1941–1942: Japońska ofensywa na Pacyfiku
Bitwa na Morzu Koralowym
- Daty:
- 4–8 maja 1942
- Front:
- Pacyfik
- Miejsce:
- Morze Koralowe między Nową Gwineą, Wyspami Salomona i północno-wschodnią Australią: Tulagi na Wyspach Salomona, wody na południe od Luizjadów i na zachód od GuadalcanaluNa mapie bitew →
- Strony:
- JaponiaShigeyoshi Inoue, Takeo Takagi, Chūichi Hara, Aritomo GotōStany ZjednoczoneFrank Jack Fletcher, Aubrey FitchAustraliaJohn Crace
- Wynik:
- Taktyczne zwycięstwo Japonii, strategiczne zwycięstwo aliantów. Japończycy zatopili lotniskowiec „Lexington”, niszczyciel „Sims” i zbiornikowiec „Neosho” oraz uszkodzili „Yorktown”, sami stracili lekki lotniskowiec „Shōhō”, niszczyciel i kilka mniejszych jednostek, a „Shōkaku” został ciężko uszkodzony. Inoue odwołał morski desant na Port Moresby – pierwszy raz w tej wojnie japońska ofensywa zawróciła przed celem – a „Shōkaku” i „Zuikaku” zabrakło miesiąc później pod Midway.
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Japonia, Stany Zjednoczone, Australia, imperializm japoński

Nazwa i daty
Bitwą na Morzu Koralowym nazywa się walki japońskiej floty z amerykańskimi i australijskimi siłami morskimi oraz lotnictwem w pierwszych dniach maja 1942 roku na wodach między Nową Gwineą, Wyspami Salomona i północno-wschodnim wybrzeżem Australii. W Japonii nosi ona nazwę bitwy morskiej na Morzu Koralowym (サンゴ海海戦, Sangokai kaisen). Wywołała ją japońska operacja MO, której celem było zajęcie Port Moresby, głównej bazy aliantów na Nowej Gwinei, oraz Tulagi na Wyspach Salomona.
Była to pierwsza w historii bitwa morska, w której okręty przeciwników ani razu się nie zobaczyły i nie oddały do siebie ani jednego strzału z dział. Całą walkę prowadziły samoloty startujące z lotniskowców, na odległość dwustu i więcej mil morskich. Była to zarazem pierwsza bitwa, w której lotniskowiec walczył z lotniskowcem.
Za ramy bitwy większość opracowań przyjmuje 4–8 maja 1942 roku: od pierwszego uderzenia amerykańskich samolotów pokładowych na okręty pod Tulagi do starcia lotniskowców 8 maja, po którym obie strony się wycofały. Sam desant na Tulagi, który otworzył operację MO, nastąpił dzień wcześniej, 3 maja; część autorów liczy bitwę już od tego dnia. Jej epilogiem były wydarzenia następnych dni: 10 maja japoński zespół lotniskowców zrezygnował z pościgu, a 11 maja amerykański niszczyciel dobił dryfujący wrak zbiornikowca „Neosho”.
Godziny w źródłach różnią się, bo Japończycy liczyli czas według Tokio, a Amerykanie według strefy, w której operowali. Różnią się też liczby strąconych samolotów i zabitych, często dlatego, że uwzględniają albo pomijają samoloty lądowe i wodnosamoloty. Przy liczbach zaznaczono więc, skąd pochodzą.
Tło
W pierwszych pięciu miesiącach wojny na Pacyfiku Japonia zdobyła więcej, niż sama planowała. Po Pearl Harbor, Malajach, Singapurze i Holenderskich Indiach Wschodnich jej 4 Flota wiceadmirała Shigeyoshiego Inoue zajęła 23 stycznia 1942 roku Rabaul na Nowej Brytanii i uczyniła z niego główną bazę na południowym Pacyfiku. 8 marca Japończycy wylądowali w Lae i Salamaui na Nowej Gwinei, a w marcu i kwietniu sięgnęli po północne Wyspy Salomona.
Co dalej, o tym w Tokio się spierano. Sztab Generalny Marynarki admirała Osamiego Nagano myślał nawet o desancie w północnej Australii, ale armia odmówiła, bo nie miała na to ani wojsk, ani statków. Przyjęto rozwiązanie pośrednie, za którym opowiadał się Inoue: zająć Port Moresby i Tulagi, by osłonić Rabaul i objąć zasięgiem samolotów północną Australię, a później – w operacji FS – sięgnąć po Nową Kaledonię, Fidżi i Samoa, przecinając szlak ze Stanów Zjednoczonych do Australii. Po zajęciu Port Moresby okręty miały jeszcze w operacji RY zająć Nauru i wyspę Banaba (Ocean) ze złożami fosforytów.
Marcowy desant w Lae i Salamaui nauczył Inoue ostrożności. 10 marca samoloty z lotniskowców „Lexington” i „Yorktown”, przelatując nad górami Nowej Gwinei, zatopiły u brzegu trzy jego transportowce, a nad Port Moresby i Rabaulem coraz częściej pojawiały się bombowce z lotnisk w Australii, poza zasięgiem japońskiego lotnictwa. Inoue uznał, że konwój z wojskiem nie dotrze do Port Moresby bez osłony lotniskowców, i poprosił o nie dowódcę Połączonej Floty, admirała Isoroku Yamamoto.
Yamamoto miał wtedy inne plany. Przygotowywał na czerwiec wielką operację przeciwko Midway, która miała wciągnąć amerykańskie lotniskowce do rozstrzygającej bitwy w środkowej części Pacyfiku, a rajd Doolittle’a 18 kwietnia przekonał sztab marynarki, że tej operacji nie można odkładać. Mimo to Yamamoto wydzielił dla operacji MO 5 Dywizjon Lotniskowców – dwa wielkie, nowoczesne okręty „Shōkaku” i „Zuikaku”, które w grudniu uczestniczyły w ataku na Pearl Harbor, a w kwietniu w rajdzie na Ocean Indyjski w zespole wiceadmirała Chūichiego Nagumo – a także lekki lotniskowiec „Shōhō”, ciężkie krążowniki i niszczyciele. Morską częścią operacji dowodził Inoue, który kierował nią z krążownika „Kashima” w Rabaulu. Lotniskowce miały wrócić do Połączonej Floty na czas przed Midway. Historycy, między innymi H.P. Willmott, Jonathan Parshall i Anthony Tully, uważają ten podział sił za jeden z najpoważniejszych błędów Yamamoto: dwie operacje naraz osłabiły japońską flotę w obu bitwach.
Plan był typowo japoński – rozbity na wiele zespołów działających z różnych kierunków. 3 maja zespół kontradmirała Kiyohide Shimy miał zająć Tulagi i założyć tam bazę wodnosamolotów. Zespół Inwazyjny Port Moresby kontradmirała Kōsō Abe – jedenaście transportowców z około 5 tysiącami żołnierzy Oddziału Mórz Południowych i około 500 żołnierzami piechoty morskiej, osłanianych przez krążownik lekki i sześć starych niszczycieli kontradmirała Sadamichiego Kajioki – miał wyjść z Rabaulu 4 maja, przepłynąć przez cieśninę Jomard w Luizjadach, okrążyć południowo-wschodni kraniec Nowej Gwinei i wysadzić desant pod Port Moresby 10 maja. Bliską osłonę dawała Grupa Osłonowa kontradmirała Aritomo Gotō z „Shōhō” i czterema ciężkimi krążownikami. Zespół Uderzeniowy Lotniskowców wiceadmirała Takeo Takagiego – „Shōkaku” i „Zuikaku”, dwa ciężkie krążowniki i sześć niszczycieli, z kontradmirałem Chūichim Harą jako dowódcą lotniskowców – miał okrążyć Wyspy Salomona od wschodu, wejść na Morze Koralowe od strony Guadalcanalu i zniszczyć alianckie okręty, które przyszłyby Port Moresby na ratunek.
W Port Moresby stało wtedy nieco ponad 5 tysięcy żołnierzy, w większości słabo wyszkolonych i uzbrojonych australijskich milicjantów. Desant doświadczonych japońskich oddziałów miał duże szanse powodzenia.
Wywiad i decyzje aliantów
Japończycy nie wiedzieli, że ich plan od tygodni czytają przeciwnicy. Amerykańscy kryptolodzy pracowali nad głównym szyfrem operacyjnym japońskiej marynarki, nazywanym przez nich JN-25B. Na początku 1942 roku odczytywali zaledwie fragmenty depesz, ale pod koniec kwietnia rozumieli już znaczną ich część. Nad szyfrem pracowały zespoły w Waszyngtonie, na Hawajach (stacja HYPO komandora porucznika Josepha Rocheforta) i w Melbourne (amerykańsko-australijsko-brytyjski FRUMEL). W marcu w depeszach pojawił się kryptonim MO, a 13 kwietnia Brytyjczycy odczytali wiadomość, że 5 Dywizjon Lotniskowców idzie z Formozy przez Truk do Inoue; sami wskazali Port Moresby jako prawdopodobny cel. Do 27 kwietnia wywiad ustalił większość szczegółów, w tym przybliżone terminy.
Admirał Chester Nimitz, dowódca Floty Pacyfiku, po naradzie z admirałem Ernestem Kingiem postanowił stawić czoło Japończykom wszystkimi czterema lotniskowcami, jakie miał. Dwa z nich, „Enterprise” i „Hornet”, wracały jednak dopiero z rajdu na Tokio i zespół wiceadmirała Williama Halseya nie zdążył na Morze Koralowe. „Saratoga” była w naprawie po styczniowym storpedowaniu. Walczyć musiały więc dwa lotniskowce: Task Force 17 kontradmirała Franka Jacka Fletchera z „Yorktownem”, który już od lutego operował na południowym Pacyfiku, i Task Force 11 kontradmirała Aubreya Fitcha z „Lexingtonem”. Fletcher, jako starszy, objął dowództwo całości. Choć Morze Koralowe leżało w obszarze dowodzenia generała Douglasa MacArthura, który od marca był w Australii, Fletcher meldował się Nimitzowi, a z lotnictwem lądowym MacArthura współpracował na odległość, z dużymi trudnościami.
Do lotniskowców dołączył zespół krążowników pod dowództwem kontradmirała Johna Crace’a, urodzonego w Australii oficera Royal Navy, który dowodził eskadrą australijską: australijskie krążowniki „Australia” i „Hobart”, amerykański krążownik „Chicago” oraz niszczyciele.
Siły przeciwników
Po stronie japońskiej w operacji MO wzięły udział trzy lotniskowce – „Shōkaku”, „Zuikaku” i „Shōhō” – z około 140 samolotami, dziewięć krążowników, kilkanaście niszczycieli, okręty pomocnicze i transportowce oraz lotnictwo lądowe 25 Flotylli Powietrznej z Rabaulu, a także łodzie latające i wodnosamoloty z baz na Wyspach Salomona i Luizjadach. Według amerykańskiego historyka Johna Lundstroma „Shōkaku” miał 58 samolotów, „Zuikaku” 63, a „Shōhō” 18. Załogi lotnicze 5 Dywizjonu należały do najlepiej wyszkolonych na świecie, choć były w nim młodsze od weteranów z „Akagi” czy „Kagi”.
Alianci mieli dwa wielkie lotniskowce z około 130 samolotami – myśliwcami F4F Wildcat, bombowcami nurkującymi SBD Dauntless i przestarzałymi samolotami torpedowymi TBD Devastator – osiem krążowników, czternaście niszczycieli i dwa zbiornikowce, a w Australii i Port Moresby bombowce B-17 i inne samoloty lądowe. Amerykanie mieli przewagę w postaci radaru, który pozwalał wcześnie wykrywać nadlatujące samoloty i naprowadzać na nie myśliwce. Japończycy – w postaci lepszych samolotów torpedowych i lepiej zgranych załóg.
Przebieg: Tulagi (3–4 maja)
1 maja „Yorktown” i „Lexington” spotkały się około 300 mil morskich na północny zachód od Nowej Kaledonii. Ponieważ zespół Fitcha miał tankować do 4 maja, Fletcher popłynął z „Yorktownem” na północny zachód sam. Tego samego dnia z Truku wyszedł zespół Takagiego. Japończycy chcieli po drodze przerzucić do Rabaulu dziewięć myśliwców Zero, ale dwie próby udaremniła pogoda, co kosztowało ich dwa dni. Linia okrętów podwodnych, która miała wykryć Amerykanów, zajęła pozycję za późno: Fletcher był już na Morzu Koralowym.
Rankiem 3 maja zespół Shimy wysadził bez walki piechotę morską na Tulagi; mała australijska załoga, ostrzeżona zawczasu, ewakuowała się dzień wcześniej. Japończycy od razu zaczęli budować bazę wodnosamolotów, a samoloty z „Shōhō” osłaniały desant do popołudnia, po czym zespół Gotō odpłynął tankować. Wieczorem Fletcher dostał meldunek o japońskich okrętach pod Tulagi i ruszył pełną szybkością na północ.
Rankiem 4 maja z pozycji około 100 mil morskich na południe od Guadalcanalu „Yorktown” wysłał trzy kolejne uderzenia, łącznie 60 samolotów. Japończycy byli całkowicie zaskoczeni. Lotnicy meldowali o zatopieniu wielu okrętów, w rzeczywistości jednak zatopili niszczyciel „Kikuzuki” i trzy małe trałowce, uszkodzili kilka innych okrętów i zniszczyli cztery wodnosamoloty. Amerykanie stracili trzy samoloty, ale uratowano wszystkie załogi. Wynik był skromny w stosunku do wysiłku, a amerykańskie bomby i torpedy często chybiały. Ważniejsze było co innego: Japończycy dowiedzieli się, że na Morzu Koralowym jest co najmniej jeden amerykański lotniskowiec. Takagi przerwał tankowanie i ruszył na południe.
Przebieg: wzajemne poszukiwania (5–6 maja)
5 maja „Yorktown” połączył się z „Lexingtonem” i krążownikami Crace’a około 320 mil morskich na południe od Guadalcanalu. Myśliwce z „Yorktowna” zestrzeliły japońską łódź latającą H6K, zanim zdążyła nadać meldunek, ale jej zniknięcie powiedziało Japończykom wystarczająco dużo. Z Pearl Harbor Fletcher otrzymał wiadomość, że desant na Port Moresby nastąpi 10 maja, a japońskie lotniskowce będą blisko konwoju; postanowił więc zatankować i 7 maja stoczyć bitwę u Luizjadów.
Takagi tymczasem okrążył Wyspy Salomona od wschodu i w nocy z 5 na 6 maja wszedł na Morze Koralowe. 6 maja około 10.00 łódź latająca z Tulagi wykryła zespół Fletchera. Takagi, wciąż tankujący, był wtedy około 300 mil morskich na północ, na granicy zasięgu swoich samolotów, i nie zaatakował; wysłał tylko Harę z lotniskowcami na południe, by o świcie był gotów do uderzenia. Amerykańskie samoloty rozpoznawcze przez cały dzień niczego nie znalazły, bo Japończycy byli tuż poza ich zasięgiem. Bombowce B-17 z Australii kilka razy bez skutku zaatakowały za to zbliżający się konwój inwazyjny i zespół Gotō, a ich meldunki o lotniskowcu przy konwoju utwierdziły Fletchera w przekonaniu, że główne siły japońskie są na północnym zachodzie.
Wieczorem Fletcher odesłał zbiornikowiec „Neosho” z niszczycielem „Sims” na południe, w miejsce, które uważał za bezpieczne, i skierował zespół ku Luizjadom. Około 20.00 lotniskowce obu stron dzieliło tylko około 70 mil morskich, ale żadna ze stron o tym nie wiedziała; Hara zawrócił na spotkanie z Takagim.
Przebieg: „Neosho”, „Sims” i „Shōhō” (7 maja)
7 maja obie strony uderzyły w nie te cele, których szukały. O świcie Fletcher odesłał krążowniki Crace’a na zachód, by zablokowały cieśninę Jomard, nawet jeśli bez osłony lotniczej i kosztem obrony przeciwlotniczej własnych lotniskowców; uznał, że konwój nie może prześlizgnąć się do Port Moresby, gdy on sam będzie walczył z lotniskowcami. Obie strony wysłały samoloty rozpoznawcze.
O 7.22 samolot z „Shōkaku” zameldował na południu „lotniskowiec, krążownik i trzy niszczyciele”. Były to w rzeczywistości „Neosho” i „Sims”. Hara, za zgodą Takagiego, poderwał wszystko, co miał: 78 samolotów. Nad celem lotnicy przez dwie godziny na próżno szukali lotniskowców, aż zrozumieli pomyłkę; samoloty torpedowe zawróciły, a 36 bombowców nurkujących spadło na oba okręty. „Sims”, trafiony trzema bombami, przełamał się i zatonął w ciągu kilkudziesięciu sekund – z blisko dwustuosobowej załogi ocalało zaledwie kilkunastu marynarzy. „Neosho”, trafiony siedmioma bombami i dodatkowo uderzony przez zestrzelony bombowiec, nie zatonął, lecz bez napędu dryfował przez cztery dni, a podane przez niego błędne współrzędne utrudniły poszukiwania. Dla Japończyków ten atak oznaczał stracony dzień: ich główne siły uderzeniowe walczyły ze zbiornikowcem, gdy amerykańskie lotniskowce pozostawały nieodkryte.
Fletchera spotkała podobna pomyłka. O 8.15 pilot z „Yorktowna” zameldował „dwa lotniskowce i cztery ciężkie krążowniki” na północ od Luizjadów; w rzeczywistości widział dwa krążowniki i dwa niszczyciele, a błąd powstał przy kodowaniu meldunku. Fletcher, przekonany, że znalazł japońskie lotniskowce, wysłał do ataku 93 samoloty. Gdy pilot wylądował i błąd wyszedł na jaw, samoloty były już w powietrzu. Uratował je przypadek: bombowce B-17 zameldowały w pobliżu lotniskowiec z konwojem i Fletcher przekierował na niego uderzenie. Był to „Shōhō” z zespołem Gotō.
Około 10.40 nad „Shōhō”, osłanianym przez zaledwie kilka myśliwców, pojawiły się samoloty „Lexingtona”, a po nich „Yorktowna”. Lekki lotniskowiec otrzymał według amerykańskich danych kilkanaście bomb i co najmniej siedem torped i o 11.35 zatonął niedaleko wyspy Misima; uratowano około 200 z ponad 800 członków załogi. Amerykanie stracili trzy samoloty. Komandor podporucznik Robert Dixon z „Lexingtona” nadał improwizowany meldunek: „Scratch one flat top!” („Skreślcie jeden płaskopokładowiec”), który stał się jednym z najsłynniejszych zdań wojny na Pacyfiku. Był to pierwszy japoński lotniskowiec zatopiony w tej wojnie.
Strata „Shōhō” wstrząsnęła Inoue. Kazał konwojowi zawrócić na północ, a Takagiemu zniszczyć amerykańskie lotniskowce. Po południu samoloty lądowe z Rabaulu – bombowce torpedowe G4M i bombowce G3M – zaatakowały zespół Crace’a, meldując o zatopieniu pancernika. W rzeczywistości zręczne manewry uchroniły krążowniki przed trafieniami bombami i torpedami – na „Chicago”, ostrzelanym z broni pokładowej samolotów, zginęło dwóch marynarzy – a Japończycy stracili cztery bombowce torpedowe; zaraz potem zespół omyłkowo zbombardowały amerykańskie B-17, na szczęście niecelnie. Crace, bez osłony i bez wiadomości od Fletchera, który zachowywał ciszę radiową, wycofał się na południe od Luizjadów, nadal jednak strzegąc drogi do Port Moresby.
O zmierzchu Hara wysłał 27 najlepszych załóg na zachód, w miejsce, gdzie domyślał się Amerykanów. Radar wykrył ich nad zespołem Fletchera; Wildcaty zestrzeliły kilka samolotów, a reszta zrzuciła bomby i torpedy do morza. Po zachodzie słońca kilka japońskich bombowców, zagubionych w ciemności, próbowało wylądować na „Yorktownie”, myląc go z własnym lotniskowcem, zanim przegonił je ogień przeciwlotniczy niszczycieli. Z 27 samolotów wróciło 18. Wieczorem Inoue przesunął desant na Port Moresby na 12 maja.
Przebieg: starcie lotniskowców (8 maja)
Nad ranem 8 maja role się odwróciły. Front chmur, który poprzedniego dnia ukrywał Amerykanów, przesunął się nad zespół Takagiego, a nad lotniskowcami Fletchera, którymi taktycznie kierował tego dnia Fitch, niebo było prawie czyste. O 8.20 bombowiec rozpoznawczy z „Lexingtona” dostrzegł przez lukę w chmurach japońskie lotniskowce; dwie minuty później samolot z „Shōkaku” wykrył Amerykanów. Dzieliło ich około 210 mil morskich. Obie strony wysłały uderzenia niemal w tej samej chwili: Japończycy 69 samolotów, Amerykanie – oddzielnie z każdego lotniskowca – 39 z „Yorktowna” i 36 z „Lexingtona”.
Bombowce nurkujące „Yorktowna” dotarły nad cel o 10.32 i zaczekały na wolniejsze samoloty torpedowe. „Zuikaku” skrył się w szkwale i uszedł uwadze atakujących. „Shōkaku” otrzymał dwie bomby, które rozdarły dziób i zniszczyły przednią część pokładu lotniczego; samoloty torpedowe chybiły, ich torpedy były zresztą powolne i zawodne. Grupa „Lexingtona” w większości nie odnalazła celu w chmurach, ale jej bombowce trafiły „Shōkaku” trzecią bombą. Lotniskowiec płonął, miał ponad dwustu zabitych i rannych i nie mógł już przyjmować samolotów. Wygięty, zniszczony pokład lotniczy wyłączył go z walki. O 12.10 „Shōkaku” w eskorcie niszczycieli odszedł na północ.
Japońskie uderzenie było lepiej zgrane. O 10.55 radar „Lexingtona” wykrył je z odległości blisko 70 mil morskich, ale większość myśliwców osłony, ustawiona za nisko, minęła się z napastnikami. O 11.13 rozpoczął się atak. „Yorktown”, mniejszy i zwrotniejszy, uniknął torped, lecz o 11.27 bomba przebiła cztery pokłady i wybuchła w jego wnętrzu, zabijając i raniąc kilkudziesięciu ludzi; bliskie wybuchy uszkodziły kadłub. Wielki „Lexington”, przebudowany z krążownika liniowego i znacznie mniej zwrotny, został otoczony z obu burt przez samoloty torpedowe i otrzymał dwie torpedy oraz dwie bomby. Po kilkunastu minutach ataku przechylony lotniskowiec wciąż mógł płynąć z szybkością 24 węzłów i przyjmować samoloty, a pożary wkrótce opanowano. W drodze powrotnej obie grupy uderzeniowe przelatywały obok siebie i walczyły w powietrzu; zginął między innymi dowodzący japońskim atakiem komandor podporucznik Kakuichi Takahashi.
O 12.47 na „Lexingtonie” iskry z pozostawionych bez nadzoru silników elektrycznych zapaliły opary benzyny lotniczej, które wydobyły się z pękniętych przez torpedę zbiorników. Wybuch zabił 25 ludzi i wywołał pożar. Kolejne eksplozje nastąpiły o 14.42 i 15.25, a o 15.38 ogień uznano za nie do opanowania. Po 17.00 załoga zaczęła opuszczać okręt – spokojnie i w porządku, a niszczyciele przejęły z wody i burt prawie wszystkich, w tym Fitcha i dowódcę okrętu, komandora Fredericka Shermana. Wieczorem niszczyciel „Phelps” dobił płonący lotniskowiec pięcioma torpedami; o 19.52 „Lexington” zatonął, zabierając 216 członków załogi i 36 samolotów. Był to pierwszy wielki amerykański lotniskowiec stracony w tej wojnie (wcześniej, w lutym, zatonął tylko dawny „Langley”, służący już jako transportowiec samolotów), a zarazem jedna czwarta sił lotniskowców Floty Pacyfiku.
Po południu obie strony oceniły sytuację. Do Fletchera docierały meldunki o dwóch nieuszkodzonych japońskich lotniskowcach; mając oba okręty uszkodzone, wielkie straty w myśliwcach i bez paliwa z „Neosho”, wycofał się na południe. Takagi miał na „Zuikaku” zaledwie kilkadziesiąt sprawnych samolotów – według Hary 24 myśliwce, 8 bombowców nurkujących i 4 samoloty torpedowe – i mało paliwa. Zameldował Inoue o zatopieniu dwóch amerykańskich lotniskowców, ale zastrzegł, że nie może dalej osłaniać desantu. Inoue odwołał konwój do Rabaulu i przesunął operację MO na 3 lipca.
Epilog (9–11 maja)
Wieczorem 8 maja Yamamoto, niezadowolony z ostrożności Inoue, rozkazał zawrócić, dobić alianckie okręty i dokończyć zajęcie Port Moresby. Inoue nie cofnął jednak odwołania konwoju, a jedynie posłał Takagiego i Gotō w pościg. Okręty Takagiego cały 9 maja tankowały, a gdy 10 maja ich samoloty przeszukały Morze Koralowe, Fletcher i Crace byli już daleko. Takagi zawrócił, a Yamamoto odesłał „Zuikaku” do Japonii po nowe samoloty. 11 maja amerykański samolot patrolowy odnalazł dryfujący „Neosho”; niszczyciel „Henley” zabrał z niego 109 rozbitków oraz 14 ocalałych z „Simsa” i zatopił wrak ogniem artylerii. Część załogi, która po ataku 7 maja przedwcześnie opuściła zbiornikowiec na tratwach, zginęła; później odnaleziono tylko kilku z nich.
Operacja RY także się nie powiodła. 12 maja amerykański okręt podwodny zatopił jej okręt flagowy, a gdy 15 maja japoński samolot dostrzegł na wschód od Wysp Salomona zespół Halseya, który Nimitz celowo kazał pokazać przeciwnikowi, Inoue odwołał i tę operację.
Straty
Według zestawień opartych na badaniach Lundstroma i innych historyków Amerykanie stracili lotniskowiec „Lexington”, niszczyciel „Sims” i zbiornikowiec „Neosho”, a „Yorktown” został uszkodzony. Utracili około 69 samolotów pokładowych, w tym ponad pięćdziesiąt z „Lexingtona”. Zginęło od około 650 do ponad 700 ludzi, w zależności od tego, jak liczy się zabitych z „Simsa” i „Neosho”; najwięcej na „Simsie”, „Neosho” i „Lexingtonie”.
Japończycy stracili lekki lotniskowiec „Shōhō”, niszczyciel „Kikuzuki”, trzy trałowce pod Tulagi i kilka mniejszych jednostek, a „Shōkaku” został ciężko uszkodzony. Liczba straconych przez nich samolotów różni się w opracowaniach od około 70 do blisko 100, zależnie od tego, czy liczy się maszyny lądowe i wodnosamoloty oraz samoloty zepchnięte za burtę jako niezdatne do naprawy. Zginęło około 966 ludzi, w tym ponad 600 z „Shōhō”. W tonażu zatopionych okrętów Japończycy wygrali zdecydowanie: posłali na dno ponad 41 tysięcy ton, tracąc około 19 tysięcy.
Straty w ludziach mówią jednak coś ważniejszego. Japonia straciła na Morzu Koralowym około 90 doświadczonych lotników pokładowych, których nie miała kim zastąpić; Amerykanie – około 35. Obie strony przesadziły też w komunikatach: Amerykanie ogłosili zatopienie kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu japońskich okrętów, Japończycy – dwóch amerykańskich lotniskowców i pancernika.
Znaczenie
Liczony w okrętach, wynik bitwy był korzystny dla Japonii: zatopiła wielki lotniskowiec, który stanowił jedną czwartą amerykańskich sił lotniskowcowych na Pacyfiku, za cenę lekkiego lotniskowca. Strategicznie jednak bitwa była zwycięstwem aliantów. Japończycy nie osiągnęli celu, dla którego ją zaczęli: konwój z wojskiem zawrócił do Rabaulu, a Port Moresby nie zostało zaatakowane od strony morza. Po raz pierwszy w tej wojnie japońska ofensywa została zatrzymana przed celem, co po pięciu miesiącach klęsk od Pearl Harbor po Singapur i Jawę miało dla aliantów ogromne znaczenie moralne. W Australii, która wciąż obawiała się inwazji, przyjęto wynik z ulgą, choć z początku także z rozczarowaniem – australijska Doradcza Rada Wojenna uznała go pod koniec maja za „raczej rozczarowujący”, skoro alianci znali wcześniej japoński plan. Z czasem bitwa stała się jednak w Australii symbolem ocalenia i amerykańsko-australijskiego sojuszu, upamiętnianym co roku na początku maja.
Najważniejsze skutki ujawniły się miesiąc później. „Shōkaku” wymagał w Japonii naprawy, która trwała do lipca – według jednych opracowań dwa miesiące, według innych blisko trzy – a „Zuikaku”, choć nietknięty, stracił tyle samolotów i lotników, że Japończycy nawet nie próbowali uzupełnić jego grupy lotniczej na czas. Pod Midway Nagumo poprowadził w czerwcu cztery lotniskowce zamiast sześciu. Amerykanie zrobili odwrotnie: „Yorktown”, którego naprawę oceniano na kilka miesięcy, w Pearl Harbor doprowadzono do sprawności w trzy dni, uzupełniając jego grupę lotniczą eskadrami z „Saratogi”. Pod Midway jego samoloty pomogły zatopić dwa japońskie lotniskowce, a sam „Yorktown” ściągnął na siebie oba japońskie kontrataki, które oszczędziły pozostałe lotniskowce; ciężko uszkodzony, został dobity przez okręt podwodny. Willmott, Parshall i Tully zwracają uwagę, że Yamamoto nie wyciągnął z Morza Koralowego dwóch wniosków: że amerykańskie lotniskowce zjawiły się dokładnie tam, gdzie trzeba, co mogło świadczyć o złamaniu japońskich szyfrów, i że amerykańscy lotnicy pokładowi potrafią zadać poważne straty. Oba te czynniki zadecydowały o klęsce pod Midway.
Bitwa zmieniła też przebieg walk na Nowej Gwinei. Po Midway Japonia nie miała już lotniskowców, by ponowić desant na Port Moresby od strony morza, i spróbowała zdobyć miasto lądem. W lipcu 1942 roku jej wojska wylądowały pod Buną i Goną na północnym wybrzeżu Papui i ruszyły przez góry Owen Stanley szlakiem Kokoda. Australijczycy, którzy od połowy maja przerzucali do Port Moresby posiłki, zatrzymali je we wrześniu kilkadziesiąt kilometrów od miasta, a w tym samym czasie odparli japoński desant w Zatoce Milne’a. Tulagi, zdobyte w pierwszym dniu operacji MO, i sąsiedni Guadalcanal, na którym Japończycy zaczęli budować lotnisko, stały się w sierpniu 1942 roku celem pierwszej amerykańskiej ofensywy na Pacyfiku.
Wreszcie Morze Koralowe otworzyło nową epokę wojny morskiej. Dowódcy obu stron musieli podejmować decyzje na podstawie niepewnych, często błędnych meldunków lotników, na odległość setek mil i w ciągu minut. Obie strony popełniły wiele błędów; zwyciężał ten, kto pierwszy odnalazł przeciwnika, a przypadek – szkwał nad „Zuikaku”, błąd w kodzie, zbiornikowiec wzięty za lotniskowiec – ważył więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Amerykanie wyciągnęli z bitwy wnioski: poprawili taktykę myśliwców i koordynację uderzeń, obronę przeciwlotniczą oraz zabezpieczenie zbiorników paliwa i walkę z pożarami, których brak zgubił „Lexingtona”. Japonia rozpoczęła tu za to proces, który do jesieni 1942 roku pozbawił ją większości weteranów lotnictwa pokładowego. Lotniskowce obu flot spotkały się jeszcze w 1942 roku pod Midway, przy wschodnich Wyspach Salomona i pod Santa Cruz, a w 1944 roku na Morzu Filipińskim i w zatoce Leyte.