TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Austriacka wojna domowa

Kategoria:
Działania zbrojne
Data:
12 lutego 1934
Autor:
Natalia
Tagi:
Austria, faszyzm, ruch robotniczy, Engelbert Dollfuß

Rankiem 12 lutego 1934 roku policja przyszła przeszukać w poszukiwaniu broni Hotel Schiff, siedzibę socjaldemokratów w Linzu. Członkowie Republikańskiego Związku Obronnego (Republikanischer Schutzbund), zbrojnego ramienia Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Austrii, pod wodzą miejscowego komendanta Richarda Bernaschka otworzyli ogień. W ciągu kilku godzin walki objęły robotnicze dzielnice Wiednia i przemysłowe miasta Górnej Austrii i Styrii. Przeciw kilkunastu tysiącom źle dowodzonych powstańców stanęły policja, żandarmeria, wojsko i bojówki Heimwehry, które wspierały rząd kanclerza Engelberta Dollfußa. Bundesheer strzelał z dział do wiedeńskich osiedli komunalnych. 15 lutego było po wszystkim. Historycy spierają się, czy te cztery dni zasługują na miano wojny domowej, czy raczej powstania lutowego, jak mówi część austriackiej literatury. Ich skutek nie budzi jednak wątpliwości: największa partia kraju została zdelegalizowana, a Austria stała się otwarcie dyktaturą, która cztery lata później sama, bez oparcia we własnych robotnikach, stanęła naprzeciw Hitlera.

Kraj dwóch uzbrojonych obozów

Republika powstała w 1918 roku z niemieckojęzycznych resztek monarchii Habsburgów. Połączenia z Niemcami, którego domagała się Konstytuanta w 1919 roku, zabronił traktat z Saint-Germain, więc Austria została małym państwem z wielką stolicą, podzielonym na dwa wrogie obozy. Socjaldemokraci, którym przewodził teoretyk austromarksizmu Otto Bauer, rządzili „czerwonym Wiedniem”. Burmistrz Karl Seitz budował tam z podatków od zamożnych dziesiątki tysięcy mieszkań komunalnych. Największy z tych gmachów, Karl-Marx-Hof w dzielnicy Döbling, liczył ponad kilometr długości. Na katolickiej prowincji panowali chrześcijańscy społecznicy, a ich sojusznikami były uzbrojone formacje Heimwehry, które z czasem coraz otwarciej wzorowały się na faszyzmie włoskim. Obie strony miały swoje wojsko. Republikański Związek Obronny, założony w 1923 roku, liczył w najlepszych latach kilkadziesiąt tysięcy ludzi i ukrywał magazyny broni.

Pierwsza wielka konfrontacja przyszła w lipcu 1927 roku. Po uniewinnieniu prawicowych bojówkarzy, którzy w Schattendorfie zastrzelili inwalidę wojennego i dziecko, tłum podpalił w Wiedniu Pałac Sprawiedliwości. Policja strzelała do demonstrantów i zginęło 89 osób. Od tej pory Heimwehra rosła, a socjaldemokraci byli w defensywie. Wielki kryzys, który dotarł do Austrii po krachu na Wall Street, dopełnił reszty: w 1933 roku bez pracy była mniej więcej jedna trzecia ludzi zdolnych do pracy.

Dyktatura krok po kroku

W maju 1932 roku kanclerzem został Engelbert Dollfuß, chrześcijański społecznik z rolniczej Dolnej Austrii, z koalicją, która w parlamencie miała przewagę jednego głosu. 4 marca 1933 roku, podczas sporu o jedno głosowanie w sprawie strajku kolejarzy, ustąpili wszyscy trzej przewodniczący Rady Narodowej, w tym socjaldemokrata Karl Renner. Dollfuß ogłosił, że parlament „sam się wyłączył”, i zaczął rządzić dekretami na podstawie wojennej ustawy o upoważnieniach gospodarczych z 1917 roku. 15 marca policja nie wpuściła posłów na salę obrad. Przykład szedł z Berlina, gdzie kilka tygodni wcześniej Hitler został kanclerzem, ale Dollfuß był wrogiem nazistów, a wzorem i protektorem był dla niego Benito Mussolini.

31 marca 1933 roku rząd rozwiązał Republikański Związek Obronny, w maju zakazał działalności komunistów, a 19 czerwca, po serii zamachów bombowych, także nazistowskiej NSDAP. W maju powstał Front Ojczyźniany, który miał zastąpić partie. We wrześniu Dollfuß zapowiedział budowę „społecznego, chrześcijańskiego, niemieckiego państwa Austrii na stanowej podstawie i pod silnym autorytarnym przywództwem”. W listopadzie przywrócono sądy doraźne i karę śmierci. Mussolini, z którym kanclerz spotykał się wielokrotnie, domagał się coraz wyraźniej rozprawy z socjalistami. Jeszcze w styczniu 1934 roku nalegał na to jego wysłannik, wiceminister spraw zagranicznych Fulvio Suvich.

Socjaldemokraci byli bezradni. Ich program z Linzu z 1926 roku groził burżuazji „dyktaturą” klasy robotniczej, gdyby ta próbowała obalić demokrację, ale w praktyce partia cofała się przed każdym krokiem rządu. Kierownictwo zapowiedziało, że chwyci za broń tylko wtedy, gdy rząd zdelegalizuje partię, rozwiąże związki zawodowe albo odbierze jej Wiedeń. Rokowania, w których Renner proponował jeszcze jesienią 1933 roku uznanie ustroju stanowego w zamian za przywrócenie parlamentu, zakończyły się niczym. Od stycznia 1934 roku policja przeszukiwała domy partyjne i aresztowała przywódców Schutzbundu. 11 lutego wicekanclerz i przywódca wiedeńskiej Heimwehry Emil Fey powiedział na zebraniu swoich ludzi: „Jutro zabierzemy się do pracy i wykonamy ją porządnie”.

Linz, 12 lutego

Bernaschek, partyjny sekretarz i komendant Schutzbundu Górnej Austrii, uprzedził w liście kierownictwo partii, że przy następnej rewizji odpowie siłą. Wiedeń wysłał mu w nocy zaszyfrowany telegram z rozkazem, by czekał na decyzję władz partii, ale przechwyciła go policja i do adresata nie dotarł. Gdy rano funkcjonariusze weszli do Hotelu Schiff, padły strzały. Bernaschka szybko aresztowano, ale zdążył zaalarmować oddziały w Steyr, Wels i w zagłębiu węglowym. W samym Linzu walki trwały do następnego dnia.

Wiadomość dotarła do Wiednia przed południem. Kierownictwo partii, zaskoczone tak samo jak rząd, ogłosiło strajk generalny i postawiło Schutzbund w stan gotowości. Według relacji około południa elektrownia miejska przerwała dostawy prądu i stanęły tramwaje. Na tym jednak strajk się skończył. Kolejarze, pocztowcy i większość zakładów pracowały dalej, bo po latach bezrobocia i przegranych sporów robotnicy bali się utraty pracy. Wojsko, policja i żandarmeria pozostały lojalne wobec rządu, choć powstańcy liczyli na to, że część żołnierzy przejdzie na ich stronę. Jeszcze tego samego popołudnia rząd zdelegalizował partię socjaldemokratyczną i rozszerzył sądy doraźne na przestępstwo buntu. Burmistrza Seitza aresztowano w jego gabinecie w ratuszu.

Walki w Wiedniu i na prowincji

Schutzbund miał plan wojny domowej, który od 1931 roku przygotowywał jego szef sztabu Alexander Eifler. Zakładał błyskawiczne opanowanie koszar i komisariatów, a w razie niepowodzenia obronę w robotniczych osiedlach. Eifler siedział jednak od początku lutego w areszcie, a dowódcy dzielnic często nie wiedzieli, gdzie są magazyny broni i co robią sąsiedzi. W efekcie nie było ani ataku, ani jednego kierownictwa, tylko wiele odosobnionych punktów oporu. Ludzie zabarykadowali się w wielkich domach komunalnych: w Karl-Marx-Hofie w Döblingu, w Goethehofie w Kaisermühlen, w Sandleitenhofie w Ottakringu, w Reumannhofie na Margareten i w domu robotniczym w Ottakringu. Najdłużej walczono w Floridsdorfie za Dunajem, gdzie obrońcy kilku osiedli i domu robotniczego złożyli broń dopiero 14 lutego.

Policja otaczała osiedla i próbowała je zdobyć. Gdy napotykała opór, wzywała wojsko, które od początku planowało użycie artylerii do walk w mieście. Od 12 lutego działa polowe ostrzeliwały Karl-Marx-Hof, Goethehof i inne budynki, w których mieszkały tysiące rodzin. Po latach pojawiła się teza, że wojsko strzelało amunicją ćwiczebną, ale austriacki historyk wojskowości Kurt Peball wykazał już w 1974 roku na podstawie akt, że używano ostrej amunicji bojowej. Karl-Marx-Hof poddał się po ostrzale. Paradoksalnie w samym gmachu nikt nie zginął, a w całym Döblingu było 19 zabitych. Z relacji ówczesnych mieszkańców śródmieścia wiadomo, jak bardzo te walki były ograniczone. Pisarz Stefan Zweig wspominał, że przebywał wtedy w Wiedniu i niczego nie widział: w centrum życie toczyło się zwyczajnie, a na przedmieściach strzelały armaty.

Poza Wiedniem walczono w Linzu i w Steyr, w zagłębiu węglowym Górnej Austrii, w St. Pölten, a w Styrii w Grazu i Eggenbergu, w Weiz, Kapfenbergu, Judenburgu i w Bruck an der Mur. Tam polityczne przywództwo objął poseł Koloman Wallisch, dawny działacz węgierskiej republiki rad Béli Kuna, który po jej upadku w 1919 roku uciekł do Jugosławii, a potem osiadł w Styrii. Gdy 13 lutego nadeszło wojsko, Wallisch z kilkuset ludźmi wycofał się w góry. W Karyntii, Tyrolu, Salzburgu, Vorarlbergu, Burgenlandzie i na większości terenu Dolnej Austrii panował spokój, a część miejscowych socjaldemokratów od razu odcięła się od powstania. Siły były nierówne: według szacunków od 10 do 20 tysięcy członków Schutzbundu, z których tylko część rzeczywiście walczyła, stanęło przeciw blisko 60 tysiącom ludzi z wojska, policji, żandarmerii i formacji ochotniczych. 15 lutego ucichły ostatnie strzały w Styrii.

Ofiary i egzekucje

Rząd ogłosił 1 marca 1934 roku, że zginęło 104 członków sił porządkowych i 193 cywilów, a rannych zostało ponad 800 osób. Socjaldemokraci uważali te liczby za zaniżone. Brytyjski dziennikarz G.E.R. Gedye pisał o 1500–2000 zabitych. Dziś najczęściej przyjmuje się wyniki badań austriackiego historyka Kurta Bauera, który ustalił nazwiska ofiar: zginęło od około 350 do 370 osób, w tym około 110 po stronie rządowej, podobna liczba powstańców i co najmniej 110 osób postronnych, które nie brały udziału w walkach. Najwięcej ofiar, ponad 200, było w Wiedniu.

Sądy doraźne, złożone z czterech sędziów zawodowych, orzekały w ciągu trzech dni. Skazały na śmierć 24 osoby. Piętnaście ułaskawiono, dziewięciu mężczyzn powieszono. Pierwszy był 14 lutego ciężko ranny Karl Münichreiter, którego przyniesiono pod szubienicę na noszach. 15 lutego stracono inżyniera Georga Weissela, komendanta zawodowej straży pożarnej we Floridsdorfie. Wallischa schwytano 18 lutego w Ardning, a dzień później sąd doraźny w Leoben skazał go na śmierć i jeszcze tej nocy wykonano wyrok. Żeby móc go osądzić w trybie doraźnym, przedłużono obowiązywanie sądów doraźnych. Prośby o łaskę, z którymi wystąpili wiedeński kardynał Theodor Innitzer i Stolica Apostolska, pozostały bez odpowiedzi. Nawet w rządzie egzekucje były sporne: przywódca Heimwehry Ernst Rüdiger Starhemberg uważał je za bezsensowną zemstę, a Fey ich żądał. Minister sprawiedliwości Kurt Schuschnigg nie przedstawiał próśb o łaskę prezydentowi. Socjaldemokraci przez dziesięciolecia nazywali potem Dollfußa „mordercą robotników”.

Otto Bauer i były minister obrony Julius Deutsch uciekli 13 lutego do Czechosłowacji, co rządowa propaganda wypominała im przy każdej okazji. W Brnie założyli zagraniczne biuro partii. Ci, którzy zostali w kraju, działali w podziemiu jako Rewolucyjni Socjaliści. Tysiące ludzi aresztowano, a obóz dla internowanych w Wöllersdorfie, założony jesienią 1933 roku dla komunistów i nazistów, zapełnił się teraz także socjaldemokratami. Rozwiązano partię, związki zawodowe i wszystkie organizacje robotnicze. Wiedeń stracił samorząd. Aresztowano m.in. Seitza, Rennera i dawnego komendanta Schutzbundu generała Theodora Körnera, późniejszego prezydenta Austrii. Kilkuset członków Schutzbundu wyjechało do Związku Radzieckiego, gdzie przyjęto ich jak bohaterów. Wielu z nich zginęło potem w wielkiej czystce, a inni walczyli w Brygadach Międzynarodowych w Hiszpanii.

Państwo stanowe

Lutowe zwycięstwo otworzyło drogę do nowego ustroju. 17 marca 1934 roku Dollfuß, Mussolini i węgierski premier Gyula Gömbös podpisali w Rzymie protokoły, które jeszcze ściślej związały Austrię z Włochami i Węgrami. Pod koniec kwietnia zwołany na jedno posiedzenie kadłubowy parlament, już bez posłów socjaldemokratycznych, zatwierdził setki rządowych dekretów, a 1 maja weszła w życie nowa konstytucja, ogłoszona „w imię Boga Wszechmogącego”. Republika zmieniła się w Federalne Państwo Austriackie z Frontem Ojczyźnianym jako jedyną organizacją polityczną. Ustrój ten, oparty na encyklice „Quadragesimo anno” papieża Piusa XI i na wzorach włoskich, jego przeciwnicy nazwali austrofaszyzmem. Część historyków woli określenia „państwo stanowe” albo „dyktatura Dollfußa i Schuschnigga”, bo w odróżnieniu od włoskiego faszyzmu i niemieckiego narodowego socjalizmu reżim nie miał ani masowego ruchu, ani rasowej ideologii.

Znaczenie

Luty 1934 roku stał się w Europie symbolem pierwszego zbrojnego oporu robotników przeciw faszyzmowi. Broszurę Otto Bauera o powstaniu przetłumaczono na wiele języków, a europejska lewica, która w tych samych tygodniach przeżyła w Paryżu prawicowe zamieszki z 6 lutego, coraz głośniej mówiła o potrzebie wspólnego frontu przeciw faszyzmowi. Dla samej Austrii skutki okazały się fatalne. Dollfuß prowadził wojnę na dwa fronty, przeciw lewicy i przeciw nazistom, i w lutym zniszczył tę siłę, która mogła najmocniej bronić niepodległego kraju przed Hitlerem. Socjaldemokratyczni robotnicy, mniej więcej jedna trzecia społeczeństwa, odwrócili się od państwa, które strzelało do ich domów i wieszało ich towarzyszy. Według późniejszych szacunków reżim mógł liczyć na poparcie mniej więcej jednej trzeciej obywateli.

Pięć miesięcy później naziści spróbowali obalić rząd sami i zamordowali Dollfußa. Następca, Kurt Schuschnigg, rządził w kraju, którego jedynym zewnętrznym oparciem pozostawały Włochy. Gdy po wojnie w Abisynii Mussolini zbliżył się do Hitlera, Austria została bez obrońcy. W marcu 1938 roku Schuschnigg próbował w ostatniej chwili porozumieć się z podziemnymi socjaldemokratami, ale było już za późno. W więzieniach i obozach państwa stanowego socjaldemokraci i naziści siedzieli obok siebie, a dla jednych i drugich wrogiem był austrofaszyzm. Po 1945 roku obie wielkie partie, socjaldemokraci i chadecy, wyciągnęły z lat 1927–1938 wniosek, że nie wolno już doprowadzić do wojny domowej. Stąd wzięła się długa tradycja wielkiej koalicji w Drugiej Republice. Spór o luty 1934 roku i o Dollfußa toczy się w Austrii do dziś.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.