerykańska: Amerykanów było w niej mniej niż połowa. Prawdą jest natomiast, że część uczestników, jak Jones, liczyła „odwrót Stilwella” właśnie od 4 maja, gdy ostatni samolot opuścił Birmę i kolumna zaczęła się przedzierać na północ na własną rękę (inne relacje datują ten lot na 1 maja).
5 maja kolumna brnęła piaszczystymi drogami i brodami ku Indaw. Ciężarówki grzęzły w piasku, w jednym z brodów utknął brytyjski samochód, a zza pleców nadciągała fala chińskich żołnierzy, którzy, jak zapisał Stilwell, „przeszli przez nas jak Red Grange” – słynny amerykański futbolista. Generał uznał, że ciężarówki, ciągle zakopane w koleinach, bardziej opóźniają marsz, niż go przyspieszają, i kazał je porzucić. Zachował tylko jeepy, które radziły sobie lepiej. Pod Indaw, przepełnionym żołnierzami i uchodźcami, dowiedział się, że kolej jest zablokowana na północ i na południe od stacji, a Japończycy są już w Bhamo (Banmaw), o krok od Myitkyiny (zajęli ją 8 maja). Według amerykańskiej historii oficjalnej to właśnie 5 maja Stilwell ostatecznie zrezygnował z drogi na Myitkyinę i postanowił iść prosto na zachód, przez Czinduin, do Indii. Brytyjczycy odradzali mu trasę przez Homalin, wskazując jako łatwiejszą drogę przez Sittaung i Tamu, ale Stilwell uznał ją za zbyt narażoną na japońskie patrole i wybrał drogę północną, cięższą, lecz bezpieczniejszą.
„Katastrofa całkiem możliwa”
Grupa, która 6 maja wyruszyła spod Indaw, była niezwykle różnorodna. Tworzyło ją 26 żołnierzy armii amerykańskiej, w większości oficerów sztabu, 15 Brytyjczyków i 14 chińskich żołnierzy z osobistej ochrony generała. Najliczniejszą część stanowił szpital polowy amerykańskiego lekarza misyjnego Gordona Seagrave’a, „chirurga z Birmy”, który od lat prowadził baptystyczny szpital w Namhkam na pograniczu chińskim, a wraz z nim 19 młodych pielęgniarek, pochodzących z różnych ludów Birmy. Była też mała jednostka sanitarna kwakrów, kucharze, mechanicy i kilku cywilów, wśród nich korespondent „Time’a” i „Life’u” Jack Belden oraz baptystyczny misjonarz Breedom Case, znający języki ludów górskich, który negocjował z wioskami wynajem tragarzy.
Rano Stilwell wygłosił do nich krótkie przemówienie. Każdy miał wiedzieć, że od teraz grupa idzie razem, że nikt nie zostanie z tyłu i że jedzenia jest na kilka dni. Wszyscy, poza kierowcami jedenastu jeepów, którymi wieziono zapasy i chorych, poszli pieszo przez wioski Mansi i Magyigan, z dala od zatłoczonej drogi uchodźców. Tego samego dnia z ciężkiej radiostacji, którą dało się przewozić tylko samochodem, nadano ostatnią depeszę do generała Lewisa Breretona, dowódcy amerykańskiego lotnictwa w Indiach: „Idę na Homalin i Imphal z grupą stu ludzi. Mam nadzieję dojść do Homalinu 10 maja. Jeśli możliwe, przyślijcie z Imphalu tragarzami pięćset funtów żywności na spotkanie z nami w Homalinie. Rząd Indii trzeba ostrzec, że ryż, policja i lekarze są pilnie potrzebni uchodźcom na wszystkich drogach z Birmy do Indii. Wielkie ich liczby w drodze. Wszelka kontrola utracona. Katastrofa całkiem możliwa. Koniec”. Potem radiostację zniszczono. Od tej chwili nikt na świecie nie wiedział, gdzie jest Stilwell; w prasie amerykańskiej pojawiły się nawet doniesienia o jego zaginięciu.
Szczęśliwym trafem poprzedniego dnia grupa natknęła się na chińską karawanę mułów, wracającą pusto z Indii, i po prostu ją zarekwirowała. Brytyjscy leśnicy, którzy prowadzili kolumnę, zwerbowali do tego około sześćdziesięciu miejscowych tragarzy.
Krok Stilwella
Jeepy dojechały tak daleko, jak pozwalały ścieżki, i trzeba je było porzucić; chronologie podają, że stało się to 7 maja. Od tej chwili szli już wszyscy. Stilwell, który miał wtedy 59 lat, sam prowadził kolumnę, w starym kapeluszu polowym. Uznał, że najlepiej będzie narzucić regulaminowe tempo armii amerykańskiej, 105 kroków na minutę, któremu sprostają zarówno zdrowi, jak i słabsi; maszerowano po 50 minut, z dziesięciominutowym odpoczynkiem co godzinę. Uczestnicy nazwali to później „krokiem Stilwella”. Generał obliczył, że aby zdążyć przed monsunem i Japończykami, grupa musi robić co najmniej 14 mil, czyli około 22 kilometrów, dziennie.
Pierwszy dzień prawdziwego marszu był najgorszy. Kolumna szła środkiem płytkiej rzeczki Chaunggyi, bo brzegi porastała nieprzebyta roślinność. W południowym upale ludzie padali z wycieńczenia i udaru. Pułkownika Williama Holcombe’a cucono solami trzeźwiącymi, a major Frank Merrill, oficer łącznikowy Stilwella, osunął się twarzą w zarośla nad brzegiem; nieprzytomnego holowano dalej w dół rzeki na materacu. Stilwell zapisał wieczorem: „Chryste, ale z nas żałosna banda”. Zarządził, że nikt nie będzie niósł więcej niż dziesięć funtów, czyli około czterech i pół kilograma bagażu, a na prośbę swojego lekarza, pułkownika Roberta Williamsa, zgodził się nie maszerować w najgorętszych godzinach dnia. Racje żywnościowe składały się z owsianki, ryżu, konserwowej wołowiny i herbaty.
8 maja nad kolumną przeleciały japońskie bombowce i ludzie rozbiegli się w poszukiwaniu ukrycia. Tego samego dnia Japończycy zajęli Myitkyinę, zamykając ostatnią drogę na północ, którą Stilwell rozważał jeszcze kilka dni wcześniej. 9 maja generał zanotował, że grupa „stopniowo nabiera dyscypliny”. Kto padał ze zmęczenia, tego zabierali lekarze, sadzali na muła i doprowadzali do reszty na najbliższym postoju. Pielęgniarki Seagrave’a, które mimo wszystko śpiewały w marszu pieśni religijne, jak „Onward, Christian Soldiers”, i „Battle Hymn of the Republic”, wspominano potem jako najodporniejszą część grupy.
Tratwami po Uyu i przez Czinduin
Późnym popołudniem 9 maja kolumna dotarła do wsi Maingkaing nad rzeką Uyu, dopływem Czinduinu. Stilwell liczył, że dalej popłynie tratwami aż w okolice Homalinu i da ludziom odpocząć od marszu. Wójt wsi, uprzedzony przez wysłanych naprzód ludzi, przygotował jednak tylko kilka tratw; wedle niektórych relacji początkowo były tylko cztery małe tratwy, dlatego przygotowania i przeprawa zajęły większą część dwóch dni. Rano 10 maja grupa ruszyła w dół rzeki w pięciu oddziałach, na tratwach z bambusa i lian, związanych po trzy i krytych daszkami z liści. Spływ okazał się ciężką pracą: tratwy trzeba było popychać tyczkami po leniwej rzece w upale i co chwila zeskakiwać do wody, by zepchnąć je z mielizn, a z czasem zaczęły się rozpadać. Muły i tragarze szli brzegiem pod opieką chińskiej ochrony i porucznika Eugene’a Laybourna.
11 maja zaczęło padać, pierwsza zapowiedź monsunu. Na rzece nad grupą przeleciał nisko brytyjski samolot, zawrócił i zrzucił na mieliznę paczki z żywnością. Był to pierwszy znak, że w Indiach ktoś odebrał meldunki Stilwella. 12 maja grupa doszła do Homalinu nad Czinduinem i zastała miasto opuszczone przez brytyjskich urzędników i większość mieszkańców; nie było tam ani obiecanej żywności, ani wiadomości o Japończykach. Tego dnia generał George Marshall depeszował do Stilwella, że prezydent, sekretarz wojny i cały Departament Wojny są „pełni podziwu” dla odwagi, z jaką stawia czoło niebezpieczeństwom; depesza dotarła do adresata dopiero 20 maja w Imphalu.
13 maja grupa przeprawiła się przez Czinduin, ostatnią wielką przeszkodę wodną na drodze do Indii. Rzeka była szeroka i wezbrana, łodzi nie było. Według relacji adiutanta Stilwella, podpułkownika Franka Dorna, gdy generał stał na brzegu, zza zakrętu wypłynęło pięć łodzi dłubanek i łódź towarowa, a przewodnik z ludu Kaczin (Jingpo) przywołał wioślarzy. Ludzi przewieziono partiami na zachodni brzeg, muły przeprawiły się wpław. Było to w samą porę: według Dorna japoński oddział kawalerii wszedł do Homalinu niespełna półtorej doby po odejściu grupy, według innych relacji dzień po przeprawie.
W górach Nagów
Za Czinduinem grupa była już prawdopodobnie bezpieczna przed Japończykami, ale przed nią leżała najtrudniejsza część drogi: strome, porośnięte lasem góry na pograniczu Birmy i Indii, zamieszkane przez Nagów, z przełęczami na wysokości ponad dwóch tysięcy metrów. Seagrave twierdził, że przed nimi tą ścieżką przeszło do Indii tylko sześć osób.
14 maja po południu, po długim podejściu, kolumna doszła do wsi Kawlum. Tam czekała na nią ekspedycja ratunkowa, którą z Imphalu poprowadził brytyjski urzędnik kolonialny Tim Sharpe. Stilwell zapisał z wdzięcznością: „Żywność, lekarz, kucyki i wszystko. Spora ulga, choć dalibyśmy radę sami”. Od tej chwili chorzy i najsłabsi mogli jechać na kucykach. Wodzowie wiosek wychodzili naprzeciw generałowi z piwem ryżowym, a w jednej z nich ofiarowali mu kozę; Stilwell, zwykle niepijący, polubił ten napój i chwalił tragarzy Nagów jako „przystojnych i twardych, pogodnych i przyjaznych”.
15 maja grupa przekroczyła granicę Indii i weszła na terytorium księstwa Manipur. 18 maja w dużej wsi Ukhrul, którą Stilwell porównał z filipińskim kurortem Baguio, oddział Assam Rifles, paramilitarnej formacji strzegącej pogranicza północno-wschodnich Indii, uroczyście oddał generałowi honory wojskowe. Żołnierze nie mieli jednak żadnego transportu samochodowego: najbliższa droga, po której mogły jechać ciężarówki, była jeszcze o dzień marszu dalej, a jeepów w tej części Indii jeszcze nie było. 19 maja, po marszu długości około 21 mil (ponad 30 kilometrów), grupa doszła do końca drogi w Litan. Czekali tam dwaj amerykańscy oficerowie z wiadomościami z wojny, czekoladą, papierosami i whisky. Lunęły już monsunowe deszcze.
Imphal
Ostatni odcinek, z Litan do Imphalu, grupa przebyła ciężarówkami, ale pierwsze kilkanaście mil oznaczało pchanie i wyciąganie pojazdów z grząskiego błota. Po południu 20 maja Stilwell wjechał do Imphalu, pełnego lejów po niedawnych japońskich nalotach. Tam rozwiązał swoją grupę. Wszystkie 114 osób dotarły do celu (niektóre opracowania podają 117), choć kilka trzeba było od razu umieścić w szpitalu. Sam Stilwell schudł co najmniej 11 kilogramów, był przeziębiony i, jak się później okazało, chorował na żółtaczkę. Major Merrill, który po zasłabnięciu 7 maja szedł dalej z resztą, według części relacji miał w czasie marszu przejść lekki zawał serca; biografowie datują jednak jego pierwszy udokumentowany zawał na marzec 1944 roku, w czasie walk w północnej Birmie.
Tego samego dnia do Imphalu i na równinę Manipuru dotarły ostatnie oddziały brytyjskiego korpusu birmańskiego, a dowództwo nad nimi przejął IV Korpus w Indiach. Japończycy, zatrzymani przez monsun i własne rozkazy, nie poszli w pościgu dalej niż w rejon Czinduinu.
Grupa Stilwella przeszła w sumie, według najczęściej przytaczanych szacunków, około 140 mil pieszo, nie licząc spływu i odcinków przejechanych samochodami. W tym samym czasie tysiące żołnierzy chińskich i tysiące, a według części szacunków dziesiątki tysięcy uchodźców ginęły na innych drogach z Birmy z głodu, malarii i czerwonki. Na tym tle wyprowadzenie bez strat stuosobowej grupy z pielęgniarkami, chorymi i cywilami było wyczynem, który zawdzięczano przede wszystkim żelaznej woli generała, zapasom pieniędzy, za które kupowano żywność i usługi, oraz lekarzom w składzie grupy.
Miejsce w wojnie
Z Imphalu Stilwell udał się do Tinsukii w Asamie, gdzie spotkał się z Breretonem, Alexandrem i naczelnym dowódcą w Indiach, generałem Archibaldem Wavellem, a stamtąd poleciał do Nowego Delhi. Na konferencji prasowej, którą według części źródeł zwołał 24 maja wieczorem, a według innych 25 maja, powiedział słowa, które obiegły świat: „Twierdzę, że dostaliśmy cholerne lanie. Wyrzucono nas z Birmy i to jest upokarzające. Uważam, że powinniśmy dowiedzieć się, dlaczego tak się stało, wrócić i odbić ją”. Amerykanie, przyzwyczajeni do komunikatów o „planowych odwrotach”, przyjęli tę szczerość z uznaniem, a marsz przez dżunglę uczynił ze Stilwella jednego z pierwszych popularnych bohaterów wojny.
W Chongqingu oceniano to inaczej. Departament Wojny zaaprobował wyjście Stilwella do Indii, uznając je za część jego planu szkolenia chińskich wojsk, ale Czang Kaj-szek uważał, że szef jego sztabu odszedł od armii, gdy ta najbardziej go potrzebowała. Stilwell z kolei winą za klęskę obarczał chińskich generałów, którzy słuchali go tylko wtedy, gdy Czang potwierdził rozkaz, oraz samego generalissimusa. Rozdźwięk ten zatruwał ich współpracę aż do odwołania Stilwella w 1944 roku. Do Indii dotarła z Birmy zwarta tylko chińska 38 Dywizja Sun Lirena; 22 Dywizja i resztki innych, które poszły przez dolinę Hukawng, straciły po drodze tysiące ludzi.
Z tych żołnierzy Stilwell utworzył w Ramgarh w Indiach ośrodek, w którym Amerykanie szkolili i uzbrajali chińskie dywizje. Miały one odbić północną Birmę i otworzyć nową drogę lądową do Chin, z Ledo w Asamie do starej Drogi Birmańskiej. Do tego czasu Chiny zaopatrywano wyłącznie drogą powietrzną nad Himalajami, zwaną „Garbem”. Frank Merrill dowodził w 1944 roku amerykańskim oddziałem dalekiego zasięgu, znanym jako Maruderzy Merrilla, który w maju tego roku, razem z Chińczykami, opanował lotnisko w Myitkyinie, miasto, do którego Stilwell nie zdążył dotrzeć w 1942 roku. Sam marsz z 1942 roku pozostał w pamięci jako symbol charakteru „Vinegar Joe”: upartego, surowego dla siebie i innych, a zarazem dowódcy, który nie zgodził się odlecieć, zostawiając swoich ludzi.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 5 maja 1942 · AfrykaLądowanie na Madagaskarze5 maja 1942 Brytyjczycy wylądowali na Madagaskarze Vichy. Po dwóch dniach walk i rajdzie niszczyciela „Anthony” 7 maja padła baza Diego Suarez.
- 4 maja 1942 · Front zachodniDrugi nalot na ExeterW nocy z 3 na 4 maja 1942 Luftwaffe wróciła nad Exeter i spaliła centrum miasta. Zginęło około 160 osób, bomba zburzyła kaplicę w katedrze.
- 8 maja 1942 · Front wschodniOperacja Trappenjagd8 maja 1942 11 Armia Mansteina uderzyła na Front Krymski. W niespełna dwa tygodnie rozbiła trzy radzieckie armie i odzyskała Półwysep Kerczeński.
- 3 maja 1942 · PolskaPoczątek zagłady w Sobiborze3 maja 1942, według kalendarium USHMM, do obozu w Sobiborze zaczęły przyjeżdżać regularne transporty Żydów. Zabito tam do jesieni 1943 około 170–250 tys. ludzi.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 20 maja 1942 · PacyfikKoniec kampanii birmańskiej20 maja 1942 resztki korpusu birmańskiego przeszły w Indiach pod komendę IV Korpusu. Po najdłuższym odwrocie w dziejach armii brytyjskiej Birma była stracona.
- 8 marca 1942 · PacyfikJapończycy zajmują Rangun8 marca 1942 japońska 33 Dywizja weszła do opuszczonego, płonącego Rangunu. Armia brytyjska w Birmie straciła jedyny port, a Chiny drogę dostaw.
- 15 kwietnia 1942 · PacyfikBitwa pod Yenangyaung15 kwietnia 1942 Brytyjczycy podpalili pola naftowe pod Yenangyaung. Japończycy okrążyli 1 Dywizję Birmańską, która wyszła z kotła z pomocą Chińczyków.
- 1 maja 1942 · PacyfikJapończycy zajmują Mandalaj1 maja 1942 Japończycy weszli do spalonego Mandalaju, a nad Czinduinem zajęli Monywę, grożąc odcięciem korpusu Slima od jedynej drogi do Indii.