1944–1945: Wyzwolenie Europy Zachodniej
Operacja Nordwind
- Daty:
- 31 grudnia 1944 – 25 stycznia 1945
- Front:
- Front zachodni
- Miejsce:
- Francja: północna Alzacja i wschodnia Lotaryngia – dolina Saary pod Sarreguemines, Wogezy Północne koło Bitche (Wingen-sur-Moder, Reipertswiller), równina Alzacka od Wissembourga i Lauterbourga po Hatten, Rittershoffen i las Haguenau nad rzeką Moder, przyczółek nad Renem pod Gambsheim i Herrlisheim oraz odcinek na południe od Strasburga (Rhinau, Obenheim, Erstein) na północnym skraju kotła ColmarNa mapie bitew →
- Strony:
- Stany ZjednoczoneJacob Devers, Alexander Patch, Edward BrooksFrancjaJean de Lattre de TassignyIII RzeszaJohannes Blaskowitz, Heinrich Himmler, Hans von Obstfelder
- Wynik:
- Zwycięstwo obronne aliantów. Niemcy zajęli część północnej Alzacji i zmusili amerykański VI Korpus do odwrotu nad rzekę Moder, ale nie zniszczyli 7 Armii, nie odbili Strasburga i nie odciągnęli istotnych sił aliantów z Ardenów. Do 25 stycznia ofensywa wygasła, a najlepsze niemieckie dywizje odesłano na wschód.
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Stany Zjednoczone, Francja, Wehrmacht, Heinrich Himmler

Operacja „Nordwind” („Wiatr północny”) była ostatnią niemiecką ofensywą na froncie zachodnim, rozpoczętą w ostatnich godzinach 1944 roku. W noc sylwestrową 1 Armia z Grupy Armii G uderzyła z rejonu Bitche i z doliny Saary na amerykańską 7 Armię, rozciągniętą na długim odcinku frontu w północnej Alzacji i wschodniej Lotaryngii. W następnych tygodniach dołączyły do niej kolejne uderzenia: przez Ren pod Gambsheim, z kotła wokół Colmaru na południe od Strasburga i na równinie Alzackiej pod Hatten i Rittershoffen.
Ofensywa miała dwa cele. Wojskowy – zniszczyć amerykański VI Korpus w zakolu Renu i odciągnąć siły aliantów od Ardenów, gdzie niemieckie natarcie już się załamało. Polityczny – odebrać Francuzom Strasburg, wyzwolony zaledwie kilka tygodni wcześniej. Żaden z nich nie został osiągnięty. Amerykanie oddali część terenu i wycofali się nad rzekę Moder, ale ich front się nie rozpadł, a Strasburg pozostał w rękach francuskich. Najostrzejszy spór tej kampanii nie rozegrał się jednak na polu bitwy, lecz między gen. Dwightem Eisenhowerem a gen. Charles’em de Gaulle’em – o to, czy miasta w ogóle bronić.
Nazwa i daty
Kryptonim Nordwind nosiło pierwotnie natarcie 1 Armii z rejonu Bitche i Saary. W literaturze, zwłaszcza amerykańskiej (Operation Northwind), nazwą tą obejmuje się zwykle całą serię niemieckich uderzeń w Alzacji od 31 grudnia 1944 do 25 stycznia 1945 roku, także akcje Grupy Armii „Górny Ren” (Oberrhein) Heinricha Himmlera nad Renem i natarcie 19 Armii z kotła colmarskiego, które Niemcy nazwali Sonnenwende („Przesilenie”). Tę ostatnią nazwę nosiła też późniejsza, lutowa operacja pancerna pod Stargardem na Pomorzu, z którą nie należy jej mylić. Amerykańscy żołnierze nazywali całe zmagania po prostu „ofensywą sylwestrową” (New Year’s Eve offensive); oficjalna historia armii USA (Jeffrey Clarke i Robert Ross Smith, Riviera to the Rhine) opisuje je jako bitwę o Alzację.
Za początek przyjmuje się wieczór 31 grudnia 1944 roku: pierwsze niemieckie oddziały wyszły do natarcia bez przygotowania artyleryjskiego przed północą, a amerykańskie linie zaatakowały około północy, na przełomie roku. Dlatego część opracowań i kronik podaje datę 1 stycznia 1945. Za koniec uznaje się 25 stycznia 1945 roku, gdy ostatnie natarcia na linię Moderu pod Haguenau zostały odparte, a niemieckie dowództwo wstrzymało ofensywę. Walki o kocioł colmarski trwały jeszcze do 9 lutego, ale były już alianckim natarciem, a nie częścią „Nordwind”.
Tło
Południowe skrzydło aliantów na zachodzie tworzyła 6 Grupa Armii gen. Jacoba Deversa, złożona z amerykańskiej 7 Armii gen. Alexandra Patcha i 1 Armii Francuskiej gen. Jeana de Lattre’a de Tassigny. Obie armie wylądowały w sierpniu 1944 roku w Prowansji (operacja „Dragoon”), przeszły doliną Rodanu na północ i jesienią dotarły do Wogezów. W listopadzie przełamały front: francuska 2 Dywizja Pancerna gen. Philippe’a Leclerca wyzwoliła 23 listopada Strasburg, a 1 Armia Francuska doszła do Renu przy granicy szwajcarskiej. Między nimi pozostał jednak rozległy niemiecki przyczółek na lewym brzegu Renu wokół Colmaru, broniony przez 19 Armię – tzw. kocioł colmarski. Na północy 7 Armia w grudniu przekroczyła granicę Niemiec w Palatynacie i podeszła do Linii Zygfryda.
Niemiecka ofensywa w Ardenach z 16 grudnia odwróciła sytuację. Gen. George Patton zawrócił 3 Armię na północ, na odsiecz Bastogne, a 7 Armia musiała przejąć część jego dotychczasowego odcinka nad Saarą i oddać do rezerwy kilka dywizji. W efekcie Patch miał pod koniec grudnia do obrony około 135 kilometrów frontu – od okolic Saarbrücken po Ren pod Lauterbourgiem – a do tego brzeg Renu aż po Strasburg. Na lewym skrzydle stał XV Korpus gen. Wade’a Haislipa, na prawym, w tzw. występie Lauterbourga, VI Korpus gen. Edwarda Brooksa. Wiele dywizji było świeżo przybyłych z USA i bez doświadczenia bojowego; z części z nich, jak z 42, 63 i 70 Dywizji Piechoty, dotarły dotąd tylko pułki piechoty, z których utworzono doraźne zgrupowania (task forces).
Eisenhower spodziewał się, że Niemcy uderzą także na południu. Już 26 grudnia rozważał skrócenie frontu przez wycofanie VI Korpusu z występu nad Renem na linię Wogezów, co oznaczało oddanie bez walki równiny Alzackiej wraz ze Strasburgiem. Devers i Patch przygotowywali się do obrony, a rozpoznanie – meldunki o koncentracji wojsk i niemieckich lotach rozpoznawczych – wskazywało dolinę Saary jako prawdopodobny kierunek ataku. Według oficjalnej historii armii USA rozszyfrowywana niemiecka łączność (Ultra) nie zdradziła jednak konkretnych zamiarów nieprzyjaciela. Natarcie nie było więc dla Amerykanów pełnym zaskoczeniem co do czasu i miejsca w ogóle, ale jego główny ciężar spadł tam, gdzie go nie oczekiwano – w zalesionych, trudnych Wogezach Północnych.
Siły i plan
Plan powstał w kwaterze Adolfa Hitlera w ostatnich dniach grudnia, gdy stało się jasne, że w Ardenach Niemcy nie dojdą do Mozy. 28 grudnia Hitler przyjął dowódców dywizji przeznaczonych do natarcia w kwaterze Adlerhorst koło Bad Nauheim. Według zachowanego stenogramu mówił, że celem nie jest prestiż ani zdobycie terenu, lecz „zniszczenie i wytępienie sił nieprzyjaciela, gdziekolwiek je znajdziemy”. Liczył, że rozbicie VI Korpusu w zakolu Renu zmusi aliantów do przerzucenia na południe wojsk z Ardenów, a w dalszej kolejności umożliwi kolejne uderzenie na tyły 3 Armii Pattona (planowana operacja Zahnarzt, „Dentysta”, nigdy niezrealizowana).
Główne natarcie powierzono Grupie Armii G gen. płk. Johannesa Blaskowitza, a w niej 1 Armii gen. Hansa von Obstfeldera. Uderzać miały dwa zgrupowania. W dolinie Saary, pod Sarreguemines i Rimling, XIII Korpus SS gen. Maxa Simona z 17 Dywizją Grenadierów Pancernych SS „Götz von Berlichingen” i 36 Dywizją Grenadierów Ludowych. Na wschód od niego, z rejonu Bitche przez lasy Wogezów Północnych, XC Korpus gen. Ericha Petersena i LXXXIX Korpus gen. Gustava Hoehnego z czterema dywizjami grenadierów ludowych (256, 257, 361 i 559). Jako wsparcie przewidziano przybywającą z Finlandii, wypoczętą i przygotowaną do walki zimą 6 Dywizję Górską SS „Nord”, a w odwodzie Grupy Armii pozostawał XXXIX Korpus Pancerny z 21 Dywizją Pancerną i 25 Dywizją Grenadierów Pancernych. Wojska przemieszczały się nocą i bez łączności radiowej, a natarcie miało ruszyć bez przygotowania artyleryjskiego, by uzyskać zaskoczenie.
Drugim filarem planu były siły Heinricha Himmlera. Reichsführer SS, bez żadnego doświadczenia w dowodzeniu wojskami w polu, od końca listopada stał na czele Grupy Armii „Górny Ren”, której podlegały odcinek Renu od Lauterbourga po Szwajcarię i 19 Armia gen. Siegfrieda Raspa w kotle colmarskim. Jego wojska miały w kolejnych fazach sforsować Ren na północ od Strasburga i uderzyć z kotła colmarskiego w kierunku miasta. Według relacji Himmler obiecał Hitlerowi, że Strasburg zostanie zdobyty do 30 stycznia 1945 roku, w rocznicę dojścia nazistów do władzy. Dwutorowe dowodzenie – Blaskowitz podlegał naczelnemu dowódcy na zachodzie, feldmarszałkowi Gerdowi von Rundstedtowi, Himmler bezpośrednio Hitlerowi – utrudniało koordynację obu części ofensywy przez cały jej przebieg.
Po stronie alianckiej 7 Armia liczyła w dwóch korpusach około dziesięciu dywizji, w tym 44, 45, 79 i 100 Dywizję Piechoty, 14 Dywizję Pancerną oraz niepełne 42, 63 i 70 Dywizję Piechoty; w styczniu nadeszły 12 Dywizja Pancerna, 36 Dywizja Piechoty, a pod koniec miesiąca 101 Dywizja Powietrznodesantowa z Ardenów. Południową część Alzacji i Strasburg osłaniała 1 Armia Francuska. Alianci mieli zdecydowaną przewagę w powietrzu i w artylerii, ale zimą, przy niskich chmurach i śniegu, lotnictwo mogło ją wykorzystać tylko w nieliczne pogodne dni.
Przebieg: Saara i Wogezy (31 grudnia – 6 stycznia)
Natarcie ruszyło w ostatnich godzinach 1944 roku. Na zachodnim skrzydle XIII Korpus SS uderzył w dolinie Saary na 44 i 100 Dywizję Piechoty, okopane i rozmieszczone w głąb. Właśnie tu Amerykanie spodziewali się głównego ataku i tu Niemcy ponieśli najszybszą porażkę: grenadierzy pancerni SS wbili się wąskim klinem pod Rimling, na kilka kilometrów, ale 100 Dywizja utrzymała pozycje, a amerykańska artyleria i kontrataki w następnych dniach odebrały większość zdobyczy. Po kilku dniach natarcie w dolinie Saary utknęło.
Dużo groźniej było na wschodzie, w Wogezach Północnych. Gęsto zalesione, poprzecinane wąskimi dolinami góry między Bitche a Haguenau osłaniały tylko rozciągnięte zgrupowania kawalerii i niedoświadczone pułki 70 Dywizji, a dowództwo nie oczekiwało tam silnego ataku. Dywizje grenadierów ludowych przesączyły się przez luki i w pierwszych dniach posunęły się na kilkanaście kilometrów na południe. Groziło to wyjściem na równinę Alzacką za plecami VI Korpusu, który wciąż trzymał występ nad Renem na wschód od gór. Walka zamieniła się w zaciekłe starcia piechoty o górskie wsie i drogi – Lemberg, Wimmenau, Reipertswiller, Mouterhouse, Baerenthal, Philippsbourg – w śniegu i przy kilkunastostopniowym mrozie.
Od 2 stycznia Niemcy wprowadzili do walki dywizję SS „Nord”. 4 stycznia jej górski pułk zajął wieś Wingen-sur-Moder, najdalszy punkt niemieckiego włamania w Wogezach, położony na drodze do doliny Moderu. Amerykanie otoczyli wieś i po dwóch dniach walk, do 7 stycznia, odbili ją siłami 45 i 70 Dywizji, uwalniając przetrzymywanych tam jeńców. Patch i Brooks przerzucali w góry kolejne oddziały, m.in. z 45 Dywizji, która znała teren z jesiennych walk. Do połowy stycznia natarcie w Wogezach wyczerpało się, a niemieckie dywizje, choć zajęły pas lasów i wsi, nie zdołały wyjść na równinę.
Jednocześnie 1 stycznia Luftwaffe przeprowadziła operację „Bodenplatte” – zmasowany nalot myśliwców na lotniska alianckie w Belgii, Holandii i północnej Francji. Bezpośrednio nie wspierała ona walk w Alzacji, choć bywa z nimi łączona jako część tej samej noworocznej serii uderzeń. Dla Luftwaffe zakończyła się ciężkimi stratami, a nad Alzacją niemieckie lotnictwo nie odegrało w styczniu istotnej roli.
Spór o Strasburg
Niemieckie natarcie przesądziło o decyzji, którą Eisenhower rozważał od Bożego Narodzenia. 1 stycznia nakazał Deversowi wycofać VI Korpus z występu nad Renem i stopniowo przejść do obrony na linii Wogezów; obronę Strasburga uznał za drugorzędną wobec potrzeby skrócenia frontu i odtworzenia rezerw. Devers jeszcze tego dnia poinformował o rozkazie francuskiego oficera łącznikowego, choć sam prosił dowództwo o jego „wyjaśnienie”, a VI Korpus zaczął planować pierwszy etap odwrotu na linię Maginota.
Dla Francuzów oddanie Strasburga było nie do przyjęcia. Miasto, które Niemcy w 1940 roku faktycznie anektowały wraz z Alzacją, miało dla Francji wymiar symboliczny, a jego mieszkańcy, witający w listopadzie żołnierzy Leclerca, mogli w razie powrotu Niemców paść ofiarą represji – takie obawy zgłaszał de Gaulle, a podzielało je wielu Alzatczyków. Gen. Charles de Gaulle, szef Rządu Tymczasowego, dowiedział się o planach odwrotu już 28 grudnia. Szef sztabu obrony narodowej gen. Alphonse Juin zaprotestował w kwaterze SHAEF, 1 stycznia de Gaulle napisał do Eisenhowera, a 2 stycznia polecił de Lattre’owi bronić miasta nawet bez Amerykanów. W nocy z 2 na 3 stycznia Juin w ostrej rozmowie z szefem sztabu Eisenhowera gen. Walterem Bedellem Smithem przekazał groźbę wycofania 1 Armii Francuskiej spod dowództwa alianckiego, jeśli Strasburg zostanie porzucony. De Gaulle zwrócił się też o wsparcie do Winstona Churchilla i prezydenta Roosevelta.
3 stycznia w Wersalu doszło do spotkania Dwighta Eisenhowera z de Gaulle’em, w obecności Churchilla, który przyjechał do kwatery SHAEF, szefa brytyjskiego sztabu generalnego gen. Alana Brooke’a i Juina. Eisenhower ustąpił: zmienił rozkaz tak, by VI Korpus wycofał się tylko na krótszą linię w północnej Alzacji, a obronę Strasburga przejęli Francuzi. Według oficjalnej historii armii USA zmienił decyzję jeszcze przed samą rozmową. Spór pokazał, jak dalece dla de Gaulle’a wojna była także walką o pozycję Francji wśród aliantów, a dla Eisenhowera – o spójność koalicji, której nie mógł narażać dla wojskowej racji.
Samego Strasburga broniły w styczniu przede wszystkim wojska francuskie – oddziały 3 Algierskiej Dywizji Piechoty, przerzucone z Wogezów, oraz formacje złożone z dawnych żołnierzy ruchu oporu (FFI), w tym brygada Alzacji i Lotaryngii. Amerykański VI Korpus walczył dalej na północ od miasta – w zakolu Renu, nad Renem pod Gambsheim i na równinie pod Hatten.
Nad Renem: Gambsheim i Herrlisheim
Gdy natarcie w Wogezach traciło impet, do walki weszły wojska Himmlera. W nocy z 4 na 5 stycznia 553 Dywizja Grenadierów Ludowych przeprawiła się przez Ren pod Gambsheim, zaledwie kilkanaście kilometrów na północ od Strasburga, i utworzyła przyczółek na lewym brzegu. Jej podporządkowanie przedstawia się w literaturze różnie – część źródeł przypisuje ją XIV Korpusowi SS gen. Ericha von dem Bach-Zelewskiego, tłumiącego kilka miesięcy wcześniej powstanie warszawskie, inne bezpośrednio wojskom Grupy Armii „Górny Ren”. Odcinek nad Renem osłaniały słabe oddziały zgrupowania utworzonego z pułków 42 Dywizji, które nie zdołały zepchnąć Niemców do rzeki.
Przyczółek zagrażał zarówno Strasburgowi, jak i prawemu skrzydłu i tyłom VI Korpusu. Amerykanie kilkakrotnie próbowali go zlikwidować. Od 8 do 10 stycznia nacierała na Herrlisheim jedna z grup bojowych świeżo przybyłej 12 Dywizji Pancernej, bez powodzenia. Od 16 stycznia do natarcia ruszyła cała dywizja, ale Niemcy wzmocnili przyczółek przerzuconą przez Ren 10 Dywizją Pancerną SS „Frundsberg”. 17 i 18 stycznia w Herrlisheim i wokół niego zostały rozbite dwa amerykańskie bataliony – 17 Batalion Piechoty Pancernej i 43 Batalion Czołgów; później odnaleziono około trzydziestu zniszczonych czołgów tego ostatniego. Straty 12 Dywizji Pancernej w tych walkach szacuje się na około 1250 ludzi. Przyczółek pod Gambsheim przetrwał, a po odwrocie Amerykanów nad Moder stał się częścią nowej linii frontu, która utrzymała się do wiosny.
Operacja „Sonnenwende”: uderzenie z kotła colmarskiego
7 stycznia – według części niemieckich źródeł 8 stycznia – do natarcia ruszyła z północnego skraju kotła colmarskiego 19 Armia gen. Raspa. W operacji Sonnenwende LXIV Korpus z 198 Dywizją Grenadierów Ludowych i 106 Brygadą Pancerną uderzył z rejonu Rhinau na północ, między Renem a rzeką Ill, w kierunku Strasburga. Wbrew częstym uproszczeniom nie było to wyjście „z okrążenia”: kocioł colmarski był niemieckim przyczółkiem na lewym brzegu Renu, połączonym mostami z Badenią, a natarcie szło z niego na północ, nie na wschód.
Na drodze Niemców stały oddziały 1 Dywizji Wolnych Francuzów i inne jednostki 1 Armii Francuskiej, rozciągnięte na szerokim odcinku. Francuzi bronili się w Herbsheim, Rossfeld i Obenheim, gdzie otoczony batalion skapitulował 10 stycznia wieczorem (według innych źródeł 11 stycznia). Niemcy doszli w okolice Krafftu i Ersteinu, około dwudziestu kilometrów od Strasburga, ale 12 stycznia natarcie zatrzymało się nad Ill. Francuzi wzmocnieni posiłkami ustabilizowali front, a do około 16 stycznia walki wygasły. Dla Strasburga był to najgroźniejszy moment kampanii: miasto znalazło się w kleszczach między przyczółkiem pod Gambsheim a klinem Raspa.
Hatten i Rittershoffen
Ostatnią i najcięższą fazę ofensywy rozegrano na równinie Alzackiej na południe od Wissembourga. Gdy VI Korpus wycofał się z najbardziej wysuniętej części występu nad Renem na starą linię Maginota, Blaskowitz wprowadził do walki odwodowy XXXIX Korpus Pancerny. Jego celem było przebicie się przez las Haguenau na południe i połączenie z przyczółkiem pod Gambsheim, co odcięłoby amerykańskie siły w zakolu Renu.
Pierwsze natarcia na wsie Hatten i Rittershoffen przyszły 8–10 stycznia, a od 13 stycznia walki przybrały najostrzejszą postać. Po stronie niemieckiej nacierały 21 Dywizja Pancerna – w tym pułk płk. Hansa von Lucka, weterana Afryki i Normandii – oraz 25 Dywizja Grenadierów Pancernych, po amerykańskiej bronił się 79 Dywizja Piechoty, wsparta przez 14 Dywizję Pancerną i pułki 42 Dywizji. Przez tydzień obie strony zajmowały przeciwległe części obu wsi, walcząc o pojedyncze domy, ulice i schrony linii Maginota, a mieszkańcy przetrwali w piwnicach pod ciągłym ostrzałem artylerii i czołgów. Von Luck pisał później, że była to jedna z najcięższych i najbardziej kosztownych bitew, w jakich brał udział. Obie wsie zostały niemal całkowicie zniszczone, a wśród cywilów byli zabici i ranni.
Odwrót nad Moder i koniec ofensywy
Około 19–20 stycznia Niemcy wznowili natarcie na prawym skrzydle VI Korpusu – z przyczółka pod Gambsheim, wzmocnionego dywizją „Frundsberg”, w kierunku rzeki Zorn i Haguenau. Zagrożony obejściem i mając dwie wyczerpane dywizje pancerne, Brooks zdecydował się na odwrót. W nocy z 20 na 21 stycznia oddziały VI Korpusu na północ od lasu Haguenau oderwały się od nieprzyjaciela i przeszły na przygotowaną linię nad rzeką Moder i Zorn, skracając front. Według oficjalnej historii armii USA manewr zaskoczył Niemców, którzy przez kolejne dni podchodzili do nowych pozycji.
24 i 25 stycznia niemieckie dywizje, w tym 10 Dywizja Pancerna SS i 6 Dywizja Górska SS, zaatakowały linię Moderu pod Haguenau, Neubourgiem i Schweighouse. Natarcia zostały odparte; 222 Pułk Piechoty z 42 Dywizji otrzymał za walki pod Haguenau wyróżnienie Presidential Unit Citation. 25 stycznia, gdy z Ardenów zaczęły nadchodzić amerykańskie posiłki, niemieckie dowództwo wstrzymało ofensywę. Jednocześnie 12 stycznia ruszyła wielka ofensywa radziecka nad Wisłą i najlepsze dywizje z Alzacji – zwłaszcza pancerne i SS – zaczęto przerzucać na wschód. Himmler już pod koniec stycznia objął dowództwo Grupy Armii „Wisła” na Pomorzu, a Blaskowitza 28 stycznia zastąpił w Grupie Armii G gen. Paul Hausser.
Straty
Dane o stratach są szacunkowe, co podkreśla sama oficjalna historia armii USA (Clarke i Smith, Riviera to the Rhine). Według niej straty 7 Armii w styczniu 1945 roku wyniosły około 14 tysięcy ludzi. Powojenny raport operacyjny 7 Armii, na którym opiera się ta liczba, wymienia 11 609 strat bojowych (zabitych, rannych i zaginionych), a ponadto 2836 przypadków stopy okopowej i 380 odmrożeń. Straty francuskie, poniesione głównie w walkach z operacją Sonnenwende i w obronie przedpola Strasburga, nie są w literaturze podawane jednolicie; niektóre opracowania szacują je na kilka tysięcy zabitych i rannych.
Straty niemieckie ta sama historia szacuje na blisko 23 tysiące ludzi – według raportu 7 Armii około 17 tysięcy zabitych i rannych oraz 5985 jeńców. Clarke i Smith zwracają uwagę, że alianci mogli swoje straty uzupełnić, a Niemcy nie: w Alzacji wykrwawiły się dywizje, których brakowało kilka tygodni później zarówno nad Renem, jak i nad Odrą.
Ciężko ucierpiała ludność cywilna północnej Alzacji. Wsie w Wogezach Północnych, na linii Maginota i w okolicach Gambsheim i Herrlisheim przechodziły z rąk do rąk, a niektóre, jak Hatten i Rittershoffen, zostały prawie doszczętnie zniszczone. Mieszkańcy, w większości pozostający na miejscu w czasie walk, ginęli od ostrzału obu stron; części z nich, zwłaszcza w miejscowościach ponownie zajętych przez Niemców, groziły represje za przyjęcie aliantów w listopadzie.
Znaczenie
„Nordwind” była ostatnią niemiecką ofensywą na zachodzie i zakończyła się porażką. Niemcy zdobyli pas terenu w Wogezach Północnych i zmusili VI Korpus do oddania występu nad Renem, ale nie zniszczyli żadnej większej jednostki aliantów i nie odbili Strasburga. Nie osiągnęli też głównego celu operacyjnego: Eisenhower nie przerzucił na południe sił, które odciążyłyby wojska niemieckie w Ardenach. Ofensywa skróciła o kilka tygodni czas, który Niemcy mieli na odbudowę odwodów przed nadchodzącymi natarciami aliantów i Armii Czerwonej.
Kampania ujawniła słabości obu stron. Po niemieckiej – rozdwojenie dowodzenia między Blaskowitza a Himmlera, którego wojskowe dowodzenie okazało się nieudolne, i brak sił na rozwinięcie początkowych sukcesów. Po alianckiej – zbyt cienką linię 7 Armii po odesłaniu wojsk do Ardenów i napięcia polityczne we francusko-amerykańskiej koalicji. Spór o Strasburg zakończył się kompromisem, który utrwalił pozycję de Gaulle’a jako partnera aliantów, nie zaś tylko dowódcy podległych im wojsk.
Bezpośrednią konsekwencją była likwidacja kotła colmarskiego. 20 stycznia 1 Armia Francuska, wzmocniona amerykańskim XXI Korpusem, rozpoczęła natarcie na niemiecki przyczółek; 2 lutego wyzwolony został Colmar, a 9 lutego ostatnie oddziały niemieckie wycofały się za Ren. W połowie marca 1945 roku 7 Armia ruszyła znad Moderu do natarcia, które wyprowadziło ją przez Palatynat nad Ren i w głąb Niemiec. Pamięć o walkach w północnej Alzacji przechowują m.in. muzeum w schronie linii Maginota w Hatten i lokalne pomniki ofiar wśród ludności cywilnej.