TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Akcja „Dożynki”

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Front:
Polska
Data:
3 listopada 1943
Autor:
Natalia
Tagi:
Zagłada Żydów, Polska, obozy koncentracyjne, Heinrich Himmler

Rankiem 3 listopada 1943 roku, w środę, kilka tysięcy esesmanów i policjantów otoczyło obóz koncentracyjny na Majdanku pod Lublinem, obozy pracy w samym mieście i obóz w Trawnikach. Żydowskich więźniów oddzielono od pozostałych, kazano im się rozebrać i grupami prowadzono do rowów wykopanych kilka dni wcześniej, rzekomo jako schrony przeciwlotnicze. Tam strzałami w tył głowy zabijano ich warstwa po warstwie, do późnego popołudnia, przy muzyce z głośników, która miała zagłuszyć strzały. Następnego dnia to samo powtórzono w obozie w Poniatowej. Niemcy nadali tej operacji kryptonim „Erntefest”, czyli „Dożynki”. W ciągu dwóch dni zamordowali według szacunków historyków od około 39 do 43 tysięcy ludzi, najczęściej podaje się liczbę około 42 tysięcy. Była to największa jednorazowa masakra Żydów dokonana przez Niemców w czasie Zagłady.

Ostatni Żydzi dystryktu lubelskiego

Dystrykt lubelski Generalnego Gubernatorstwa był od wiosny 1942 roku centrum akcji „Reinhardt”, w której Niemcy wymordowali w obozach zagłady w Bełżcu, Sobiborze i Treblince większość Żydów okupowanej Polski. Kierował nią z Lublina dowódca SS i policji dystryktu, Odilo Globocnik. Według szacunków historyków w samym 1942 roku zamordowano około 360 tysięcy Żydów z tego dystryktu, a pod koniec roku przy życiu pozostawało tu około 20 tysięcy w obozach i ostatnich gettach oraz najwyżej drugie tyle w ukryciu.

W 1943 roku na Lubelszczyźnie znów jednak przybyło żydowskich więźniów. Byli to robotnicy przymusowi, których SS uznała na razie za przydatnych. Do Trawnik i Poniatowej przeniesiono z getta warszawskiego zakłady odzieżowe i zbrojeniowe firm Schultz i Többens wraz z tysiącami pracowników; po wybuchu powstania w getcie w kwietniu 1943 roku trafiło tam i na Majdanek wielu ludzi wyciągniętych z warszawskich bunkrów. Na Majdanek wywożono też Żydów z likwidowanego w sierpniu getta białostockiego. W Lublinie działały obozy pracy przy ulicy Lipowej 7, gdzie trzymano między innymi żydowskich jeńców wojennych, żołnierzy Wojska Polskiego z 1939 roku, oraz na tak zwanym starym lotnisku, gdzie sortowano mienie zamordowanych. Część tych zakładów przejęła w 1943 roku założona przez SS spółka Ostindustrie, która miała zarabiać na pracy niewolniczej.

Byt tych ludzi zależał od kalkulacji, którą w każdej chwili można było zmienić. Heinrich Himmler od dawna chciał, by wszyscy Żydzi Generalnego Gubernatorstwa zniknęli, także ci pracujący dla wojska, a utrzymywanie ich przy życiu traktował jako ustępstwo na czas wojny. Rok 1943 przyniósł mu w jego własnym rozumieniu argument bezpieczeństwa. W styczniu i kwietniu opór stawiło getto warszawskie, 2 sierpnia zbuntowali się więźniowie Treblinki, w sierpniu walczyło getto białostockie, a 14 października wybuchło powstanie w Sobiborze, po którym około 300 więźniów zbiegło do lasu. W okolicy rosła aktywność partyzantki. Dla Himmlera kilkadziesiąt tysięcy Żydów w obozach Lubelszczyzny stało się zagrożeniem, które należało usunąć jednym uderzeniem.

Rozkaz i przygotowania

Pisemny rozkaz Himmlera się nie zachował i dokładny dzień jego wydania nie jest znany. Większość historyków wiąże go z powstaniem w Sobiborze: niemiecka badaczka Sara Berger pisze, że Himmler wydał polecenie „kilka dni po buncie”, Andrej Angrick nazywa masakrę wściekłą reakcją Reichsführera SS na Sobibór, a Helge Grabitz i Wolfgang Scheffler uznają, że powody narastały przez cały rok, ale bezpośrednim impulsem był właśnie Sobibór. Polecenie trafiło do wyższego dowódcy SS i policji w Generalnym Gubernatorstwie, Friedricha Wilhelma Krügera, a ten powierzył wykonanie dowódcy SS i policji dystryktu lubelskiego Jakobowi Sporrenbergowi. Sporrenberg, wcześniej organizator walki z partyzantką na Białorusi, objął Lublin w sierpniu 1943 roku; Globocnik we wrześniu wyjechał do rodzinnego Triestu, a wraz z nim większość ludzi z załóg obozów zagłady. Dlatego część historyków, jak Stephan Lehnstaedt, traktuje „Dożynki” nie jako ostatni akt akcji „Reinhardt”, lecz jako osobną operację, przeprowadzoną już po jej zamknięciu.

Pod koniec października więźniowie Majdanka, Trawnik i Poniatowej dostali rozkaz kopania rowów. Na Majdanku, za V polem, w pobliżu krematorium, około 300 ludzi pracowało na trzy zmiany, nocą przy reflektorach; trzy rowy miały po około 100 metrów długości i dwa–trzy metry głębokości. Zygzakowaty kształt nadawał wiarygodności zapewnieniom, że to rowy przeciwlotnicze, ale wielu więźniów domyślało się prawdy.

2 listopada do Lublina ściągnięto według różnych obliczeń od dwóch do trzech tysięcy funkcjonariuszy: oddziały Ordnungspolizei z 22 i 25 pułku policji, w tym 101 rezerwowy batalion policji z Hamburga, bataliony policji 41 i 67, zmotoryzowany batalion żandarmerii, policyjne szwadrony konne, ludzi z 5 Dywizji Pancernej SS „Wiking”, esesmanów z Krakowa, Warszawy, Radomia, Lwowa i Oświęcimia oraz lubelską Sicherheitspolizei pod dowództwem Karla Pütza. Kordony wokół obozów uzupełnili strażnicy z Trawnik. Wieczorem Sporrenberg zebrał komendantów obozów i dowódców jednostek i omówił z nimi przebieg akcji, zaplanowanej jak operacja wojskowa. Na Majdanek przywieziono dwa samochody z aparaturą nagłaśniającą. Gdy kierownictwo obozu przy Lipowej zapytało, czy żydowskich jeńców wojennych, chronionych przez konwencję genewską, także należy rozstrzelać, adiutant Himmlera Werner Grothmann miał odpowiedzieć, że likwidacji podlegają „wszyscy Żydzi bez wyjątku”.

Majdanek, 3 listopada

W nocy z 2 na 3 listopada obóz na Majdanku obstawiło ponad 500 dodatkowych policjantów. Po porannym apelu esesmani kazali Żydom wystąpić z szeregów; chorych z rewirów wywieziono ciężarówkami. Wszystkich zgromadzono na V polu, z którego wcześniej przeniesiono więźniów innych narodowości. Od około szóstej–siódmej rano zaczęto prowadzić na Majdanek kolumny z obozów lubelskich: kilka tysięcy więźniów z lotniska i jeńców z Lipowej, a także Żydów z miejskiego więzienia. Jeńcy z Lipowej w drodze rzucili się na konwój; według relacji krzyczeli „Niech żyje wolność!”. Prawie wszystkich zastrzelono, zanim zdążyli uciec.

Na V polu ofiary musiały się rozebrać, po czym grupami przechodziły przez wyrwę w ogrodzeniu do rowów. Tam kładły się twarzą do ziemi, na ciałach zabitych wcześniej, a kilkuosobowe zespoły egzekucyjne strzelały im w tył głowy. Strzelcy co kilka godzin się zmieniali. Z dwóch samochodów z głośnikami, z których jeden stał przy rowach, a drugi przy bramie, przez cały dzień nadawano muzykę taneczną i marsze. Strzały i tak było słychać w obozie i w okolicy; mieszkańcy pobliskich domów obserwowali egzekucję z dachów, a Sporrenberg krążył nad obozem w samolocie łącznikowym Fieseler Storch. Według części źródeł bezpośrednio na miejscu kierował akcją Hermann Höfle, dawny szef sztabu akcji „Reinhardt”.

Rozstrzeliwania trwały bez przerwy do około godziny 17. Zginęło według ustaleń historyków Państwowego Muzeum na Majdanku około 18 tysięcy ludzi (w literaturze anglojęzycznej podaje się 18 400), w tym około 8 tysięcy więźniów samego obozu, wśród nich ponad 1600 kobiet; pozostali pochodzili z obozów lubelskich. Była to największa jednodniowa egzekucja w historii niemieckich obozów koncentracyjnych. Następnego dnia znaleziono w barakach kilkudziesięciu ukrywających się ludzi i zabito ich przy krematorium. Przy życiu zostawiono około 300 kobiet i 300 mężczyzn, których zmuszono do sortowania ubrań zamordowanych. Więźniowie nazwali ten dzień „krwawą środą”.

Trawniki

Tego samego ranka zaczęła się egzekucja w obozie pracy w Trawnikach, w którym pracowali głównie Żydzi z getta warszawskiego, szyjący mundury dla Wehrmachtu w przeniesionych tu zakładach Schultza. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej więziony był tu historyk getta Emanuel Ringelblum, którego w sierpniu 1943 roku wyprowadzili z obozu łącznicy polskiego i żydowskiego podziemia. Polskich mieszkańców sąsiednich domów wcześniej wysiedlono albo zakazano im wychodzić. Od piątej rano więźniów prowadzono nad rowy na terenie obozu szkoleniowego SS, gdzie z głośników grała muzyka. Około siódmej przywieziono koleją Żydów z pobliskiego obozu w Dorohuczy. Najpierw zabijano mężczyzn, potem kobiety i dzieci. Rozstrzeliwania trwały do popołudnia; ukryć się i przeżyć zdołało tylko kilka osób. Liczba ofiar w Trawnikach jest najmniej pewna: podaje się od 6 do 10 tysięcy.

Poniatowa, 4 listopada

Część oddziałów, które skończyły pracę na Majdanku, przejechała do odległej o około 50 kilometrów Poniatowej. W tamtejszym obozie pracowało około 14–15 tysięcy Żydów, w większości z Warszawy, zatrudnionych w zakładach Többensa. 3 listopada po apelu odesłano ich do baraków, odcięto linie telefoniczne, a wieczorem obóz otoczyło 1000–1500 niemieckich i ukraińskich żołnierzy i policjantów w podwójnym lub potrójnym kordonie.

4 listopada od siódmej rano więźniów wyprowadzano z hali, w której ich zamknięto, w grupach po pięćdziesiąt osób, począwszy od mężczyzn. Musieli zostawić kosztowności, rozebrać się i biec szpalerem do dwóch rowów przy bramie. Strzelcy, przy których stały butelki wódki, zabijali ich na leżących już ciałach; tu również grała muzyka. Około południa egzekucje przerwano na posiłek, a pijanych strzelców zmieniono. W obozie istniała konspiracyjna grupa oporu, która zdobyła kilka sztuk broni. Grupa około stu ludzi podpaliła barak z odzieżą i zabarykadowała się w innym; Niemcy podpalili ten barak, zabijając wszystkich w środku. Sprowadzeni do gaszenia ognia polscy strażacy widzieli, jak esesmani wrzucają rannych w płomienie. Na koniec przeszukano rowy i dobito tych, którzy jeszcze żyli. W Poniatowej zginęło około 14,5–15 tysięcy ludzi. Wśród nich byli poeta piszący w jidysz Josef Kirman, działacz obozowej konspiracji Melech Fajnkind, muzyk Izrael Fajwiszys, aktorki Dora Fakiel i Chana Lerner, aktorzy Ajzyk Samberg i Dawid Zajderman oraz działacz związkowy Meir Przedecz. Nocą z rowu wydostały się trzy ranne kobiety; ukrywane z pomocą Rady Pomocy Żydom „Żegota” przeżyły wojnę, a ich relacje są dziś jednym z głównych źródeł o tym dniu.

Ile było ofiar

W tych samych dniach zabijano też w mniejszych miejscach: na Lubelszczyźnie między innymi w obozie w Annopolu-Rachowie, a 3 listopada policja rozstrzelała więźniów żydowskich obozu pracy w Szebniach w dystrykcie krakowskim. Ocalało około 10 tysięcy Żydów w kilku obozach pracujących bezpośrednio dla Wehrmachtu i lotnictwa, między innymi przy lotniskach w Białej Podlaskiej, Puławach i Zamościu, w Dęblinie oraz w obozie w Budzyniu koło Kraśnika, gdzie produkowano dla zakładów Heinkla. Według izraelskiego historyka Davida Silberklanga przetrwanie Budzynia wynikało z interesów miejscowych niemieckich funkcjonariuszy, którzy chcieli dalej czerpać zyski z niewolniczej pracy.

Łączna liczba ofiar „Dożynek” nie jest znana dokładnie. Monografia Państwowego Muzeum na Majdanku pod redakcją Wojciecha Lenarczyka i Dariusza Libionki z 2009 roku podaje około 42 tysięcy, amerykański historyk Christopher Browning za pewne minimum uważa 30,5 tysiąca zabitych na Majdanku i w Poniatowej oraz od 6 do 10 tysięcy w Trawnikach, inne opracowania podają od 39 do ponad 43 tysięcy. Popularne kalendaria mówią o „około 43 tysiącach Żydów rozstrzelanych w trzech obozach w ciągu dwóch dni”. To górna granica szacunków; trzeba też dodać, że ofiarami byli nie tylko więźniowie Majdanka, Trawnik i Poniatowej, lecz również ludzie przyprowadzeni z kilku innych obozów i więzienia w Lublinie, a w mniejszych miejscach zabijano jeszcze przez kilka dni. Mierząc liczbą zabitych, była to największa pojedyncza masakra Żydów dokonana przez Niemców: przewyższyła rozstrzelanie ponad 33 tysięcy Żydów w Babim Jarze we wrześniu 1941 roku. Większą była tylko masakra w Odessie w październiku 1941 roku, dokonana przez wojska rumuńskie.

Zacieranie śladów

Niemcy od razu przystąpili do usuwania śladów. Po klęskach na wschodzie, gdy front zbliżał się do Dniepru, kierownictwo SS przywiązywało do tego dużą wagę, a „Dożynki” przeszły płynnie w działania akcji 1005, czyli wydobywania i palenia zwłok z masowych grobów. Na Majdanku pracami kierował Erich Muhsfeldt, wcześniej kat w Auschwitz. Pozostawieni przy życiu więźniowie z lotniska przez dwa miesiące sortowali odzież zamordowanych i palili ciała na stosach; kobiety wywieziono później do Auschwitz i zamordowano w komorze gazowej, a mężczyzn zabito albo wcielono do komand akcji 1005. Okoliczni mieszkańcy wspominali, że swąd palonych ciał unosił się nad Lublinem tygodniami. Rowy zasypano i zrównano z ziemią.

W Trawnikach zwłoki przeszukiwali w poszukiwaniu kosztowności i złotych zębów Żydzi przywiezieni 5 listopada z obozu w Milejowie; mężczyzn po kilku dniach lub tygodniach zabito. W Poniatowej około 150 ludzi, pozostawionych przy życiu do pracy przy zwłokach, odmówiło jej i zostało rozstrzelanych 6 listopada. Ciała spaliło potem w ciągu kilku tygodni komando kilkudziesięciu więźniów pod strażą policji; po zakończeniu pracy i oni zostali zamordowani. Zlikwidowano też spółkę Ostindustrie, której nawet nie uprzedzono o akcji, choć straciła w niej większość robotników. Rachunek ekonomiczny, który przez kilka miesięcy chronił tych ludzi, przegrał z ideologią i z obsesją bezpieczeństwa.

Sprawcy przed sądem

Jakob Sporrenberg został aresztowany przez Brytyjczyków w maju 1945 roku w Norwegii i wydany Polsce. Sąd w Warszawie skazał go na śmierć między innymi za „Dożynki”; powieszono go 6 grudnia 1952 roku. Friedrich Wilhelm Krüger popełnił samobójstwo w maju 1945 roku, Karl Pütz również odebrał sobie życie. Gottlieb Hering, komendant Poniatowej, wcześniej komendant obozu zagłady w Bełżcu, zmarł w 1945 roku, nie stanąwszy przed sądem. Hermann Höfle, aresztowany w Austrii w 1961 roku, powiesił się w wiedeńskim więzieniu w sierpniu 1962 roku przed procesem. Erich Muhsfeldt został skazany w krakowskim procesie załogi Auschwitz i stracony w 1948 roku.

Zwykli wykonawcy w większości uniknęli kary. Śledztwa przeciwko członkom 101 batalionu policji, prowadzone w Hamburgu w latach 60., zakończyły się nielicznymi i łagodnymi wyrokami. Akta tych postępowań posłużyły Christopherowi Browningowi do napisania w 1992 roku książki „Zwykli ludzie” o tym, jak kilkuset przeciętnych hamburskich policjantów w średnim wieku stało się mordercami dziesiątków tysięcy ludzi. Udział w egzekucji na Majdanku był też przedmiotem trwającego w latach 1975–1981 procesu załogi obozu przed sądem w Düsseldorfie, a jeszcze w 1999 roku sąd w Niemczech skazał za udział w niej byłego esesmana Alfonsa Gotzfrida.

Miejsce w historii wojny

„Dożynki” zakończyły istnienie wielkich skupisk żydowskich robotników przymusowych na Lubelszczyźnie i były ostatnią wielką akcją mordu w dystrykcie, z którego w 1942 roku kierowano zagładą Żydów Generalnego Gubernatorstwa. Pokazały, że w niemieckim myśleniu bunt kilkuset więźniów Sobiboru wystarczał, by skazać na śmierć dziesiątki tysięcy ludzi, którzy z buntem nie mieli nic wspólnego, i że żadna przydatność gospodarcza nie chroniła Żydów przed wyrokiem wydanym przez Himmlera. W tych samych tygodniach zabijano Żydów w obozach dystryktu krakowskiego i Galicji, a do końca roku w Generalnym Gubernatorstwie przy życiu pozostały już tylko resztki dawnej społeczności, w obozach pracy dla przemysłu zbrojeniowego, w ukryciu i w oddziałach partyzanckich.

Majdanek działał jeszcze kilka miesięcy. W lipcu 1944 roku, w czasie walk o Lublin, wkroczyła do niego Armia Czerwona, a ślady zbrodni opisane przez komisję i prasę stały się jednym z pierwszych namacalnych dowodów niemieckich mordów pokazanych światu; w 1944 roku na terenie obozu powstało muzeum. Mimo skali masakry „Dożynki” przez dziesięciolecia pozostawały mało znane, w cieniu Auschwitz i obozów akcji „Reinhardt”. Monografia lubelskiego muzeum z 2009 roku nosiła znamienny tytuł „Erntefest. Zapomniany epizod Zagłady”. Dziś 3 listopada, w rocznicę „krwawej środy”, w Państwowym Muzeum na Majdanku odbywają się uroczystości upamiętniające ofiary.

Miejsca·Lublin·Majdanek·Lubelszczyzna

Źródła

  1. dzieje.pl · 79 rocznica egzekucji ponad 18 tys zydow podczas akcji erntefest
  2. kurierlubelski.pl · c1 18035895
  3. Operation Harvest Festival · Wikipedia (en)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.