- Kategoria:
- Zbrodnie i represje
- Data:
- 4 lipca 1941
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Polska, III Rzesza, Tadeusz Boy-Żeleński
W nocy z 3 na 4 lipca 1941 roku, cztery dni po wkroczeniu wojsk niemieckich do Lwowa, kilkuosobowe grupy funkcjonariuszy niemieckiej policji bezpieczeństwa zajechały samochodami pod domy profesorów lwowskich uczelni. Z mieszkań wyprowadzano uczonych, a razem z nimi ich synów, żony, gości i lokatorów, którzy akurat byli na miejscu. Zatrzymanych przewieziono do budynku dawnej bursy Abrahamowiczów, przesłuchiwano i bito, a o świcie 4 lipca rozstrzelano na pobliskich Wzgórzach Wuleckich i pogrzebano w dole wykopanym na miejscu egzekucji. Zginęło tam około czterdziestu osób, wśród nich około dwudziestu profesorów i docentów Uniwersytetu Jana Kazimierza, Politechniki Lwowskiej i Akademii Medycyny Weterynaryjnej, a także najbardziej znany polski krytyk literacki i tłumacz tamtych lat, Tadeusz Boy-Żeleński, którego nie było na żadnej liście – zabrano go z mieszkania szwagra.
Zbrodnia, nazywana w polskiej literaturze mordem profesorów lwowskich, miała ciąg dalszy w kolejnych tygodniach lipca, gdy zamordowano jeszcze kilka osób, w tym byłego premiera Kazimierza Bartla. Według ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej w dniach 2–11 lipca aresztowano w związku z tą akcją 52 osoby, z których siedem zwolniono, a 45 zamordowano. W wielu kalendariach mowa jest o masowym mordzie na polskich naukowcach i pisarzach popełnionym „przez wojska niemieckie”. To nie do końca ścisłe: nie był to oddział Wehrmachtu, lecz specjalna jednostka policji bezpieczeństwa i SD (Sipo-SD), podległa Głównemu Urzędowi Bezpieczeństwa Rzeszy, a ofiarami byli przede wszystkim lekarze, inżynierowie, matematycy i prawnicy, a nie pisarze – Boy był wśród nich wyjątkiem.
Lwów między dwiema okupacjami
Przed wojną Lwów był trzecim co do wielkości miastem Polski i jednym z najważniejszych ośrodków jej nauki. Działały w nim Uniwersytet Jana Kazimierza, Politechnika Lwowska, Akademia Medycyny Weterynaryjnej i Akademia Handlu Zagranicznego. Z miastem związana była lwowska szkoła matematyczna, a lwowscy lekarze i inżynierowie należeli do czołówki swoich dziedzin. Około połowy mieszkańców stanowili Polacy, blisko jedną trzecią Żydzi, kilkanaście procent Ukraińcy.
We wrześniu 1939 roku, po agresji ZSRR na Polskę, Lwów znalazł się pod okupacją radziecką, a w listopadzie Moskwa formalnie wcieliła wschodnie ziemie Rzeczypospolitej do ZSRR. Uczelnie działały dalej, ale jako ukraińskie: uniwersytet przemianowano na Uniwersytet im. Iwana Franki, wydział lekarski wydzielono jako osobny instytut medyczny, z Politechniki zrobiono Instytut Politechniczny. Polscy profesorowie w większości zachowali katedry, ale kierownictwo uczelni przejęli przybysze ze wschodu. Jednocześnie NKWD aresztowało sędziów, oficerów, urzędników i działaczy. Kilku pracowników lwowskich uczelni, oficerów rezerwy, zginęło wiosną 1940 roku w zbrodni katyńskiej, a w latach 1940–1941 z ziem wschodnich wywieziono w głąb ZSRR setki tysięcy ludzi; ostatnią wielką akcję przeprowadzono w maju i czerwcu 1941 roku, równolegle z deportacjami czerwcowymi w krajach bałtyckich.
Władze radzieckie zabiegały o lojalność uczonych. Część z nich, nie mając wyboru, publikowała w radzieckiej prasie, kandydowała w grudniu 1940 roku do rad miejskich i obwodowych czy pojechała na zaproszenie do Moskwy. W oczach Niemców czyniło to polskich profesorów „bolszewickimi kolaborantami”. Historycy uznają to co najwyżej za jeden z pretekstów zbrodni; jej przyczyna tkwiła w niemieckiej polityce wobec polskich elit, stosowanej od jesieni 1939 roku.
Atak Niemiec na ZSRR 22 czerwca 1941 roku zmienił położenie Lwowa w ciągu tygodnia. Wycofując się, NKWD wymordowało w trzech lwowskich więzieniach – przy ul. Łąckiego, na Zamarstynowie i w Brygidkach – kilka tysięcy więźniów politycznych, Ukraińców, Polaków i Żydów; szacunki wahają się od około 3,5 do 7 tysięcy ofiar (masakry więzienne NKWD). Podobnie działo się w innych miastach Kresów, także na obszarze bitwy pod Białymstokiem i Mińskiem. W Brygidkach rozstrzelania uniknął, uciekając z więzienia 29 czerwca, emerytowany profesor medycyny Roman Rencki, więziony przez NKWD od 1940 roku. Kilka dni później znalazł się wśród ofiar Niemców.
Rankiem 30 czerwca do opuszczonego przez Armię Czerwoną miasta weszły oddziały niemieckiej 1 Dywizji Górskiej i podporządkowany Abwehrze ukraiński batalion „Nachtigall”. Tego samego wieczoru działacze frakcji Stepana Bandery w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów ogłosili akt odnowienia państwa ukraińskiego z rządem Jarosława Stećki, czego Niemcy nie uznali i za co wkrótce aresztowali przywódców. Za zbrodnie NKWD obarczono „żydowskich bolszewików”. Od 30 czerwca do 2 lipca trwał pogrom, w którym ukraińska milicja i tłum, przy przyzwoleniu i udziale Niemców, mordowali Żydów – według szacunków historyków kilka tysięcy – a zaraz potem Einsatzgruppe C rozstrzelała dalsze 2,5–3 tysiące ludzi (pogromy lwowskie). Profesorów aresztowano dzień po zakończeniu pierwszego pogromu, w mieście, w którym trwały już masowe egzekucje.
Oddział specjalnego przeznaczenia
Od pierwszych tygodni okupacji Polski w 1939 roku niemiecka policja bezpieczeństwa miała zadanie „zwalczania wrogich Rzeszy elementów” na tyłach frontu, co w praktyce oznaczało niszczenie polskiej warstwy przywódczej. Na ziemiach wcielonych do Rzeszy odbywało się to w ramach Intelligenzaktion, w Krakowie przez aresztowanie profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego w listopadzie 1939 roku, a w Generalnym Gubernatorstwie wiosną i latem 1940 roku przez akcję AB. Sprawa krakowskich profesorów, zwolnionych z Sachsenhausen po protestach z zagranicy, czegoś okupantów nauczyła. 30 maja 1940 roku generalny gubernator Hans Frank mówił do dowódców policji, że z profesorami krakowskimi mieli „nieprzyjemne kłopoty”, których by nie było, gdyby sprawę załatwiono na miejscu, i polecał nie wysyłać więcej nikogo do obozów w Rzeszy. We Lwowie nikogo już nie wysyłano.
Od stycznia 1941 roku dowódcą policji bezpieczeństwa i SD w Generalnym Gubernatorstwie był SS-Oberführer Eberhard Schöngarth, prawnik i członek NSDAP od 1922 roku. Gdy ruszyła ofensywa na wschód, utworzył za zgodą szefa RSHA Reinharda Heydricha grupę operacyjną do zadań specjalnych (Einsatzgruppe zur besonderen Verwendung), złożoną z funkcjonariuszy gestapo i SD z Generalnego Gubernatorstwa. Jej oddziały działały na zajętych ziemiach dawnej Polski, obok czterech wielkich Einsatzgruppen idących za frontem. 2 lipca do Lwowa przyjechał Einsatzkommando z.b.V. Lemberg, liczący według różnych źródeł od kilkudziesięciu do około 150 ludzi. Zakwaterowano go w budynku dawnej szkoły kadetów, kilkaset metrów od Wzgórz Wuleckich, a sztab urządził się w gmachu przy ul. Pełczyńskiej, gdzie wcześniej miało siedzibę NKWD.
Tego samego dnia przed południem w swoim gabinecie na Politechnice gestapo aresztowało matematyka Kazimierza Bartla, byłego rektora uczelni i pięciokrotnego premiera Rzeczypospolitej w latach 1926–1930, bliskiego współpracownika Józefa Piłsudskiego. Jego rodzinę wyrzucono z willi, w której zamieszkali gestapowcy, a zbiory i bibliotekę zagrabiono. Bartla trzymano osobno, jako więźnia o szczególnym znaczeniu.
Do zatrzymania pozostałych profesorów Niemcy potrzebowali nazwisk i adresów. Według ustaleń polskich historyków listę przygotowali ukraińscy studenci związani z OUN, którzy przybyli do Lwowa razem z Niemcami z Krakowa; jej sporządzanie łączy się z nazwiskiem Mykoły Łebedia, jednego z przywódców banderowców. Lista była nieaktualna: figurowali na niej profesorowie, którzy zmarli przed wojną, a gestapowcy, nie znajdując ich pod wskazanym adresem, podejrzewali, że rodziny ich ukrywają. Historycy różnią się w ocenie, czy autorzy listy wiedzieli, do czego posłuży. Adam Redzik i Włodzimierz Bonusiak dopuszczają, że nie wiedzieli, Grzegorz Motyka uważa, że nacjonaliści chcieli wyniszczenia polskiej inteligencji, i wskazuje, że podobne listy powstały przed egzekucjami w Krzemieńcu i Stanisławowie.
Noc z 3 na 4 lipca
Aresztowania zaczęły się późnym wieczorem 3 lipca, już po godzinie policyjnej. Każdą grupę prowadził niemiecki oficer, z kilkoma podwładnymi i ukraińskimi przewodnikami i tłumaczami, według relacji niektórych świadków w niemieckich mundurach. Zatrzymywano nie tylko profesorów z listy. Z mieszkania 82-letniego emerytowanego ginekologa Adama Sołowija zabrano też jego 19-letniego wnuka Adama Mięsowicza. U profesora prawa cywilnego Romana Longchamps de Bérier, byłego prorektora uniwersytetu, aresztowano trzech jego synów, najmłodszego osiemnastoletniego. U matematyka Włodzimierza Stożka dwóch synów, inżynierów. U chirurga Tadeusza Ostrowskiego, w którego willi przechowywano cenne zbiory sztuki, zabrano jego żonę i wszystkich obecnych: ordynatora chirurgii Szpitala Żydowskiego dr. Stanisława Ruffa z żoną i synem, księdza Władysława Komornickiego, pielęgniarkę Marię Reymanową i nauczycielkę angielskiego Katarzynę Demko.
W mieszkaniu internisty Jana Greka aresztowano profesora, jego żonę Marię i mieszkającego u nich od jesieni 1939 roku szwagra, Tadeusza Boya-Żeleńskiego, żonatego z siostrą Marii Grekowej. Boy był postacią powszechnie znaną: autorem „Słówek”, tłumaczem ponad stu tomów literatury francuskiej, publicystą, który w latach trzydziestych toczył najgłośniejsze spory obyczajowe w Polsce, a za okupacji radzieckiej kierownikiem katedry literatury francuskiej na lwowskim uniwersytecie. Na liście jednak go nie było – gestapowcy zabrali go dlatego, że zastali go w mieszkaniu Greków.
Zatrzymanych przewożono do bursy Abrahamowiczów, internatu przy ul. Abrahamowiczów, w którym Niemcy urządzili tymczasowy areszt. Stawiano ich w ciemnym korytarzu twarzą do ściany, z pochylonymi głowami; każdy ruch karano biciem. Pojedynczo wyprowadzano ich na przesłuchania. Gestapowcy odbierali im kosztowności. Gdy syn doktora Ruffa, inżynier Adam Ruff, dostał ataku padaczki, zastrzelono go na miejscu. Jedynym profesorem, którego zwolniono, był pediatra Franciszek Groër. Oskarżany o zdradę, odpowiadał, że jest Polakiem. Wypuszczono go nad ranem razem z kilkoma osobami ze służby domowej. Według Dietera Schenka, autora monografii zbrodni, Niemcy mogli się obawiać rozgłosu, bo żoną Groëra była Brytyjka. Czekając na zwolnienie, Groër usłyszał od strony wzgórz serie z broni maszynowej.
Egzekucja na Wzgórzach Wuleckich
O świcie 4 lipca więźniów poprowadzono na Wzgórza Wuleckie, piaszczyste, porośnięte krzakami wzniesienia między ulicami Wulecką i Kadecką. Część szła pieszo, niosąc ciało zastrzelonego Adama Ruffa, część przywieziono ciężarówką, osobno dowieziono kobiety. Na zboczu czekał wykopany dół, nad którym rozstrzeliwano ofiary grupami. Egzekucję widzieli z okien mieszkańcy pobliskich domów, wśród nich inżynier Tadeusz Gumowski, szwagier jednego z zabitych, i żona matematyka Antoniego Łomnickiego, która nie wiedząc jeszcze o losie męża, patrzyła z daleka na kolejne pięcioosobowe grupy prowadzone na zbocze.
Na wzgórzach zginęli: dentysta Antoni Cieszyński, chirurdzy Władysław Dobrzaniecki, Henryk Hilarowicz i Tadeusz Ostrowski, interniści Jan Grek i Roman Rencki, okulista doc. Jerzy Grzędzielski, patolog Witold Nowicki, pediatra Stanisław Progulski, lekarz sądowy i były rektor uniwersytetu Włodzimierz Sieradzki, ginekolog Adam Sołowij, prawnik Roman Longchamps de Bérier, weterynarz Edward Hamerski oraz profesorowie Politechniki: matematycy Antoni Łomnicki i Włodzimierz Stożek, elektrotechnik Włodzimierz Krukowski, chemik i specjalista od technologii nafty Stanisław Pilat, mechanik Kazimierz Vetulani, geodeta Kasper Weigel i specjalista budowy maszyn Roman Witkiewicz. Razem z nimi zginął Boy-Żeleński. Zastrzelono też ich bliskich i domowników: żony Greka i Ostrowskiego, synów Longchamps de Bérier, Stożka, Nowickiego, Progulskiego i Weigla, wnuka Sołowija, doktora Ruffa z żoną, księdza Komornickiego i dwóch mężczyzn zabranych z mieszkania Dobrzanieckiego. Wśród zamordowanych byli ludzie pochodzenia żydowskiego, jak Hilarowicz i rodzina Ruffów. Wielu profesorów było w listopadzie 1918 roku obrońcami polskiego Lwowa.
Liczby w literaturze nieco się różnią. Najczęściej przyjmuje się, że na Wzgórzach Wuleckich rozstrzelano 4 lipca około 40 osób, w tym dwudziestu kilku uczonych, licząc Boya. Kilka osób zatrzymanych tej nocy zabito osobno, na dziedzińcu bursy Abrahamowiczów, 4 lub 5 lipca: wśród nich ginekologa doc. Stanisława Mączewskiego i Katarzynę Demko.
Bartel i dalsze ofiary
11 lipca gestapo aresztowało dwóch profesorów Akademii Handlu Zagranicznego, ekonomistę Henryka Korowicza i matematyka Stanisława Ruziewicza. Zamordowano ich następnego dnia w nieznanym miejscu.
Kazimierz Bartel spędził w niemieckim areszcie ponad trzy tygodnie. Początkowo, według relacji współwięźnia, traktowano go poprawnie. Około 21 lipca przeniesiono go do więzienia przy ul. Łąckiego, gdzie zaczęto obchodzić się z nim brutalnie. Rozkaz jego zabicia wydał Heinrich Himmler i 26 lipca (według części źródeł 25 lipca) Bartla rozstrzelano na dziedzińcu więzienia w Brygidkach – tym samym, na którym kilka tygodni wcześniej odkopywano ciała ofiar NKWD. Miał 59 lat.
Premier Władysław Sikorski mówił w listopadzie 1941 roku, że Niemcy proponowali Bartlowi utworzenie kolaboracyjnego rządu, a on odmówił. Historyk IPN Sławomir Kalbarczyk uważa, że ta często powtarzana wersja nie znajduje potwierdzenia w dokumentach. W niemieckiej korespondencji przewija się raczej podejrzenie, że były premier rozmawiał z władzami radzieckimi o utworzeniu polskiego rządu, który razem z ZSRR wystąpiłby przeciw Rzeszy.
Mordom towarzyszyła grabież. Z mieszkań Ostrowskich, Greków, Dobrzanieckiego i Bartla wywożono samochodami SS meble, obrazy i biżuterię. W willi Ostrowskiego, gdzie przechowywano m.in. zbiory Jabłonowskich i Badenich, zamieszkał zaraz po mordzie holenderski handlarz sztuki Pieter Menten, który przed wojną przez lata mieszkał we Lwowie, a w 1941 roku towarzyszył oddziałowi Schöngartha jako tłumacz i przewodnik. Część historyków uważa, że motyw rabunkowy wpłynął na wybór niektórych ofiar.
Sprawcy
Akcją kierował Schöngarth, który według zeznań świadków był obecny przy egzekucji. Zbrodnię przypisuje się podległym mu funkcjonariuszom Einsatzkommando: szefowi jego sztabu Heinzowi Heimowi, SS-Hauptsturmführerowi Hansowi Krügerowi, Walterowi Kutschmannowi, Kurtowi Stawizkiemu i Felixowi Landauowi, który w prowadzonym w tamtych tygodniach dzienniku opisał swój udział w egzekucjach we Lwowie. Krüger, przesłuchując w 1942 roku w Stanisławowie Karolinę Lanckorońską i przekonany, że aresztowana nie wyjdzie z więzienia żywa, przyznał się jej do udziału w zabiciu lwowskich profesorów. Według jednego ze świadków strzelał kilkuosobowy pluton, w którym obok Niemców byli ukraińscy pomocnicy w niemieckich mundurach.
Przez lata funkcjonowała też wersja fałszywa. Od 1959 roku propaganda radziecka i enerdowska przypisywała mord żołnierzom batalionu „Nachtigall” i jego niemieckiemu oficerowi łącznikowemu Theodorowi Oberländerowi, wówczas ministrowi w rządzie RFN. Była to akcja dezinformacyjna KGB. W 1960 roku Sąd Najwyższy NRD skazał Oberländera zaocznie na dożywocie, a w 1993 roku sąd w Berlinie uchylił ten wyrok. Polscy badacze zbrodni, od Zygmunta Alberta po Dietera Schenka, nie znaleźli dowodów udziału „Nachtigalla” w egzekucji, choć według prokuratora IPN rola ukraińskich formacji obecnych w mieście, także przy aresztowaniach, wymaga dalszych badań.
Nikt nie odpowiedział przed sądem za mord na profesorach. Schöngarth został powieszony 16 maja 1946 roku w Hameln z wyroku brytyjskiego sądu wojskowego za zabicie zestrzelonego alianckiego lotnika w Holandii. Landau dostał w 1962 roku w Stuttgarcie dożywocie za zbrodnie w Drohobyczu, Krüger w 1968 roku w Münster dożywocie za mordy na Żydach w Stanisławowie, a Menten w 1980 roku w Holandii dziesięć lat więzienia za udział w egzekucjach w Podhorodcach. Kutschmann ukrywał się w Argentynie i zmarł w 1986 roku w areszcie w Buenos Aires, zanim rozstrzygnięto sprawę jego ekstradycji. Postępowania w RFN umarzano, a śledztwo pionu śledczego IPN w Rzeszowie, wznowione w 2003 roku, umorzono w 2006 roku wobec niewykrycia sprawców.
Niemcy zatarli też ślady. 8 października 1943 roku więźniowie żydowscy z Sonderkommando 1005, które w ramach akcji 1005 odkopywało masowe groby i paliło zwłoki, wydobyli ciała z mogiły na Wzgórzach Wuleckich – według ustaleń IPN 38 ciał – i spalili je w Lesie Krzywczyckim. Jeden z członków komanda, Leon Weliczker, opisał po wojnie, że w kieszeniach eleganckich ubrań znaleziono dokumenty polskich profesorów. Miejsce spoczynku ofiar pozostaje nieznane.
Miejsce w wojnie
Mord na Wzgórzach Wuleckich był najgłośniejszym, ale nie jedynym przykładem niszczenia polskich elit na ziemiach zajętych przez Niemców latem 1941 roku – kontynuacją Intelligenzaktion i akcji AB, przeniesioną na ziemie, które przez niespełna dwa lata okupował Związek Radziecki. W zajętym 24 czerwca Wilnie Niemcy brali zakładników, także Polaków, a w Ponarach zaczęły się masowe rozstrzeliwania. W Krzemieńcu na Wołyniu pod koniec lipca rozstrzelano około trzydziestu przedstawicieli polskiej inteligencji, aresztowanych według listy sporządzonej przez ukraińskich nacjonalistów. Krüger, mianowany szefem placówki gestapo w Stanisławowie, w połowie sierpnia kazał rozstrzelać w Czarnym Lesie około 250 przedstawicieli tamtejszej polskiej inteligencji, a jesienią kierował masowymi mordami Żydów. Lwów wraz z Galicją Wschodnią włączono 1 sierpnia 1941 roku do Generalnego Gubernatorstwa jako Dystrykt Galicja. Lwowskich uczelni nie otwarto; część uczonych przetrwała jako karmiciele wszy w instytucie Rudolfa Weigla, produkującym szczepionkę przeciw tyfusowi, co dawało dokumenty chroniące przed aresztowaniem.
Dla Żydów lwowskich lipiec 1941 roku był początkiem zagłady. Z ponad stu tysięcy Żydów, którzy mieszkali w mieście w 1941 roku, przeżyło wojnę niewielu, według różnych szacunków od kilkuset do kilku tysięcy. Zginęło też wielu lwowskich uczonych żydowskiego pochodzenia, w tym matematycy Herman Auerbach i Juliusz Schauder.
Po wojnie Lwów przypadł Ukraińskiej SRR, a ocaleli polscy profesorowie przenieśli się w większości do Wrocławia, Krakowa i Gliwic. Zbrodnia stała się w Polsce symbolem losu lwowskiej nauki. Lekarz Zygmunt Albert, pracownik lwowskiego wydziału lekarskiego, jeszcze w czasie wojny zaczął zbierać relacje świadków; jego książka „Kaźń profesorów lwowskich” (1989) pozostaje podstawowym zbiorem źródeł. We Wrocławiu w 1964 roku odsłonięto pomnik, na którym władze PRL kazały umieścić ogólnikowy napis o naukowcach zamordowanych w czasie okupacji; tablicę z nazwiskami lwowskich profesorów dodano dopiero w 1981 roku. We Lwowie 3 lipca 2011 roku, w 70. rocznicę zbrodni, odsłonięto na Wzgórzach Wuleckich pomnik autorstwa krakowskiego rzeźbiarza Aleksandra Śliwy, zbudowany wspólnie przez Wrocław i Lwów.
Miejsca·Lwów
Źródła
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 3 lipca 1941 · Front wschodniWojna letnia w EstoniiOd 3 lipca 1941 estońscy Leśni Bracia atakowali na południu kraju oddziały radzieckie. Niemcy weszli do Estonii 7 lipca, a front stanął na linii Emajõgi.
- 5 lipca 1941 · Morze ŚródziemneSwordfishe nad Tobrukiem5 lipca 1941 Auchinleck objął dowództwo w Kairze. Swordfishe zatopiły włoskie niszczyciele w Tobruku rok wcześniej, 5 i 20 lipca 1940.
- 2 lipca 1941 · Front wschodniWęgrzy w Stanisławowie2 lipca 1941 wojska węgierskie weszły do Stanisławowa, opuszczonego przez Armię Czerwoną. Pod koniec lipca miasto przejęli Niemcy, a z nimi przyszła Zagłada.
- 1 lipca 1941 · Front wschodniNiemcy zajmują Rygę1 lipca 1941 Wehrmacht wkroczył do Rygi. Łotwa przeszła spod radzieckiej okupacji pod niemiecką, a Niemcy i miejscowi kolaboranci zaczęli mordować Żydów.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 1 sierpnia 1941 · PolitykaDystrykt Galicja1 sierpnia 1941 Niemcy włączyli Galicję Wschodnią ze Lwowem, Stanisławowem i Tarnopolem do Generalnego Gubernatorstwa jako jego piąty dystrykt.
- 2 lipca 1941 · Zbrodnie i represjePoczątek zbrodni w Ponarach2 lipca 1941 do Wilna dotarło Einsatzkommando 9. W pierwszych dniach lipca w dołach pod Ponarami zaczęły się egzekucje Żydów, które trwały trzy lata.
- 13 stycznia 1942 · DyplomacjaDeklaracja londyńska o karaniu zbrodni wojennych13 stycznia 1942 w pałacu św. Jakuba dziewięć okupowanych państw uznało ukaranie winnych zbrodni na ludności cywilnej za jeden z głównych celów wojny.
- 20 lipca 1941 · Zbrodnie i represjeHimmler w Lublinie20 lipca 1941 Himmler polecił w Lublinie Globocnikowi zbudować obóz koncentracyjny dla 25–50 tysięcy więźniów. Od tego rozkazu zaczyna się historia Majdanka.