TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Operacja Agreement

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Morze Śródziemne
Data:
19 września 1942
Autor:
Natalia
Tagi:
Wielka Brytania, Royal Navy, Włochy, Luftwaffe

19 września 1942 roku żołnierze Sudańskich Sił Obronnych (Sudan Defence Force) i patrol Long Range Desert Group zaczęli wycofywać się spod libijskiej oazy Dżalu. Od kilku dni próbowali zdobyć tamtejszy fort, ale garnizon się utrzymał, a ze wschodu nadciągała kolumna odsieczy. Był to ostatni akt serii rajdów, którymi brytyjskie dowództwo na Bliskim Wschodzie chciało w połowie września uderzyć na zaplecze Armii Pancernej „Afryka” – w Tobruku, Bengazi, Al-Mardż (Barce) i Dżalu. Całość przeszła do historii pod nazwą operacji „Agreement”, choć ściśle biorąc kryptonim ten oznaczał atak na Tobruk, a pozostałe akcje miały własne nazwy: „Bigamy” (Bengazi), „Caravan” (Barce) i „Nicety” (Dżalu).

Często podaje się, że atak na Dżalu odparli Niemcy. W rzeczywistości oazy broniła załoga włoska, wzmocniona po pierwszym natarciu, a kolumna, której zbliżanie się skłoniło napastników do odwrotu, także była włoska; niemieckie było natomiast lotnictwo, które w następnych dniach ścigało wycofujące się oddziały na pustyni.

Pomysł uderzenia w tyły

Latem 1942 roku Erwin Rommel stał pod El Alamein, około stu kilometrów od Aleksandrii, ale jego armia żyła z dostaw płynących przez Morze Śródziemne i przewożonych setki kilometrów ciężarówkami wzdłuż wybrzeża. Najważniejszym portem stał się Tobruk, zdobyty 21 czerwca po upadku linii Gazali – ten sam, który w 1941 roku przez osiem miesięcy opierał się oblężeniu, a dalej na zachód leżało Bengazi. Do tych portów zawijały statki z paliwem, w nich gromadzono zapasy i naprawiano okręty, a z pobliskich lotnisk startowały samoloty osłaniające konwoje.

Pomysł napadu na Tobruk zgłosił ppłk John Haselden, oficer wywiadu, który od dawna działał za liniami wroga, znał arabski i potrafił w przebraniu poruszać się po Cyrenajce. Początkowo chodziło o niewielki rajd lądowy, ale w sztabach w Kairze i Aleksandrii plan stopniowo się rozrastał. Ostatecznie przewidywał, że oddział przybyły z pustyni opanuje w nocy z 13 na 14 września część obrony zatoki, a potem z morza wylądują żołnierze piechoty morskiej i armii, którzy zniszczą zbiorniki paliwa, urządzenia portowe i stojące w porcie statki, uwolnią jeńców i wycofają się przed świtem. Równocześnie oddziały specjalne miały zaatakować Bengazi i lotnisko w Barce, a Sudańczycy zająć oazę Dżalu, która miała posłużyć jako punkt zborny dla wracających z rajdów i przez kilka dni zagrażać szlakom Osi na pustyni.

Operację zatwierdzono w sierpniu, gdy na czele Dowództwa Bliskiego Wschodu stanął gen. Harold Alexander, a 8 Armię objął gen. Bernard Montgomery. Część morską przygotowywała Flota Śródziemnomorska adm. Henry’ego Harwooda. Liczono, że rajd odciąży front pod El Alamein, zmusi Rommla do trzymania wojsk na tyłach i uderzy w jego zaopatrzenie w chwili, gdy po bitwie pod Alam Halfa, rozpoczętej w nocy z 30 na 31 sierpnia, brakowało mu paliwa bardziej niż kiedykolwiek. Krytycy zwracali uwagę, że plan był zbyt skomplikowany, wymagał precyzji w nocnych działaniach na nieznanym wybrzeżu, a w Kairze mówiono o nim zbyt swobodnie. Po wojnie wielu historyków uznało, że o przygotowaniach dowiedzieli się Włosi i Niemcy, choć jak wiele konkretnie wiedzieli, pozostaje przedmiotem sporu.

Noc pod Tobrukiem

Lądowa część ataku na Tobruk, nazywana Force B, liczyła według różnych źródeł od osiemdziesięciu do dziewięćdziesięciu ludzi. Byli wśród nich komandosi i członkowie Special Interrogation Group (SIG) – niewielkiego oddziału złożonego w dużej części z palestyńskich Żydów pochodzenia niemieckiego, którzy mówili po niemiecku i nosili niemieckie mundury. Przyjechali z oazy Kufra przez pustynię ciężarówkami prowadzonymi przez patrol LRDG, a pod Tobrukiem udawali niemiecką eskortę wiozącą brytyjskich jeńców. Wieczorem 13 września przejechali w ten sposób przez posterunki i dotarli nad zatokę Mersa Umm esc-Sciausc na wschód od portu. Tam opanowali kilka stanowisk, w tym włoską baterię nadbrzeżną, i dali sygnał oddziałom z morza.

Desant morski zakończył się katastrofą. Niszczyciele HMS „Sikh” i „Zulu” wiozły około 350–400 żołnierzy Royal Marines, którzy mieli wylądować na północ od portu z prymitywnych łodzi motorowych i barek. Z powodu wysokiej fali i błędów nawigacyjnych tylko część łodzi dotarła do brzegu, i to w niewłaściwym miejscu, a pozostałe zawróciły albo zatonęły. Około piątej rano „Sikh” został oświetlony reflektorami i trafiony przez włoskie działa nadbrzeżne kalibru 152 mm oraz niemieckie działa 88 mm. Z unieruchomionym sterem i płonącym pokładem stał się łatwym celem; „Zulu” próbował wziąć go na hol, ale pod ogniem musiał zrezygnować. „Sikh” zatonął jeszcze tego ranka, a jego dowódca, kmdr St John Micklethwait, i większość ocalałych trafili do niewoli.

Drugą grupę desantową, złożoną z kompanii Argyll and Sutherland Highlanders i plutonu Royal Northumberland Fusiliers, wiozło kilkanaście kutrów torpedowych i motorówek. Miały one wejść do zatoki zajętej przez Haseldena, ale przy nieudanym oznakowaniu wejścia do brzegu dotarły tylko dwie łodzie; reszta krążyła w ciemności pod ogniem, a o świcie zaatakowały ją samoloty. Bez posiłków z morza oddział Haseldena nie miał szans. Wczesnym rankiem 14 września Włosi – w tym żołnierze batalionu piechoty morskiej San Marco – i Niemcy kontratakowali; Haselden zginął, osłaniając odwrót, a większość jego ludzi poległa albo trafiła do niewoli. Tylko nieliczni przedarli się przez pustynię do linii brytyjskich, niektórzy po kilku tygodniach marszu.

W ciągu dnia 14 września nad zespołem płynącym do Aleksandrii pojawiły się bombowce nurkujące Junkers Ju 87 i Junkers Ju 88. Ciężko uszkodzony krążownik przeciwlotniczy HMS „Coventry” trzeba było zatopić własnymi torpedami, a wieczorem po kolejnych trafieniach zatonął także „Zulu”, holowany już niedaleko Aleksandrii. Zginęło lub zaginęło kilkudziesięciu ludzi z każdej z tych załóg.

Bengazi i Barce

Tej samej nocy, z 13 na 14 września, ppłk David Stirling poprowadził na Bengazi kolumnę Special Air Service – według różnych źródeł około dwustu ludzi na kilkudziesięciu jeepach i ciężarówkach, prowadzonych przez patrole LRDG. Po wyczerpującym rajdzie przez Wielkie Morze Piasku mieli zniszczyć urządzenia portowe, statki i zbiorniki paliwa w Bengazi oraz samoloty na lotnisku Benina. Kolumna spóźniła się jednak i na drodze do miasta wpadła na blokadę, przy której już na nich czekano. Po krótkiej wymianie ognia, z utraconym zaskoczeniem i nadchodzącym świtem, Stirling zarządził odwrót. W następnych dniach samoloty Osi wyszukiwały pojazdy ukryte w wadi na skraju Al-Dżabal al-Achdar; SAS stracił znaczną część sprzętu, według włoskich i brytyjskich relacji kilkadziesiąt jeepów i ciężarówek, oraz kilkunastu ludzi zabitych, rannych i wziętych do niewoli. Ostatni uczestnicy dotarli do Kufry dopiero pod koniec września.

Udał się tylko atak na Al-Mardż, wówczas Barce – ważny ośrodek administracji włoskiej w Cyrenajce z dużym lotniskiem. Dwa patrole LRDG pod dowództwem mjr. Johna Easonsmitha, gwardzistów i Nowozelandczyków, w sumie niespełna pięćdziesięciu ludzi na kilkunastu ciężarówkach i jeepach, przejechały ponad 1800 km z oazy Fajum przez pustynię. W nocy z 13 na 14 września gwardziści ostrzelali koszary i dworzec kolejowy, a nowozelandzki patrol kpt. Nicka Wildera wjechał na lotnisko, podpalił cysternę z benzyną i przez blisko godzinę objeżdżał płytę, strzelając do zaparkowanych bombowców i podkładając pod nie ładunki wybuchowe. Wilder meldował o ponad trzydziestu zniszczonych lub uszkodzonych samolotach; według włoskich danych zniszczono 16 maszyn, a 7 uszkodzono. W drodze powrotnej patrole wpadły w zasadzki i zostały zaatakowane z powietrza. Straciły większość pojazdów, a dziesięciu rannych dostało się do niewoli. Reszta, częściowo pieszo, dotarła do punktu zbornego i z pomocą innych patroli wróciła do Kufry.

Dżalu

Najdalej na południu działała grupa uderzeniowa złożona z kompanii Sudańskich Sił Obronnych, wspierana przez patrol LRDG i nieliczne pojazdy pancerne – według włoskiego zestawienia około ośmiuset ludzi. Wyruszyła z Kufry 11 września, ale podróż przez pustynię zajęła więcej czasu, niż zakładano, i atak na fort w Dżalu, oazie położonej około 250 km na południe od Barce, ruszył dopiero w nocy z 15 na 16 września, gdy rajdy na wybrzeżu były już zakończone. Włoska załoga była w pogotowiu i została wcześniej wzmocniona. Natarcie odparto, a kolejne próby zakończyły się tylko otoczeniem i ostrzeliwaniem fortu.

Sudańczycy trzymali garnizon w szachu przez kilka dni, ale wobec niepowodzenia pozostałych akcji ich obecność w oazie traciła sens. Gdy nadeszły wiadomości o zbliżaniu się włoskiej kolumny odsieczy, Kair nakazał odwrót. Źródła różnią się co do dnia: angielskie opracowania podają, że oddział odszedł 19 września, włoskie – że rozkaz przyszedł 20 września. Według włoskiego zestawienia Sudańczycy stracili sześciu zabitych i zaginionych i 45 rannych, w większości od ataków lotnictwa, które 19 września dosięgło także patrol LRDG.

Straty

Bilans był dla Brytyjczyków wyjątkowo ciężki. W samym ataku na Tobruk stracili krążownik przeciwlotniczy „Coventry”, niszczyciele „Sikh” i „Zulu”, cztery kutry torpedowe, dwie motorówki i wiele łodzi desantowych. Według brytyjskich i włoskich zestawień zginęło, zaginęło lub trafiło do niewoli około 750 marynarzy, żołnierzy piechoty morskiej i armii – około 300 Royal Marines, 160 żołnierzy wojsk lądowych i około 280 marynarzy. Do niewoli trafiło około 576 ludzi; wielu wyłowiły z wody włoskie torpedowce i niemieckie trałowce. Na samym „Sikhu” zginęło ponad sto osób. Straty obrońców były znikome: według włoskich danych 15 zabitych Włochów i jeden Niemiec, około pięćdziesięciu rannych.

Tobruk nie przestał działać ani na dzień, a zbiorniki paliwa, które miały spłonąć, pozostały nietknięte. Włoska propaganda przedstawiła obronę miasta jako wielkie zwycięstwo i honorowała zwłaszcza marynarzy i żołnierzy San Marco.

Miejsce w wojnie

Operacja „Agreement” była jedną z najbardziej kosztownych porażek sił specjalnych i floty brytyjskiej w kampanii północnoafrykańskiej. Historycy wskazują na kilka przyczyn: nadmiernie rozbudowany plan, który z lokalnego rajdu stał się dużą operacją połączonych sił; słabe rozpoznanie obrony Tobruku; nieodpowiednie łodzie desantowe; brak osłony lotniczej nad okrętami w zasięgu lotnictwa z Krety i Libii; wreszcie nieostrożność, przez którą wiadomości o przygotowaniach krążyły po Kairze. Część autorów twierdzi, że Włosi spodziewali się ataku; inni uważają, że raczej zachowali czujność wobec zwiększonej aktywności Brytyjczyków na pustyni.

Klęska nie zmieniła równowagi sił pod El Alamein. Rommel i tak był odcięty od zaopatrzenia przede wszystkim przez okręty podwodne i samoloty z Malty i Egiptu, które w kolejnych tygodniach topiły tankowce Osi, oraz przez długość szlaków lądowych. Lekcja z Tobruku sprawiła, że w następnych miesiącach Brytyjczycy na pustyni wrócili do niewielkich, ruchliwych rajdów, w których LRDG i SAS sprawdzały się najlepiej. SAS, mimo strat pod Bengazi, został jesienią rozbudowany do pułku.

Kilka dni po rajdach, 23 września, chory Rommel wyjechał na leczenie do Europy. Miesiąc później, 23 października, 8 Armia Montgomery’ego rozpoczęła drugą bitwę pod El Alamein. Po jej zakończeniu armia Osi wycofała się z Egiptu i Cyrenajki, a 13 listopada 1942 roku Brytyjczycy weszli do Tobruku praktycznie bez walki – port, którego nie zdołali zniszczyć we wrześniu, odzyskali nienaruszony.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.