Operacja Bodenplatte
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 1 stycznia 1945
- Autor:
- Łukasz
Rankiem 1 stycznia 1945 roku, w pierwszy pogodny i mroźny dzień nowego roku, z kilkudziesięciu lotnisk w zachodnich Niemczech wystartowało około tysiąca niemieckich samolotów. Lecąc tuż nad ziemią, w zupełnej ciszy radiowej, kierowały się na zachód – nad Holandię, Belgię i północno-wschodnią Francję. Około godziny 9.20 spadły na lotniska, z których alianckie lotnictwo taktyczne wspierało wojska walczące w Ardenach i nad Renem. Była to operacja „Bodenplatte” (niem. Unternehmen Bodenplatte, „płyta podstawy”) – ostatnia wielka ofensywa niemieckiego lotnictwa na zachodzie.
Kalendaria mówią o ataku na alianckie bazy lotnicze w Belgii i Holandii, przeprowadzonym przez elementy dziesięciu różnych pułków myśliwskich (Jagdgeschwader), i nazywają go ostatnią dużą ofensywą powietrzną Luftwaffe na zachodzie. Te informacje się zgadzają: w operacji wzięły udział pułki myśliwskie JG 1, JG 2, JG 3, JG 4, JG 6, JG 11, JG 26, JG 27, JG 53 i JG 77. Trzeba je jednak uzupełnić. Obok nich poleciały dwie grupy (III. i IV.) jedenastego pułku, JG 54, a także pułk szturmowy SG 4, odrzutowe Messerschmitty Me 262 z pułku bombowego KG 51 oraz dwusilnikowe Junkersy pułków nocnych myśliwców (NJG), które prowadziły formacje jako pilotujące. Celem były nie tylko lotniska w Belgii i Holandii – jedna z grup uderzyła także na amerykańskie lotnisko pod Metz we Francji.
Lotnictwo bez pilotów
Pod koniec 1944 roku Luftwaffe miała więcej samolotów niż kiedykolwiek wcześniej, ale coraz mniej ludzi zdolnych do walki. Niemiecki przemysł lotniczy, mimo nalotów, osiągnął jesienią 1944 roku szczyt produkcji myśliwców. Brakowało natomiast paliwa i doświadczonych pilotów. Od wiosny 1944 roku – od „Wielkiego Tygodnia” i bitew nad Rzeszą, przez lądowanie w Normandii, po walki nad Francją i Holandią – lotnictwo myśliwskie traciło setki ludzi miesięcznie. Szkolenie skrócono, młodzi piloci trafiali do pułków z kilkudziesięcioma godzinami nalotu, a z braku benzyny nie mogli ćwiczyć strzelania ani lotów w szyku. Szkoły lotnicze same stały się celem alianckich myśliwców dalekiego zasięgu.
Po drugiej stronie frontu alianckie lotnictwo taktyczne przeniosło się latem i jesienią 1944 roku na kontynent. Brytyjskie 2 Taktyczne Siły Powietrzne marszałka lotnictwa Arthura Coninghama, amerykańska 9 Armia Lotnicza i kanadyjskie skrzydła Royal Canadian Air Force zajęły dziesiątki lotnisk w północnej Francji, Belgii i południowej Holandii, często pospiesznie wyremontowanych baz Luftwaffe lub pasów z metalowych płyt na polach. Po wyzwoleniu Brukseli i Antwerpii samoloty stały na nich gęsto, rzędami, bez osłon. Alianci mieli przewagę w powietrzu tak dużą, że nie liczyli się z poważnym atakiem na swoje bazy.
Plan
Uderzenie na alianckie lotniska było od początku częścią planu ofensywy w Ardenach. We wrześniu 1944 roku Adolf Hitler postanowił odwrócić losy wojny na zachodzie wielkim natarciem i kazał przygotować do niego lotnictwo. Dowódca Luftwaffe Hermann Göring polecił w listopadzie dywizjom myśliwskim przygotowanie zmasowanego ataku na cele naziemne. W tym celu przesunięto na zachód większość pułków myśliwskich, które dotąd broniły Rzeszy przed amerykańskimi bombowcami. Część z nich należała do rezerwy, którą generał lotnictwa myśliwskiego Adolf Galland gromadził na „Wielkie uderzenie” – jednorazowy atak kilkuset myśliwców na amerykańską wyprawę bombową. Hitler zdecydował inaczej: myśliwce miały wesprzeć wojska lądowe.
Planowanie operacji powierzono gen. mjr. Dietrichowi Peltzowi, który w grudniu objął dowództwo II Korpusu Myśliwskiego (II. Jagdkorps). Peltz nie był myśliwcem – zaczynał wojnę jako pilot bombowców nurkujących Ju 87, później dowodził lotnictwem bombowym nad Anglią – ale uchodził za specjalistę od ataków na cele naziemne. 15 grudnia plan omówiono z dowódcami pułków. Atak miał nastąpić 16 grudnia, w pierwszym dniu ofensywy w Ardenach. Ta sama mgła, która uziemiła lotnictwo alianckie, uziemiła jednak i niemieckie. Operację odkładano z dnia na dzień, a pułki myśliwskie wysyłano tymczasem nad front, gdzie w ciągu kilkunastu dni straciły setki samolotów. Gdy 23 grudnia nad Ardenami się przejaśniło, alianckie myśliwce bombardujące zaczęły niszczyć niemieckie kolumny, a myśliwce Luftwaffe poniosły w walkach z nimi kolejne ciężkie straty.
Plan zakładał jednoczesny atak na 17 lotnisk. Każdy pułk dostał swój cel – często jeden, czasem dwa. Formacje miały lecieć na małej wysokości, poza zasięgiem alianckich radarów, prowadzone przez Junkersy Ju 88 i Ju 188, a nad celem wykonać po kilka przelotów, ostrzeliwując samoloty na ziemi, hangary, cysterny i stanowiska artylerii przeciwlotniczej. W akcji wzięło udział – według najczęściej przytaczanych danych Johna Manrho i Rona Pütza – 1035 samolotów, głównie jednosilnikowych myśliwców Messerschmitt Bf 109 i Focke-Wulf Fw 190, w tym nowych Fw 190D-9.
Operację otaczała ścisła tajemnica. Pilotów poinformowano o celu dopiero w ostatniej chwili, wielu z nich – jak wynika z ich późniejszych relacji – myślało, że lecą na zwykły rekonesans nad frontem. Mapy pokazywały tylko cele, bez tras przelotu. Rozkaz dotarł z opóźnieniem do części niemieckich baterii przeciwlotniczych, a trasy kilku pułków poprowadzono nad rejonem Hagi, gdzie stały wyrzutnie rakiet V-2, silnie bronione przez artylerię przeciwlotniczą Luftwaffe i Kriegsmarine. Alianckie służby wywiadowcze przechwyciły kilka depesz, które mogły zapowiadać akcję – rozkazy gromadzenia flar do naprowadzania formacji, wzmianki o „specjalnym przedsięwzięciu” – ale nie wyciągnęły z nich wniosków.
Poranek 1 stycznia
Wieczorem 31 grudnia nadszedł rozkaz z hasłem „Hermann” i godziną ataku: 1 stycznia, 9.20. Tej samej nocy w Alzacji ruszyło niemieckie natarcie, operacja „Nordwind”, które „Bodenplatte” miała pośrednio wspierać. Rano myśliwce wystartowały z lotnisk między Holandią a Nadrenią, zebrały się nad punktami zbornymi i poleciały na zachód.
Kłopoty zaczęły się przed linią frontu. Niemiecka artyleria przeciwlotnicza, nieuprzedzona albo zaskoczona widokiem setek samolotów nad głowami, otworzyła ogień do własnych formacji. Według Manrho i Pütza mniej więcej co czwarta niemiecka jednostka straciła samoloty od własnego ognia, zanim jeszcze dotarła do celu; polska Wikipedia podaje co najmniej 84 samoloty zestrzelone przez niemiecką artylerię. Nad frontem i nad Antwerpią czekała gęsta obrona przeciwlotnicza aliantów, ustawiona przeciw pociskom V-1.
Nad celami operacja przebiegła nierówno. Część pułków zgubiła drogę i zaatakowała niewłaściwe lotniska albo pola bez samolotów. Według powojennej analizy, na którą powołują się Manrho i Pütz, tylko 11 z 34 uczestniczących grup zaatakowało na czas i z zaskoczenia.
Lotniska pod ostrzałem
Największe sukcesy Niemcy odnieśli tam, gdzie zaskoczenie się udało. Nad Eindhoven pułk JG 3 ppłk. Heinricha Bära, wsparty przez część JG 6, która wzięła Eindhoven za swój cel, zastał na lotnisku kilkaset samolotów, w tym kanadyjskie maszyny rozpoznawcze i dywizjony Hawker Typhoon. Piloci wykonali po trzy, cztery przeloty, podpalając samoloty, cysterny i magazyny. Według brytyjskich danych zniszczono tam ponad 40 samolotów, a kilkadziesiąt uszkodzono. Nad Eindhoven i pobliskim Gilze en Rijen przeleciały także odrzutowe Me 262 z KG 51 – samoloty, które niespełna pół roku wcześniej weszły do walki, ale nie odegrały w tej akcji większej roli.
Pod Brukselą pułk JG 26 uderzył na lotnisko Evere, gdzie stało kanadyjskie 127 Skrzydło ze Spitfire’ami, a obok samoloty transportowe i amerykańskie bombowce. Dowódca skrzydła, ppłk James Edgar „Johnnie” Johnson, jeden z najskuteczniejszych asów RAF, przypisywał stosunkowo umiarkowane straty swoich Spitfire’ów słabemu strzelaniu niemieckich pilotów. Mimo to na Evere zniszczono około 60 samolotów. Równie skuteczny okazał się atak JG 27 i grupy JG 54 na Melsbroek, skąd działały brytyjskie skrzydła rozpoznawcze: brytyjski 69 Dywizjon stracił 11 bombowców Wellington, spłonęły też Mosquito, Spitfire’y i samoloty transportowe. Natomiast sąsiednie lotnisko Grimbergen, które atakowały I./JG 26 i III./JG 54, było prawie puste – za sześć zniszczonych samolotów Niemcy zapłacili tam 21 maszynami.
Na południu pułk JG 53 zaatakował amerykańskie lotnisko pod Metz i zniszczył ponad 20 myśliwców bombardujących P-47 Thunderbolt, ale jedną z jego grup przechwyciły wcześniej Thunderbolty 358 Grupy Myśliwskiej i rozbiły ją. Przy Sint-Truiden kilkanaście myśliwców JG 4, które zabłądziły w drodze na Le Culot, zniszczyło lub uszkodziło kilkadziesiąt amerykańskich P-47; samo Le Culot nie zostało nawet zaatakowane. Nad Antwerpią JG 77 natrafił na czujną obronę i zniszczył tylko kilkanaście samolotów.
Inne pułki poniosły klęskę. JG 6 nie znalazł swojego celu, lotniska Volkel, na którym stały brytyjskie Tempesty; zaatakował puste lądowisko pod Helmond i lotnisko Heesch, a jego dowódca, ppłk Johann Kogler, dostał się do niewoli. JG 2 i SG 4, lecące na Sint-Truiden, przeleciały nad Malmedy prosto w ogień amerykańskiej artylerii przeciwlotniczej, która od tygodni broniła tego rejonu przed nalotami i pociskami V-1. JG 2 stracił według różnych zestawień od 40 do ponad 70 procent maszyn w poszczególnych grupach, a z całego SG 4 tylko sześć samolotów doleciało do celu; dowódca pułku, Alfred Druschel, zaginął.
Najsłynniejsze stało się starcie nad lotniskiem Y-29 pod Asch w belgijskiej Limburgii, zajmowanym przez amerykańską 352 Grupę Myśliwską (8 Armia Lotnicza) i 366 Grupę Myśliwską (9 Armia Lotnicza). Gdy nadleciał JG 11, z pasa startowała akurat dwunastka P-51 Mustang ppłk. Johna C. Meyera, a w powietrzu byli już piloci 366 Grupy. Amerykanie startowali pod ostrzałem i natychmiast weszli do walki. Bitwa trwała około trzech kwadransów; Amerykanie zgłosili 35 zestrzeleń, choć – według Manrho i Pütza – na pewno można ich przypisać kilkanaście. JG 11 stracił 28 samolotów i dowódcę, mjr. Günthera Spechta, który zginął; po stronie amerykańskiej żaden Mustang nie został zestrzelony. Starcie przeszło do historii amerykańskiego lotnictwa jako „Legenda Y-29”.
Polskie skrzydło pod Gandawą
Jednym z celów pułku JG 1 było lotnisko Sint-Denijs-Westrem pod Gandawą, na którym od jesieni 1944 roku stacjonowało 131 Polskie Skrzydło Myśliwskie z dywizjonami 302 „Poznańskim”, 308 „Krakowskim” i 317 „Wileńskim”. Skrzydło, latające na Spitfire’ach IX, należało do 84 Grupy brytyjskich 2 Taktycznych Sił Powietrznych i od lądowania w Normandii wspierało 21 Grupę Armii, w tym polską 1 Dywizję Pancerną. Pozostałe grupy JG 1 uderzyły na sąsiednie lotniska Maldegem i Ursel, gdzie stały m.in. Spitfire’y nowozelandzkiego 485 Dywizjonu.
Rankiem 1 stycznia trzy polskie dywizjony wyleciały na zadania bojowe: według zestawienia na stronie polishairforce.pl 308 Dywizjon o 8.15 na bombardowanie celów w rejonie Woensdrecht na północ od Antwerpii, 317 Dywizjon o 8.35 nad rzekę Waal, a osiem samolotów 302 Dywizjonu o 8.40 w rejon Amersfoort–Zwolle–Apeldoorn. Gdy nad Sint-Denijs-Westrem nadleciała II grupa JG 1 – według Manrho i Pütza 36 myśliwców Fw 190 – na lotnisku stały samoloty, które zostały w bazie, a 308 i 317 Dywizjon wracały z zadania z niemal pustymi zbiornikami. Polscy piloci weszli do walki nad własnym lotniskiem, część z nich lądowała przymusowo z braku paliwa.
Niemiecka grupa poniosła ciężkie straty: według Manrho i Pütza zestrzelono 17 z 36 jej samolotów, w tym maszyny kilku doświadczonych pilotów. Polscy piloci zgłosili 18 samolotów zestrzelonych na pewno (w niektórych zestawieniach 18 i pół), jeden prawdopodobnie i pięć uszkodzonych; całe JG 1 straciło tego dnia 29 maszyn i 25 pilotów. Także straty skrzydła podawane są różnie. Manrho i Pütz liczą 13 Spitfire’ów zniszczonych i dwa uszkodzone bez możliwości naprawy, inne zestawienia mówią o 17 samolotach straconych na ziemi, w powietrzu i w przymusowych lądowaniach. Według polishairforce.pl zginęło dwóch pilotów – ppor. Wacław Chojnacki z 308 Dywizjonu i por. Tadeusz Powierza z 317 Dywizjonu – oraz trzech żołnierzy personelu naziemnego, a około dwudziestu zostało rannych; polska Wikipedia podaje 23 rannych, w tym dwóch pilotów. Na miejscowym cmentarzu spoczywają lotnicy polskiego skrzydła, a o ich walce przypomina pomnik polskich lotników w Sint-Denijs-Westrem. W polskiej tradycji lotniczej „bitwa nad Gandawą” uchodzi za jedno z największych zwycięstw powietrznych Polskich Sił Powietrznych w ostatnim roku wojny.
Bilans strat
Dokładne straty obu stron do dziś są przedmiotem sporu. Alianckie zestawienia z tamtego czasu były niepełne – Amerykanie nie wliczali do nich części samolotów 8 Armii Lotniczej, które stały na lotniskach kontynentalnych, a Brytyjczycy różnie liczyli maszyny uszkodzone. Najczęściej przytaczana w literaturze liczba to około 465 samolotów alianckich zniszczonych lub uszkodzonych, w tym około 70 w walkach powietrznych; tę wielkość podaje m.in. polska Wikipedia. John Manrho i Ron Pütz, autorzy najobszerniejszej monografii operacji, szacują po zestawieniu dokumentów poszczególnych dywizjonów, że zniszczonych zostało około 300 samolotów alianckich (w tym kilkanaście w powietrzu), a uszkodzonych około 190. Zdecydowana większość z nich spłonęła na ziemi, toteż straty w ludziach były po stronie alianckiej stosunkowo niewielkie. Część zaatakowanych lotnisk przez kilka dni, a niektóre nawet dwa tygodnie, nie nadawała się w pełni do użytku.
Luftwaffe zapłaciła za to znacznie więcej. Według Manrho i Pütza straciła około 270–300 samolotów zniszczonych (polska Wikipedia podaje 304, z czego 62 w walkach powietrznych, 84 od alianckiej artylerii przeciwlotniczej i co najmniej 84 od własnej), a kilkadziesiąt dalszych uszkodzonych. Jeszcze dotkliwsze były straty w ludziach: 143 pilotów zginęło lub zaginęło, 70 dostało się do niewoli, a 21 zostało rannych – łącznie ponad 210 pilotów straconych dla Luftwaffe na zawsze lub na długo. Wśród nich było trzech dowódców pułków, pięciu dowódców grup i czternastu dowódców eskadr – ludzi z wieloletnim doświadczeniem, których nie było kim zastąpić. Był to najcięższy jednodniowy cios w kadrę dowódczą niemieckiego lotnictwa myśliwskiego w całej wojnie. Pewną część strat, wcale nie małą, Niemcy zadali sobie sami ogniem własnej artylerii przeciwlotniczej.
Pyrrusowe zwycięstwo
W pierwszych godzinach po ataku niemieckie dowództwo uznało „Bodenplatte” za sukces – piloci zgłosili setki zniszczonych samolotów, a rozpoznanie fotograficzne potwierdziło ciężkie straty na kilku lotniskach. Z czasem stało się jasne, że był to sukces wyłącznie taktyczny i krótkotrwały. Alianci uzupełnili utracone samoloty w ciągu tygodnia, przesyłając maszyny z rezerw w Anglii; brytyjskie i amerykańskie fabryki produkowały ich więcej, niż zniszczono 1 stycznia. Nie udało się też osiągnąć celu operacji – choćby chwilowego panowania w powietrzu nad Ardenami. Już po południu 1 stycznia i w następnych dniach alianckie lotnictwo taktyczne znów atakowało niemieckie kolumny i linie zaopatrzenia, a 3 stycznia ruszyło alianckie przeciwnatarcie na niemiecki klin w Ardenach.
Natomiast niemieckie lotnictwo myśliwskie straciło w ciągu jednego poranka setki maszyn i – co ważniejsze – ludzi, których nie dało się już zastąpić. Adolf Galland, który od początku krytykował użycie myśliwców do ataków na lotniska zamiast do obrony Rzeszy, pisał po wojnie, że w tej operacji Luftwaffe „poświęciła swoją ostatnią substancję”. Niemiecki historyk Werner Girbig nazwał „Bodenplatte” klęską całkowitą, a historyk Gerhard Weinberg pisał, że po niej niemieckie lotnictwo było słabsze niż kiedykolwiek i niezdolne do kolejnego wielkiego uderzenia. Operacja wpisała się w szerszy obraz ofensywy w Ardenach, którą Hitler podjął, rzucając na jedną kartę ostatnie rezerwy, zamiast oszczędzać je do obrony granic Rzeszy.
Miejsce w wojnie
„Bodenplatte” była ostatnią dużą ofensywą Luftwaffe na zachodzie i jedną z ostatnich w ogóle. W styczniu 1945 roku, po ofensywie Armii Czerwonej nad Wisłą, większość ocalałych pułków myśliwskich przerzucono na wschód, gdzie działały głównie jako lotnictwo szturmowe wspierające wojska lądowe. Paliwa było coraz mniej, a ataki alianckiego lotnictwa strategicznego na zakłady benzyny syntetycznej odbierały Luftwaffe ostatnie możliwości. W kolejnych miesiącach niemieckie lotnictwo nie zdołało już zakłócić ani alianckich walk w Nadrenii, ani forsowania Renu w marcu 1945 roku. Odrzutowe Me 262 odnosiły pojedyncze sukcesy w walkach z amerykańskimi bombowcami, ale było ich zbyt mało, by zmienić bieg wojny w powietrzu.
Dla polskiego lotnictwa „bitwa nad Gandawą” pozostała jednym z ważniejszych momentów ostatniego roku wojny: polscy piloci, którzy w 1939 roku bronili polskiego nieba przed przeważającą Luftwaffe, a w 1940 roku walczyli w bitwie o Anglię, w styczniu 1945 roku zestrzeliwali nad Belgią samoloty lotnictwa, które było już w odwrocie. 131 Polskie Skrzydło Myśliwskie walczyło dalej w składzie 2 Taktycznych Sił Powietrznych, w kwietniu 1945 roku przeniosło się na lotniska w Niemczech i po kapitulacji III Rzeszy weszło w skład brytyjskich sił okupacyjnych.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 31 grudnia 1944 · PolitykaWęgry wypowiadają wojnę NiemcomRząd tymczasowy gen. Béli Miklósa, utworzony w Debreczynie pod okiem ZSRR, wypowiedział wojnę III Rzeszy. Uchwałę podjął 28 grudnia 1944.
- 2 stycznia 1945 · PacyfikNalot B-29 na BangkokNa przełomie 2 i 3 stycznia 1945 B-29 z Indii zaatakowały most Ramy VI w Bangkoku – jedyną kolejową przeprawę przez Menam – i na pewien czas ją unieruchomiły.
- 2 stycznia 1945 · PacyfikKamikaze na drodze do LuzonuOd początku stycznia 1945 kamikaze atakowali flotę płynącą do zatoki Lingayen. Zatonął „Ommaney Bay”, trafiono „New Mexico”, „California” i „Australię”.
- 29 grudnia 1944 · Front wschodniPoczątek oblężenia Budapesztu29 grudnia 1944 Armia Czerwona wysłała do okrążonego Budapesztu parlamentariuszy z ultimatum. Obaj zginęli, a Sowieci przystąpili do szturmu na Peszt.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 26 lipca 1944 · Front zachodniPierwsze odrzutowce w walce26 lipca 1944 Me 262 ppor. Alfreda Schreibera zaatakował nad Bawarią brytyjskiego Mosquito. 28 lipca do walki weszły rakietowe Me 163 z JG 400.
- 3 stycznia 1945 · Front zachodniNatarcie na Houffalize3 stycznia 1945 1 Armia USA ruszyła z północy na Houffalize. Alianci wybrali płytkie kleszcze w połowie występu, a nie cięcie u jego podstawy.
- 23 grudnia 1944 · Front zachodniPogodne niebo nad Ardenami23 XII 1944 nad Ardenami wypogodziło się. Lotnictwo alianckie uderzyło na niemieckie kolumny, a C-47 zrzuciły zaopatrzenie obrońcom Bastogne.
- 17 grudnia 1944 · Front zachodniMasakra pod Malmedy17 grudnia 1944 na skrzyżowaniu Baugnez pod Malmedy żołnierze z Kampfgruppe Peiper rozstrzelali kilkudziesięciu jeńców amerykańskich – zginęło ich 84.