TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Operacja „Dragoon”

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
15 sierpnia 1944
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Operacja „Dragoon”
Tagi:
Stany Zjednoczone, Francja, Wehrmacht, Lucian Truscott
Część floty inwazyjnej operacji „Dragoon” u wybrzeży południowej Francji, sierpień 1944 roku.
Część floty inwazyjnej operacji „Dragoon” u wybrzeży południowej Francji, sierpień 1944 roku.Autor: USN · Public domain · Wikimedia Commons

15 sierpnia 1944 roku, dziewięć tygodni po lądowaniu w Normandii, alianci otworzyli we Francji drugi front inwazyjny. O świcie trzy amerykańskie dywizje VI Korpusu gen. Luciana Truscotta wyszły na brzeg Lazurowego Wybrzeża w departamencie Var, między Cavalaire-sur-Mer a Saint-Raphaël. Kilka godzin wcześniej w dolinie rzeki Argens, wokół Le Muy, wylądowali spadochroniarze i szybowce, a na wyspy u wybrzeża i na skrajne cyple uderzyli komandosi. Operacja, przez długie miesiące planowana pod kryptonimem „Anvil” („Kowadło”), od początku sierpnia nosiła nazwę „Dragoon”. Francuzi mówią o niej po prostu débarquement de Provence – lądowanie w Prowansji.

Lądowanie udało się znacznie łatwiej, niż zakładano. Niemiecka obrona wybrzeża, rozciągnięta i obsadzona w dużej części przez drugorzędne jednostki, załamała się w ciągu kilku godzin, a straty atakujących pierwszego dnia liczono w setkach, nie w tysiącach. Dużo trudniejszy był spór, który poprzedził tę operację – jeden z najostrzejszych w całej historii współpracy brytyjsko-amerykańskiej.

Spór o „Anvil”

Pomysł desantu na południu Francji narodził się w amerykańskim sztabie, a jego najwytrwalszym orędownikiem był szef sztabu armii USA gen. George Marshall. Na konferencji teherańskiej w listopadzie 1943 roku plan zyskał poparcie Józefa Stalina, który wolał, by zachodni alianci uderzyli we Francji, a nie na Bałkanach. Pierwotnie „Anvil” miał ruszyć równocześnie z inwazją w Normandii i rozdzielić niemieckie odwody. Szybko okazało się jednak, że na dwie operacje desantowe naraz nie starczy barek i okrętów desantowych – zwłaszcza po rozszerzeniu planu operacji „Overlord” z trzech do pięciu dywizji w pierwszym rzucie. Do tego dochodziły walki we Włoszech: alianci utknęli pod Cassino, a przyczółek pod Anzio przez cztery miesiące wiązał siły, które miały posłużyć w Prowansji. „Anvil” odkładano więc kolejno na później.

Po zdobyciu Rzymu i udanym lądowaniu w Normandii spór wybuchł z nową siłą. Brytyjczycy – premier Winston Churchill i jego szefowie sztabów, a w teatrze śródziemnomorskim gen. Henry Maitland Wilson i gen. Harold Alexander – chcieli wykorzystać rozpęd ofensywy we Włoszech. Ich zdaniem doświadczone dywizje, które miały zostać zabrane z frontu włoskiego, powinny raczej przełamać niemiecką obronę w Apeninach i iść na północny wschód, ku Istrii, Lublanie i dalej do Austrii i na Węgry. Część historyków przypisuje Churchillowi także myśl polityczną: wejście zachodnich aliantów do Europy Środkowej przed Armią Czerwoną. Sam premier w swoich pamiętnikach przedstawiał sprawę przede wszystkim jako spór o najlepsze wykorzystanie sił; historycy wciąż oceniają różnie, ile w jego argumentach było strategii wojskowej, a ile kalkulacji powojennej.

Amerykanie – Marshall, prezydent Franklin Delano Roosevelt i naczelny dowódca sił alianckich w Europie gen. Dwight Eisenhower – stali przy planie. Argumentowali, że uzgodniono go z Rosjanami w Teheranie, że Normandia potrzebuje dodatkowych portów, bo przepustowość tamtejszych przystani i sztucznych portów nie wystarczała, a ponad 40 dywizji czekających w Stanach Zjednoczonych na przerzut do Europy trzeba gdzieś wyładować. Za lądowaniem opowiadał się także gen. Charles de Gaulle: w operacji miała wziąć udział większość odtworzonej w Afryce Północnej armii francuskiej, a wyzwolenie południa kraju przez francuskie dywizje miało dla niego ogromne znaczenie polityczne.

Na początku lipca 1944 roku Połączeni Szefowie Sztabów wydali ostateczną dyrektywę: lądowanie ma się odbyć w sierpniu. Churchill nie rezygnował. 4 sierpnia, na jedenaście dni przed terminem, zaproponował, by siły przeznaczone dla „Dragoona” skierować do Bretanii, gdzie amerykańska 3 Armia właśnie wychodziła na tyły Niemców po operacji „Cobra”. Eisenhower, popierany przez Roosevelta, odmówił, mimo długich i burzliwych rozmów z premierem 5 i 9 sierpnia. Często powtarzana anegdota przypisuje Churchillowi uwagę, że nazwę „Dragoon” wybrano, bo jego samego do tej operacji „zmuszono” (ang. dragooned) – niezależnie od tego, czy padła naprawdę, dobrze oddaje jego stosunek do przedsięwzięcia. 15 sierpnia premier obserwował jednak lądowanie z pokładu brytyjskiego niszczyciela.

Siły stron

Desant przygotowano we Włoszech, w Afryce Północnej i na Korsyce, skąd startowała większość lotnictwa wsparcia. Siłami lądowymi dowodził gen. Alexander Patch, dowódca amerykańskiej 7 Armii. Pierwszy rzut stanowił VI Korpus Truscotta – weterani Sycylii, Salerno i Anzio: 3 Dywizja Piechoty gen. Johna O’Daniela, 36 Dywizja Piechoty gen. Johna Dahlquista i 45 Dywizja Piechoty gen. Williama Eaglesa. Za nimi, od drugiego dnia operacji, miała schodzić na ląd francuska Armia B gen. Jeana de Lattre’a de Tassigny – kilka dywizji złożonych w znacznej części z żołnierzy z Afryki Północnej i Zachodniej: Algierczyków, Marokańczyków, Tunezyjczyków i Senegalczyków, z francuskimi kadrami i ochotnikami. Jej zadaniem było zdobycie dwóch wielkich portów – Tulonu i Marsylii.

Flotę inwazyjną prowadził wiceadm. Henry Kent Hewitt, dowódca amerykańskiej 8 Floty, który kierował już desantami w Maroku, na Sycylii i pod Salerno. Według francuskich zestawień uczestniczyło w operacji około 880 okrętów wojennych brytyjskich i amerykańskich, 34 francuskie oraz około 1370 jednostek desantowych. Ogień wsparcia prowadziły m.in. amerykańskie pancerniki „Nevada”, „Texas” i „Arkansas”, brytyjski „Ramillies” i francuski „Lorraine”, kilkanaście krążowników i dziesiątki niszczycieli, a nad plażami działały samoloty z lotniskowców eskortowych. Z lotnisk na Korsyce, Sardynii i we Włoszech operowało kilka tysięcy samolotów; od dni poprzedzających lądowanie bombardowały one baterie nadbrzeżne, mosty na Rodanie i węzły kolejowe.

Po drugiej stronie stała niemiecka Grupa Armii G gen. Johannesa Blaskowitza. Na wybrzeżu śródziemnomorskim miała ona tylko jedną armię – 19 Armię gen. Friedricha Wiesego. Południe Francji od miesięcy było dla Wehrmachtu zapleczem, z którego czerpano rezerwy: po 6 czerwca kolejne dywizje odjeżdżały do Normandii. W sierpniu 19 Armia liczyła formalnie kilka dywizji piechoty, z których część była „stacjonarna”, czyli pozbawiona własnego transportu. Na jedną dywizję przypadało średnio kilkadziesiąt kilometrów wybrzeża. W szeregach służyło wielu starszych rezerwistów, rekonwalescentów i żołnierzy batalionów wschodnich – byłych jeńców i ochotników z ZSRR (tzw. Legionów Wschodnich), uzbrojonych często w zdobyczną broń francuską, sowiecką czy polską. Jedynym silnym związkiem była 11 Dywizja Pancerna gen. Wenda von Wietersheima, stacjonująca jednak na zachód od Rodanu. Obronę wybrzeża opierano na bateriach nadbrzeżnych, w tym na ciężkich działach kal. 340 mm zdjętych z francuskich pancerników, oraz na polach minowych.

Blaskowitz zdawał sobie sprawę, że poważnego desantu nie odeprze. Rozważał wcześniej odwrót w głąb lądu, ale po zamachu z 20 lipca w kwaterze głównej Hitlera samo słowo „odwrót” stało się niebezpieczne. Niemiecki wywiad spodziewał się lądowania, nie znał jednak jego miejsca; dopiero 13 sierpnia Blaskowitz zaczął przesuwać 11 Dywizję Pancerną na wschodni brzeg Rodanu. Dywizja nie zdążyła odegrać roli w walkach o plaże.

Ważnym sprzymierzeńcem aliantów był francuski ruch oporu. Na południu Francji działały silne oddziały Francuskich Sił Wewnętrznych (FFI), wspierane przez zrzuty broni i zespoły łącznikowe brytyjskiego SOE i amerykańskiego OSS. W nocy przed lądowaniem i w kolejnych dniach przecinały one linie telefoniczne, wysadzały mosty i tory, atakowały niemieckie posterunki i kolumny.

Noc komandosów i spadochroniarzy

Operacja zaczęła się wieczorem 14 sierpnia na wyspach Hyères. Amerykańsko-kanadyjska 1st Special Service Force wylądowała na wyspach Levant i Port-Cros, których baterie mogły ostrzeliwać drogi podejścia floty. Na Levant okazało się, że groźna bateria to w dużej mierze dobrze zamaskowane atrapy; na Port-Cros niemiecka załoga broniła się w starym forcie do 17 sierpnia, aż ostrzelał go pancernik „Ramillies”. Na zachodnim skrzydle, przy przylądku Nègre, francuscy komandosi z Grupy Komandosów Afrykańskich ppłk. Georges’a-Régisa Bouveta zniszczyli niemieckie stanowiska artyleryjskie nad plażami, a na wschodnim skrzydle francuski oddział szturmowy marynarki miał zablokować nadbrzeżną drogę od strony Cannes – ten wypad skończył się na polu minowym, a kilkudziesięciu jego uczestników trafiło do niewoli. Jednocześnie w ramach dywersji pozorowano lądowania pod La Ciotat i między Cannes a Niceą; nad lądem zrzucono setki manekinów spadochroniarzy.

Przed świtem 15 sierpnia nad dolinę Argens nadleciały samoloty transportowe 1 Powietrznodesantowej Grupy Operacyjnej gen. Roberta T. Fredericka – improwizowanego związku złożonego z amerykańskich batalionów spadochronowych i szybowcowych oraz brytyjskiej 2 Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Łącznie zrzucono i wyładowano z szybowców około 9–10 tysięcy żołnierzy. Mgła i chmury rozrzuciły część skoczków daleko od wyznaczonych stref, ale większość zebrała się szybko, zajęła wzgórza wokół Le Muy i wioski w dolinie, odcinając drogi prowadzące ku plażom. Po południu nadleciały szybowce z działami i pojazdami; w wypadkach przy lądowaniu szybowców i skokach zginęło kilkadziesiąt osób. Samo Le Muy, bronione przez niemiecki garnizon, zdobyto dopiero następnego dnia.

Lądowanie na plażach

O świcie okręty Hewitta stanęły na pozycjach. Około godz. 6 nad wybrzeże nadleciały pierwsze z około 1300 bombowców z Włoch, Sardynii i Korsyki; potem przez blisko pół godziny ogień prowadziły pancerniki, krążowniki i niszczyciele. O godz. 8 pierwsze fale barek dotarły do brzegu. Plaże przybrzeżne miały strome dno i niewielkie pływy, Niemcy nie ustawili więc w wodzie przeszkód, zaminowali za to same plaże; okręty rakietowe ostrzeliwały je, by zdetonować miny przed nadejściem piechoty.

Na lewym skrzydle, na odcinku „Alpha” w zatoce Cavalaire i na półwyspie Saint-Tropez, wylądowała 3 Dywizja Piechoty. W środku, na odcinku „Delta” w zatoce Saint-Tropez pod Sainte-Maxime, zeszła na ląd 45 Dywizja. Na prawym skrzydle, na odcinku „Camel” pod Saint-Raphaël, uderzyła 36 Dywizja. Na „Alphie” i „Delcie” opór był słaby: żołnierze batalionów wschodnich poddawali się masowo, a największym zagrożeniem okazały się miny. Wojska szybko ruszyły w głąb lądu, zajęły Saint-Tropez – gdzie wcześniej do walki włączyli się członkowie ruchu oporu – i jeszcze tego samego dnia nawiązały łączność ze spadochroniarzami.

Najcięższe walki stoczono pod Saint-Raphaël. Odcinek „Camel Red” w zatoce Fréjus był broniony przez dobrze rozmieszczone działa i stanowiska przeciwlotnicze. Ani nalot około 90 bombowców B-24, ani ostrzał okrętów nie złamały obrony; po południu dowódca zespołu desantowego zrezygnował z ataku na ten odcinek i skierował kolejne fale na sąsiednie plaże „Camel Green” i „Camel Blue”, gdzie lądowanie się powiodło. Fréjus i Saint-Raphaël zdobyto od strony lądu w kolejnych dniach.

Wieczorem w powietrzu pojawiło się kilka niemieckich bombowców z kierowanymi bombami szybującymi Henschel Hs 293 – jedna z nich zatopiła amerykański okręt desantowy LST-282. Na morzu, pod Port-Cros, niszczyciel USS „Somers” zatopił dwie niemieckie jednostki eskortowe. Na tym kończyła się niemiecka odpowiedź na morzu i w powietrzu.

Według amerykańskich danych straty VI Korpusu w dniu lądowania wyniosły około 95 zabitych i 385 rannych – niewiele w porównaniu z Normandią. Do wieczora na brzeg wyładowano kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy i tysiące pojazdów, a do niewoli trafiły pierwsze tysiące Niemców.

Pierwsze dni na lądzie

Niemieckie dowództwo przez wiele godzin nie wiedziało, co się dzieje. FFI i lotnictwo przecięły łączność, a sztab niemieckiego LXII Korpusu gen. Ferdinanda Neulinga w Draguignan został odcięty przez spadochroniarzy. Wiese próbował zorganizować kontratak z doraźnie zebranych batalionów, ale 16 sierpnia improwizowana grupa bojowa gen. Richarda von Schwerina została odparta pod Les Arcs, a pododdziały 148 Dywizji Piechoty, które miały uderzyć na plaże, ugrzęzły w walkach z ruchem oporu. 18 sierpnia Draguignan wyzwolono, a Neuling ze swoim sztabem trafił do niewoli.

16 sierpnia na plażach zaczęły lądować pierwsze dywizje francuskiej Armii B – wśród nich 1 Dywizja Wolnych Francuzów i 3 Algierska Dywizja Piechoty – a w kolejnych dniach także marokańscy goumierzy. Większość tych żołnierzy walczyła wcześniej we Włoszech, a 9 Kolonialna Dywizja Piechoty dwa miesiące wcześniej zdobyła Elbę. Francuzi przechodzili przez szeregi Amerykanów na lewe skrzydło przyczółka, kierując się na Tulon. Dla wielu z nich był to pierwszy krok na ziemi francuskiej od 1940 roku – albo w ogóle pierwszy.

Rozstrzygnięcie zapadło szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. W nocy z 16 na 17 sierpnia, gdy na północy zamykał się kocioł pod Falaise, Hitler zgodził się na plan OKW przewidujący wycofanie z południowej i południowo-zachodniej Francji wszystkich sił poza załogami twierdz. Tulon i Marsylia miały bronić się do końca i zniszczyć porty, a reszta 19 Armii – cofać się doliną Rodanu ku Dijon, by nawiązać łączność z wojskami z północy. Dzięki odszyfrowanym niemieckim depeszom (wywiad Ultra) alianci szybko poznali ten zamiar. Truscott od początku przygotowywał zresztą pościg: z pododdziałów zmotoryzowanych utworzył grupę operacyjną pod dowództwem gen. Fredericka Butlera, która miała ruszyć na północ przez Alpy Prowansalskie, wyprzedzając cofających się Niemców.

Znaczenie

Lądowanie w Prowansji było jedną z najbardziej udanych operacji desantowych wojny. W porównaniu z desantem pod Anzio, gdzie VI Korpus Truscotta przez cztery miesiące walczył o przetrwanie przyczółka, i z krwawymi pierwszymi dniami w Normandii, straty były tu niewielkie, a postęp – błyskawiczny. Złożyło się na to kilka czynników: słabość i rozproszenie 19 Armii, miażdżąca przewaga aliantów w powietrzu i na morzu, staranne przygotowanie z wykorzystaniem doświadczeń z Sycylii, Salerno i Anzio oraz działania francuskiego ruchu oporu, który od pierwszej nocy paraliżował niemieckie tyły.

W dalszych dniach operacja przyniosła to, o co spierano się przez rok. Grupa Butlera w kilka dni przeszła przez Digne, Sisteron i Gap; 22 sierpnia Amerykanie i FFI weszli do Grenoble, a pod Montélimar nad Rodanem doszło do kilkudniowej bitwy o drogę odwrotu 19 Armii. Armia B de Lattre’a wbrew planom zaatakowała Tulon i Marsylię niemal jednocześnie i zdobyła oba porty pod koniec sierpnia – kilka tygodni przed terminem przewidzianym w planach. Ich nabrzeża, choć zniszczone przez Niemców, szybko uruchomiono; jesienią przez porty południowej Francji płynęła mniej więcej jedna trzecia zaopatrzenia dla alianckich wojsk na froncie zachodnim. We wrześniu wojska z Prowansji zajęły Lyon i połączyły się z 3 Armią gen. George’a Pattona w Burgundii, a 15 września sztab gen. Jacoba Deversa przejął dowództwo nad nową 6 Grupą Armii, złożoną z 7 Armii amerykańskiej i 1 Armii francuskiej.

Spór o sens „Dragoona” nie wygasł jednak po wojnie. Zwolennicy operacji, przede wszystkim amerykańscy historycy wojskowi, wskazują na porty, szybkie wyzwolenie południa Francji i wielkie straty zadane Niemcom. Krytycy – wśród nich część brytyjskich dowódców i publicystów, m.in. Bernard Montgomery – twierdzili, że osłabienie frontu włoskiego zaprzepaściło szansę na szybsze wyjście ku Wiedniu i że znaczna część 19 Armii zdołała uciec na północny wschód, w Wogezy. Dla Francuzów lądowanie w Prowansji, w którym armia francuska – w dużej mierze kolonialna – odegrała główną rolę, stało się obok Paryża symbolem wyzwolenia kraju własnymi siłami; jego rocznicę 15 sierpnia obchodzi się do dziś.

Źródła

  1. ibiblio.org · USA E Riviera 7
  2. ibiblio.org · USA E Riviera 8
  3. ibiblio.org · USA E Riviera 1
  4. Operation Dragoon · Wikipedia (en)
  5. Operacja Dragoon · Wikipedia (pl)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.