TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Brytyjczycy lądują w Harstad

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Skandynawia
Data:
15 kwietnia 1940
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa o Narwik
Tagi:
Norwegia, Wielka Brytania, Royal Navy, Winston Churchill

15 kwietnia 1940 roku rano trzy duże transportowce, eskortowane przez pancernik HMS Valiant i dziewięć niszczycieli, weszły na wody przed Harstad, małym portem na wschodnim brzegu wyspy Hinnøya w archipelagu Vesterålen. Tego dnia zeszły na ląd 1 Batalion Gwardii Irlandzkiej (Irish Guards), większość 1 Batalionu Gwardii Szkockiej (Scots Guards) i dowództwo 24 Brygady Gwardii, a następnego dnia 2 Batalion South Wales Borderers. Była to pierwsza większa grupa wojsk lądowych, którą Wielka Brytania wysłała do północnej Norwegii po niemieckiej napaści z 9 kwietnia. Jej zadaniem było odebranie Niemcom Narwiku, portu, przez który szła szwedzka ruda żelaza.

Lądowanie wojsk brytyjskich w Harstad koło Narwiku datuje się na 15 kwietnia. Data ta wymaga dwóch uzupełnień. Dowódca wyprawy gen. mjr Pierse Mackesy przybył na miejsce z małą grupą przednią dzień wcześniej, 14 kwietnia, i tego samego dnia wysadził dwie kompanie Gwardii Szkockiej na stałym lądzie, w pobliżu Sjøvegan nad fiordem Salangen. Brytyjska historia oficjalna kampanii pisze więc, że Brytyjczycy założyli dowództwo w Harstad 14 kwietnia, a główne siły wylądowały 15 i 16 kwietnia. „Koło Narwiku” trzeba zaś rozumieć szeroko: z Harstad do Narwiku jest w linii prostej około 55 kilometrów, a drogą morską przez cieśninę Tjeldsund i fiord Ofot znacznie dalej.

Wyprawa przygotowana na inną wojnę

Wojsko, które zeszło na ląd w Harstad, nie zostało zebrane do walki z Niemcami. Od lutego Wielka Brytania i Francja przygotowywały wyprawę, która miała wylądować w Narwiku, przejść koleją Ofotbanen do szwedzkich kopalń w Kirunie i dalej do Finlandii. Po pokoju fińsko-radzieckim plan odłożono, ale w pierwszym tygodniu kwietnia wrócił w okrojonej postaci. Brytyjczycy mieli zaminować norweskie wody (operacja Wilfred), a gdyby Niemcy odpowiedzieli wejściem do Norwegii, wysadzić wojsko w Narwiku i trzech portach na południu. Siła przeznaczona dla Narwiku nosiła kryptonim „Avonmouth”. Dowodził nią Mackesy, dowódca 49 Dywizji, weteran brytyjskiej misji wojskowej w południowej Rosji z lat 1919–1920. Pierwszy rzut stanowiła 24 Brygada Gwardii bryg. Williama Frasera, utworzona w lutym z trzech batalionów, drugi miał się składać ze strzelców alpejskich i innych oddziałów francuskich i polskich.

Instrukcje z 5 kwietnia mówiły, że celem wyprawy jest zabezpieczenie portu w Narwiku i linii kolejowej aż do granicy szwedzkiej. Dołączono do nich dwa warunki: wojsko nie wyląduje wbrew poważnemu oporowi Norwegów i będzie przestrzegać zasad, które miały wykluczyć bombardowanie ludności cywilnej. Gwardia Szkocka siedziała już na statku w zatoce Clyde, gdy 8 kwietnia nadeszły wiadomości o niemieckich okrętach na morzu i wyjście wyprawy odwołano. Dzień później Niemcy byli już w Narwiku. W pierwszej bitwie pod Narwikiem 10 kwietnia brytyjskie niszczyciele zatopiły dwa niemieckie niszczyciele, a w drugiej bitwie 13 kwietnia pancernik HMS Warspite i jego eskorta zniszczyły pozostałe osiem. Garnizon gen. Eduarda Dietla, około 2 tysięcy strzelców górskich z 3 Dywizji Górskiej, został odcięty od morza.

W Londynie wyprawę przerabiano w biegu. W ciągu tygodnia Mackesy dostał trzy kolejne wersje instrukcji. Ostateczna wersja, przywieziona mu do Scapa Flow 11 kwietnia, kazała „wyrzucić Niemców z rejonu Narwiku i przejąć kontrolę nad samym Narwikiem”. Na pierwsze miejsce lądowania wskazywała Harstad, norweski ośrodek wojskowy, i zabraniała lądowania wbrew poważnemu oporowi, zanim nie zbierze się „dostatecznych sił”. Szef Imperialnego Sztabu Generalnego gen. Edmund Ironside dopisał odręcznie, że Niemców w Narwiku jest około 3 tysięcy i „musieli zostać poturbowani przez działania floty”, a Mackesy może mieć okazję wykorzystać akcję marynarki. „Potrzebna jest śmiałość” – kończył. W dokumentach z tych dni wyprawa do Narwiku występuje już pod kryptonimem „Rupert”.

Dwóch dowódców, dwa rozkazy

12 kwietnia Mackesy z dwiema kompaniami Gwardii Szkockiej i niewielkim sztabem wypłynął ze Scapa Flow na krążowniku HMS Southampton. Tego samego dnia z ujścia Clyde wyszły transportowce z resztą brygady gwardii i ze 146 Brygadą Piechoty, a z Rosyth na krążowniku HMS Aurora wypłynął dowódca morskiej części wyprawy, admirał floty lord Cork, czyli William Boyle, 12. hrabia Cork i Orrery. Był to sześćdziesięciosześcioletni oficer o opinii człowieka szybkiego w działaniu, starszy stopniem od dowódcy Floty Macierzystej admirała Charlesa Forbesa, którego stanowisko sam zajmował w latach 1933–1935. Jesienią 1939 roku Churchill ściągnął go do Admiralicji, by opracował plan „Catherine”, wyprawy floty na Bałtyk. Na wyprawę do Narwiku lord Cork nie dostał żadnych pisemnych instrukcji. 10 i 11 kwietnia odprawiali go ustnie pierwszy lord morski admirał Dudley Pound, posiedzenie Komitetu Koordynacji Wojskowej i sam Winston Churchill, który rozmawiał z nim w samochodzie w drodze z Admiralicji do parlamentu. Admirał wyjechał z Londynu przekonany, że Narwik trzeba zdobyć jak najszybciej. Generał wyjechał z rozkazem, by nie lądować wbrew oporowi, i z wojskiem, które do takiego lądowania w ogóle nie było przygotowane.

Wieczorem 14 kwietnia, gdy konwój był około 130 mil morskich od celu, Admiralicja zmieniła jego skład. Całą 146 Brygadę skierowano do Namsos, gdzie tego samego dnia zaczęły lądować pierwsze oddziały alianckie mające uderzyć na Trondheim. Mackesy, który liczył na siedem batalionów w ciągu tygodnia, miał na razie tylko trzy.

Tymczasem lord Cork, zbliżając się do norweskiego wybrzeża, przeczytał depeszę wiceadmirała Williama Whitwortha, zwycięzcy z 13 kwietnia. Whitworth oceniał, że w Narwiku jest 1,5–2 tysięcy Niemców i że mały oddział desantowy zdobędzie miasto bez poważnego oporu, jeśli wesprze go flota tej siły, co poprzedniego dnia. Admirał od razu zaplanował szturm na rano 15 kwietnia: 350 gwardzistów z Southamptona i 200 marynarzy i żołnierzy Royal Marines z okrętów. Łączność radiowa w górach północnej Norwegii była jednak fatalna i rozkaz dotarł do Southamptona dopiero wtedy, gdy gwardziści byli już na lądzie gdzie indziej. Mackesy odpowiedział, że wątpi w powodzenie planu, a Admiralicja depeszowała, że admirał i generał mają działać razem i nie atakować bez wzajemnego uzgodnienia. Z ataku zrezygnowano, a Aurora w nocy z 14 na 15 kwietnia przepłynęła pod Harstad.

Lądowanie

Mackesy był w Vågsfjordzie przed Harstad wcześnie rano 14 kwietnia. Ukrył żołnierzy pod pokładem i ostrożnie nawiązał kontakt z władzami cywilnymi miasta. Dowiedział się, że w okolicy nie ma Niemców, a ludność przyjmie Brytyjczyków przychylnie. Potem przepłynął na stały ląd i do 14:00 wysadził dwie kompanie gwardii w pobliżu Sjøvegan. Stamtąd było około 30 kilometrów do Fossbakken, gdzie norweskie patrole powstrzymywały niemiecki marsz z Narwiku na północ, w stronę lotniska Bardufoss. W raporcie Mackesy napisał, że wczesne zetknięcie się z wojskami brytyjskimi wywarło wielki wpływ na ducha i determinację Norwegów. Północnej Norwegii bronił generał Carl Gustav Fleischer, dowódca norweskiej 6 Dywizji, którego niemiecka napaść zastała 9 kwietnia na inspekcji w odległym Vadsø w Finnmarku i dopiero następnego dnia dotarł wodnosamolotem do Tromsø. Stamtąd ogłosił powszechną mobilizację i uznał północ kraju za teatr wojny. Jego plan był prosty: najpierw zniszczyć Niemców pod Narwikiem, potem przerzucić dywizję na południe, naprzeciw Niemców nadciągających od Trondheim.

Rano 15 kwietnia, gdy konwój podchodził do Harstad, eskortujące go niszczyciele HMS Fearless i HMS Brazen wykryły i zatopiły bombami głębinowymi okręt podwodny U-49. Brytyjczycy wyłowili 41 rozbitków i przechwycili dokumenty z rozmieszczeniem niemieckich okrętów podwodnych na Morzu Północnym. Tego dnia na nabrzeża Harstad schodzili gwardziści. Brytyjska historia oficjalna odnotowuje, że w całej ich długiej historii gwardia nigdy wcześniej nie znalazła się za kołem podbiegunowym. Norwegowie podziwiali ich postawę i dyscyplinę, ale od razu widzieli też, że nie znają zimowej wojny.

Na ląd zeszło znacznie więcej ludzi niż trzy bataliony, bo konwój wiózł również oddziały dywizyjne, bazowe i tyłowe, w tym kompanię budowy kolei przeznaczoną do Narwiku. Statków nie załadowano jednak taktycznie, czyli w kolejności, w jakiej sprzęt miał być potrzebny na lądzie, i każdy ładunek trzeba było sortować na nabrzeżu, a część odesłać do Namsos. Każdy żołnierz miał trzy worki z siedemnastoma rodzajami odzieży specjalnej, przygotowanej dla Finlandii. Artylerii nie było, pocisków do moździerzy prawie nie było, nie było też barek desantowych ani samochodów. Baterię lekkiej artylerii przeciwlotniczej wysadzono bez dział. Harstad liczyło mniej niż 4 tysiące mieszkańców i miało trzy nabrzeża zbudowane dla żeglugi przybrzeżnej, z których tylko jedno miało dźwigi. Niemieckie samoloty z Trondheim zjawiły się nad portem już w czasie wyładunku, a pierwsze dwa działa przeciwlotnicze stanęły na lądzie dopiero tydzień później. Do przewożenia ludzi i zaopatrzenia z wyspy na stały ląd zebrano w końcu około 120 norweskich kutrów rybackich. Bazę floty urządzono w Skånland nad cieśniną Tjeldsund, 25 kilometrów na południe od Harstad.

Spór o szturm

Tego samego 15 kwietnia lord Cork i Mackesy spotkali się po raz pierwszy. Jak zapisał admirał, odkryli, że wyjechali z Wielkiej Brytanii z „diametralnie przeciwnymi poglądami” na to, co należy zrobić. Cork chciał uderzyć natychmiast, póki Niemcy byli wstrząśnięci utratą okrętów. Dwa niszczyciele Whitwortha, które tego dnia rozpoznawały port w Narwiku, zameldowały, że lądowanie po drugiej stronie miasta nie trafi na stałe umocnienia i może być osłaniane ogniem okrętów.

Mackesy uważał, że jego rozkazy nakazują najpierw porozumieć się z Norwegami, a potem przygotować staranny plan. Jego wojsko dopiero schodziło na ląd, musiało rozdzielić sprzęt, a nie miało dział ani barek. Brzeg półwyspu narwickiego składał się ze skał przedzielonych małymi plażami, idealnymi dla karabinów maszynowych, a z wzgórz po drugiej stronie wąskich fiordów, w Ankenes i Øyjord, Niemcy mogliby strzelać do lądujących od tyłu. Wszystko przykrywał śnieg, miejscami do pasa, a gwardziści nie mieli nart ani rakiet śnieżnych. Mackesy pisał później, że atak w takich warunkach zamieniłby „śniegi Narwiku w nową odmianę błota spod Passchendaele”. Popierało go wielu starszych oficerów na miejscu, także z marynarki.

16 kwietnia lord Cork zameldował, że atak, planowany na ten dzień, został odwołany. Londyn naciskał dalej. 17 kwietnia Admiralicja i Ministerstwo Wojny wspólnie wezwały do natychmiastowego szturmu, bo Warspite mógł zostać jeszcze tylko dwa, trzy dni, a obiecanych strzelców alpejskich skierowano do środkowej Norwegii. 18 kwietnia generał zgodził się, choć wyraźnie niechętnie, trzymać wojsko w gotowości do lądowania, jeśli ostrzał z morza złamie obronę. Po osobistym rozpoznaniu z pokładu Aurory zameldował jednak 20 kwietnia, że ostrzał nie może być skuteczny, a lądowanie z otwartych łodzi oznaczałoby „nie zneutralizowanie, lecz zniszczenie 24 Brygady Gwardii”. Ostrzał mógłby skłonić Niemców do kapitulacji tylko wtedy, gdyby objął samo miasto z jego mieszkańcami, a na to zgody gabinetu nie było. 21 kwietnia rząd w Londynie oddał lordowi Corkowi naczelne dowództwo nad całą wyprawą.

Po stronie niemieckiej sytuacja wyglądała gorzej, niż sądzono w Harstad. Dietl, wzmocniony przez około 2,6 tysiąca marynarzy z zatopionych niszczycieli, nie dostał żadnego z trzech oczekiwanych statków z zaopatrzeniem, a jego działa górskie zmyła fala z pokładów niszczycieli w czasie rejsu. Według dziennika szefa sztabu operacyjnego OKW gen. Alfreda Jodla Hitler w kilka dni po drugiej bitwie pod Narwikiem chciał nakazać Dietlowi wycofanie się do Szwecji i internowanie, a jeszcze 23 kwietnia garnizon dostał polecenie przygotowania się w razie potrzeby do ewakuacji. Brytyjska historia oficjalna uznała później, że improwizowany atak taki, jakiego chciał lord Cork, prawie na pewno zdobyłby Narwik wieczorem 13 kwietnia, gdyby wojsko wysłano z kraju w porę. Z każdym następnym dniem jego szanse malały.

Dalsze tygodnie

Bataliony brytyjskie rozstawiono wokół fiordu Ofot: Gwardię Irlandzką w Bogen, na północnym brzegu fiordu, South Wales Borderers w Skånland, połowę Gwardii Szkockiej w rezerwie w Harstad, drugą połowę w Sjøvegan. 24 kwietnia, w śnieżycy, Warspite, krążowniki i niszczyciele przez trzy godziny ostrzeliwały cele wojskowe w Narwiku i wokół niego. Niemcy nie dali żadnego znaku, że chcą się poddać, a gwardzistów, którzy weszli już na okręt, by w razie kapitulacji wyskoczyć na brzeg, odwołano. Tego samego dnia ruszyło norweskie natarcie pod Gratangen. Jeden z norweskich batalionów, okrążony we wsi 25 kwietnia, stracił około stu zabitych i rannych i około 150 jeńców, ale Niemcy po kilku dniach wycofali się z zajmowanych tam pozycji.

Pierwsze ważne posiłki przypłynęły 28 kwietnia: 27 Półbrygada Strzelców Alpejskich gen. Antoine’a Béthouarta, który przed wylądowaniem naradził się z gen. Fleischerem. Pod koniec kwietnia Brytyjczycy przeszli też na południowy brzeg fiordu Ofot, pod Ankenes. Plan Mackesy’ego polegał na tym, by podchodzić do Narwiku lądem z trzech stron, przeciąć kolej do Szwecji i czekać, aż miasto wpadnie w ręce aliantów „jak dojrzała śliwka”.

Miejsce w wojnie

Lądowanie w Harstad otworzyło najdłuższą część alianckich działań w Norwegii. Harstad stało się na osiem tygodni główną bazą wyprawy, przeżyło około 140 nalotów i przyjęło kolejne kontyngenty: na początku maja legionistów z 13 Półbrygady Legii Cudzoziemskiej, a 9 maja cztery bataliony polskiej Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich płk., a wkrótce gen. bryg. Zygmunta Bohusza-Szyszki. W rejonie Narwiku walczyły też polskie okręty, a 4 maja niemieckie bomby zatopiły w Rombaksfjordzie niszczyciel ORP Grom. Do przewozu wojsk służyły polskie transatlantyki Batory i Chrobry, z których drugi zatonął po nalocie w połowie maja w drodze do Bodø. 13 maja dowództwo wojsk lądowych objął gen. Claude Auchinleck, a Mackesy wrócił do kraju i nigdy więcej nie dostał dowództwa. Churchill, od 10 maja premier, uważał jego ostrożność za jedną z przyczyn niepowodzenia, choć historycy do dziś spierają się, czy szturm w połowie kwietnia byłby śmiałym zwycięstwem, czy krwawą klęską.

Narwik zdobyli w końcu Francuzi, Norwegowie i Polacy 28 maja, sześć tygodni po wylądowaniu w Harstad. W tym czasie Niemcy przełamali już front we Francji i Londyn postanowił wycofać wojska z Norwegii. Ewakuacja zakończyła się 8 czerwca, a 10 czerwca skapitulowały ostatnie norweskie oddziały. Opóźnienie z kwietnia miało więc skutek ostateczny: zwycięstwo pod Narwikiem przyszło za późno, by miało znaczenie strategiczne. Spór między admirałem a generałem, niejasne rozkazy z Londynu, wyprawa załadowana na inną wojnę i brak jednolitego dowództwa dostarczyły argumentów krytykom kierowania wojną w majowej debacie w Izbie Gmin, po której upadł rząd Neville’a Chamberlaina. Dla brytyjskich sztabów były zaś pierwszą, kosztowną lekcją wspólnego prowadzenia operacji przez wojsko, flotę i lotnictwo.

W tym samym czasie

(03)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.