Włochy
Gabriele D'Annunzio
Poeta, prozaik i dramaturg, oficer i lotnik w I wojnie światowej, Komendant Fiume (1919–1920), od 1924 książę Montenevoso

- Urodzony:
- 12 marca 1863, Pescara (Królestwo Włoch)
- Zmarł:
- 1 marca 1938, Gardone Riviera (Włochy)
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Gabriele D'Annunzio, Włochy, I wojna światowa, konferencja pokojowa w Paryżu
- Fotografia:
- Agence de presse Meurisse, domena publiczna, Wikimedia Commons
Gabriele D’Annunzio był najgłośniejszym włoskim pisarzem przełomu XIX i XX wieku, a potem jednym z najdziwniejszych polityków Europy. Zaczynał jako cudowne dziecko poezji, zasłynął powieściami o estetach i nadludziach, romansami i długami, a w 1915 roku porwał tłumy do wojny. W jej trakcie, choć miał ponad pięćdziesiąt lat, latał nad liniami wroga i stał się bohaterem narodowym. We wrześniu 1919 roku na czele zbuntowanych żołnierzy zajął sporne miasto Fiume i rządził nim przez szesnaście miesięcy wbrew rządowi w Rzymie i całej Europie. Balkonowe przemówienia, dialog z tłumem, czarne koszule i rytuały, które tam wymyślił, przejął Benito Mussolini. Dlatego historycy nazywają D’Annunzia „Janem Chrzcicielem faszyzmu” albo „pierwszym duce”, choć sam do partii faszystowskiej nigdy nie wstąpił, a ostatnie lata spędził jako ozdobiony zaszczytami więzień własnej legendy.
Cudowne dziecko z Pescary
Urodził się 12 marca 1863 roku w Pescarze nad Adriatykiem, w zamożnej rodzinie abruzyjskiej. Jego ojciec, Francesco Paolo, urodził się jako Rapagnetta, a nazwisko D’Annunzio przyjął po krewnym, który go adoptował i zostawił mu majątek. Był burmistrzem miasteczka. Gabriele uczył się w renomowanym kolegium Cicognini w Prato w Toskanii. W 1879 roku, mając szesnaście lat, wydał na koszt ojca pierwszy tomik wierszy „Primo vere”, który zachwycił krytyków. Dla rozgłosu rozpuścił wtedy plotkę o własnej śmierci w wypadku konnym. Ten chwyt, mieszanie życia z literaturą i reklamą, miał stosować do końca.
W 1881 roku przeniósł się do Rzymu. Studiów nie skończył, za to szybko wszedł do salonów i redakcji. Pisał kroniki towarzyskie, wiersze i nowele, które oburzały zmysłowością. W 1883 roku uciekł z Marią Hardouin, córką księcia Gallese, i ożenił się z nią, gdy była w ciąży. Mieli trzech synów, ale małżeństwo szybko się rozpadło, choć formalnie nigdy nie zostało rozwiązane. Sławę przyniosła mu powieść „Rozkosz” (Il piacere) z 1889 roku, portret rzymskiego estety żyjącego dla sztuki i miłości. Kolejne powieści, „Niewinny”, „Triumf śmierci” i „Dziewice skał”, zdobyły czytelników w całej Europie, głównie dzięki przekładom francuskim. D’Annunzio czerpał z francuskiego symbolizmu i dekadentyzmu, a od lat dziewięćdziesiątych z myśli Friedricha Nietzschego, którą odczytywał po swojemu: jako pochwałę wybitnej jednostki, nadczłowieka, stojącej ponad moralnością tłumu i powołanej do rządzenia.
Duse, parlament i długi
W połowie lat dziewięćdziesiątych zaczął się jego głośny związek z największą aktorką epoki, Eleonorą Duse. Pisał dla niej dramaty, „Martwe miasto”, „Giocondę”, „Francescę da Rimini”, a ona finansowała ich wystawienia i woziła je po świecie. Powieść „Ogień” z 1900 roku obnażyła ich romans przed całą Europą. Związek rozpadł się na początku XX wieku. W tych latach powstały też najlepsze zbiory poezji D’Annunzia, przede wszystkim „Alcyone” z 1903 roku, i dramat „Córka Joria”, uważany za jego arcydzieło sceniczne.
W 1897 roku został wybrany do Izby Deputowanych z okręgu w Abruzji. Wszedł do niej jako konserwatysta i zwolennik wielkiej, imperialnej Italii. W marcu 1900 roku, w czasie walki opozycji z autorytarnym rządem generała Luigiego Pelloux, demonstracyjnie przeszedł na ławy skrajnej lewicy ze słowami, że idzie ku życiu. W wyborach w tym samym roku startował we Florencji z poparciem socjalistów i przegrał. Nie był to zwrot ideowy, tylko gest. Polityka interesowała go jako scena, a nie jako program.
Żył ponad stan. W willi La Capponcina pod Florencją trzymał konie, psy, służbę i kolekcje bibelotów, a zadłużał się bez opamiętania. W 1910 roku, ścigany przez wierzycieli, uciekł do Francji i zamieszkał w Arcachon nad Atlantykiem i w Paryżu. Pisał po francusku. W 1911 roku wystawiono jego misterium „Męczeństwo świętego Sebastiana” z muzyką Claude’a Debussy’ego, a Kościół wpisał jego dzieła na Indeks ksiąg zakazanych. W 1914 roku napisał napisy do filmu „Cabiria”, jednego z pierwszych wielkich widowisk kina.
Trybun wojny
Gdy w sierpniu 1914 roku wybuchła wojna, D’Annunzio z Francji agitował w prasie za przystąpieniem Włoch do Ententy. 4 maja 1915 roku wrócił do kraju, a nazajutrz w Quarto pod Genuą, skąd w 1860 roku wyruszył Garibaldi na wyprawę tysiąca, wygłosił płomienną mowę przy odsłonięciu pomnika. Przez następne dni w Rzymie przemawiał do tłumów, piętnując neutralistów i parlamentarną większość, która wolała pokój. Te „promienne dni maja” wywarły presję na króla i rząd, a 24 maja Włochy przystąpiły do wojny z Austro-Węgrami. Po raz pierwszy we Włoszech ulica i poeta wymusili decyzję na parlamencie.
Mimo pięćdziesięciu dwóch lat D’Annunzio poszedł na front. Służył jako oficer łącznikowy, ale przede wszystkim latał jako obserwator nad Triestem, Trydentem i liniami austriackimi. W styczniu 1916 roku przy twardym lądowaniu wodnosamolotu uderzył głową i stracił wzrok w prawym oku. Przez kilka miesięcy musiał leżeć z zabandażowanymi oczami i wtedy na tysiącach pasków papieru spisał „Nokturn”, jedno ze swoich najciekawszych dzieł. Potem wrócił do latania. Podczas nalotu na Polę w sierpniu 1917 roku kazał zamiast tradycyjnego „hurra” wznosić okrzyk „Eja, eja, alalà!”. W lutym 1918 roku popłynął z trzema kutrami torpedowymi do zatoki Bakar, gdzie stały austriackie statki. Wojskowo rajd nic nie dał, ale podniósł ducha Włochów po klęsce pod Caporetto. 9 sierpnia 1918 roku poprowadził eskadrę samolotów nad Wiedeń, w lot liczący w obie strony około 1100 kilometrów, i zrzucił na miasto ulotki wzywające do zakończenia wojny. Lot nad Wiedniem uczynił go legendą. Wojnę skończył w stopniu podpułkownika, ze złotym medalem za męstwo wojskowe.
Każdy jego wyczyn był zarazem przedstawieniem. Zabierał fotografów, układał hasła i opisywał swoje akcje w gazetach. Stał się symbolem wojny, którą w kraju wielu traktowało z niechęcią, a dla żołnierzy oddziałów szturmowych, ardytów, był wzorem.
Fiume
Jesienią 1918 roku, gdy zwycięstwo było już bliskie, D’Annunzio ostrzegał, że alianci i politycy odbiorą Włochom owoce wojny, i ukuł hasło „okaleczonego zwycięstwa”. Gdy na konferencji pokojowej w Paryżu prezydent Woodrow Wilson odmówił Włochom Dalmacji i Fiume, a premier Vittorio Emanuele Orlando wrócił z niczym, poeta stał się głosem rozgoryczonych weteranów i nacjonalistów. Nowego premiera, Francesca Saveria Nittiego, który chciał zgody z Amerykanami, uważał za tchórza i zdrajcę.
W sierpniu 1919 roku grenadierzy wyprowadzeni z Fiume na żądanie sprzymierzonych poprosili go, by stanął na ich czele. W nocy z 11 na 12 września 1919 roku D’Annunzio wyruszył z Ronchi z niespełna dwustu żołnierzami, a rano wkroczył do Fiume, nie oddawszy ani jednego strzału, i z balkonu pałacu gubernatora ogłosił przyłączenie miasta do Włoch. Rząd go nie uznał i ogłosił blokadę, ale nie odważył się użyć siły. Liczba legionistów wzrosła do kilku tysięcy. D’Annunzio przyjął tytuł Komendanta i rządził miastem przez szesnaście miesięcy. Odrzucił kompromis wynegocjowany z rządem przez generała Pietra Badoglia, a gdy w grudniu 1919 roku mieszkańcy zaczęli w plebiscycie głosować za tym kompromisem, kazał unieważnić głosowanie.
Fiume za jego rządów było jednocześnie koszarami, teatrem i laboratorium. Codziennie odbywały się parady i przemówienia z balkonu, w których Komendant pytał tłum, a tłum mu odpowiadał. Legioniści w czarnych koszulach ardytów witali się wzniesioną ręką. Przyjeżdżali futuryści, anarchiści i awanturnicy, a Lenin miał podobno mówić, że D’Annunzio jest jedynym rewolucjonistą we Włoszech, choć tej opowieści nigdy nie potwierdzono. Przeciwników zastraszano, a statki na Adriatyku legioniści po prostu porywali. 8 września 1920 roku poeta ogłosił niezależną Włoską Regencję Carnaro z konstytucją, którą napisał z syndykalistą Alceste De Ambrisem. Karta Carnaro dzieliła obywateli na korporacje zawodowe, przyznawała kobietom prawa wyborcze i ogłaszała muzykę podstawą życia państwa.
Gdy w listopadzie 1920 roku Włochy i Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców zawarły traktat w Rapallo, który czynił Fiume wolnym państwem, D’Annunzio odmówił podporządkowania się. Rząd Giovanniego Giolittiego wysłał wojsko. W walkach od 24 do 29 grudnia, nazwanych przez poetę „krwawym Bożym Narodzeniem”, zginęło około pięćdziesięciu ludzi, a okręty ostrzelały jego siedzibę. 28 grudnia złożył władzę, a 18 stycznia 1921 roku opuścił miasto. Giolitti nie odważył się go sądzić, a legionistów objęła amnestia.
Vittoriale i Mussolini
Po Fiume D’Annunzio osiadł w willi w Cargnacco nad jeziorem Garda, w gminie Gardone Riviera. Przez resztę życia przebudowywał ją w ogromny, przeładowany symbolami zespół nazwany Vittoriale degli Italiani, czyli „Pamiątka zwycięstw Włochów”, z mauzoleum, teatrem, kutrem torpedowym z Bakaru i dziobem krążownika wbudowanym w zbocze wzgórza.
W latach 1921–1922 był jeszcze politycznym graczem. Wielu dawnych legionistów i części faszystów wydawał się bardziej naturalnym wodzem narodowej rewolucji niż Mussolini, a w 1921 roku niektórzy działacze faszystowscy, m.in. Italo Balbo, myśleli o oddaniu mu przewodnictwa. Kontaktów z nim szukali też przeciwnicy faszyzmu: w kwietniu 1921 roku komunista Antonio Gramsci przez trzy dni czekał w Gardone na rozmowę, do której nie doszło. W sierpniu 1922 roku D’Annunzio miał spotkać się z Nittim i Mussolinim w sprawie „narodowej pacyfikacji” kraju, ale 13 sierpnia wypadł z okna swojej willi i ciężko się potłukł. Okoliczności upadku nigdy nie zostały wyjaśnione. Gdy wyzdrowiał, faszyści już przeszli marsz na Rzym, a Mussolini był premierem.
Duce, który zawdzięczał mu tak wiele, postanowił go unieszkodliwić zaszczytami. Państwo przejęło na własność Vittoriale i finansowało jego rozbudowę, wydawano narodową edycję dzieł poety, a w 1924 roku, gdy Włochy anektowały Fiume, król nadał mu dziedziczny tytuł księcia Montenevoso. Przypisuje się Mussoliniemu powiedzenie, że z zepsutym zębem można zrobić dwie rzeczy: wyrwać go albo wypełnić złotem, a z D’Annunziem wybrał to drugie. Poeta nie wstąpił do partii faszystowskiej, ale publicznie jej nie krytykował. Faszystowskie Włochy uczyniły z niego narodowego wieszcza, a z Fiume jeden ze swoich mitów założycielskich. Prywatnie D’Annunzio gardził wieloma przywódcami reżimu, a policja polityczna miała go pod dyskretną obserwacją.
W połowie lat trzydziestych witał entuzjastycznie podbój Etiopii. Z niechęcią patrzył natomiast na zbliżenie Mussoliniego z Adolfem Hitlerem. Przypisuje mu się pogardliwe określenia nazistowskiego wodza, m.in. „Attyla malarz pokojowy”. We wrześniu 1937 roku, gdy Mussolini wracał z wizyty w Niemczech, D’Annunzio wyjechał na spotkanie z nim na dworzec w Weronie. Według części relacji próbował odwieść go od sojuszu z Hitlerem, ale co sobie powiedzieli, nie wiadomo. W tym samym roku został, na życzenie Mussoliniego, prezesem Królewskiej Akademii Włoch, choć w jej posiedzeniach nie brał udziału.
Zmarł nagle wieczorem 1 marca 1938 roku w Vittoriale, według większości źródeł na wylew krwi do mózgu. Mussolini urządził mu państwowy pogrzeb. Niespełna dwa tygodnie później Hitler przyłączył Austrię do Rzeszy, a Mussolini, który w 1934 roku w obronie Austrii wysłał wojska nad przełęcz Brenner, tym razem nie zrobił nic.
Dziedzictwo
D’Annunzio pozostaje dla Włochów kłopotliwym klasykiem. Jego poezja, zwłaszcza „Deszcz w sosnowym lesie” z „Alcyone”, należy do kanonu szkolnego, a powieści wpłynęły na całe pokolenie pisarzy europejskich. Zarazem jego nazwisko jest nierozerwalnie związane z narodzinami faszyzmu. Historycy spierają się, na ile był faszystą. Część, jak Renzo De Felice, podkreśla, że jego Fiume miało także rysy libertariańskie i lewicowe, a Karta Carnaro była projektem bardziej utopijnym niż totalitarnym. Inni, jak Michael Ledeen, autor książki „D’Annunzio: pierwszy duce”, czy George Mosse, wskazują, że to on pierwszy pokazał, jak można rządzić tłumem przez widowisko, mit i rytuał.
Dla drogi do drugiej wojny światowej ważne są trzy rzeczy. W 1915 roku D’Annunzio udowodnił, że uliczna agitacja może wymusić na państwie wojnę. W 1919 roku pokazał, że zbrojna grupa weteranów może bezkarnie lekceważyć rząd, a słabe państwo liberalne nie odważy się jej rozbroić. Wreszcie dał nacjonalistom hasło „okaleczonego zwycięstwa”, które faszyzm uczynił programem: Włochy miały wziąć siłą to, czego odmówiono im w Paryżu. Z tego mitu wyrosły imperialne ambicje Mussoliniego nad Adriatykiem, w Afryce i na Bałkanach, które ostatecznie zaprowadziły Włochy do sojuszu z Hitlerem i do wojny.
Źródła
Najczęściej obok
Postacie, które pojawiają się w tych samych wydarzeniach.