TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Alianci postanawiają opuścić Norwegię

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Skandynawia
Data:
24 maja 1940
Autor:
Natalia
Bitwa:
Kampania norweska
Tagi:
Norwegia, Wielka Brytania, Polska, Winston Churchill

24 maja 1940 roku wieczorem w Admiralicji w Londynie oddano do wysłania depeszę, na którą czekało kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy w północnej Norwegii, choć żaden z nich jeszcze o tym nie wiedział. Komitet Obrony nowego rządu Winstona Churchilla postanowił tego dnia, że wojska alianckie mają opuścić Norwegię. Narwik, o który od sześciu tygodni walczyli Brytyjczycy, Francuzi, Polacy i Norwegowie, miał zostać zdobyty, zniszczony i porzucony. Decyzja zapadła w chwili, gdy we Flandrii niemieckie dywizje pancerne stały już nad kanałem La Manche, a armie francuskie i brytyjskie na północy były odcięte od reszty Francji. Wobec groźby klęski na kontynencie i inwazji na same Wyspy Brytyjskie walka na dalekiej północy straciła sens. Norwegów, w których obronie alianci przybyli, o decyzji poinformowano dopiero tydzień później.

Daty

Ostateczną decyzję o zakończeniu działań w Norwegii Brytyjczycy podjęli 24 maja. Według brytyjskiej historii oficjalnej kampanii (T. K. Derry, The Campaign in Norway, 1952) o ewakuacji przesądziło posiedzenie Komitetu Obrony 24 maja, rozkaz wysłano tego samego wieczoru, a gabinet wojenny zatwierdził go nazajutrz, 25 maja. Dowodzący wyprawą admirał floty lord Cork otrzymał depeszę w nocy z 24 na 25 maja.

Z tą decyzją wiążą się dwie wcześniejsze daty. Pod 1 maja zapisuje się często, że alianci zaczęli ewakuować wojska z norweskich portów i że ewakuacje potrwają do czerwca. To prawda w szerokim sensie: w nocy z 1 na 2 maja odpłynęły ostatnie oddziały z Åndalsnes, w nocy z 2 na 3 maja z Namsos, a ostatni żołnierze opuścili rejon Narwiku 8 czerwca. Pod 5 maja niektóre kalendaria podają natomiast, że w Londynie powstał norweski rząd na uchodźstwie. Tak nie było. 5 maja król i rząd Norwegii od kilku dni urzędowali w Tromsø, na wolnym jeszcze skrawku własnego kraju, i pozostali tam do 7 czerwca. Do Wielkiej Brytanii przypłynęli dopiero po decyzji z 24 maja, a pierwsze posiedzenie rządu na emigracji odbyło się w Londynie, według norweskich zestawień, 11 czerwca 1940 roku.

Po odwrocie spod Trondheim

Wiosna 1940 roku zaczęła się dla aliantów w Norwegii od porażki. Po niemieckiej napaści z 9 kwietnia próbowali odbić Trondheim, ale bez lotnisk i osłony myśliwskiej ich oddziały w środkowej Norwegii nie miały szans z Luftwaffe. 26–27 kwietnia Londyn postanowił je ewakuować, a na przełomie kwietnia i maja Brytyjczycy i Francuzi odpłynęli z Åndalsnes i Namsos. W ciągu kilku następnych dni skapitulowały norweskie wojska na południe i na północ od Trondheim, a 5 maja poddała się twierdza Hegra. Zorganizowany opór w południowej i środkowej Norwegii ustał.

Wojna toczyła się dalej tylko na północy. Tam alianci mieli więcej miejsca i czasu: od połowy kwietnia Brytyjczycy lądowali w Harstad na wyspie Hinnøya, a garnizon gen. Eduarda Dietla w Narwiku, pozbawiony od drugiej bitwy pod Narwikiem wsparcia floty, był odcięty od Niemiec i zaopatrywany tylko drogą lotniczą. Po ewakuacji ze środkowej Norwegii Narwik stał się dla Londynu jedynym celem kampanii. Brytyjska historia oficjalna wylicza powody: zdobycie portu miało odciąć Niemców od szwedzkiej rudy żelaza, zrównoważyć porażkę na południu i, jak zapisano w instrukcjach, „zachować część Norwegii jako siedzibę rządu norweskiego króla i narodu”.

Rząd w Tromsø, nie w Londynie

Król Haakon VII, następca tronu Olaf i rząd premiera Johana Nygaardsvolda dotarli do Tromsø 1 maja, zabrani dwa dni wcześniej z bombardowanego Molde przez brytyjski krążownik. Największe miasto północnej Norwegii stało się na pięć tygodni faktyczną stolicą wolnego państwa. Król i następca tronu zamieszkali w leśnej chacie w dolinie Målselv, rząd wydawał dekrety i prowadził politykę zagraniczną, a naczelny wódz gen. Otto Ruge, który dotarł na północ po ewakuacji z Molde, dowodził stamtąd resztą armii. Zbieżność z Londynem, której dotyczy ta częsta pomyłka, jest tylko częściowa. W Londynie działało norweskie poselstwo, a od kwietnia także Nortraship, urząd zarządzający norweską flotą handlową, jedną z największych na świecie, zarekwirowaną dekretem rządu z 22 kwietnia. Jeszcze 18 maja rząd wydał jednak z Tromsø ustawę o administrowaniu statkami, a jego członkowie przyjeżdżali do Paryża i Londynu tylko na rozmowy: dwaj ministrowie wracający z Paryża przejeżdżali przez Londyn do kraju akurat 10 maja.

Dla Norwegów obecność króla i rządu na norweskiej ziemi była sprawą zasadniczą. Dopóki władze prawowite działały w kraju, nie można było twierdzić, że Norwegia skapitulowała, a marionetkowy rząd Vidkuna Quislinga, którego Niemcy i tak szybko się pozbyli, nie miał żadnej podstawy prawnej. Właśnie dlatego decyzja z 24 maja dotyczyła nie tylko żołnierzy, ale i samego państwa norweskiego.

Maj na północy

Na początku maja sytuacja wokół Narwiku wyglądała dla aliantów dobrze. Z północy nacierała norweska 6 Dywizja gen. Carla Gustava Fleischera, od 28 kwietnia lądowali francuscy strzelcy alpejscy gen. bryg. Antoine’a Béthouarta, w pierwszych dniach maja doszły dwa bataliony Legii Cudzoziemskiej, a 8–9 maja w rejonie Harstad zeszła na ląd polska Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich gen. bryg. Zygmunta Bohusza-Szyszki, licząca blisko 4,8 tysiąca żołnierzy. Sformowana zimą we Francji z myślą o pomocy dla Finlandii, przybyła na północ jako jedna z pierwszych wielkich jednostek polskich, które po wrześniu 1939 roku stanęły do walki z Niemcami. W nocy z 12 na 13 maja legioniści wylądowali pod Bjerkvik i opanowali północny brzeg fiordu Ofot, a 13 maja dowództwo wojsk lądowych objął gen. por. Claude Auchinleck. Walki te były częścią bitwy o Narwik.

Na południe od Narwiku sprawy szły gorzej. Z Trondheim maszerowała na północ przez Nordland niemiecka 2 Dywizja Górska, by przyjść Dietlowi z odsieczą. Londyn uznał, że nie da się bronić tego długiego pasa wybrzeża regularnymi siłami bez osłony z powietrza, i posłał tam kompanie samodzielne ppłk. Colina Gubbinsa, lekkie oddziały ochotników, które miały opóźniać Niemców wysadzaniem mostów i zasadzkami. 10 maja, w dniu, w którym Niemcy uderzyli na Zachodzie, w Norwegii zaczęło się także ich natarcie na północ. Rano Brytyjczycy i Norwegowie rozbili w zasadzce niemiecką szpicę przed Mosjøen, ale jeszcze tego dnia kilkuset niemieckich żołnierzy, przewiezionych zarekwirowanym statkiem przybrzeżnym i wodnosamolotami, wylądowało w Hemnesberget, na tyłach obrońców. Mosjøen padło 11 maja.

Wojska brytyjskie, przerzucane na pomoc spod Narwiku, spotykały kolejne nieszczęścia. W nocy z 14 na 15 maja niemieckie samoloty podpaliły w Vestfjordzie polski transatlantyk „Chrobry” z batalionem Gwardii Irlandzkiej i dowództwem brygady na pokładzie. Bomby zabiły śpiących oficerów gwardii, wśród nich dowódcę batalionu i trzech majorów, zginęło też 12 członków polskiej załogi, a większość sprzętu przepadła. 17 maja krążownik HMS „Effingham” z batalionem South Wales Borderers wszedł na skały. 17–18 maja Gwardia Szkocka przegrała starcie pod Stien, a 18 maja Brytyjczycy oddali Mo i Rana. Gubbins, mianowany dowódcą wszystkich wojsk w tym rejonie, prowadził odwrót przez zaśnieżony płaskowyż ku Bodø. Niemcy nie musieli nawet atakować frontalnie: ich lotnictwo, panujące w powietrzu, rozpoznawało każdy ruch obrońców i paraliżowało drogi zaopatrzenia.

Decyzja

W Londynie Norwegia zeszła po 10 maja na dalszy plan. Ofensywa niemiecka we Francji i w krajach Beneluksu pochłaniała całą uwagę gabinetu, który od tego dnia prowadził Churchill, choć to właśnie niepowodzenia w Norwegii, rozliczone w debacie norweskiej, wyniosły go na stanowisko premiera. Przez pierwsze dni Churchill bronił kampanii. Jeszcze 19 maja przekonywał ministra spraw zagranicznych, lorda Halifaxa, że główną wartością wojsk w Norwegii jest wiązanie tam dużo silniejszych sił niemieckich z dala od głównego rozstrzygnięcia: „Norwegia przynosi teraz dobrą dywidendę i trzeba ją przy tym zadaniu utrzymać”.

Wydarzenia we Francji szybko zmieniły ten rachunek. 20 maja Niemcy dotarli do kanału La Manche i rozcięli armie alianckie. Gabinet wojenny czekał na raport o skutkach upadku Paryża lub wycofania brytyjskich wojsk z Francji. Trzeba było poważnie liczyć się z inwazją na samą Wielką Brytanię, a wtedy każdy niszczyciel, każdy myśliwiec i każde działo przeciwlotnicze stawały się bezcenne. Wieczorem 20 maja Churchill przedstawił nowemu Komitetowi Obrony trzy argumenty za tym, by po zdobyciu Narwiku go opuścić: Niemcy byli już dość silni, by wymusić przemarsz wojsk przez Szwecję, więc marsz z Narwiku na szwedzkie kopalnie rudy nie wchodził w grę; utrzymywanie Narwiku byłoby obciążeniem; a flota nie potrzebowała go jako bazy.

23 maja gabinet wojenny rozpatrzył ocenę szefów sztabów o wojskowych skutkach całkowitego wycofania się z Norwegii. Szefowie sztabów pisali, że nie mogą wysłać tam więcej samolotów, że półtorej brytyjskiej dywizji stoi naprzeciw, jak sądzili, jedenastu niemieckich (w rzeczywistości Niemcy przerzucili do Norwegii do połowy czerwca siedem dywizji, około 107 tysięcy ludzi) i że kampania wiąże połowę niszczycieli potrzebnych do obrony przed inwazją. Zaproponowali, by Narwik po zdobyciu opuścić. Churchill wolał jeszcze zostawić sprawę na etapie planowania, ale na posiedzeniu Komitetu Obrony 24 maja sytuacja wyglądała jeszcze groźniej. Wyliczono, że ewakuacja potrwa 28 dni od pierwszego rozkazu do wyładowania ostatnich żołnierzy w kraju, a gdyby w tym czasie zaczęła się inwazja, flotę trzeba by natychmiast odwołać, zostawiając wojska w Norwegii na łasce losu. Tego wieczoru depeszę z rozkazem ewakuacji wręczono sekretarzowi pierwszego lorda morskiego, admirała Dudleya Pounda, do wysłania. Był to ten sam dzień, w którym pod Dunkierką niemieckie czołgi stanęły na rozkaz zatrzymania.

Decyzja nie przyszła łatwo. Brytyjska historia oficjalna odnotowuje, że w następnych dniach gabinet trzykrotnie do niej wracał: 27 maja Admiralicja dowodziła, że operacja narwicka wyczerpuje Niemców bardziej niż Brytyjczyków, 30 maja ministerstwo wojny gospodarczej przedstawiło własne zastrzeżenia, a 2 czerwca, po udanej ewakuacji spod Dunkierki, sam Churchill zastanawiał się, czy nie zostawić w Narwiku samowystarczalnego garnizonu na kilka tygodni. Za każdym razem decyzja się utrzymała, a 31 maja zatwierdziła ją także aliancka Najwyższa Rada Wojenna. Szefowie sztabów zażądali jeszcze, by ze względu na położenie Francji ostatnimi żołnierzami opuszczającymi Norwegię byli w miarę możliwości Brytyjczycy.

Narwik mimo wszystko

Lord Cork, czyli admirał floty William Boyle, dostał rozkaz niemal trzy dni przed zaplanowanym od dawna szturmem na Narwik. Depesza kazała stawiać szybkość ewakuacji na pierwszym miejscu i godziła się na porzucenie większości sprzętu, ale uznawała zdobycie miasta za wysoce pożądane: pozwoliłoby zniszczyć port i kolej Ofotbanen, którą szła ruda ze szwedzkiej Kiruny, a pobicie Niemców ułatwiłoby oderwanie się od nich. Lord Cork i Auchinleck wezwali na naradę Béthouarta. Dla Francuza, którego kraj walczył o przetrwanie, dylemat był szczególnie bolesny. Według brytyjskiej historii oficjalnej po półgodzinnym namyśle zgodził się, że atak trzeba przeprowadzić, nawet jeśli zatrzyma to francuskich żołnierzy z dala od ojczyzny. Później dodawał trzeci argument: zwycięstwo było potrzebne dla morale aliantów.

Tajemnicy strzeżono ściśle, przede wszystkim przed Norwegami. Brytyjczycy obawiali się przecieków, a w rozmowach z Norwegami posłużyli się wygodną przykrywką: od połowy maja lord Cork i Auchinleck negocjowali z nimi utworzenie nowej bazy dalej na północy, pod Tromsø, więc ruch statków i ludzi tłumaczono przenosinami. Ewakuacja zaczęła się zresztą od razu tam, gdzie nie trzeba było czekać na Narwik. Gubbins, uprzedzony telefonicznie o decyzji rządu, a 25 maja szczegółowo poinstruowany przez oficera przysłanego z Harstad, wycofał 26 maja swoje oddziały spod Pothus w dolinie Saltdal, gdzie dzień wcześniej Gwardia Irlandzka i kompanie samodzielne stoczyły ostatnią poważną walkę z Niemcami, na przesmyk pod Fauske, a potem do Bodø. Norwegowie walczący obok Brytyjczyków nie rozumieli, dlaczego oddaje się pozycje, z których można było się bronić, i odbierali to jako coś złowrogiego. 27 maja ponad sto niemieckich bombowców obróciło Bodø w zgliszcza. W ostatnich dniach maja niszczyciele w trzy kolejne noce zabrały z miasta żołnierzy, a Norwegowie wycofali się na kutrach na Lofoty. Odwrót przez Nordland kosztował Brytyjczyków, według historii oficjalnej, 506 ludzi.

Sam Narwik zdobyto 28 maja. W nocy z 27 na 28 maja legioniści i norweski batalion przeprawili się przez Rombaksfjord, a polscy strzelcy podhalańscy uderzyli na półwysep Ankenes po drugiej stronie Beisfjordu. Po południu do miasta weszli Norwegowie i Francuzi. Było to pierwsze zwycięstwo alianckich wojsk lądowych nad Wehrmachtem w tej wojnie, odniesione przez żołnierzy, którzy zdobywali port po to, by go wkrótce opuścić. Polacy na Ankenes i Norwegowie w górach nie wiedzieli, że los kampanii jest już przesądzony.

Miejsce w wojnie

Norweski rząd dowiedział się o decyzji aliantów późnym wieczorem 1 czerwca, a gen. Ruge następnego dnia. Przyjęto ją z niedowierzaniem i goryczą. Norwegowie prosili o dobę zwłoki, by spróbować jeszcze planu neutralizacji północnej Norwegii pod szwedzką opieką, wysuniętego przez ministra i byłego premiera Johana Ludwiga Mowinckla, ale Niemcy nie byli już nim zainteresowani. Od 4 do 8 czerwca w ramach operacji „Alphabet” z okolic Harstad odpłynęło około 24,5 tysiąca żołnierzy alianckich, w tym polska brygada, która osłaniała załadunek. 7 czerwca król, następca tronu i rząd opuścili Tromsø na krążowniku HMS „Devonshire”, a 8 czerwca niemieckie pancerniki zatopiły na Morzu Norweskim lotniskowiec HMS „Glorious” i dwa niszczyciele, zabijając ponad 1500 ludzi. 10 czerwca armia norweska skapitulowała. Ruge poszedł do niewoli, a król i rząd zaczęli z Londynu pięcioletnią emigrację, tym razem już naprawdę.

Decyzja z 24 maja zamknęła pierwszą kampanię, w której Brytyjczycy i Francuzi stanęli na lądzie przeciw Wehrmachtowi. Wynik przesądziła nie Norwegia, lecz Francja: wojska, okręty i samoloty potrzebne były tam, gdzie ważyły się losy wojny, i tam, skąd groziła inwazja. Ewakuowani spod Narwiku żołnierze trafili w większości w wir klęski francuskiej. Polska brygada podhalańska wylądowała w czerwcu w Bretanii i w ciągu kilku dni rozproszyła się w chaosie upadku Francji, a jej resztki dotarły do Wielkiej Brytanii. Niemcy zyskali na lata cały kraj z jego portami, bazami dla okrętów podwodnych i lotnisk nad Morzem Północnym oraz pewną drogę dla szwedzkiej rudy. Norwegia straciła niepodległość, ale nie państwo: król, rząd i flota handlowa, którą zarządzał Nortraship, przez całą wojnę służyły aliantom. Dla Polaków Narwik pozostał pierwszym zwycięstwem po wrześniu 1939 roku, odniesionym w kampanii, którą sojusznicy w dniu jej zdobycia mieli już za przegraną.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.