TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Alianci lądują w Namsos

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Skandynawia
Data:
14 kwietnia 1940
Autor:
Natalia
Bitwa:
Kampania norweska
Tagi:
Norwegia, Wielka Brytania, Francja, Luftwaffe

Wieczorem 14 kwietnia 1940 roku, o zmierzchu, brytyjskie niszczyciele wysadziły w małym norweskim porcie Namsos, około 200 kilometrów na północ od Trondheim, około 350 marynarzy i żołnierzy Royal Marines. Był to pierwszy krok wyprawy, która miała odbić z rąk niemieckich trzecie miasto Norwegii. Pięć dni wcześniej, 9 kwietnia, Niemcy zajęli z zaskoczenia wszystkie ważne porty kraju od Oslo po Narwik, a Trondheim wpadło w ich ręce bez walki. Za oddziałem marynarzy przyszła w następnych dniach brytyjska 146 Brygada Piechoty, a potem francuscy strzelcy alpejscy. Dowództwo nad tym zgrupowaniem, nazwanym w Londynie Mauriceforce, objął gen. mjr Adrian Carton de Wiart, sześćdziesięcioletni weteran bez oka i lewej dłoni, kawaler Krzyża Wiktorii, który jeszcze kilka miesięcy wcześniej kierował brytyjską misją wojskową w Polsce.

Pod 14 kwietnia kalendaria wojny zapisują zwykle, że tego dnia w Namsos zaczęły lądować wojska brytyjskie i francuskie. Data początku jest dobra, ale lądowanie rozłożyło się na kilka dni i odbywało się w innej kolejności, niż sugeruje to zdanie. 14 kwietnia na brzeg zeszli wyłącznie brytyjscy marynarze i żołnierze piechoty morskiej. Pierwsze bataliony brytyjskiej piechoty wylądowały wieczorem 16 kwietnia, trzeci w nocy z 17 na 18 kwietnia, a Francuzi dopiero w nocy z 19 na 20 kwietnia. Całe lądowanie trwało więc od zejścia na brzeg oddziału marynarzy do przybycia strzelców alpejskich i zniszczenia Namsos przez niemieckie lotnictwo 20 kwietnia.

Trondheim jako cel

Trondheim było dla aliantów celem oczywistym. W tym miejscu Norwegia jest najwęższa, a z miasta wychodzą drogi i linie kolejowe na południe ku Oslo, na północ ku Narwikowi i na wschód do Szwecji. Port mógł przyjąć duże statki, a pobliskie lotnisko Værnes dawało bazę lotnictwu. Dla Norwegów miało też znaczenie polityczne: dawna stolica i miejsce koronacji królów mogła stać się ośrodkiem, wokół którego rząd odbudowałby swoją władzę w kraju. 12 kwietnia brytyjski poseł Cecil Dormer przekazał do Londynu pilną prośbę norweskiego rządu o odbicie miasta, a naczelny wódz armii norweskiej gen. Otto Ruge prosił o brytyjską dywizję. Król Haakon VII i rząd, którzy 10 kwietnia odrzucili niemieckie żądania, potrzebowali dowodu, że sojusznicy nadchodzą.

W Londynie przez pierwsze dni po inwazji myślano jednak przede wszystkim o Narwiku, porcie, przez który szła szwedzka ruda dla Niemiec i o który toczył się wcześniej cały spór o alianckie plany wobec Skandynawii. Wieczorem 9 kwietnia Komitet Koordynacji Wojskowej pod przewodnictwem pierwszego lorda Admiralicji Winstona Churchilla postanowił skupić siły na Narwiku, a w Namsos i Åndalsnes tylko „zbadać możliwość” uchwycenia przyczółków. 11 kwietnia sztabom polecono przestudiować operację przeciw Trondheim pod kryptonimem „Maurice”, jako następczynię wyprawy na Narwik, nazwanej „Rupert”. Sytuację odmieniła druga bitwa pod Narwikiem 13 kwietnia, w której pancernik HMS „Warspite” i dziewięć niszczycieli zniszczyły osiem niemieckich niszczycieli. W Londynie uznano, że Narwik padnie niemal sam, i zaczęto przesuwać siły na południe.

Plan, który powstał w ciągu następnych dni, zakładał uderzenie na Trondheim z trzech stron. Od północy miało iść zgrupowanie wysadzone w Namsos, od południa drugie, wysadzone w Åndalsnes (Sickleforce). Główny cios miał zadać desant prosto z morza: okręty miały przedrzeć się obok fortów u wejścia do fiordu trondheimskiego i wysadzić wojska w samym mieście. Operację tę nazwano „Hammer”. Do takiego śmiałego ataku namawiał Churchilla emerytowany admirał floty Roger Keyes, który ofiarował się go poprowadzić. Kleszcze od północy i południa miały być tylko pomocnicze.

Operacja „Henry”

Carton de Wiart otrzymał dowództwo Mauriceforce 13 kwietnia. Nikt w Londynie nie wiedział dokładnie, co dzieje się w okolicy Namsos, czy są tam już Niemcy i jak przyjmą Brytyjczyków Norwegowie. Instrukcje z 14 kwietnia polecały generałowi szukać współpracy z wojskiem norweskim i nie lądować wbrew oporowi. Wyznaczały trzy cele: dodać otuchy rządowi norweskiemu, dać mu i jego wojsku punkt oparcia oraz zdobyć bazę do dalszych działań w Skandynawii. Najbliższym zadaniem było opanowanie rejonu Trondheim.

Rozpoznanie powierzono marynarce. Zespół krążowników kmdr. F. H. Pegrama, z HMS „Glasgow” i HMS „Sheffield”, patrolujący norweskie wody przybrzeżne, miał wysadzić w Namsos oddziały desantowe z załóg okrętów. Lądowanie, nazwane operacją „Henry”, przewidziano na 13 kwietnia, ale z powodu alarmu przed okrętami podwodnymi przesunięto je o dobę. O zmierzchu 14 kwietnia niszczyciele przewiozły około 350 marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej pod dowództwem kpt. W. F. Eddsa z Royal Marines. Ludzie z „Sheffielda” zajęli stanowiska na wschód od miasta, ludzie z „Glasgow” na południe od niego przy wsi Bangsund, na drodze do Trondheim. Nie napotkali oporu. Pegram był pewien, że oddział zauważyły niemieckie samoloty. W rzeczywistości Niemcy już 12 kwietnia przechwycili brytyjski sygnał, w którym Namsos i Mosjøen wymieniano jako miejsca dogodne do lądowania.

Z marynarzami przybyła mała wojskowa grupa rozpoznawcza, której meldunek z nocy z 14 na 15 kwietnia zapowiadał wszystkie późniejsze kłopoty. Niemieckie samoloty prowadziły codzienne rozpoznanie. W Namsos i Bangsund nie było szans ukryć większych sił. Głęboki śnieg uniemożliwiał rozwinięcie wojsk poza drogami, a marsz na południe w sile większej niż batalion byłby powolny i widoczny z powietrza.

Brygada w drodze do Narwiku skierowana do Namsos

Według pierwotnego planu do Namsos miały popłynąć dwa bataliony 148 Brygady Piechoty. 14 kwietnia po południu, po kolejnej naradzie szefów sztabów, Londyn zmienił jednak zdanie. 146 Brygadę Piechoty, płynącą już w konwoju do Narwiku, skierowano do Namsos. Tuż potem, za zgodą Francuzów, przydzielono Mauriceforce także pierwszą półbrygadę strzelców alpejskich, przeznaczoną dotąd dla Narwiku. 148 Brygada popłynęła w końcu do Åndalsnes. Zmiana zapadła na morzu i w pośpiechu. Dowódca 146 Brygady bryg. Charles Phillips płynął na innym statku niż jego żołnierze i wraz z tym statkiem dotarł pod Narwik, skąd wrócił do swojej brygady dopiero 17 kwietnia.

Brygada liczyła 2166 ludzi w trzech batalionach Armii Terytorialnej: 1/4 batalionie pułku Lincolnshire, batalionie Hallamshire pułku York and Lancaster i 1/4 batalionie King’s Own Yorkshire Light Infantry. Towarzyszyła im sekcja saperów. Byli to ochotnicy z hrabstw Lincolnshire i Yorkshire, po najwyżej siedmiu miesiącach ciągłego szkolenia, bez doświadczenia w walce w górach i na śniegu. Mieli ciężkie arktyczne płaszcze, ale nie mieli nart, rakiet śnieżnych ani umiejętności ich używania. Brygada nie miała żadnej artylerii, ani polowej, ani przeciwlotniczej, ani samochodów. Jeden batalion stracił w zamieszaniu podróży swoje moździerze, a według Cartona de Wiarta niewielu żołnierzy „naprawdę znało” ręczny karabin maszynowy Bren. Bataliony te miały pierwotnie, w ramach planu R4, obsadzać Trondheim i Bergen jako garnizony w przyjaznych portach. 8 kwietnia w ciągu godziny zeszły z krążowników, które miały je tam zawieźć, i część wyposażenia została na pokładach. Według brytyjskiej historii oficjalnej kampanii (T. K. Derry, The Campaign in Norway, 1952) zapasy, liczone pierwotnie na dwa tygodnie, po kolejnych przeładunkach starczały ledwie na dwa dni.

Brygadę wiozły dwa duże statki, polski transatlantyk MS „Chrobry” kpt. Zygmunta Deyczakowskiego i brytyjski liniowiec „Empress of Australia”, osłaniane przez krążowniki admirała Geoffreya Laytona. Miały wejść do Namsos o zmierzchu 15 kwietnia. Kmdr R. S. G. Nicholson, którego niszczyciele miały pomagać przy wyładunku, ostrzegł jednak, że port nie nadaje się do przyjęcia dużych statków, jeśli nie ma się panowania w powietrzu. Admiralicja postanowiła przeładować wojsko na niszczyciele na odległych wodach Lillesjona, około 160 kilometrów na północ, gdzie niemieckie lotnictwo trudniej mogło odnaleźć wielkie transportowce.

Generał przylatuje

Carton de Wiart przeleciał nad Morzem Północnym 15 kwietnia łodzią latającą Short Sunderland. Gdy maszyna wodowała w Namsenfjordzie, zaatakował ją niemiecki samolot. Jedyny oficer sztabowy, który towarzyszył generałowi, został ranny i musiał wrócić do Wielkiej Brytanii. Carton de Wiart przyjął zmianę planu, a następnego dnia na niszczycielu popłynął do Lillesjona, by uzgodnić szczegóły z Laytonem.

16 kwietnia przed południem bataliony Lincolnshire i Hallamshire przeszły na pięć niszczycieli, wśród nich HMS „Afridi”. Wyruszyły w czasie niemieckiego nalotu, ale około 21.00 bez strat dotarły do Namsos i Bangsund. Przez kilka godzin ciemności, jakie dawała kwietniowa noc w tej szerokości geograficznej, generał rozprowadził żołnierzy po zalesionych wzgórzach wokół miasta. Oddziały marynarzy wróciły na okręty. Trzeci batalion miał popłynąć drugim kursem tych samych niszczycieli, ale na Lillesjona niemieckie samoloty atakowały niemal bez przerwy i ludzie stłoczeni na liniowcu byli coraz bardziej wyczerpani. Postanowiono więc, że batalion King’s Own Yorkshire Light Infantry przewiezie sam „Chrobry”. Polski statek wyszedł z Lillesjona o świcie 17 kwietnia, krążył z dala od wybrzeża do wieczora i w nocy z 17 na 18 kwietnia wysadził batalion w Namsos bez strat.

Marsz na Steinkjer

Mimo braków zgrupowanie ruszyło szybko. Carton de Wiart rozumiał, że musi dojść do Steinkjer, gdzie zbiegały się obie drogi z Namsos na południe, zanim dotrą tam Niemcy. Jeden oddział pojechał koleją na wschód do Grong, skąd linia skręcała łukiem na południe. Z Bangsund drugi ruszył drogą ku zatoce Beitstadfjorden, najdalszej odnodze fiordu trondheimskiego. Po południu 17 kwietnia Brytyjczycy byli w Steinkjer i w Follafoss na zachodnim brzegu zatoki. Wieczorem 19 kwietnia wysunięte dowództwo brygady stało na północnych przedmieściach Steinkjer, a pododdziały w Røra i w Stiklestad, mniej więcej sto kilometrów od Trondheim. Samochodów dostarczyli Norwegowie: dwadzieścia ciężarówek z kierowcami woziło wojsko i zaopatrzenie.

Partnerem Brytyjczyków był płk Ole Getz, od 17 kwietnia dowódca wszystkich norweskich wojsk w tym rejonie. Miał w praktyce dwa bataliony słabo wyszkolonych rezerwistów i amunicji na jeden dzień walki, po sto naboi na karabin. Norwegowie obiecali przede wszystkim patrole narciarskie. Getz radził jak najszybciej zająć wąwóz Fetten, około 50 kilometrów od Trondheim, ale Brytyjczycy uznali, że się nie spieszą. Nikt też nie zastanowił się poważnie, kiedy z fiordu zejdzie lód. A gdy zszedł, niemieckie okręty mogły popłynąć z Trondheim prosto na tyły Brytyjczyków, którzy nie mieli ani jednego działa.

Niemcy tymczasem szybko się wzmacniali. Gdy Carton de Wiart przylatywał do Namsos, mieli w rejonie Trondheim około 1800 żołnierzy. Dzięki lotnisku Værnes codziennie przerzucali samolotami nowe oddziały: 18 kwietnia mieli już około 3500 ludzi, 19 kwietnia około 5000.

Francuzi i koniec „Hammera”

Ostatnie dni przed 20 kwietnia były chwilą, w której perspektywy wyglądały najlepiej. W nocy z 19 na 20 kwietnia do Namsos przypłynęła 5 Półbrygada Strzelców Alpejskich, złożona z 13, 53 i 67 batalionu, pod dowództwem gen. bryg. Antoine’a Béthouarta, podległa dowódcy dywizji gen. Sylvestre’owi Audetowi. Konwój czterech transportowców pod osłoną francuskiego krążownika „Émile Bertin” i niszczycieli był atakowany z powietrza w drodze przez fiordy. Uszkodzony krążownik zawrócił do kraju. Francuzi rozproszyli się po zalesionych wzgórzach, ale zapasów nie zdołano przed świtem uprzątnąć z nabrzeża. Działa przeciwlotnicze, transport, narty, rakiety śnieżne i muły zostawiono na drugi rzut. Brakowało nawet pasków do nart. Ze statku „Ville d’Alger”, zbyt dużego, by przybić do nabrzeża, wysadzono 22 kwietnia około 800 z 1100 żołnierzy, a baterię przeciwlotniczą i transport brygady dopiero po prawie tygodniu. Mimo to Carton de Wiart miał teraz do dyspozycji ponad cztery tysiące francuskich żołnierzy, a gen. Audet planował wysłać patrole narciarskie, by przecięły kolej z Trondheim do Szwecji.

Generał nie wiedział jednak, że uderzenie, z którym jego zgrupowanie miało współdziałać, właśnie upadło. Termin operacji „Hammer” wyznaczono 17 kwietnia na 22 kwietnia, ale wyznaczony na jej dowódcę gen. mjr F. E. Hotblack jeszcze tego wieczoru doznał udaru. Admiralicja, a za nią pierwszy lord morski admirał Dudley Pound, szef Imperialnego Sztabu Generalnego gen. Edmund Ironside i szef sztabu lotnictwa marszałek Cyril Newall, doszli do wniosku, że wprowadzenie floty do fiordu pod bombami Luftwaffe jest zbyt ryzykowne. Skoro lądowania w Namsos i Åndalsnes udały się bez strat, uznano, że wystarczy zacisnąć na mieście kleszcze od północy i południa. 19 kwietnia szefowie sztabów odstąpili od ataku z morza, a decyzję zatwierdzono następnego dnia. Churchill był rozczarowany, Keyes wściekły. Carton de Wiart przez cały pobyt w Namsos dowiadywał się niewiele o tym, co dzieje się gdzie indziej, i o odwołaniu „Hammera” nie poinformowano go od razu.

Namsos w ogniu

Od pierwszego dnia Carton de Wiart ostrzegał Londyn przed niemieckim lotnictwem. Dlatego wojska wysadzano nocami, a rozkazy brygady zabraniały ruchów za dnia. Na tym kończyły się możliwości obrony. Zgrupowanie nie miało ani jednego działa przeciwlotniczego. Port osłaniały wyłącznie okręty, a i ich brakowało: krążownik przeciwlotniczy HMS „Curlew” musiał odpłynąć po paliwo, a „Cairo” odprowadzał puste transportowce do Wielkiej Brytanii. W okolicy nie było lotniska, z którego mogłyby działać brytyjskie myśliwce, a żaden lotniskowiec nie był pod ręką.

20 kwietnia około godziny 10.00, po porannym rozpoznaniu, nad Namsos pojawiły się niemieckie bombowce. Naloty trwały z przerwami do 16.30. Brytyjczycy naliczyli tego dnia około 63 samolotów. Drewniane miasto spłonęło niemal w całości: domy, kościół, dworzec kolejowy z taborem, drewniane nabrzeża i zabudowania na nabrzeżu kamiennym. Przerwane zostały wodociąg i sieć elektryczna. Bomby trafiły francuską kwaterę główną, Francuzi stracili część zapasów i amunicji. Mieszkańcy w większości wcześniej opuścili miasto, dlatego według brytyjskiej historii oficjalnej zginęły tylko 22 osoby. W zatoce niemieckie samoloty ciężko uszkodziły trawler przeciwpodwodny HMT „Rutlandshire”, który osiadł na brzegu. Gdy wieczorem wrócił niszczyciel HMS „Nubian”, jego dowódca zameldował, że całe miasto jest „jedną masą płomieni od końca do końca”.

Rano 21 kwietnia Carton de Wiart telegrafował do Ministerstwa Wojny: „Nieprzyjacielskie samoloty prawie całkowicie zniszczyły Namsos (…). Nie widzę szans na przeprowadzenie operacji rozstrzygających ani w ogóle jakichkolwiek, jeżeli aktywność nieprzyjacielskiego lotnictwa nie zostanie znacznie ograniczona”. Zażądał, by do zrujnowanego portu nie wchodziły już kolejne statki, skoro nie było gdzie składować zapasów, a uciekający Norwegowie zabrali ze sobą wszystkie samochody. Naloty powtórzono 21 i 28 kwietnia. Szwedzcy korespondenci pisali o Namsos jako o „najdokładniej zbombardowanym mieście świata”. Nie była to prawda nawet wtedy, ale wrażenie było nowe i wstrząsające: lotnictwo w ciągu jednego dnia odebrało wojskom lądowym bazę, zanim zdążyły one stoczyć pierwszą walkę.

Następnego dnia, 21 kwietnia, przyszedł drugi cios. Gdy z fiordu trondheimskiego zszedł lód, niemieckie okręty wysadziły oddziały na tyłach brytyjskich pozycji pod Verdal. W walkach pod Vist 21 i 22 kwietnia Brytyjczycy, bez artylerii i bez osłony z powietrza, zostali zepchnięci na północ, a zbombardowany Steinkjer spłonął. Marsz na Trondheim od północy się skończył.

Znaczenie

Lądowanie w Namsos było jedną z pierwszych operacji, w których wojska brytyjskie i francuskie zmierzyły się w tej wojnie na lądzie z Wehrmachtem, i pokazało wszystkie słabości alianckiego prowadzenia wojny wiosną 1940 roku. Plan zmieniano z dnia na dzień, a brygady kierowano na morzu z jednego portu do drugiego. Wojska wyposażone do obsadzenia przyjaznych portów rzucono do walki w głębokim śniegu, bez artylerii, transportu i nart. Dowódca w Namsos nie wiedział, co planuje Londyn, a każda z trzech armii podlegała własnemu ministerstwu. Przede wszystkim jednak zabrakło lotnictwa. Brytyjczycy przekonali się w ciągu jednego dnia, że bez osłony z powietrza nie da się utrzymać nawet bazy zaopatrzeniowej.

Od 22 kwietnia zgrupowanie Cartona de Wiarta stało w miejscu. Generał radził wycofać wojska, ale ze względów politycznych kazano mu trwać. Kiedy w dolinie Gudbrandsdal na południe od Trondheim Brytyjczycy i Norwegowie przegrywali kolejne bitwy, 26 i 27 kwietnia Londyn postanowił ewakuować środkową Norwegię. W nocy z 2 na 3 maja okręty pod osłoną mgły zabrały z Namsos około 5400 żołnierzy, nie tracąc nikogo w porcie. Rano 3 maja niemieckie bombowce zatopiły na morzu osłaniające konwój niszczyciele, francuski „Bison” i HMS „Afridi”, który kilkanaście dni wcześniej przywiózł do Namsos pierwszych brytyjskich żołnierzy. 5 maja, w swoje sześćdziesiąte urodziny, Carton de Wiart wrócił do Scapa Flow.

Porażka pod Trondheim miała skutki daleko poza Norwegią. Środkowa i południowa część kraju przeszły w ręce niemieckie, a alianci skupili się na Narwiku, który odbili 28 maja przy udziale francuskich strzelców alpejskich, Legii Cudzoziemskiej, Norwegów i polskiej Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich, by w czerwcu opuścić go wobec klęski we Francji. W Londynie debata o przebiegu kampanii norweskiej 7–8 maja zachwiała rządem Neville’a Chamberlaina. 10 maja, w dniu niemieckiego uderzenia na Zachodzie, premierem został Churchill, choć to on był jednym z głównych autorów skandynawskiej wyprawy. Lekcja spod Namsos i Åndalsnes, gdzie brytyjskie wojska lądowe walczyły pod niebem należącym wyłącznie do przeciwnika, powtórzyła się kilka tygodni później na znacznie większą skalę we Francji.

W tym samym czasie

(02)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.