TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Alarm w Australii Zachodniej

Kategoria:
Wojsko
Front:
Pacyfik
Data:
6 marca 1944
Autor:
Natalia
Tagi:
Australia, Japonia, US Navy

6 marca 1944 roku amerykański okręt podwodny „Haddo”, patrolujący Cieśninę Lombok między Bali a Lombokiem, złapał na radarze echo co najmniej dwóch dużych okrętów. Nie zdołał ich zobaczyć. Jego dowódca, komandor podporucznik Chester Nimitz junior – syn admirała Chestera Nimitza, dowódcy Floty Pacyfiku – długo wahał się, czy meldować o tak niepewnym kontakcie. W końcu uznał, że lepiej wywołać fałszywy alarm, niż dopuścić do zaskoczenia bazy, z której wypływał. Po latach pisał, że w głowie dźwięczało mu jedno hasło: „Pamiętaj o Pearl Harbor”.

Ten meldunek uruchomił kilkudniowy alarm w Australii Zachodniej. Przez kilka dni dowództwa alianckie i rząd australijski liczyły się z tym, że japońska flota idzie przez Ocean Indyjski, by ostrzelać albo zbombardować z lotniskowców Perth i jego port, Fremantle. Do Australii Zachodniej poleciało sześć eskadr RAAF, port zamknięto, okręty podwodne wyszły w morze, a 10 marca nad Perth zawyły syreny. Japońskiej floty nie było. 20 marca uznano, że zagrożenie minęło, i przysłane posiłki wróciły do swoich baz.

Kalendaria łączą oba końce tej historii w jednej notce pod 6 marca – i słusznie, bo tego dnia padł meldunek, od którego wszystko się zaczęło. Samo pogotowie ogłoszono jednak dopiero 8 marca, po naradzie australijskich szefów sztabów, a okręty, które „Haddo” wykrył, wcale nie płynęły ku Australii.

Port na końcu świata

Fremantle było przez całą wojnę jednym z najważniejszych portów Australii. Od 1939 roku zbierały się tam konwoje płynące przez Ocean Indyjski na Bliski Wschód i do Europy. Wiosną 1942 roku, po upadku Holenderskich Indii Wschodnich, do Fremantle przeniosły się amerykańskie okręty podwodne, które straciły bazy na Filipinach i Jawie. Port stał się drugą – po Pearl Harbor – bazą amerykańskiej floty podwodnej; działały z niego także okręty holenderskie, a od połowy 1944 roku brytyjskie. Według australijskich opracowań w ciągu wojny 154 okręty podwodne wyszły z Fremantle na 341 patroli bojowych. Stąd szły na Morze Południowochińskie i wody Indonezji jednostki prowadzące amerykańską wojnę podwodną z początku 1944 roku.

Perth i Fremantle leżały jednak tysiące kilometrów od reszty zaludnionej Australii i mieszkańcy czuli się tam bezbronni. Strach był największy w marcu 1942 roku, gdy Japończycy zajmowali Jawę, a ich lotnictwo bombardowało Darwin i miasteczka na północy stanu, takie jak Broome i Wyndham. Do ataku na południowy zachód nigdy nie doszło, ale obawy zostały. W marcu 1943 roku premier John Curtin pisał do Churchilla i Roosevelta, że port jest narażony na ostrzał z okrętów i naloty z lotniskowców.

Na początku 1944 roku obrona rejonu Perth–Fremantle była słabsza niż dwa lata wcześniej. Działa przeciwlotnicze i baterie nadbrzeżne obsadzał w dużej mierze ochotniczy Volunteer Defence Corps – ludzie, którzy na co dzień pracowali w cywilu i stawali przy działach dopiero na wezwanie. W razie ataku dowództwo przejmował australijski III Korpus generała porucznika Henry’ego Gordona Bennetta – tego samego, który w lutym 1942 roku uciekł z kapitulującego Singapuru. Lotnictwo reprezentowały trzy eskadry RAAF: myśliwska na samolotach Boomerang, patrolowa na Beaufortach i eskadra bombowców nurkujących Vultee Vengeance. Nad Oceanem Indyjskim patrolowały też amerykańskie łodzie latające Catalina z 10. Skrzydła Patrolowego US Navy.

Flota japońska w Singapurze

Niepokój narastał od lutego. Po amerykańskich uderzeniach na Wyspy Marshalla dowódca Połączonej Floty, admirał Mineichi Koga, wycofał główne siły z Truku – i zrobił to w ostatniej chwili, przed nalotem lotniskowców amerykańskich 17–18 lutego. Część okrętów przeszła na wyspy Palau, a część dalej na zachód, do Singapuru i na kotwicowisko przy wyspach Lingga na południe od niego. Japończycy mieli proste powody: Singapur leżał blisko pól naftowych Sumatry i Borneo, więc okręty nie musiały czekać na tankowce, które coraz częściej padały ofiarą amerykańskich okrętów podwodnych, a miejscowe stocznie i spokojne wody pozwalały na remonty i szkolenie przed decydującym starciem na Pacyfiku.

Alianci widzieli to inaczej. Silny zespół okrętów w Singapurze stał u wrót Oceanu Indyjskiego, a pamięć o rajdzie Nagumo z kwietnia 1942 roku, gdy japońskie lotniskowce zbombardowały Kolombo i Trincomalee i zatopiły brytyjski lotniskowiec „Hermes”, była wciąż świeża. Brytyjczycy wzmocnili swoją Flotę Wschodnią admirała Jamesa Somerville’a krążownikami z Atlantyku i Morza Śródziemnego, Amerykanie wysłali na Ocean Indyjski kilka okrętów, a do Fremantle – kolejne okręty podwodne, które miały polować na japońską flotę na wodach Azji Południowo-Wschodniej. Większość z nich dotarła jednak dopiero po połowie marca; na miejscu było 16 jednostek.

Kwatera główna generała Douglasa MacArthura, dowodzącego obszarem Południowo-Zachodniego Pacyfiku, oceniła w lutym, że Połączona Flota może uderzyć na Fremantle – choćby po to, by odciągnąć siły alianckie od ofensyw szykowanych na Nowej Gwinei i w archipelagu Bismarcka. MacArthur nie przerzucił jednak na zachód żadnych dodatkowych sił, bo uznał, że okręty da się powstrzymać lotnictwem lądowym. 28 lutego polecił dowódcy alianckich sił powietrznych, generałowi George’owi Kenneyowi, przygotować się do przerzucenia do Australii Zachodniej w ciągu doby 60 ciężkich bombowców, a do obrony Perth – trzech eskadr myśliwskich.

4 marca Curtin zapytał Churchilla depeszą, jak Brytyjczycy oceniają ryzyko japońskich rajdów na Oceanie Indyjskim. Jego depesza minęła się z wiadomością, którą Winston Churchill wysłał dzień wcześniej: Japończycy mogą napadać na alianckie statki, ale „nie sądzi się, by mogło powstać poważne niebezpieczeństwo dla Indii albo Australii Zachodniej”, bo flota japońska będzie raczej oszczędzać swoje okręty na późniejsze etapy wojny. Mimo to dowództwa w Perth podniosły gotowość. Ochotnicy obsługujący działa przeciwlotnicze i nadbrzeżne mieli od 4 marca stawić się na stanowiskach w ciągu sześciu godzin, a nie jak dotąd w ciągu doby. Na lotnisku w Cunderdin, na północny wschód od Perth, zgromadzono bomby dla ciężkich bombowców, które mogły nadlecieć jako posiłki.

Krążowniki na szlaku Aden–Fremantle

Japończycy nie zamierzali wysyłać głównych sił na Ocean Indyjski. Postanowili za to wypuścić tam mały zespół – pierwszy od wiosny 1942 roku rajd japońskich okrętów nawodnych na tych wodach. Pod koniec lutego dowódca Floty Obszaru Południowo-Zachodniego, wiceadmirał Shirō Takasu, rozkazał trzem krążownikom ciężkim – „Aoba”, „Chikuma” i „Tone” – zaatakować żeglugę na szlaku z Adenu do Fremantle. Dowodził kontradmirał Naomasa Sakonju. Okręty wyszły z kotwicowiska Lingga 27 lutego, a 1 marca przeprowadziły je przez Cieśninę Sundajską krążowniki lekkie „Kinu” i „Ōi” z niszczycielami. Według ustaleń powojennego procesu Takasu polecił, by schwytanych marynarzy zabijać, z wyjątkiem radiooperatorów i innych osób, które mogły mieć cenne informacje.

O tym zespole alianci nie wiedzieli. Kryptolodzy odczytali natomiast, że 4 marca z Singapuru wyszedł inny zespół – dwa pancerniki, lotniskowiec i niszczyciele – kierujący się na wschód, ku Surabai. Kontradmirał Ralph W. Christie, dowódca alianckich okrętów podwodnych we Fremantle, uznał, że może on skręcić na Ocean Indyjski i uderzyć na Perth. Dlatego wysłał „Haddo” na czaty do Cieśniny Lombok. Echa, które Nimitz junior zobaczył na ekranie 6 marca, pochodziły najpewniej od „Kinu” i „Ōi”, które czekały w pobliżu cieśnin, by odprowadzić krążowniki ciężkie z powrotem.

Pogotowie

8 marca australijski Komitet Szefów Sztabów uprzedził rząd, że japoński zespół mógł wejść na Ocean Indyjski i że może uderzyć na Perth i Fremantle w okresie pełni, około 9 marca. Z meldunku „Haddo”, fazy księżyca i założonej prędkości japońskich okrętów sztabowcy wyliczyli, że najbardziej prawdopodobny termin to wczesne godziny 11 marca, a cały okres zagrożenia – od nocy z 9 na 10 do rana 14 marca. Tego samego dnia Somerville kazał wszystkim alianckim statkom na środkowym Oceanie Indyjskim, między 80 a 100 stopniem długości wschodniej, zboczyć na południe albo na zachód.

Obsadzono wszystkie stanowiska obrony. Pięć sprawnych amerykańskich okrętów podwodnych wyszło z Fremantle w morze, by czatować na drodze spodziewanego zespołu, a dwa holenderskie zajęły pozycje przy wyspie Rottnest naprzeciw portu. Marynarzy, którzy byli na przepustkach, wzywano przez radio. Port zamknięto, statki rozproszono na pobliskich redach, a dwa amerykańskie okręty-bazy odpłynęły do Albany na południowym wybrzeżu. Oddziały III Korpusu postawiono w sześciogodzinnej gotowości, odwołano ćwiczenia, a na Rottnest obsadzono baterie nadbrzeżne. 10 marca na redzie Fremantle, przy rozproszonych statkach, stanęły na kotwicy australijski krążownik lekki „Adelaide” i brytyjski krążownik ciężki „Sussex”, by bronić ich ogniem przeciwlotniczym.

Sześć eskadr na zachód

Najwięcej wysiłku wymagało lotnictwo. 8 marca na naradzie w Brisbane Kenney polecił wicemarszałkowi lotnictwa Williamowi Bostockowi, szefowi dowództwa RAAF, by osobiście objął obronę powietrzną Australii Zachodniej. Bostock jeszcze tego dnia rozkazał przerzucić na zachód sześć eskadr RAAF. Dwie eskadry myśliwców Spitfire, 452. i 457., miały przelecieć z okolic Darwin do Perth. Eskadra 31., latająca na Beaufighterach, i holenderska 18. Eskadra na bombowcach B-25 Mitchell poszły na polowe lotnisko „Potshot” nad zatoką Exmouth na północnym zachodzie stanu, a osłaniać je miała holenderska 120. Eskadra myśliwców Kittyhawk, która przyleciała aż z Canberry. Na miejsce Spitfire’ów do Darwin ściągnięto inne jednostki, a amerykańską 380. Grupę Bombową, uzbrojoną w ciężkie bombowce, Kenney zawrócił z Nowej Gwinei w pobliże Darwin, skąd mogła w razie potrzeby polecieć do Geraldton lub Cunderdin. Ludzi, paliwo i bomby przewoziły amerykańskie samoloty transportowe.

Przerzut nie poszedł gładko. Spitfire’y leciały wzdłuż zachodniego wybrzeża w złej pogodzie, z międzylądowaniami na lotniskach bez odpowiedniego sprzętu i obsługi; jeden rozbił się w Carnarvon, drugi lądował przymusowo pod Perth. Obie eskadry dotarły do Guildford pod Perth dopiero 12 marca, dwa dni po terminie. Przy przelocie Kittyhawków z Queenslandu do Darwin zginął jeden pilot. 10 marca w zatokę Exmouth uderzył silny cyklon, który zalał lotnisko, a sztormowa pogoda utrudniała patrole Catalin i Beaufortów i budziła obawy, że japoński zespół podchodzi pod osłoną chmur. Dowódca lotnictwa w Australii Zachodniej, komodor lotnictwa Raymond Brownell, uważał zresztą, że trzy eskadry nad zatoką Exmouth stoją za daleko od Perth, by mu pomóc; Bostock chciał je tam mieć, bo liczył się także z atakiem na Darwin.

Po południu 10 marca stacja radiolokacyjna w Geraldton kilka razy wykryła coś, co jej obsługa wzięła za niezidentyfikowany samolot. Za radą Brownella generał Bennett ogłosił alarm przeciwlotniczy dla Perth i Fremantle. Zawyły syreny, obrona przeciwlotnicza zajęła stanowiska, myśliwce stanęły w gotowości, a ze szpitali zaczęto ewakuować chorych. Nalot nie nastąpił i wkrótce odwołano alarm. Władze nie wyjaśniły niczego aż do następnego dnia, kiedy stanowy minister odpowiedzialny za obronę cywilną, Alexander Panton, oświadczył tylko, że syreny włączono z uzasadnionych powodów i że nie był to żart. Miasto żyło plotkami o rajdzie, a nawet o inwazji.

11 marca jeden z okrętów podwodnych zameldował o sygnałach radaru japońskiego okrętu – i to okazało się fałszywym alarmem. Patrole lotnicze przy poprawiającej się pogodzie nie znalazły niczego. 12 marca większość jednostek odwołano z pogotowia, 13 marca garnizon wrócił do zwykłych zajęć, a okręty-bazy wróciły do Fremantle. 20 marca Kenney zawiadomił Bostocka, że zagrożenie minęło, i kazał eskadrom przysłanym do Australii Zachodniej wracać do swoich baz – to jest powrót sił 20 marca, o którym wspominają kalendaria.

Zbrodnia na „Tone”

Jedynym statkiem, na jaki natrafili japońscy rajderzy, był brytyjski parowiec „Behar” (ok. 6100 ton), płynący z Fremantle do Kolombo w drodze do Wielkiej Brytanii. Rankiem 9 marca, mniej więcej w połowie drogi między Australią a Cejlonem, dostrzegł go „Tone”. Kapitan statku Maurice Symons kazał nadać sygnał o ataku rajdera; krążownik otworzył ogień, zabijając trzech członków załogi, a „Behar” wkrótce zatonął. „Tone” wyłowił, według różnych źródeł, 104 lub 108 rozbitków – marynarzy i pasażerów, wśród nich dwie kobiety. Sakonju, obawiając się, że sygnał zdradził jego zespół, przerwał rajd jeszcze tego samego dnia. Krążowniki wróciły przez Cieśninę Sundajską w połowie marca. Alianci dowiedzieli się o zatopieniu „Behara” dopiero 17 marca, gdy do Fremantle zawinął statek, który odebrał jego sygnał.

Sakonju zganił kapitana „Tone”, komandora Haruo Mayuzumiego, za to, że wziął jeńców, i rozkazał ich zabić. Mayuzumi, chrześcijanin, prosił o wysadzenie ich na ląd, a jego zastępca, komandor porucznik Junsuke Mii, też był temu przeciwny; Sakonju odmówił. Gdy krążowniki stanęły 15 marca w Tanjung Priok, porcie Batawii, przeniesiono na „Aobę” i wysadzono na ląd grupę kilkunastu albo kilkudziesięciu osób – kapitana, starszych oficerów i obie kobiety; przeżyli wojnę w obozach jenieckich. W nocy 18 marca, już po wyjściu z portu w drogę do Singapuru, oficerowie „Tone” zamordowali pozostałych jeńców, ścinając im głowy. Liczba ofiar w opracowaniach waha się od 65 do ponad 100; najczęściej podaje się 72 albo 89. Po wojnie Brytyjczycy osądzili sprawców w Hongkongu. Sakonju został skazany na śmierć i stracony 21 stycznia 1948 roku, Mayuzumi – na siedem lat więzienia. Takasu nie doczekał procesu, zmarł na chorobę we wrześniu 1944 roku.

Fałszywy alarm i jego miejsce w wojnie

Wiosną 1944 roku zagrożenie dla Australii było już w gruncie rzeczy przeszłością: inicjatywa na Pacyfiku należała do aliantów, a Japonia oszczędzała okręty na wielką bitwę, której spodziewała się na środkowym Pacyfiku. Alarm z marca pokazał jednak, jak bardzo dowództwa i rząd australijski bały się powtórki z 1942 roku – i jak niewiele trzeba było, by je uruchomić: jedno niepotwierdzone echo radarowe przy Cieśninie Lombok. W ciągu marca alianci ustalili, że okręty w Singapurze przechodzą remonty i szkolenie, a Japończycy nie planują większych operacji na Oceanie Indyjskim.

Dowódcy uznali, że ćwiczenie miało też dobre strony. Christie sądził, że wojsko i cywile w Australii Zachodniej popadli przed alarmem w samozadowolenie. Lotnictwo australijskie i amerykańskie sprawdziło, jak szybko potrafi przerzucić eskadry przez cały kontynent, a ochotnicy Volunteer Defence Corps pokazali, że można ich zmobilizować w kilka godzin. Gazeta „The West Australian” pisała 13 marca, że alarm przypomniał mieszkańcom o groźbie nalotów „uderz i uciekaj”, ale ostro krytykowała milczenie władz. Rząd wyjaśnił, dlaczego w marcu 1944 roku wzmocniono zachód i włączono syreny, dopiero 17 sierpnia 1945 roku, dwa dni po kapitulacji Japonii.

Rajd Sakonju był ostatnią operacją okrętów nawodnych państw Osi przeciw żegludze, a „Behar” – ostatnim alianckim statkiem handlowym zatopionym przez rajdera nawodnego. Militarnie nie dał prawie nic: Somerville odwołał rozkazy o zmianie tras już w połowie marca. Admirał Koga zginął 31 marca 1944 roku, gdy jego samolot zaginął w burzy w drodze z Palau na Filipiny, a okręty zgromadzone przy Singapurze wyszły w czerwcu na wielką bitwę na Morzu Filipińskim. Fremantle do końca wojny pozostało jedną z głównych baz alianckiej floty podwodnej, z której okręty wychodziły na japońskie szlaki żeglugowe. Do żadnego ataku na Perth nigdy nie doszło.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.