TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Powstanie USAAF

Kategoria:
Wojsko
Data:
20 czerwca 1941
Autor:
Łukasz
Tagi:
Stany Zjednoczone, Henry H. Arnold, Henry Stimson, Franklin Delano Roosevelt

20 czerwca 1941 roku, w piątek, Departament Wojny Stanów Zjednoczonych wydał nową wersję rozporządzenia armii AR 95-5, które określało organizację lotnictwa wojskowego. Na jego mocy powstały Siły Powietrzne Armii Stanów Zjednoczonych (United States Army Air Forces, w skrócie AAF lub USAAF). Ich szefem został generał major Henry H. Arnold, od 1938 roku szef Korpusu Lotniczego, a od jesieni 1940 roku także zastępca szefa sztabu armii do spraw lotnictwa. Po raz pierwszy w dziejach amerykańskiej armii całe jej lotnictwo w kraju podlegało jednemu lotnikowi, który dostał do pomocy własny sztab. Nowa organizacja składała się z trzech części: kwatery głównej AAF, Dowództwa Bojowego Sił Powietrznych (Air Force Combat Command), czyli przemianowanego Lotnictwa GHQ, które skupiało jednostki bojowe, oraz starego Korpusu Lotniczego (Air Corps), który odtąd odpowiadał za szkolenie, zaopatrzenie i zakupy sprzętu. Stało się to dwa dni przed niemieckim atakiem na Związek Radziecki, w chwili, gdy Stany Zjednoczone, wciąż formalnie neutralne, od kilku miesięcy na wielką skalę zbroiły siebie i Wielką Brytanię.

Lotnictwo o dwóch głowach

Lotnictwo armii amerykańskiej od początku walczyło o to, czym właściwie jest. W czasie pierwszej wojny światowej wyodrębniono je z Korpusu Łączności jako Służbę Lotniczą, a ustawa z 2 lipca 1926 roku przemianowała ją na Korpus Lotniczy. Nazwa była kompromisem: lotnicy chcieli, jak Brytyjczycy, którzy w 1918 roku utworzyli RAF, samodzielnych sił powietrznych, równych armii i marynarce, a sztab generalny armii uważał lotnictwo za jeden z rodzajów wojsk, taki jak piechota czy artyleria, którego zadaniem jest wspierać wojska lądowe. Najgłośniejszy rzecznik niezależnego lotnictwa, Billy Mitchell, w 1925 roku stanął przed sądem wojennym za publiczne oskarżanie przełożonych o zaniedbania i odszedł z wojska. Jego zwolennicy, wśród nich major Henry Arnold, płacili za tę lojalność karierą.

W latach trzydziestych w Szkole Taktycznej Korpusu Lotniczego w Alabamie wykształciła się doktryna bombardowania strategicznego: ciężkie, silnie uzbrojone bombowce dalekiego zasięgu, takie jak oblatany w 1935 roku Boeing B-17, miały niszczyć za dnia, precyzyjnymi nalotami, przemysł nieprzyjaciela. Taka wojna nie potrzebowała wojsk lądowych, i właśnie dlatego sztab generalny przyjmował ją nieufnie. W 1935 roku znaleziono rozwiązanie połowiczne. 1 marca aktywowano Lotnictwo GHQ (General Headquarters Air Force), któremu podporządkowano wszystkie jednostki bojowe w kraju, wcześniej rozproszone między dowódców okręgów korpuśnych. Lotnictwo GHQ dowodziło jednak tylko działaniami swoich jednostek; za doktrynę, samoloty i szkolenie odpowiadał nadal szef Korpusu Lotniczego, który nie był jego przełożonym, a lotniskami i personelem zarządzali dowódcy okręgów. Przez sześć lat amerykańskie lotnictwo miało więc dwie głowy, które często się kłóciły. Jeden z kongresmenów nazwał je „wielogłową hydrą”.

Wielka rozbudowa

Od 1939 roku spory organizacyjne zderzyły się z gwałtowną rozbudową. W styczniu 1939 roku prezydent Franklin Delano Roosevelt poprosił Kongres o pieniądze na powiększenie lotnictwa armii, a w kwietniu przyjęto program 25 grup lotniczych i 50 tysięcy ludzi. We wrześniu 1939 roku, gdy w Europie wybuchła wojna, Korpus Lotniczy miał wciąż tylko około 800 samolotów bojowych pierwszej linii, gorszych od brytyjskich i niemieckich, i niewiele ponad 20 tysięcy żołnierzy. Po upadku Francji Roosevelt zażądał od Kongresu przemysłu zdolnego budować 50 tysięcy samolotów rocznie, a plany lotnictwa rosły z miesiąca na miesiąc, aż do 84 grup bojowych i blisko 7800 samolotów bojowych. W chwili utworzenia AAF w czerwcu 1941 roku służyło w nich ponad 152 tysiące ludzi, ponad siedem razy więcej niż dwa lata wcześniej, na 156 lotniskach.

Od propozycji Arnolda do rozporządzenia

Szef sztabu armii generał George Marshall poprosił Arnolda o projekt nowej organizacji lotnictwa. 5 października 1940 roku Arnold przedstawił go: lotnictwo miało dostać własny sztab, jednego dowódcę i pozycję równą wojskom lądowym i służbom zaopatrzenia. Sztab generalny odrzucił projekt w całości, powtarzając, że w razie wojny lotnictwo nie będzie miało żadnych zadań poza wspieraniem wojsk lądowych. Marshall wybrał kompromis, który nikogo nie zadowolił. Pod koniec października mianował Arnolda pełniącym obowiązki zastępcy szefa sztabu do spraw lotnictwa, ale Lotnictwo GHQ podporządkował utworzonej latem Kwaterze Głównej Armii (GHQ), która zajmowała się szkoleniem wojsk polowych. Spór o obronę powietrzną kraju zakończył się w marcu 1941 roku utworzeniem czterech armii lotniczych, które również podlegały Lotnictwu GHQ, a nie dowództwom obrony. Kompetencje nakładały się na siebie coraz bardziej.

Wiosną 1941 roku za zmianą przemawiało już wszystko. Sukcesy Luftwaffe w Europie i obrona Wielkiej Brytanii przez RAF pokazywały, czego dokonuje lotnictwo pod jednolitym dowództwem. W tajnych rozmowach sztabowych z Brytyjczykami, zakończonych w marcu porozumieniem ABC-1, przyjęto, że w razie wojny z Niemcami amerykańskie lotnictwo weźmie udział w ofensywie powietrznej przeciwko Rzeszy, co obalało tezę, że lotnictwo nie ma zadań własnych. W Kongresie znów pojawiły się projekty ustaw o niezależnych siłach powietrznych. Marshall, który z czasem stał się zwolennikiem lotnictwa, uznał, że potrzebuje ono „prostszego systemu” i jednego dowództwa, ale nie chciał rozbijać armii w przededniu wojny.

Ważną rolę odegrał cywil. W grudniu 1940 roku sekretarz wojny Henry Stimson zatrudnił jako swojego specjalnego doradcę do spraw lotnictwa Roberta A. Lovetta, nowojorskiego bankiera i pilota marynarki z pierwszej wojny światowej, a w kwietniu 1941 roku Lovett został zastępcą sekretarza wojny do spraw lotnictwa; stanowisko to nie było obsadzone od 1933 roku. Stimson bronił też samego Arnolda, który wcześniej naraził się Rooseveltowi. W marcu 1940 roku Arnold publicznie skarżył się, że dostawy samolotów dla Brytyjczyków i Francuzów opóźniają zbrojenia Korpusu Lotniczego, a prezydent ostrzegł go, że oficerowie, którzy „nie grają w zespole”, mogą trafić na Guam. Jeszcze w marcu 1941 roku Roosevelt wstrzymywał jego awans, a Stimson i Marshall obawiali się, że Arnold zostanie odesłany na emeryturę. Sytuację odmieniła jego trzytygodniowa podróż do Wielkiej Brytanii w kwietniu 1941 roku, po której złożył prezydentowi rzeczowe i optymistyczne sprawozdanie. Od tej pory miał w Białym Domu mocną pozycję.

Marshall, Arnold i Lovett uzgodnili, że lepsza od natychmiastowego oddzielenia lotnictwa będzie jego szeroka autonomia w ramach armii. Rozwiązanie miało też tę zaletę, że nie wymagało ustawy: wystarczyło zmienić rozporządzenie armii, co uprzedzało inicjatywy Kongresu.

Co zmieniło rozporządzenie

Nowa wersja AR 95-5 z 20 czerwca 1941 roku nadała Arnoldowi tytuł szefa Sił Powietrznych Armii. Podlegali mu obaj dotychczasowi rywale: dowódca Dowództwa Bojowego Sił Powietrznych generał porucznik Delos C. Emmons, który od 1939 roku dowodził Lotnictwem GHQ i zachował to stanowisko, oraz szef Korpusu Lotniczego generał major George Brett, który objął ten urząd w maju 1941 roku. Arnold zachował też funkcję zastępcy szefa sztabu armii do spraw lotnictwa i dostał własny sztab lotniczy (Air Staff), którego sztab generalny odmawiał lotnikom od lat. Dowódca jednostek bojowych zyskał władzę nad swoimi lotniskami i sądownictwo dyscyplinarne nad swoimi żołnierzami, odebrane dowódcom okręgów.

Reforma miała jednak wyraźne granice. Siły Powietrzne Armii nie stały się równe wojskom lądowym. Kwatera Główna Armii mogła nadal wyłączać jednostki lotnicze z Dowództwa Bojowego i tworzyć z nich zgrupowania do zadań specjalnych, budżetem lotnictwa wciąż zarządzał sztab generalny, a jednostki, bazy i ludzie poza kontynentalnymi Stanami Zjednoczonymi, na Hawajach, Filipinach i w strefie Kanału Panamskiego, podlegały dowódcom tamtejszych departamentów armii. Jednostki lotnicze nadal meldowały się dwiema drogami służbowymi. Marshall i Arnold zawarli przy tym nieformalną umowę: lotnictwo miało cieszyć się w armii autonomią, podobnie jak piechota morska w ramach marynarki, a jego dowódcy mieli w zamian do końca wojny nie zabiegać o pełną niezależność. Marshall rozumiał, że po wojnie niezależność i tak nadejdzie.

Zamieszania dopełniały nazwy. Formalnie żołnierze i oficerowie nadal należeli do Korpusu Lotniczego jako rodzaju wojsk, a „Siły Powietrzne Armii” były organizacją, w której służyli. Opinia publiczna, a często i sami lotnicy, mówili dalej o Korpusie Lotniczym, a jednocześnie na plakatach werbunkowych i w nazwie Dowództwa Bojowego coraz częściej pojawiało się słowo „siły powietrzne” (Air Force) w liczbie pojedynczej, które samo w sobie zapowiadało przyszłą samodzielność.

Miejsce w wojnie

Nowe siły powietrzne od pierwszych dni musiały się mierzyć z zadaniami, jakich amerykańskie lotnictwo nie znało. Dwa dni po ich utworzeniu Niemcy napadły na Związek Radziecki, a Waszyngton wkrótce zaczął pomagać także Moskwie, od jesieni w ramach ustawy Lend-Lease. Samoloty, na które czekały już Wielka Brytania i Chiny, trzeba było teraz dzielić na jeszcze jednego odbiorcę, kosztem własnych jednostek. Ludzi dawał pokojowy pobór, a lotnictwo przyciągało ochotników tak licznych, że później tworzono dla nich rezerwy kandydatów, by nie tracić ich na rzecz wojsk lądowych. Czarnoskórym ochotnikom, takim jak kadeci 99. dywizjonu pościgowego, AAF pozwalała służyć tylko w osobnych jednostkach.

Latem 1941 roku, na prośbę prezydenta o określenie potrzeb produkcyjnych na wypadek wojny, nowy Wydział Planów Wojny Powietrznej w sztabie Arnolda przygotował w kilka dni plan AWPD-1, gotowy 13 sierpnia. Przewidywał on obronę półkuli zachodniej, strategiczną defensywę wobec Japonii i wielką ofensywę bombową przeciwko Niemcom, a do tego rozbudowę AAF do ponad 2 milionów ludzi i około 60 tysięcy samolotów. We wrześniu plan zatwierdzili Marshall i Stimson. W sierpniu Arnold towarzyszył Rooseveltowi podczas spotkania z Winstonem Churchillem u wybrzeży Nowej Fundlandii.

Rozwiązanie z czerwca 1941 roku przetrwało niespełna dziewięć miesięcy. Po japońskim ataku na Pearl Harbor Arnold dostał trzecią gwiazdkę, a na mocy rozkazu wykonawczego Roosevelta, wydanego na podstawie pełnomocnictw wojennych, 9 marca 1942 roku armię podzielono na trzy równorzędne siły: Wojska Lądowe, Służby Zaopatrzenia i Siły Powietrzne Armii. Arnold został dowódcą generalnym AAF, Dowództwo Bojowe Sił Powietrznych i urząd szefa Korpusu Lotniczego zlikwidowano, a ich zadania przejęły numerowane armie lotnicze i dowództwa pomocnicze. Jako członek Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Arnold zasiadał przy jednym stole z Marshallem i dowódcą marynarki, co w praktyce czyniło lotnictwo trzecim rodzajem sił zbrojnych.

W szczytowym okresie, w 1944 roku, AAF liczyły ponad 2,4 miliona żołnierzy i blisko 80 tysięcy samolotów, a ich bombowce B-17 i B-24 z Anglii i Włoch oraz B-29 z Chin i Marianów niszczyły przemysł i miasta Niemiec i Japonii. Umowa Marshalla z Arnoldem została dotrzymana. Po wojnie ustawa o bezpieczeństwie narodowym z 1947 roku utworzyła niezależne Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych, a 18 września 1947 roku przestały istnieć zarówno Siły Powietrzne Armii, jak i Korpus Lotniczy.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.