TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Strajk generalny w Luksemburgu

Kategoria:
Polityka
Data:
31 sierpnia 1942
Autor:
Łukasz
Tagi:
Luksemburg, III Rzesza, ruch oporu, pobór

31 sierpnia 1942 roku rano w miasteczku Wiltz na północy Luksemburga urzędnicy gminni i robotnicy miejscowej garbarni odmówili podjęcia pracy. W ciągu następnych godzin i dni do protestu przyłączyli się hutnicy i górnicy z południa kraju, pocztowcy, kolejarze, nauczyciele i uczniowie, a rolnicy wstrzymali dostawy mleka. Był to protest przeciwko ogłoszonemu dzień wcześniej przez gauleitera Gustava Simona poborowi młodych Luksemburczyków do Wehrmachtu. Niemcy odpowiedzieli stanem wyjątkowym i sądem doraźnym, który skazał na śmierć 21 strajkujących.

Z tymi dniami kalendaria wiążą dwa wydarzenia. Pod 30 sierpnia podaje się, że w okupowanym Luksemburgu zniesiono działającą od 1940 roku niemiecką administrację cywilną, a kraj przyłączono do Rzeszy. To wymaga sprostowania. Administracja cywilna Simona nie została zniesiona – działała aż do wyzwolenia we wrześniu 1944 roku. 30 sierpnia 1942 roku Simon ogłosił natomiast pobór i nadanie obywatelstwa niemieckiego objętym nim rocznikom. W wielu opracowaniach ten dzień uchodzi za moment faktycznej aneksji Księstwa, choć żadna ustawa Rzeszy formalnie go nie wcieliła, a państwa alianckie i rząd luksemburski na emigracji nigdy takiego aktu nie uznały. Pod 31 sierpnia notuje się początek strajku – i ta data jest ścisła.

Kraj, który miał być niemiecki

Od zajęcia Księstwa w maju 1940 roku i objęcia władzy przez Simona w sierpniu tego roku Luksemburg był „obszarem szefa administracji cywilnej” (CdZ-Gebiet Luxemburg). Simon, jednocześnie gauleiter sąsiedniego okręgu partyjnego Koblencja–Trewir, od 1941 roku nazywanego Moselland, rządził nim w praktyce jak częścią swojego okręgu. Zgodnie z nazistowską doktryną Luksemburczycy byli „niemieckim plemieniem”, a ich państwowość – historycznym przypadkiem. Okupant zakazał używania francuskiego, zniemczył nazwy ulic i nazwiska, rozwiązał partie i parlament, a urzędników i nauczycieli zmuszał do wstępowania do organizacji nazistowskich.

Luksemburczycy bronili się metodami, które nie wymagały broni: noszeniem patriotycznych znaczków w 1940 roku, a przede wszystkim odpowiedzią „trzy razy luksemburski” na spis ludności z października 1941 roku, który miał dowieść, że są Niemcami. Spis Simon przerwał, a przegrana w sporze o narodowość skłoniła go do sięgnięcia po przymus. Pobór długo nie był jego pomysłem: z początku liczył na ochotników spośród „volksdeutschów”, ale ochotników było mało, a Wehrmacht potrzebował ludzi po klęskach i stratach na froncie wschodnim. Na wprowadzenie obowiązkowej służby u Adolfa Hitlera naciskali, za pośrednictwem Martina Bormanna, szefowie administracji cywilnej w Alzacji, Robert Wagner, i w Lotaryngii, Josef Bürckel. W obu tych krainach pobór ogłoszono kilka dni wcześniej, w drugiej połowie sierpnia 1942 roku; wcielonych wbrew woli Alzatczyków i Lotaryńczyków nazywa się malgré-nous.

30 sierpnia: pobór i obywatelstwo

30 sierpnia 1942 roku Simon wystąpił na wiecu w hali wystawowej w stolicy kraju. Ogłosił, że mężczyźni z roczników 1920–1924 zostaną powołani do Wehrmachtu, a objęte poborem roczniki otrzymają obywatelstwo niemieckie. Podstawą było rozporządzenie o obywatelstwie w Alzacji, Lotaryngii i Luksemburgu z 23 sierpnia; według opracowań pełne obywatelstwo Rzeszy dostawali przede wszystkim ci, którzy włożyli niemiecki mundur, oraz ich rodziny, jako „wypróbowani Niemcy”. Żydów luksemburskich, wywożonych od jesieni 1941 roku do gett i obozów, pobór nie obejmował. Później rozszerzono go na roczniki 1925–1927, a młodzież obu płci obowiązywała służba w Służbie Pracy Rzeszy.

Pobór obywateli okupowanego kraju do armii okupanta był sprzeczny z prawem wojennym, a nawet z niemieckim prawem: ustawa o służbie wojskowej z 1935 roku wymagała przynależności do Rzeszy. Dla Luksemburczyków oznaczał coś jeszcze. Ich synowie mieli walczyć w mundurach państwa, które zlikwidowało ich kraj, przeciwko aliantom, wśród których w Londynie była wielka księżna Charlotta i rząd premiera Pierre’a Duponga. Jeszcze 30 sierpnia w kilku miejscowościach ludzie zaczęli się naradzać, jak odpowiedzieć. Grupy luksemburskiego ruchu oporu drukowały i rozprowadzały ulotki wzywające do strajku.

31 sierpnia – 2 września: strajk

Strajk wybuchł 31 sierpnia w Wiltz. Urzędnicy gminy, z Michelem Worrém, przewodniczącym miejscowej rady gospodarczej, i sekretarzem gminy Nicolasem Müllerem na czele, odmówili pracy. Przyłączyli się do nich robotnicy garbarni IDEAL – zakładu, który przed „aryzacją” należał do żydowskiego koncernu Adler & Oppenheimer – a potem nauczyciele i inni mieszkańcy. Wiadomość szybko dotarła na przemysłowe południe. W Schifflange robotnik niemieckiego pochodzenia Hans Adam włączył syrenę zakładową, ogłaszając strajk całej dolinie. W Esch-sur-Alzette, stolicy zagłębia rudy żelaza, stanęły kopalnie i huty. W stolicy poczta główna wstrzymała po południu doręczanie listów. W wielu szkołach uczniowie nie przyszli na lekcje, a nauczyciele odmówili prowadzenia zajęć.

W Differdange protest rozszerzał się przez kilka dni. Rankiem 2 września 156 robotników walcowni nie stawiło się na zmianę, a część tych, którzy byli już w pracy, ją przerwała. Niemieccy dyrektorzy zakładu zagrozili karą śmierci. Część robotników wróciła do pracy, ale około pięćdziesięciu nadal odmawiało. Kilka godzin później zatrzymano sześciu z nich, wskazanych jako prowodyrzy.

Ilu ludzi strajkowało, nie wiadomo. Luksemburscy historycy w publikacjach ostatnich lat zwracają uwagę, że w wielu zakładach – zwłaszcza w wielkich hutach – praca nie stanęła całkowicie, a w powojennej pamięci strajk urósł do rangi powszechnego powstania całego narodu. Nie zmienia to faktu, że w okupowanej Europie zdarzało się to rzadko. Wcześniej masowo strajkowali przeciw okupantowi Holendrzy w lutym 1941 roku, a w maju tego roku górnicy północnej Francji i robotnicy belgijscy, ale w żadnym z tych krajów protest nie wybuchł w odpowiedzi na pobór do armii okupanta.

Stan wyjątkowy i sąd doraźny

Simon zareagował z największą surowością. Już w pierwszych dniach września ogłosił w całym Luksemburgu stan wyjątkowy i powołał sąd doraźny (Standgericht), któremu przewodniczył funkcjonariusz gestapo Fritz Hartmann. Gestapo w ciągu godzin zatrzymało i przesłuchało osoby uznane za przywódców protestu. Sąd skazał na śmierć 21 osób. Dwudziestu skazanych rozstrzelano w lesie przy obozie specjalnym SS Hinzert w Hunsrücku. Jako pierwsi, 2 września wieczorem, zginęli Worré i Müller z Wiltz; według relacji świadka z SS ich ostatnie słowa brzmiały „Vive Lëtzebuerg” – „Niech żyje Luksemburg”. Kolejnych rozstrzelano od 3 do 5 września, wśród nich nauczycieli z Wiltz i z Echternach, sześciu zatrzymanych w Differdange, pocztowców i kolejarzy; ostatni, Eugène Biren ze Schifflange, zginął 9 września. Hansa Adama, uznanego jako człowieka niemieckiego pochodzenia za „zdrajcę”, ścięto 11 września w więzieniu w Kolonii.

Nazwiska, zawody i miejsca zamieszkania straconych Niemcy ogłosili na czerwonych plakatach rozlepionych w całym kraju. Represje objęły znacznie więcej ludzi. Według luksemburskich opracowań aresztowano około dwóch tysięcy osób; ponad osiemdziesiąt, według części źródeł ponad sto, sąd przekazał gestapo, które wysłało je do obozów koncentracyjnych. 290 uczniów i uczennic szkół średnich, 40 praktykantów koncernu hutniczego ARBED i siedmiu młodych pocztowców trafiło do obozów „reedukacyjnych” Hitlerjugend w Niemczech. Nauczycieli zwalniano i aresztowano.

Najdotkliwszą karą zbiorową stały się przesiedlenia (Umsiedlung). Rodziny straconych, a w kolejnych miesiącach także rodziny dezerterów, uchylających się od poboru i ludzi uznanych za wrogów Rzeszy, wywożono do obozów przesiedleńczych, w większości na Śląsku. Według luksemburskich danych przesiedlono w ten sposób do 1944 roku 4186 osób, z których 154 zmarły. Ich domy i gospodarstwa przejmowali niemieccy osadnicy, m.in. z Południowego Tyrolu.

Miejsce w wojnie

Strajk nie zatrzymał poboru. Jesienią 1942 roku pierwsi poborowi wyjechali do koszar w Rzeszy, a większość trafiła na front wschodni. Według historyka Petera M. Quadfliega do Wehrmachtu i Waffen-SS powołano łącznie 10 211 Luksemburczyków. 1764 zginęło, a 1974 uznano za zaginionych. Około 1200 ukryło się przed wcieleniem, a około 2300 zdezerterowało lub przeszło na stronę przeciwnika – razem mniej więcej co trzeci powołany uchylił się od służby. Ukrywali się na wsiach i w nieczynnych kopalniach, uciekali do Belgii i Francji, gdzie niektórzy wstąpili do partyzantki. Tych, którzy przeszli do Armii Czerwonej albo trafili do niewoli, czekały radzieckie obozy jenieckie, w tym obóz w Tambowie, z którego wielu nie wróciło. Przymusowo wcielonych nazywa się w Luksemburgu Zwangsrekrutéierten, a potocznie Ons Jongen – „nasi chłopcy”.

Rząd na emigracji uznał strajk za dowód, że Luksemburczycy nie pogodzili się z okupacją, a alianckie radio i prasa szeroko o nim informowały; wielka księżna Charlotta, która od 1940 roku przemawiała do rodaków przez radio BBC, stała się dla nich symbolem państwa, którego Niemcy nie zdołali zlikwidować. Księstwo zostało wyzwolone we wrześniu 1944 roku, a jego północ, z Wiltz, ponownie stała się polem walki podczas ofensywy w Ardenach zimą 1944/1945 roku. Simon, schwytany przez Brytyjczyków, popełnił samobójstwo w grudniu 1945 roku w areszcie w Paderborn, zanim zdołano go postawić przed luksemburskim sądem. 31 sierpnia jest w Luksemburgu dniem pamięci. W 1965 roku w Wiltz odsłonięto Narodowy Pomnik Strajku z płaskorzeźbami Luciena Wercolliera, który sam był więźniem Hinzert. Strajk z 1942 roku – obok spisu z 1941 roku – stał się w pamięci małego kraju bez armii najważniejszym symbolem zbiorowej odmowy wobec okupanta.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.