Niemcy
Paul Blobel
Dowódca Sonderkommando 4a Einsatzgruppe C (1941–1942), kierownik akcji 1005 (1942–1944), SS-Standartenführer

- Urodzony:
- 13 sierpnia 1894, Poczdam (Cesarstwo Niemieckie)
- Zmarł:
- 7 czerwca 1951, Landsberg am Lech (Niemcy)
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Paul Blobel, Zagłada Żydów, III Rzesza, ZSRR
- Fotografia:
- autor nieznany, domena publiczna, Wikimedia Commons
Paul Blobel był jednym z najkrwawszych wykonawców Zagłady Żydów na okupowanych ziemiach radzieckich. Architekt z Nadrenii, który w czasie wielkiego kryzysu stracił pracę i znalazł karierę w SS i jej służbie bezpieczeństwa SD, latem 1941 roku objął dowództwo Sonderkommando 4a, jednego z oddziałów Einsatzgruppe C. Jego ludzie mordowali Żydów na Wołyniu i w środkowej Ukrainie, a 29 i 30 września 1941 roku, razem z niemiecką policją, rozstrzelali w kijowskim wąwozie Babi Jar 33 771 osób. Amerykański trybunał w Norymberdze przypisał mu odpowiedzialność za śmierć około 60 tysięcy ludzi. Od 1942 roku Blobel kierował tajną akcją 1005, której celem było rozkopanie masowych grobów i spalenie zwłok, by zatrzeć ślady zbrodni. W 1948 roku skazano go na śmierć, a w 1951 roku powieszono.
Cieśla i architekt
Urodził się 13 sierpnia 1894 roku w Poczdamie w rodzinie cieśli Wilhelma Blobela. Dorastał w Remscheid w Nadrenii, gdzie chodził do szkoły i do 1912 roku uczył się zawodu murarza i cieśli. Następnie studiował architekturę w szkole budowlanej w Barmen-Elberfeldzie (dziś część Wuppertalu) i pracował jako cieśla. W czasie I wojny światowej walczył na froncie zachodnim w oddziale saperów, gdzie poznał materiały wybuchowe, miotacze ognia i moździerze okopowe. Wojnę zakończył jako wicefeldfebel, odznaczony Krzyżem Żelaznym obu klas.
Po wojnie był przez pewien czas bezrobotny, ale dokończył studia i w 1920 roku uzyskał dyplom. W 1921 roku ożenił się; z małżeństwa urodziło się dwóch synów. Pracował w kilku firmach budowlanych, a w 1924 roku otworzył własną pracownię architektoniczną w Solingen, gdzie wybudował dom dla rodziny. Wielki kryzys odebrał mu zlecenia; w latach 1930–1933 był zarejestrowany jako bezrobotny i żył z zasiłku oraz dorywczych prac w urzędzie miejskim.
W SS i SD
Jak wielu ludzi, których kryzys pozbawił pozycji społecznej, Blobel związał się z ruchem nazistowskim. Według niemieckich biografów wstąpił 1 grudnia 1931 roku do NSDAP, a w styczniu 1932 roku do SS; inne źródła podają nieco wcześniejsze daty i wcześniejszy epizod w SA. Po wojnie twierdził przed sądem, że w 1931 roku należał do SPD, co dokumenty zadają kłamstwo. Po przejęciu władzy przez nazistów pracował jako urzędnik w magistracie Solingen, a w czerwcu 1935 roku przeszedł na etat do Sicherheitsdienst, partyjnej służby bezpieczeństwa SS kierowanej przez Reinharda Heydricha. Szybko awansował, aż do stanowiska kierownika odcinka SD w Düsseldorfie. Gromadził informacje o żydowskich organizacjach w regionie do kartoteki, którą wykorzystano w czasie masowych aresztowań Żydów po nocy kryształowej w listopadzie 1938 roku; koordynował wtedy także przejmowanie dokumentów i przedmiotów ze zniszczonych synagog w Solingen, Wuppertalu i Remscheid. Przełożeni chwalili jego gorliwość, ale już wtedy znany był z nadużywania alkoholu.
Sonderkommando 4a
Przed atakiem Niemiec na ZSRR Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy wyznaczył Blobela, w randze SS-Standartenführera, na dowódcę Sonderkommando 4a, jednego z oddziałów Einsatzgruppe C dowodzonej przez Ottona Rascha. Grupa szła za Grupą Armii Południe, a jej zadaniem, jak całych Einsatzgruppen, było mordowanie Żydów, funkcjonariuszy komunistycznych i wszystkich uznanych za wrogów Rzeszy. Sonderkommando 4a działało najpierw na dawnych polskich ziemiach wschodnich. Według niemieckich meldunków już w końcu czerwca rozstrzelało w Sokalu i Łucku setki Żydów i komunistów, a na początku lipca w Łucku, w odwecie za mord dokonany przez NKWD na więźniach, ponad tysiąc żydowskich mężczyzn. Potem oddział posuwał się przez Żytomierz i Berdyczów w głąb Ukrainy. 7 sierpnia na placu targowym w Żytomierzu, pod osobistym nadzorem Blobela i na oczach tłumu żołnierzy i mieszkańców, publicznie stracono Żydów oskarżonych o współpracę z władzą radziecką, a następnie rozstrzelano ponad 400 innych.
W sierpniu 1941 roku zabijanie objęło całe społeczności. Po naradzie z wyższym dowódcą SS i policji Friedrichem Jeckelnem oddziały Blobela zaczęły rozstrzeliwać także kobiety i dzieci. W Białej Cerkwi jego ludzie zamordowali żydowskich dorosłych, zostawiając w budynku na skraju miasta około 90 dzieci bez jedzenia i wody. Kapelani wojskowi i oficer sztabu miejscowej dywizji Wehrmachtu Helmuth Groscurth próbowali je ratować, ale dowódca 6 Armii feldmarszałek Walter von Reichenau zdecydował, że akcję należy dokończyć, i 22 sierpnia dzieci rozstrzelano. Według zeznań złożonych po latach przez podwładnego Blobela, Augusta Häfnera, Blobel chciał, by egzekucję wykonali esesmani, ale ostatecznie strzelali ukraińscy milicjanci. We wrześniu Sonderkommando 4a zlikwidowało getto w Żytomierzu.
Babi Jar
19 września 1941 roku Wehrmacht wszedł do Kijowa. Gdy od 24 września miny podłożone przez wycofujących się Sowietów zaczęły niszczyć centrum miasta, Niemcy uznali to za pretekst do wymordowania kijowskich Żydów. 26 września Blobel uczestniczył w naradzie z komendantem miasta generałem Kurtem Eberhardem, Jeckelnem i Raschem, na której zapadła ta decyzja. Jego oddział, wzmocniony batalionami policji porządkowej, z pomocą Wehrmachtu i ukraińskiej policji pomocniczej, rozstrzelał 29 i 30 września w wąwozie Babi Jar 33 771 Żydów. Blobel kierował egzekucjami na miejscu. Były katolicki ksiądz, a potem funkcjonariusz SD Albert Hartl opowiadał po wojnie dziennikarce Gitcie Sereny, że latem 1942 roku Blobel, przejeżdżając z nim obok wąwozu, w którym ziemia unosiła się jeszcze od gazów rozkładu, wskazał go ręką i powiedział: „Tu leży moich trzydzieści tysięcy Żydów”.
Po Kijowie oddział poszedł dalej na wschód, mordując Żydów w miastach lewobrzeżnej Ukrainy, między innymi w Jahotynie i Połtawie. W meldunku z połowy października Einsatzgruppe C przypisała Sonderkommando 4a od początku wojny zabicie ponad 51 tysięcy ludzi. Według części źródeł w listopadzie 1941 roku Blobel otrzymał w Połtawie i wypróbował pierwsze mobilne komory gazowe, ciężarówki, w których ofiary zabijano spalinami. 13 stycznia 1942 roku został odwołany ze stanowiska, oficjalnie z powodów zdrowotnych, w rzeczywistości z powodu alkoholizmu.
Akcja 1005
Wiosną 1942 roku, według powojennych zeznań, Heydrich powierzył mu nowe, ściśle tajne zadanie. Po zamachu na Heydricha w czerwcu 1942 roku rozkaz potwierdził szef gestapo Heinrich Müller. Blobel miał zatrzeć ślady masowych mordów: rozkopać groby, spalić zwłoki i usunąć popioły. Polecenia wydawano wyłącznie ustnie, a akcja otrzymała kryptonim 1005. Oficjalnie Blobel był kierownikiem SD w Norymberdze.
Prace zaczął latem 1942 roku od eksperymentów w obozie zagłady w Chełmnie nad Nerem. Próby spalania zwłok bombami zapalającymi skończyły się pożarem lasu, a po wielu doświadczeniach Blobel opracował metodę wielkich stosów, na których na ruszcie z szyn kolejowych układano na przemian warstwy drewna i ciał; kości mielono potem w specjalnych młynach. We wrześniu 1942 roku jego pracę w Chełmnie oglądał komendant Auschwitz Rudolf Höß, który później opisał tę wizytę w swoich wspomnieniach. Według zeznań Dietera Wislicenego, współpracownika Adolfa Eichmanna, w listopadzie 1942 roku Blobel wygłosił w berlińskim biurze Eichmanna wykład o urządzeniach do spalania zwłok, które sam skonstruował.
Od 1943 roku komanda akcji 1005, złożone z funkcjonariuszy SD i policji, wracały na miejsca dawnych egzekucji na okupowanych ziemiach radzieckich, w Polsce i w krajach bałtyckich. Pracę przy grobach wykonywali więźniowie, głównie Żydzi i jeńcy radzieccy, często skuci łańcuchami, których po zakończeniu pracy rozstrzeliwano. Latem 1943 roku Blobel osobiście wrócił do Babiego Jaru, gdzie więźniowie obozu Syrec przez kilka tygodni palili zwłoki dziesiątków tysięcy ludzi; w nocy z 28 na 29 września 1943 roku część z nich próbowała uciec i kilkunastu przeżyło. Podobne akcje przeprowadzono w Ponarach pod Wilnem, w fortach Kowna i na setkach innych miejsc kaźni. Szybkie postępy Armii Czerwonej sprawiły, że akcja tylko częściowo osiągnęła cel, a ocaleni z komand stali się jednymi z najważniejszych świadków Zagłady.
Koniec wojny i proces
W ostatnim roku wojny Blobel dowodził oddziałem walczącym z jugosłowiańską partyzantką w Styrii i Karyntii. Od zimy 1944/1945 roku leczył się w szpitalu w Marburgu nad Drawą (Mariborze), a w ostatnich tygodniach wojny przez kilka dni był w Berlinie i Salzburgu. W 1945 roku znalazł się w rękach aliantów. Amerykanie oskarżyli go w procesie Einsatzgruppen, dziewiątym z norymberskich procesów przed amerykańskimi trybunałami wojskowymi, o zbrodnie przeciw ludzkości, zbrodnie wojenne i przynależność do organizacji przestępczych. Zarzucano mu odpowiedzialność za zamordowanie około 60 tysięcy ludzi. Blobel twierdził, że jego oddział zabił najwyżej 10–15 tysięcy osób, a egzekucje „agentów, partyzantów i sabotażystów” były zgodne z prawem wojennym. Trybunał uznał go winnym we wszystkich punktach i 10 kwietnia 1948 roku skazał na śmierć przez powieszenie.
Wykonanie wyroku odwlekało się z powodu apelacji i kampanii na rzecz ułaskawienia skazanych zbrodniarzy, prowadzonej w RFN przez polityków i Kościoły. Blobel nie dostąpił łaski. Został powieszony w więzieniu dla zbrodniarzy wojennych w Landsbergu tuż po północy 7 czerwca 1951 roku (część źródeł podaje datę 8 czerwca), razem z Ottonem Ohlendorfem, Erichem Naumannem i Wernerem Braunem, a także Oswaldem Pohlem i dwoma skazanymi w procesach dachauskich. Były to ostatnie wyroki śmierci wykonane na terenie Republiki Federalnej Niemiec.
Znaczenie
Paul Blobel nie należał do twórców polityki zagłady, ale był jednym z ludzi, którzy wcielali ją w życie z największą bezwzględnością. Jego biografia, od bezrobotnego architekta do dowódcy komanda, które w dwa dni wymordowało Żydów Kijowa, stała się dla historyków jednym z przykładów tego, jak zwyczajni przedstawiciele niemieckiej klasy średniej zostawali masowymi mordercami. Jego druga rola, kierownika akcji 1005, pokazuje z kolei, że sprawcy od 1942 roku rozumieli, iż popełniają zbrodnię, którą trzeba ukryć przed światem. W tym, że ukryć jej się nie udało, ogromną rolę odegrali ocaleni z Babiego Jaru i z komand zmuszanych do palenia zwłok. Większość ludzi, którzy pod rozkazami Blobela strzelali w Białej Cerkwi, Żytomierzu i Kijowie, uniknęła kary; tylko kilku z nich skazał w 1968 roku sąd w Darmstadt.
Źródła
W opisach bitew
(01)Najczęściej obok
Postacie, które pojawiają się w tych samych wydarzeniach.